Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
LucidMan

Lęk i depresja w prehistorii - ciekawostka

Rekomendowane odpowiedzi

LĘK

 

Rozumiejąc swoje dwie ukryte motywacje (poszukiwanie przyjemności i unikanie bólu), odkrywamy, że na najgłębszym poziomie sprowadzają się one do jednej – motywacji przetrwania, czyli zachowania siebie przy życiu. Dlatego, kiedy się boimy, nic w świecie nie istnieje oprócz naszej potrzeby ochraniania siebie. Również dlatego musimy cały czas wszystko kontrolować. Ta mentalność przetrwania za wszelką cenę objawia się w każdej komórce naszego ciała jako wbudowany w nią mechanizm samozachowawczy, nazywany "syndromem ucieczki lub walki".

 

Wszyscy doświadczyliśmy syndromu walki lub ucieczki. Jest to pozostałość po naszych jaskiniowych przodkach, dla których przetrwanie było codziennym zadaniem. Lęk był ważną częścią naszego mechanizmu przetrwania, do którego się odwoływaliśmy, kiedy groziło nam niebezpieczeństwo. Bez niego nie przetrwalibyśmy jako gatunek. Jeśli, na przykład, idziemy szlakiem górskim i nagle szlak się urywa, nasza reakcja jest normalna – odczuwamy strach. Nie musimy się zastanawiać, czy wycofać się w bezpieczne miejsce, czy nie. Reagujemy automatycznie i odpowiednio do sytuacji. Kiedy myśl o niebezpieczeństwie działa na mózg, do krwi wydzielana Jest mieszanka hormonów, która zawiera adrenalinę. Substancja ta daje mięśniom szybki zastrzyk energii i w ten sposób czyni nas silniejszymi w walce lub ucieczce. Zawiera także składnik tamujący krew, aby powstrzymać zbyt duży upływ krwi. gdy zostaniemy zranieni. Kiedy atakuje nas dzikie zwierze, taka automatyczna reakcja jest dla nas bardzo korzystna.

 

DEPRESJA

 

Objawami depresji są: brak energii, letarg, zasypianie i wycofanie się z życia. Depresja była użyteczną umiejętnością przetrwania w epoce lodowców. Nasi ówcześni przodkowie nie mogli narzekać na nadmiar żywności, a więc zdobywali ją, kiedy było można. Gdy jej zabrakło, oszczędzali swoją energię przez popadanie w depresję, która opóźniała akcję serca i przemianę materii, co wprawiało ich w stan letargu i hibernacji. Wtedy to było skuteczne, ale dziś nie jest najlepszym rozwiązaniem.

Głównym lękiem kryjącym się za depresją jest lęk przed życiem.

 

 

Epoka współczesna nie niesie już ze sobą ciągłej presji zagrożenia życia, a jednak często reagujemy tak, jakbyśmy znajdowali się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. (Sisson, 2005)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Strach jako "spadek" po przodkach? Tak można określic wszystko, rece, nogi uczucia itd... Strach a lek to dwie rózne sprawy. Strach jest reakcją zdrową, jak ból. Odczuwanie strachu i bólu świadczy o zdrowym funkcjonowaniu, o poprawnych relacjach ze światem zewn i bozcami z niego płynącymi. Strach a lek to dwie różne sprawy. Lęk to chyba uczucie irracjonalne, upośledzające nasze funkcjonowanie. Pozatym strach jest odczuwany w odniesieniu do świata i naszego w nim udziału, lek odczuwamy w odniesieniu do społeczeństwa i generalnie w relacjach interpersonalnych. Lek jest traktowany (jeśli nie to mnie poprawcie) jako wynik, koniec procesu. Mozna te dwie sprawy porównac ,aale z ponktu widzenia informacji i wniosków jakie możemy wyciągnąć.Sam w sobie jest niemiłym odczuciem i staramy sie go unikać, podobnie jak strachu. Jeśli unikanie strachu(niebezpiecznych sytuacji) jest poprawna reakcją, o tyle unikanie leku nie koniecznie. Generalnie lęk to coś czego odczuwać nie powinniśmy, nie informuje nas że coś nam grozi(obiektywnie), że z sytuacją w której jesteśmy coś jest nie tak. Lek w przeciwienstwie do strachu informuje nas co najwyżej, że z nami jest coś nie tak.

