Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
mama21latka

brak motywacji do nauki ,jak i czym zachęcić.....:(

Rekomendowane odpowiedzi

Witam serdecznie :)

Wyczerpałam już wszystkie możliwe sposoby, aby zachęcić syna do nauki,niestety poniosłam klęskę....

Dzisiaj ma20 lat i skończone gimnazjum/technikum przerwał !/ teraz chodzi zaocznie do liceum i dalej widzę ,że

szkoła jest dla niego "karą" ! a nasze tlumaczenia nic nie dają!

Jest przy tym mało uśmiechnięty,nic mu się nie chce !/z wyjątkiem spotkań z kolegami/ każda rozmowa na temat nauki jest koszmarem,choc nie krzyczę,bo juz brak mi sił.

Wychodzi na to ,że ani dobrocią ani krzykiem nic nie zdziałałam.....staram sie z nim rozmawiać,wie,że moze na nas zawsze liczyć i że jest bardzo przez wszystkich kochany.....

Liczyłam ,że z wiekiem będzie mądrzejszy i rozsądniejszy......

Czasami wydaje mi sie ,ze może jakieś słabe antydepresanty by mu pomogły.

Kiedyś juz byłam z nim u psychologa,ale pani stwierdziła ,że niewielkie symptomy depresji są ,jednak nie na tyle, by cos mu dac....i od tego czasu jest tak samo ,albo gorzej :(

Zaproponowałam mu pójscie do psychologa,powiedzial mi ... "ze psycholog nie przekaże mu chęci do nauki"

Aż boję sie pomyślec co bedzie dalej z jego szkołą...i czy jeszcze jest jakaś nadzieja ,ze sie zmieni.

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

skoro nie chce się uczyć to niech idzie do pracy. Może kiedyś dojrzeje do tego żeby się jeszcze kształcić. Nic na siłę. Powiedz mu żeby wybrał: albo szkoła albo praca, powiedz że nie masz zamiaru go dłużej utrzymywać skoro się nie uczy, niech zarobi na swoje utrzymanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może płacenie synowi za naukę i oceny by pomogło? W końcu na tym też polega praca. Robi się rzeczy i za to płacą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

zgadzam sie z lili ana. Facet ma 20 lat wiec czas najwyższy na odcięcie pępowiny i zabranie się do pracy. Wydaje mi się, ze do nauki dorosnie, sam kiedyś bedzie chciał podnieśc swoje kwalifikacje żeby poczuć się lepiej. Zobaczysz wszystko się ulozy samo, daj mu czas bo i tak go nie zmusisz. A tymczasem niech sobie popracuje, zarobi na utrzymanie i rachunki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tyle, że wtedy nie będzie szans na ukończenie studiów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
skoro nie chce się uczyć to niech idzie do pracy. Może kiedyś dojrzeje do tego żeby się jeszcze kształcić. Nic na siłę. Powiedz mu żeby wybrał: albo szkoła albo praca, powiedz że nie masz zamiaru go dłużej utrzymywać skoro się nie uczy, niech zarobi na swoje utrzymanie.

 

syn poszedł do pracy,ale obawiam się ,że jeśli ja go teraz cudem "nie zmuszę" ,to już sobie " naukę odpuści"

kiedy widzi ,że źle sie czuje /przez nerwy oczywiście/ to obiecuje ,że bedzie sie uczył.....tylko ,że on mi obiecuje od paru lat:( Gdyby szedł normalnym trybem w tym roku mógł miec już mature

Sama sobie tłumaczę ,że i tak nic chyba nie zmienię :? a tylko gorzej sie czuję, ale trudno się pogodzić......zwłaszcza ,że ja sama skończyłam szkołę pomaturalną i wiem,że teraz ciężko jest nawet ze średnim wykształceniem..

bardzo dziękuję za odpowiedzi i pozdrawiam serdecznie:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ta szkoła to w czym mu ma pomóc? W szkole nie uczą jak żyć. Być może on to rozumie i woli skupić się na czymś innym. Wg. mnie nie ma co na siłe go pchać tam gdzie sam nie chce chodzić.

Wydaje mi się, że bardziej rozsądnym będzie rozmowa z nim nt. przyszłości i tego jak on sobie ją wyobraża. Co chce robić, dla kogo pracować (dla siebie czy dla innych). Szkoła to nie wszystko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

pewnie, jest wielu ludzi którzy skończyli studia i nic z tego nie mają...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A ta szkoła to w czym mu ma pomóc? W szkole nie uczą jak żyć. Być może on to rozumie i woli skupić się na czymś innym. Wg. mnie nie ma co na siłe go pchać tam gdzie sam nie chce chodzić.

Wydaje mi się, że bardziej rozsądnym będzie rozmowa z nim nt. przyszłości i tego jak on sobie ją wyobraża. Co chce robić, dla kogo pracować (dla siebie czy dla innych). Szkoła to nie wszystko.

