Skocz do zawartości
Nerwica.com

Flashbacki, triggery, derealizacje


Rekomendowane odpowiedzi

16 minut temu, brum.brum napisał(a):

Rozumiem. Mam podobnie. A czym sobie pomagasz w takich kryzysowych chwilach? Chodzi mi o stan kiedy obrazy ze wspomnieniami, wymiksowane, fragmentarycznie już są non stop, w ciągu dnia. Kiedy zaczyna się już odpowiadać tym np osobą w myślach ?( jeśli masz aż tak oczywiście )?

OMG:O współczuję Ci... :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Dalila_ napisał(a):

OMG:O współczuję Ci... :(

dzięki…kurde no jest grubo, nie zaprzecze. A najlepsze jest to, że codziennie w tym stanie do pracy chodzę 🫨 Ale jestem też w terapii i super Pani psycholog tłumaczy mi, co się ze mną dzieje, jak to wszystko fachowo się nazywa i przede wszystkim, co sesje uspokaja, że to nie jest schizofrenia ( oczywiście nie wierzę Jej do końca, jak to my znerwicowani mamy:D ). Ssri które biorę mam wrażenie że nic nie pomagają - stąd moje pytanie o doraźne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 4.02.2026 o 13:18, Kris0x0000 napisał(a):

Nigdy nie miałem zdiagnozowanego PTSD ale przez lata męczyły mnie myśli wyzwalane przez triggery. Omijanie zawsze potęgowało myśli gdy już zostały wyzwolone

Tak, potwierdzam z własnego doświadczenia. Ja „uciekam” przed tymi myślami tak na prawdę od lat i to daje odwrotny efekt rzeczywiście.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 8.02.2026 o 20:55, Doktor Indor napisał(a):

Zależy na ile jestem gotowy. Dbam o siebie. Jak czuję, że nie jestem gotowy, to omijam.

 

Normalne.

Dobre, rozsądne podejście. Oczywiście, kiedy możesz sobie na to pozwolić. Gorzej gdy jest się „skazanym” na nie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 4.02.2026 o 13:18, Kris0x0000 napisał(a):

 

Nie chcę dawć Ci fałszywej nadzieji ani też hajpować konkretnej terapii ale mi pomogła na to terapia EMDR.  Niewiarygodnie skuteczna, szybka i tania.

Zacząłem terapię przedłużonej ekspozycji (PE). Podobno skuteczność jest również spora 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 8.02.2026 o 20:55, Doktor Indor napisał(a):

Zależy na ile jestem gotowy. Dbam o siebie. Jak czuję, że nie jestem gotowy, to omijam.

 

Normalne.

A mogę zapytać jak one wyglądają u Ciebie? ( oczywiście jeśli masz ochotę wspominać bo wiadomo, że to nic przyjemnego ). Czy w formie fragmentarycznych scen, jak w filmie? Czy jakoś w ciągu? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 8.02.2026 o 21:57, shadow_no napisał(a):

 

A czemu jedne miejsca są bezpieczne a inne nie? Nie mam pojęcia xd robię dużo dziwnych i ryzykownych rzeczy które 100x więcej powodują potencjalnych zagrożeń. Lubię ryzyko, adrenalinę i różne ekstremalne rzeczy które mogą realnie zrobić krzywdę, a czasem świadomość że jestem w biurze i mam półtorej godziny drogi do domu sprawia że mam atak. Chyba to kwestia zbyt dużej ilości czasu na myślenie. No ale tak mam.

 

A może to kwestia zamrożenia emocjonalnego? I dlatego tak niereagujesz na te ryzykowne zachowania?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 8.02.2026 o 21:57, shadow_no napisał(a):

a czasem świadomość że jestem w biurze i mam półtorej godziny drogi do domu sprawia że mam atak. Chyba to kwestia zbyt dużej ilości czasu na myślenie. No ale tak mam.