Depresja jako spadek po przodkach :smile: . Kompletnie sie nie znam na takich dywagacjach, nie czytałem na takie tematy żadnych książek, ale sądze że takie rewelacje to można co najwyżej traktować własnie jako ciekawostke. To jest nadużycie, teoria, próba połączenia spraw na podstawie podobieństwa.Puzczam bąka i w tym samym czasie spada nad Bombajem samolot... wniosek moja wina. Tego typu szukanie związków przyczynowo skutkowych to strzelanie mniej lub bardziej na ślepo. Jest już depresja powakacyjna, sezonowa i wiele innych. Jak powiązać je z celami jakie mogła spełniać iles tyś lat temu? Dal mnie to jest śmieszne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pojebek, tak jak piszesz, to tylko ciekawostka. Kto chce robić z niej teorię, proszę bardzo, to nie ma znaczenia. Tak samo możecie to odrzucić, bez znaczenia. Na pewno nikomu nie pomoże to w wyzdrowieniu, aczkolwiek warto wiedzieć, że coś takiego mogło być.

 

Lęk, strach, panika wszystko to jest powiązane. Co z tego, że strach pojawia się w realnym zagrożeniu, a lęk przeznaczony jest do przyszłych, wyimaginowanych zdarzeń. Organizm reaguje tak samo!

 

Jeśli mówisz, że lęk jest upośledzony bo upośledza nasze funkcjonowanie, to w ten sam sposób, może powiedzieć o wszystkich innych odczuciach. Wydaje mi się, że miłość jest w tym wypadku na równi z lękiem :roll:

Lęk nie jest upośledzony dlatego że istnieje (jest to całkowicie normalne uczucie), tylko dlatego, że my go upośledziliśmy.

 

Pozdrawiam 8)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

nie wiem co do lęku on zawsze towarzyszył istnieniom żywym ale depresja w czasach prehistorii no nie bardzo mi sie to zgadza tamte czasy cechowały się domeną "jesteś słaby wypadasz z gry " gra to dla nich było życie , a nie odbiegając od tematu depresja to zaburzenie bo i chorobą tego nie można do końca nazwać postępu cywilizacji i rozwijania się samoświadomości gdzieś to przeczytałem szfak tylko nie pamietam gdzie :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

kiedys jak ktos miał depresje brał narkotyki badz pił sok ze sfermentowanych owoców by poprawic sobie nastrój-naturalne i skuteczne...dzis bierze leki przeciwdepresyjne-czysta chemia o wątpliwej na długą metę skuteczności.... 8)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ridllic, widzę, że słowo depresja kojarzy Ci się z jednym, a mianowicie ze słabością. To jest teraźniejszy punkt widzenia. Jeśli kiedyś było coś takiego jak depresja, na pewno się tak nie nazywało :D

Po prostu była to metoda, podobna do hibernacji, aby przeżyć ciężki okres (zima, brak żywności). Do tej pory wiele gatunków zwierząt hibernuje.

To co zacytowałem w pierwszym poście, oznacza, że aktualnie dalej korzystamy z tego niepotrzebnego mechanizmu, uciekając od życia i nazywamy to "depresją".

Oczywiście to tylko teoria. Teorie nie mają znaczenia, liczy się rzeczywistość !!

 

Pozdrawiam 8)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Mogę powiedzieć że nie znając tego artykułu ani poglądu mialam w zwyczaju nazywać swój stan hibernacją, zejściem ze sceny, sposobem przetrwania etc i drogą analizy w końcu uznałam stan obnizonej aktywności życiowej , depresję etc jako mój lęk własnie przed życiem ( cp by z racji wieku pasowało ;) )

Jak dla mnie wszystko się zgadza

Tyle że nie uważam by szukanie powiązań z prehistorią było potrzebne. Wiadomo że z racji budowy układu neurohormonalnego i ogólnie biologii możemy podobnie odczuwać emocje i co za tym idzie reagować na okoliczności życiowe co prymitywniejsi przodkowie. Wolałabym się mimo wszystko skupiać na tej wierzchniej warstwie - płaszczyźnie duchowej :)

pozdrawiam:P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Po prostu była to metoda, podobna do hibernacji, aby przeżyć ciężki okres (zima, brak żywności). Do tej pory wiele gatunków zwierząt hibernuje.

Dziwne, z tego by wynikało, że ja "hibernuję" jakoś tak późną wiosną :P

 

Strach i instynktowne reakcje w chwili zagrożenia zapewniają przetrwanie.

 

Bezzasadny lęk jest autodestrukcyjny i zwodniczy.

 

Ja bym jednak obstawiała, że lęk i depresja to "choroby cywilizacyjne". U ludów pierwotnych musiały być bardzo rzadkie tak jak i u współcześnie żyjących plemion amazońskich.

 

Tak ja to widzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To dlatego, że nasza "cywilizacja" wytworzyła mechanizmy, które w długich okresach czasu grożą jednostce zagładą.

Stąd też lęk jest większy i długotrwały.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Neurotyczna cywilizacja = neurotyczne choroby.

 

Dodam jeszcze, że nie należy traktować depresji jako choroby w dawnych czasach. Nie było tak, że jaskiniowiec zaciupał drugiego maczugą i popadł z tego powodu w depresję.

Chodzi o to, że mogli wykorzystywać mechanizm "depresji", żeby przetrwać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×