 

wiele takich rozmów już było ;) szkołę sam sobie wybierał ........sądzę jednak ,że po gimnazjum, nie będzie mial zbyt wiele ofert pracy.Niestety słomiany zapał ,tez mu niczego nie ułatwia :?

 

[Dodane po edycji:]

 

pewnie, jest wielu ludzi którzy skończyli studia i nic z tego nie mają...

 

ja bym była szczęśliwa chociaż ze średniego,nawet jakby miał zawodowe ......o studiach nawet nie myślę/ w obecnej sytuacji/ :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie będzie miał zbyt wielu ofert pracy i praktycznie żadna nie da mu możliwości utrzymania się - bo to są oferty głównie dla osób, które już mają przychody z renty, czy emerytury.

 

No, chyba, że planuje wyjechać.

 

Zresztą, jak w szkole mu tak źle idzie, to najprawdopodobniej w pracy będzie jeszcze gorzej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie będzie miał zbyt wielu ofert pracy i praktycznie żadna nie da mu możliwości utrzymania się - bo to są oferty głównie dla osób, które już mają przychody z renty, czy emerytury.

 

No, chyba, że planuje wyjechać.

 

Zresztą, jak w szkole mu tak źle idzie, to najprawdopodobniej w pracy będzie jeszcze gorzej.

 

w pracy idzie mu dobrze,ale z wykształceniem, ma szanse jakiegoś wyboru.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Acha. To to chyba w takim razie nie jest jednak nic z okolic depresji?

 

Jakby te problemy były na podłożu depresyjnym, to podobne problemy byłyby z pracą.

 

Może po prostu nie ma predyspozycji do nauki?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja napiszę tak mam 22 lata w jego wieku przez depresję leserstwo itd nie uczyłem sie i po 2 próbach zdania drugiej klasy technikum rzuciłem szkołę, później zaoczne liceum nie skończone. Oczywiście ojciec się wkurzył i wygonił mnie do pracy. Powiem szczerze że nie było tak źle własne pieniądze, imprezy itd. Tylko że po roku na budowie zaczęło mi to brzydnąć, zwłaszcza że wiedziałem że jestem inteligentny. Wyjechałem do Szkocji i pracowałem przez następny rok w znanej firmie produkującej gumoleum. Po tym nas zwolnili i człowiek się zaczął zastanawiać ile razy będę zmieniał pracę w swoim życiu? Uczył się nowych obowiązków i poznawał w kółko nowych ludzi z którymi popracuje pół roku i więcej nie zobaczę? Teraz skończyłem tak zwany kurs ogólny w zakresie technologi komputerowej, a teraz robię studia pod kontekstem tworzenia i programowania gier komputerowych. Moim osobistym zdaniem pracowanie ciężko na 1100 zł jest najlepszym dopingiem do nauki. Jeśli jednak jego ambicje są na poziomie budowy to żadna szkoła nie pomoże ponieważ ktoś kto nie ma ambicji zawsze będzie na łopacie. W dzisiejszych czasach nie tylko trzeba mieć zawód ale podczas wykonywania trzeba dalej się dokształcać i podnosić własne kwalifikacje. Zostawiam to pani oczywiście ale syn musi poczuć się wolnym i powiedzmy przestraszony przez pryzmat czekającego go życia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak dla mnie, to jest powalone, że najciężej pracujący ludzie zarabiają najmniej pieniędzy.

Jak ktoś nie ma chęci do nauki, to niech pracuje fizycznie, ale powinien za to otrzymywać godne wynagrodzenie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

sorrow ani ja ani ty nie stworzyliśmy konstrukcji tego świat plus tak jest tylko w polsce bo na zachodzie ludzie za prace na budowie otrzymują dobre wynagrodzenie tylko że muszą jednak skończyć zawodówkę a w polsce nic nie trzeba oprócz nerwów ;P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mama21latka, trudno, jest dorosły - to jego życie. Wiem, że ciężko ci z tym, bo chciałabyś jak najlepiej - ale nie nauczysz się za niego, nie zmusisz do nauki.

Nie chce się uczyć - do pracy, niech się dokłada do życia w domu - nie ma nic za darmo, nie kupuj mu ubrań, butów - niech sam zarobi.

Ty możesz liczyć tylko na to, że kiedyś (np jak będzie chciał założyć rodzinę) to zrozumie, że nie ma odpowiedniego wykształcenia.

Fajnie by było gdyby zdał maturę, bo studia - moim zdaniem - są dla tych którzy chcą się uczyć.

 

Poczekaj a może okaże się, że całkiem nieźle sobie poradzi?

