Skocz do zawartości
Nerwica.com

Awersja do psychoterapii. Jak się przełamać?


czarna rzodkiew

Rekomendowane odpowiedzi

Naprawdę nie wiem jak się przełamać, całe życie byłam przeciwko psychoterapii, nie wierzę, że miałoby mi to pomóc. Tak naprawdę jedyną motywacją do podjęcia się terapii jest zalecenie psychiatry, który na pewno będzie się mnie o to pytał na następnej wizycie, a także silny stres wywołany pracą, który może się powtórzyć. Zmagam się też z szeregiem innych problemów od zawsze, ale pewne rzeczy są nieuleczalne. Nie wiem nawet od czego miałabym zacząć, kiedy całe życie wolałam trzymać to wszystko w sobie i tak wolę, a nie chcę też skupiać się wyłącznie na stresie, bo tu wiem co należy zrobić - wyeliminować czynnik stresogenny, czyli w moim przypadku zmienić pracę, choć i z tym mam duży opór, ale po ostatnich wydarzeniach nie pozostaje mi nic innego, nie chcę dostać zawału. Od kilku dni patrzę się na profile psychoterapeutów w okolicy i żaden mnie do siebie nie przekonuje, do tego dosłownie każdy ma nieskazitelną opinię i ocenę 5 gwiazdek, co wzbudza moje podejrzenia. Miałam nadzieję, że chociaż przepisana pregabalina mi w tym pomoże, ale jest lipa, mam wielki opór psychiczny, lęki nie ustąpiły. Czy ktoś miał podobnie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To nie Ty masz wiedzieć jak prowadzić psychoterapię - tylko tetapeuta 🙂

Szukaj terapeuty certyfikowanego w konkretnym nurcie - przy zaburzeniach lękowych zwykle (choć nie zawsze) stosuje się terapię begawioralno- poznawczą - może zobacz terapeutów (nie psychologów) w tym nurcie ? 

 

Kolejna sprawa -  nie spodziewaj się, że terapeuta powie ci co robić - i nagle twoje problemy ustąpią - terapia wymaga dużo zaangażowania i pracy nad sobą, głównie w czasie poza sesją. Nie spodziewaj się efektów po miesiącu czy dwóch. Żeby proces terapwutyczny był trwały trzeba czasu, często pierwsze efekty są widoczne dopiero po pół roku.  Spodziewaj się poryszania trudnych dla ciebie tematów i wychodzenia ze strefy komfortu - tak ma być. Popatrz na to jak na ranę, która się paprze -trzeba otworzyć, wyczyścić, porządnie zszyć - a to wszystko będzie twoja zasługa. 

 

Z terapeutą musi coś kliknąć - trzeba czuć się komfortowo, czasami potrzeba kilku sesji a czasami już od pierwszej wiesz, że to nie to. Masz wybór - zawsze można znienić tetapeutę lub zrezygnować. 

 

Zrób pierwszy krok, później będzie łatwiej 🙂

Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ze swojej strony polecam terapię. Jeśli zadziała i poczujesz, że to Ty i jest ok, super - jeżeli nie to będzie szczególne doświadczenie w życiu. Jak pisała osoba wyżej, nie każdy terapeuta musi Ci pasować to raz a dwa to on jest w pracy a Ty na terapii, więc nie wymagają od siebie przynajmniej na starcie, po prostu spróbuj. Moja własna terapia była pozbawiona jakichś momentów olśnienia, natomiast od lat dowiaduje się o sobie ciekawych rzeczy na podstawie tego co zaszło w jej trakcie. Nie wiem jaką jesteś osobą, przykładowo u mnie musiało zaskoczyć "ja chcę" i gdyby ktoś mnie zmuszał to pewnie nic by z tego nie wyszło, powodzenia w pracy ze sobą ;)

Edytowane przez Nie lubię świtu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja się od początku kierowałam zaleceniem psychiatry. Na pierwszej wizycie dostałam skierowanie na terapię. Jak przeszłam pierwszą indywidualną (pewnie ok 1,5 roku-2 lata to od razu mi zaproponowano terapię grupową itd. ). Dużo zawdzięczam terapii, większe rozumienie siebie, innych, psychoedukację. Będę się zapisywać na kolejną... . 

