Wykańczam siebie i jego...

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Wykańczam siebie i jego...

przez fada25 26 wrz 2013, 21:32
Witajcie,
Z góry przepraszam jeżeli to nie to forum nie ten dział. Jednak przeglądając bezskutecznie internet wreszcie trafiłam na Was.
Szukam porady, bo czuje się wrakiem człowieka.

Wszystko przez miłość, lub to co z niej pozostało. Mam partnera od prawie 3 lat. Jesteśmy w tym samym wieku. Na początku wszystko było idealnie - nawet nie wyobrażałam sobie, że może być tak cudownie (pierwszy raz poczułam, że kocham). Nie wypuszczał mnie z objęć, starał się, opiekował, zabawiał, pożądał, uważał za anioła. Ze mną było tak samo, codziennie dziękowałam, że w końcu trafiłam na szczęście. Taka sielanka trwała ok 1.5 roku. Nie wiem czy wszystko zaczęło się psuć po pierwszej kłótni czy po pierwszym jego wybryku. Zdarzało mu się mnie okłamywać (dla mojego dobra...), flirtować (tak mi się wydaje, On się wypiera) z dziewczynami. Zdarzyło się nawet, że pod moją nieobecność zaproponował nocleg koleżance która nie miała gdzie spać (było mu jej żal i nie chciał dziewczyny zostawić na mrozie). Strasznie to wszystko przeżywałam, bo nagle mój idealny związek zaczął się pieprzyć.
Prowadziłam z nim rozmowy, zdarzało mi się płakać, prosić, mówić co mnie boli. On przytakiwał i obiecywał, że się zmieni, albo ucinał to zwykłym "wymyślasz".
Z czasem stałam się chorobliwie zazdrosna. Zazdrosna aż do takiego stopnia, że nie mogłam znieść moich najlepszych koleżanek i tego że On im się przygląda czy z nimi rozmawia. Ciągle tylko sprawdzałam, czy na nie nie patrzy. Potrafiłam oszaleć gdy On potrafił śmiać się cały wieczór z żartów mojej koleżanki. Wiem żałosne... ja później płakałam w poduszkę, że jestem gorsza, bezwartościowa, nieatrakcyjna i mało inteligentna. Z czasem takie poczucie własnej wartości nabrało na sile. Kiedyś uważałam się za atrakcyjną i rozsądną dziewczynę a teraz czuje się jak niepotrzebny nikomu śmieć, który jest tylko 'opcją'.
Nieustannie wyobrażam sobie sytuacje w których mój partner jest z inną kobietą, flirtuje z moimi koleżankami, szuka kontaktów. Mimo to, On zapewnia mnie, że jestem najważniejsza najpiękniejsza itp. Nie potrafię mu zaufać, nie wierzę. Po wszystkim czuje ogromny ból i żal do niego mimo, że On nic takiego nie zrobił. Bardzo dużo sobie wyobrażam.
Bardzo boję się, że On mnie zdradzi, że zdradza, że z kimś się spotyka a mnie okłamuje. Nie wiem skąd mi się to bierze. Nie potrafię normalnie funkcjonować, bo gdy On dostanie chociażby smsa ja w ciągu 3 min wymyślam w głowie cały scenariusz. Nie mówię mu o tym, bo wstydzę się. Czasami wybucham i On prawie ze łzami w oczach zapewnia mnie, że jestem najważniejsza.
Chciałabym mieć do tego dystans, zaufać i niezależnie od tego co będzie się działo mieć tą pewność, że mogę na niego liczyć. Jednak nie potrafię tego...

Kolejną sprawą jest to, że aktualnie czuje się bardzo zaniedbana przez niego. Nie ma dla mnie czasu, zawsze są ważniejsze sprawy. A gdy zdarzy nam się jakaś sprzeczka, On już nie obraca tego w żart tylko wychodzi i nie odzywa się do mnie, tak jakby mu nie zależało na mnie już. Odkłada mnie na dalszy plan.

Wiem, jestem potworem. Nie potrafię poradzić sobie ze sobą, z Nim, z zazdrością. Może za dużo od niego wymagam i On nagle stwierdził, że to nie to? Dlaczego On nie chce powalczyć o nas? Czy naprawdę mu nie zależy, chociaż gdy jest ze mną mówi inaczej?
Ja nic już nie wiem. Przepraszam, że tak chaotycznie to napisałam. Przepraszam.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
26 wrz 2013, 20:59

Wykańczam siebie i jego...

przez TAO 26 wrz 2013, 21:59
No cóż... Tomi tak długo ta sielanka trwała, jak na takie jazdy jakie masz teraz.
Przyczyny takiego zachowania mogą być różne... generalnie głębsza trauma z przeszłości.
Resztę piszę na priv.

-- 26 wrz 2013, 21:00 --

No cóż... Tomi tak długo ta sielanka trwała, jak na takie jazdy jakie masz teraz.
Przyczyny takiego zachowania mogą być różne... generalnie głębsza trauma z przeszłości.
Resztę piszę na priv.
jest super, zawsze było, tylko trzeba było to zobaczyć ... :)))
TAO
Offline
Posty
1308
Dołączył(a)
14 lis 2010, 17:56
Lokalizacja
Wrocław

Wykańczam siebie i jego...

przez fada25 26 wrz 2013, 22:44
Trauma z przeszłości? Czy może to być niespełnione wyimaginowane uczycie, którym karmiłam się przez 4 lata? Aż do momentu kiedy nie spotkałam obecnego partnera?
Dziękuje za wiadomość
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
26 wrz 2013, 20:59

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Wykańczam siebie i jego...

przez TAO 26 wrz 2013, 23:06
Nie o tym piszę. Trauma powoduje, że w neurotyczny sposób reagujesz, co sama ostatecznie widzisz i co Ci przeszkadza.
To, że jej skutki pojawiły się teraz, w tzw. kluczowym dla Ciebie momencie to insza inszość.
Lęk z okresu wcześniejszego najprawdopodobniej jest przeniesiony na obecnego partnera.
W rzeczywistości jest on jedynie w pewnym sensie tylko "ofiarą", "katalizatorem", który przywołał te negatywne uczucia,
spowodował, że one się uzewnętrzniły.
jest super, zawsze było, tylko trzeba było to zobaczyć ... :)))
TAO
Offline
Posty
1308
Dołączył(a)
14 lis 2010, 17:56
Lokalizacja
Wrocław

Wykańczam siebie i jego...