 

[Dodane po edycji:]

 

Sorrow, to żyjemy w innych światach - bo z tego co ja widzę każdy kto wykonuje porządną pracę fizyczną na dzień dzisiejszy ( i zna się na swoim fachu) zarabia dużo więcej niż pracownik biurowy itd

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czyli specjalista - takim się płaci za wykształcenie a nie za ciężką pracę.

Za samą ciężką fizyczną pracę, niezależnie w jak złych warunkach jest ona wykonywana u nas się płaci minimalną za którą nie da się samodzielnie utrzymać.

 

A są takie sytuacje, że jest niezbędna sama ciężka praca a nie ukończona szkoła, za, którą tą ciężką pracę pracodawcy nie chcą godziwie zapłacić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

własnie syn jest dorosły, powinien sam decydować o swoim życiu. Niech pracuje skoro mu dobrze idzie a na naukę nigdy nie jest za późno, w tych czasach można się kształcić do śmierci i nie jest to wcale dziwne. Uważam, że pewnego dnia sama mu przyjdzie ochota do zmiany swojego życia, nauki czegoś nowego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sorrow, kuźwa jaki specjalista ma wykształcenie??

Chyba nie masz pojęcia ile się zarabia u nas za ciężką pracę...

Dekarze, ślusarze, spawacze, operatorzy sprzętu ciężkiego - to są ludzie którzy zarabiają kupę kasy - tylko muszą znać się na swojej robocie.......chyba nigdy nie miałeś do czynienia z budową domu, rozeznałbyś się ile taki pan specjalista ( bez średniego wykształcenia - ale za to z doświadczeniem i po kursie zawodowym) bierze za swoją pracę......

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja też mam 20 lat, 2 rok studiów aczkolwiek na brak motywacji na narzekam, z chęcią to bym tylko siedziała i się uczyła, bo jak się człowiek skupi to zapomina o bożym świecie. Ja jestem sama na świecie.. moja mama umarła 5 miesięcy temu.. więc radze sobie jak tylko mogę.. chociaż jest strasznie ciężko.. Moją motywacją jest to że jak rzuce szkołe to automatycznie nie będę miała żadnych środków do życia, a chodzić do pracy za 1000 zł miesięcznie nie zamierzam bo tyle samo mam siedząc na uczelni i się ucząc

 

Naprawdę szkoda mi ludzi którzy ot tak mają gdzieś szkołę, ja w tej chwili wszystko zawdzięczam szkole, bo tylko skupiając się na szkole i przyjaciołach jestem w stanie funkcjonować normalnie..

 

Ja bym mu powiedziała ze jak nie chce się uczyć to ma się dokładać do czynszu sam sobie kupować i robić jedzenie, sam prac sprzątać wszystko robić sam.. wtedy szybko mu zbrzydnie dorosłe życie za 1000 miesiecznie z którego na jego własne sprawy zostanie mu tak nie wiele że zatęskni za szkołą i domowymi obiadkami i za sielanką.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
jJa bym mu powiedziała ze jak nie chce się uczyć to ma się dokładać do czynszu sam sobie kupować i robić jedzenie, sam prac sprzątać wszystko robić sam.. wtedy szybko mu zbrzydnie dorosłe życie za 1000 miesiecznie z którego na jego własne sprawy zostanie mu tak nie wiele że zatęskni za szkołą i domowymi obiadkami i za sielanką.

O tak - zgadzam się - takie są koleje życia - albo sie uczy albo pracuje.......najgorsze jest to, ze masa ludzi na świecie chce a nie ma za co się uczyć.... :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A to prawda mnie teraz to wkurza. Chce się uczyć ale nie mam kasy na normalne życie :( Nie ma zbytnio part time u mnie w mieście i zaczynam nie mieć kasy nawet na śniadanie podczas przerwy. I co z tego że jakoś bez kasy zdam pierwszy rok przygotowawczy na studia, na który było się ciężko dostać bo musiałem wszystkim udowadniać że jestem dobry w tym co robię. A teraz zastanawiam się aby rzucić szkołę bo mnie na nic nie stać. A muszę mieć za co jeść...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

rehak14, jeśli jesteś studentem to możesz wystąpić o kredyt na warunkach studenckich - moja siostra pobierała taki przez 5 lat.

Owszem jest to ogromne zobowiązanie - ale jeśli zależy ci na studiach i nie ma innego wyjścia to jest to jakaś opcja.

Jeśli to cię nie interesuje - trzeba przejść na studia zaoczne......i iść do pracy na pełny etat.

 

Nie rozumiem zaś co to jest: "pierwszy rok przygotowawczy na studia" możesz wyjaśnić ten termin?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A bo uczę się w szkocji :P i po zdaniu tego kursu na higher mam odrazu wejście na studia o tym samym kierunku :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O kurcze, znam to... I wbrew poglądom wszystkich wkoło to nie jest lenistwo... to jest coś tak strasznego - bezsilność wobec samej siebie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×