 

Bywa różnie. Nie tak dawno czekałam w recepcji na terapię i z gabinetu wyszła inna osoba. Powiedziała, że nie chce mieć terapii z moim terapeutą, że z nim to nie za bardzo, że chce kogoś innego. Tak bywa, a ja nie mam nic przeciwko, żeby znowu do  niego trafić. Miałam z nim 2 terapie na NFZ w odstępie jakiś 10 lat. A jakoś super zadowolona nie byłam jak mi zaproponowano tą drugą z nim, a teraz nawet bym chciała kolejną. Z czasem w terapii następuje zmiana. Wszystko tak naprawdę w wolności. 

 

Według mnie przynajmniej warto spróbować w takim czy innym nurcie, z kobietą z mężczyzną no jak tam czujesz. A odczucia mogą się zmienić. Ja za pierwszym razem nie chciałam mieć z mężczyzną, a w sumie można powiedzieć,  że taką pierwszą dłuższą miałam.

 

Ludzie mają różne uprzedzenia. Jak chodzi o kasę to są terapie na NFZ. Pewnie trzeba na nie poczekać, ale czas i tak upłynie.

Edytowane przez bei

Odkryłem, że odwaga to nie brak strachu, ale pokonanie go. Odważny człowiek to nie ten, kto nie czuje lęku, ale ten, kto przezwyciężył ten strach. 

 

Nelson Mandela

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie nikt nigdy nie kierował na terapię, a raczej odradzał. Byłam na "terpii" około 2 lata. Mówi "terapia", bo nią nie była. Okazało się, że była to pani psycholog, które jescze bezczelnie mówiła, że nurt jakim się zajmujje jest EKLEKTYCZNY!!! Ja młoda byłam, nie znałam się za bardzo, więć jej wierzyłam. Po dwóch latach sama zrezygnowałam. Poszłam tam i powiedziałam, że kończę to.

 

Potem posprawdzałam dokładnie i okazało się (dla mnie wtedy), że istnieje wielka różnica między psychoterpeutą, a psychologiem. ALe kuźwa trzymać kogoś dobre dwa lata na czymś, co nie jest terapią, tylko paplaniną?

 

Mój psychiatra, ordynator szpitalia, jak usłyszł jej nazwisko i że do niej chodził - zrobił dziwną minę. Powiedział,że pracowała jakiś czas w szpitalu jako właśnie psycholog. I szybko została z niego ewakuowana. Mówił oo niej - bardzo sztucznam, nienaturalna - pewnie sama terapii potrzebuje.

 

Wyrzucone pieniądze, stracony czas, dziwne rozmowy - takie właśnie nienaturalne, bez głębi, treści - czegokolwiek.

 

I teraz jestem uprzedzona. W moim mieście nie ma wiele terapeutów do wyboru, a ci, u których byłam, no... nie moje klimaty. Chociaż ciekawie wspominam osobę prowadzącą u mnie terapię psychodynamiczną. Jednak też nie cułam, e jest to ktoś, kto mi pomoże.

Nad wszystkim, co robię, unosi się niezłomne poczucie ironii.

 

Nie jestem szalony, interesuje mnie wolność.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Napisałam  meila do psychoyerapeuty, który zebrał najwięcej bardzo dobrych ocen. Widzę, że zajmuje się problemami z jakimi się mierzę. Jest dodatkowo psychiatrą 😄 Tylko, że... byłam niego. Może źle go oceniłam. Różnie reaguję na pewne sytuacje. Dwa spotkania, to pewnie za mało na osąd. Na kolejne nie przyszedł i nie dał znać, bo nie zapisał numeeu. I ciągle mówił na mnie Agnieszka. Może to taki chwyt, by sprawdzić jak na to zareaguje. Może. A może zwykła pomyłka. Chcę spróbwać. Zwlaszcza, że to facet a faceci wydają aie bardziej konkretni. I zawsze chciałam terapię u mężczyzny. 

Nad wszystkim, co robię, unosi się niezłomne poczucie ironii.

 

Nie jestem szalony, interesuje mnie wolność.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×