Mnie to akurat nie dziwi, że tak masz. Znam to bardzo dobrze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 8.02.2026 o 22:22, Catriona napisał(a):

Miewałam. Praca swego czasu była wyzwalaczem wielu triggerów. Nie miałam wyjścia, pozostawała konfrontacja, albo rezygnacja z pracy co nie wchodziło w grę, bo żyć za coś trzeba. Z tym, że ta konfrontacja przy wsparciu terapii to było najlepsze co mnie mogło spotkać. Praktycznie wszystkie wcześniejsze triggery obecnie przestały być triggerami. Nawet moja terapeutka powiedziała, że w tej kwestii życie okazało się u mnie najlepszym terapeutą - nie dało mi wyboru, tylko po kolei odtworzyło wszystkie traumy z dzieciństwa, ale mogłam się z nimi rozprawić z pozycji osoby dorosłej co było głównym czynnikiem leczącym.

Mam podobną sytuacje czyli praca + terapia . Czyli jest szansa że to się uda przepracować i pójść dalej ? To było by coś zajebistego. Nie ukrywam że to tyle lat trwa i że odebrało całkowicie radość życia 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 9.02.2026 o 11:52, Dalila_ napisał(a):

Okropnosc. Chyba tu kropo mają przewagę że nie traktują Cię jak śmiecia (choć nie wiem bo nie pracowalam)

A gdzie tam. W korporacji dopiero ludzie są często gnojeni i traktowani jak numer w tabelce, do wykonywania planów np. sprzedażowych. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

12 minut temu, brum.brum napisał(a):

A może to kwestia zamrożenia emocjonalnego? I dlatego tak niereagujesz na te ryzykowne zachowania?

Jaka jest przyczyna tego to nie wiem. Mam coś pomieszane od dziecinstwa. Bo nigdy nie bałem się takich zwykłych rzeczy których boją się dzieci typu ciemność, duże zwierzęta, źli panowie, wypadki itp. a bałem się tego że mi się zakręci w głowie, zwymiotuje albo... Wiatru xd coś powalone od zawsze z tym miałem

 

9 minut temu, brum.brum napisał(a):

Biednie i mega ciężkie, bez jakiejkolwiek radości i w ciągłej anhedonii

Dlatego warto organizować sobie życie tak, żeby się nie doprowadzić do zamknięcia w domu. Jeśli jest tragedia i nie da się prawie nic, to jakieś minimalne kroczki. Wyjście do sklepu, po kebaba, na spacer, cokolwiek. Niestety ale w naszych przypadłościach wskazane jest narażanie się na ataki i konfrontowanie się z nimi. Bez tego możemy szybko się zasiedzieć. A im dłużej takie zasiedzenie będzie trwało tym będzie ciężej wrócić. Dlatego mimo mojego uwielbienia do pracy zdalnej doceniam że czasem muszę albo przyjść do biura albo spotkać się z klientem itd.

3 minuty temu, brum.brum napisał(a):

A gdzie tam. W korporacji dopiero ludzie są często gnojeni i traktowani jak numer w tabelce, do wykonywania planów np. sprzedażowych. 

Też mam takie odczucie. Im większa firma tym mniej istotna jest jednostka.

Ale ma to swoje plusy ^^

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, brum.brum napisał(a):

dzięki…kurde no jest grubo, nie zaprzecze. A najlepsze jest to, że codziennie w tym stanie do pracy chodzę 🫨 Ale jestem też w terapii i super Pani psycholog tłumaczy mi, co się ze mną dzieje, jak to wszystko fachowo się nazywa i przede wszystkim, co sesje uspokaja, że to nie jest schizofrenia ( oczywiście nie wierzę Jej do końca, jak to my znerwicowani mamy:D ). Ssri które biorę mam wrażenie że nic nie pomagają - stąd moje pytanie o doraźne.

Hihi ja się wkurwiam na schizofrenie jak w siadam do autobusu i numer się zmienia. Podziwiam Cię jesteś superczlowiek taki silny💪

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×