Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czuję, jakbym żyła w śnie i nie mogła się wybudzić, co jest?


Rekomendowane odpowiedzi

Witam. Na wstępie powiem, że mam 15 lat, bo zapewne będzie to uwzględniane przy odpowiedziach, ale prosiłabym o niesugerowanie się wiekiem. Nie jest to rażąco poważna sprawa, bo nikt poza mną nie jest świadom tego problemu, ale zależy mi na pomocy...

 

Niby wszystko jest dobrze, nie oddzielam się od społeczności, przeciwnie - jestem dość popularna, lubiana, mam przyjaciół i wrogów, zwykle uśmiechnięta, optymistycznie myśląca, nawet energiczna. Z nauką nie mam problemów (był tylko krótki epizod, kiedy brałam tabletki z magnezem, bo nie mogłam się skupić), wręcz ośmieliłabym się stwierdzić, że jestem dużo bardziej dojrzała psychicznie niż reszta mojej klasy. Ale jest coś jeszcze, sedno problemu. Mianowicie od długiego czasu (z rok będzie) czuję, jakbym była w śnie. Dzień miesiąc temu, wczoraj, a nawet parę godzin temu są dla mnie abstrakcją, mimo że wiem co robiłam, co się stało, etc., to nie czuję tego, jakby to było moje wyobrażenie, a nie rzeczywistość. Żyję w rzeczywistości dostępnej tylko dla mnie, mam wrażenie, że tkwię w niej bez możliwości powrotu. Czuję, że zmieniam się bardzo szybko, czasem mam uczucie bycia lepszą niż inni, że tylko ja rozumiem wszystkich... Dopadają mnie nurtujące pytanie, czy ja to ja? Rozważania, dotykające aż tematów egzystencjalnych, dalekiej, głębokiej przeszłości, sensu wszystkiego i tym podobne. Cierpię przez to, nie wiem jak to jest żyć normalnie, czuć wszystkie emocje poprawnie, cierpię, pragnę się w końcu obudzić z tego snu życia...

 

Do tego cierpię na bezsenność (od 2 i pół roku), jak jestem w domu sama to idę spać o 6 rano, ale gdybym tylko nie nudziła się o tej porze to mogłabym spokojnie nie iść spać wcale. Dużo czasu, przeznaczonego na sen, spędzam na komputerze, nie podoba mi się to, te piksele mi nie służą.

Kolejny nieciekawy objaw - omamy wzrokowe. Nie wiem czy można to tak mocno nazwać, ale to chyba będzie najbardziej adekwatna nazwa. Patrząc przed siebie, kątem oka widzę niewyraźne rzeczy, zaczernione kształty, przychodzące, gdy nie patrzę na nie. Jeśli spojrzę w stronę, gdzie takowy się "wyświetlił", nie ma go. Nasila mi się w nocy, do tego stopnia, że codziennie gdy moja mama śpi i gaszę światła, wracam do pokoju z zamkniętymi oczami. Staram się to opanować, ale nijak nie potrafię.

Uroiłam sobie, że są wynajęci detektywi, którzy mnie obserwują. Jednego z nich już nawet zweryfikowałam, mam jego rejestrację, pozostałych dwóch znam jedynie kolor samochodów. W domu rozglądam się, czy nie ma kamer, czuję się obserwowana. Gdy ktoś jest przy mnie wrażenie to minimalizuje się. Jestem świadoma absurdalności tych urojeń, ale wciąż odczuwam niepokój mając fikcyjne wrażenie, że to jednak prawda.

 

Nie wiem czy to wszystko, co powinnam zawrzeć, dlatego liczę, że ewentualne osoby odpowiadające dopytają mnie o to, co trzeba. Napisałam bardzo okrojenie, bo wiem, że z reguły mało komu się chce czytać długie teksty.

 

Pozdrawiam i z góry dziękuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja przeczytałam, no ale nie znam się, choć jedno wiem na pewno - idź do psychologa. On Ci pomoże. Jeśli będą potrzebne leki, to pójdziesz do lekarza i dasz radę. Powodzenia.

 

ps. moja koleżanka miała omamy jak ty opisujesz, raz do mnie dzwoniła, że ktoś ją śledzi i była większa afera, okazało się, że to jej urojenia. ma zdiagnozowaną schizofrenię, choć to nie musi być schizofrenia, ja cię nie zdiagnozuję, zwróć się po pomoc . ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja w Twoim wieku przed nerwica mialam podobne obiawy, nerwica lekowa ujawnila sie jak mialam 21 lat. Charakterem tez bylam podobna do Ciebie. Wiedzialam ze moje mysli to tylko wyobraznia wiec sie zbytnio tym nie przejmowalam. Ale poki jest tak wczesnie to naprawde polecam isc do psychologa, nie czekaj tak jak ja bo naprawde nie warto. Pozniej zacznie sie probowanie (albo juz sie zaczelo :P ) alko i innych specyfikow ktore wplyna na uklad nerwowy a kij wie co tam sie dzieje. Wiec do psychologa marsz!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to derealizacja.

 

moja koleżanka miała omamy jak ty opisujesz, raz do mnie dzwoniła, że ktoś ją śledzi i była większa afera, okazało się, że to jej urojenia. ma zdiagnozowaną schizofrenię, choć to nie musi być schizofrenia, ja cię nie zdiagnozuję, zwróć się po pomoc .

 

autorce bardzo daleko do schizofrenii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja w Twoim wieku przed nerwica mialam podobne obiawy, nerwica lekowa ujawnila sie jak mialam 21 lat. Charakterem tez bylam podobna do Ciebie. Wiedzialam ze moje mysli to tylko wyobraznia wiec sie zbytnio tym nie przejmowalam.

 

Nerwica lękowa... Nie wykluczałabym i takiej opcji. Chociaż jednym z moich wymarzonych wariantów jest jednak zwalenie całej winy na dojrzewanie... Wszystko jest możliwe :smile:

 

to derealizacja.

 

Czyli tak jak podejrzewałam... Znalazłam to określenie około pół roku temu, gdy pomagałam osobie z internetu z problemem podobnym do mojego. Bałam się sama sobie przyznać, że to może być to. Wynika to też może z niepełnej wiedzy - książek psychiatryczny ogółem przeczytałam multum (krótki czas po zaczęciu się moich anomalii "wkręciłam" się w psychiatrię i tak już zostało, stąd też w niewielkim stopniu wiem, co mi pomaga), ale trafić na jakąś tylko o derealizacji nie miałam przyjemności. A szkoda, bo to jest mój główny problem. Informacje z internetu? Jak to wyleczyć? Gdzieś ktoś kiedyś rzucił nazwą jakiegoś leku na nerwicę natręctw, drugi zwykłą walerianą, a trzeci zignorował to, że trzeba się przyzwyczaić. I w sumie sum nie mogę znaleźć żadnej pomocy, więc stosuję swoje pseudo metody, żeby chociaż minimalnie to opanować.

 

Miałam teorię, że to wszystko bierze się z braku snu. W końcu nie bez przyczyn rodzice, lekarze, nauczyciele i wielu innych zarzeka się, jak ważne jest, żeby dzieci się wysypiały. 8 godzin snu bodajże... Rzadko kiedy wyrabiam tę normę.

 

Rozpisuję się, bo to mi pomaga. Przelanie tego gdzieś indziej powoduje, że patrzę na to z trochę innej perspektywy. Ogarniam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×