Avatar użytkownika
przez Candy14 26 wrz 2013, 23:41
i. Zdarzyło się nawet, że pod moją nieobecność zaproponował nocleg koleżance która nie miała gdzie spać (było mu jej żal i nie chciał dziewczyny zostawić na mrozie). Strasznie to wszystko przeżywałam, bo nagle mój idealny związek zaczął się pieprzyć.

hę? Gdyby zostawil dziewczune na mrozie bo bylby idealem?
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Wykańczam siebie i jego...

przez fada25 27 wrz 2013, 00:00
Napisałam to w bardzo dużym skrócie. Koleżanka kolegi. Mój partner widział ją może z 3 razy. Byli razem na imprezie w mieszkaniu kumpla i wracali razem bo mieli po drodze. Tak mówił. Później okazało się, że 'koleżanka' nie ma kluczy, a nikt nie odbiera od niej telefonów. Zamiast zaproponować jej odprowadzenie do mieszkania kolegi (którego ONA zna dość długo), zaproponował jej nocleg w naszym mieszkaniu. A telefon wyłączył - bo nie wiedziałby co mi powiedzieć, wolał poinformować mnie po fakcie.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
26 wrz 2013, 20:59

Wykańczam siebie i jego...

Avatar użytkownika
przez Candy14 27 wrz 2013, 01:02
- bo nie wiedziałby co mi powiedzieć,

Jak co? Ze kolezanka nie ma kluczy i nie moze dostac sie do domu i czy mialabys cos przeciwko zeby nocowala u niego. A jak wylaczyl telefon to wygkadalo jakby zarwal laske na imprezie i zabral do domu na bzykanie. Nie dziwie sie ze sie wscieklas.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Wykańczam siebie i jego...

Avatar użytkownika
przez khaleesi 27 wrz 2013, 02:21
O co chodzi w temacie bo za dużo czytania na 2 w nocy ;)
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Wykańczam siebie i jego...

Avatar użytkownika
przez barsinister 27 wrz 2013, 04:59
fada25 napisał(a):Wiem, jestem potworem. Nie potrafię poradzić sobie ze sobą, z Nim, z zazdrością.


może zainspiruje cię lama Ole Nydahl:

Jakby nie było, zazdrość jest najlepszym królikiem doświadczalnym dla poznania własnego umysłu i zachodzących w nim procesów, po to, żeby nad nimi pracować. Podczas gdy gniew zmniejsza się i zwiększa, a pożądanie można zaspokoić, zazdrość pozostaje często tak samo intensywna przez długi okres czasu. Widząc jak zazdrość powstaje i funkcjonuje, można - niewiele czyniąc - pozwolić jej rozpuścić się. Uzyska ona wtedy właściwość ponadosobowego widzenia wzajemnych powiązań szeregu uwarunkowań i tego, jak one funkcjonują. Na poziomie osobowym dzieje się tak bardzo szybko. Pod wpływem zazdrości można sobie nagle przypomnieć najróżniejsze rzeczy. Można powiedzieć: "Wtedy on się do niej też tak uśmiechał, potem numer telefonu był na gazecie, a potem tak długo telefonował". Dzieje się tak, kiedy złamie się zazdrość tylko połowicznie. Wtedy produkuje ona jeszcze więcej powodów i możliwości zazdrości. W tym stanie jest ona tylko połowiczną mądrością doświadczenia. Powstaje wciąż jeszcze coraz więcej powodów do zazdrości. Trzeba ją uczynić bezosobową. Najlepiej robi się to przez zanalizowanie jej. Wtedy zobaczymy, że składa się ona zawsze z małych bliskich nam sytuacji, z którymi się identyfikujemy. Najlepszą metodą przeciw zazdrości jest widzenie wszystkiego na najwyższym poziomie. A więc jeżeli ona ma kochanka, życzmy jej piętnastu oficerów z wąsami, którzy przybywają z naręczami kwiatów na białych koniach. Tak samo jemu życzmy trzydziestu pięknych pań zamiast żony sąsiada, która i tak nie jest ładna. Trzeba życzyć im tak dużo przyjemności, że przekracza to prawie ludzką wyobraźnię. Jeżeli pewnego dnia znowu przyjdzie zazdrość, trzeba popatrzeć jak ona gra i powiedzieć: "Ach, to tylko zazdrość".
Not poppy, nor mandragora,
Nor all the drowsy syrups of the world,
Shall ever medicine thee to that sweet sleep
Which thou ow'dst yesterday.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
838
Dołączył(a)
17 sty 2013, 04:44

Wykańczam siebie i jego...

przez fada25 29 wrz 2013, 15:05
Candy i właśnie tak zrobiłam. Chciałam nawet zakończyć tę znajomość, jednak po jakimś czasie zgodziłam się, żeby to naprawić. Mimo, że działo się to prawie rok temu, ja ciągle o tym myślę, zastanawiam się czy mnie zdradził, czy też nie. Dostaje szału...
barsinister dziękuje za cytat
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
26 wrz 2013, 20:59

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do