Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czy pozwalacie partnerowi mieć koleżanki/kolegów?


Dalila_

Rekomendowane odpowiedzi

Godzinę temu, Doktor Indor napisał(a):

 

Terapia to bulszit, z mojego doświadczenia.

Właśnie wracam z terapii i się nie zgodzę zupełnie. To moja pierwsza terapia i ta Kobieta chyba spadła mi z nieba. Realnie czuje że mi pomaga wyjść z tego z czym się mierze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

26 minut temu, brum.brum napisał(a):

Właśnie wracam z terapii i się nie zgodzę zupełnie. To moja pierwsza terapia i ta Kobieta chyba spadła mi z nieba. Realnie czuje że mi pomaga wyjść z tego z czym się mierze.

No to tego ci życzę. U mnie się nie sprawdziła.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

8 minut temu, Doktor Indor napisał(a):

No to tego ci życzę. U mnie się nie sprawdziła.

Dziękuję….Może za jakiś czas, gdy będziesz gotowy albo i nie, spadnie Ci niespodziewanie taki „anioł” w postaci psychologa/terapeuty albo po prostu osoby, która pomoże Ci z bolączkami, jakie odczuwasz. Tego Ci również życzę 🙋‍♂️✌️

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Doktor Indor napisał(a):

Inna sprawa, że akurat dziewczyna nie daje mi żadnego powodu do tego, żebym jej nie ufał. To, że ma kolegów, to nie jest powód.

no to chyba już zazegnane. Znasz jej kolegów, dokąd z nimi wychodzi spędzić czas? (Pytanie pisze do Doktora Indora ale właściwie chce je zadać każdemu po kolei więc mowcie ;))

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, brum.brum napisał(a):

Dziękuję….Może za jakiś czas, gdy będziesz gotowy albo i nie, spadnie Ci niespodziewanie taki „anioł” w postaci psychologa/terapeuty albo po prostu osoby, która pomoże Ci z bolączkami, jakie odczuwasz. Tego Ci również życzę 🙋‍♂️✌️

A mi w nocy, koło 3/4 pomógł psycholog z linii telefonu zaufania. Zadzwonilam, swietny gość. Może się zapiszę na oddział dzienny. Zawsze chcialam sprobowac, a mam w swoim miescie mozliwosc 🙂

Oczywiście, że terapia może pomóc. A dlaczego nie?

 

Kiedyś czarno ją widzialam, ale im dłuzej żyję, tym bardziej pragnę wsparcia specjalisty. Albo kogoś zwyczajnie obiektywnego, ale nie oceniającego za prędko.

 

Muszę iść do kogoś, lekarze nie zalecają. Ale dlaczego? Mogłoby mi to pomóć. Ale trzeba się z terapeutą dogadać w miarę. Czuć jaką więź, czy sympatię chociażby. Nie pogardzać. Ale wiadomo, że na terapii mogą wyjść rzeczy trudne.

 

jak już y miała wybierać, to psychodynamiczną, którą za szybko przerwała. albo nie ten czas. :D

 

wiadomo tylko tyle, że nic nie wiemy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Verinia napisał(a):

A mi w nocy, koło 3/4 pomógł psycholog z linii telefonu zaufania. Zadzwonilam, swietny gość. Może się zapiszę na oddział dzienny. Zawsze chcialam sprobowac, a mam w swoim miescie mozliwosc 🙂

Oczywiście, że terapia może pomóc. A dlaczego nie?

 

Kiedyś czarno ją widzialam, ale im dłuzej żyję, tym bardziej pragnę wsparcia specjalisty. Albo kogoś zwyczajnie obiektywnego, ale nie oceniającego za prędko.

 

Muszę iść do kogoś, lekarze nie zalecają. Ale dlaczego? Mogłoby mi to pomóć. Ale trzeba się z terapeutą dogadać w miarę. Czuć jaką więź, czy sympatię chociażby. Nie pogardzać. Ale wiadomo, że na terapii mogą wyjść rzeczy trudne.

 

jak już y miała wybierać, to psychodynamiczną, którą za szybko przerwała. albo nie ten czas. :D

 

wiadomo tylko tyle, że nic nie wiemy.

Lekarze nie zalecają ci terapii? O jakie dziwy patrzcie!

What:o

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 godzin temu, brum.brum napisał(a):

Dziękuję….Może za jakiś czas, gdy będziesz gotowy albo i nie, spadnie Ci niespodziewanie taki „anioł” w postaci psychologa/terapeuty albo po prostu osoby, która pomoże Ci z bolączkami, jakie odczuwasz. Tego Ci również życzę 🙋‍♂️✌️

Chłopaku, ja 18 lat byłem w terapii, przerobiłem większość nurtów, starczy mi już 🙂 

 

4 godziny temu, Dalila_ napisał(a):

no to chyba już zazegnane. Znasz jej kolegów, dokąd z nimi wychodzi spędzić czas? (Pytanie pisze do Doktora Indora ale właściwie chce je zadać każdemu po kolei więc mowcie ;))

Z nikim nie wychodzi, to jakieś internetowe znajomości. Nie znam, bo ja tych pierdolonych patusów nie toleruję (w sensie toleruję dopóki nie muszę się z nimi zadawać, ale nie tolerowałbym ich w swoim otoczeniu, widząc co piszą i jak). Jej znajomi, jej sprawa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Doktor Indor napisał(a):

Z nikim nie wychodzi, to jakieś internetowe znajomości. Nie znam, bo ja tych pierdolonych patusów nie toleruję (w sensie toleruję dopóki nie muszę się z nimi zadawać, ale nie tolerowałbym ich w swoim otoczeniu, widząc co piszą i jak). Jej znajomi, jej sprawa.

to pewnie dlatego tolerujesz że to tylko sieć. Swoją drogą to trochę dziwne żeby nie akceptować znajomych partnera, w końcu nasi znajomi to jak lustro nas samych 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, Dalila_ napisał(a):

to pewnie dlatego tolerujesz że to tylko sieć. Swoją drogą to trochę dziwne żeby nie akceptować znajomych partnera, w końcu nasi znajomi to jak lustro nas samych 

Ja ich akceptuję dopóki to są jej znajomi. Nie dogadałbym się z nimi. Ona się dogaduje, i spoko. Ją z kilkoma moimi koleżankami poznałem (tylko z reala). Większość z trudem, ale toleruje, a jednej nienawidzi jak psa parszywego (i ze wzajemnością).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 minuty temu, Doktor Indor napisał(a):

Ja ich akceptuję dopóki to są jej znajomi. Nie dogadałbym się z nimi. Ona się dogaduje, i spoko. Ją z kilkoma moimi koleżankami poznałem (tylko z reala). Większość z trudem, ale toleruje, a jednej nienawidzi jak psa parszywego (i ze wzajemnością).

Ciekawe, że takie parki z mieszanych środowisk że tak powiem potrafią być razem i ta sfera towarzyska nie powoduje dystansu. A jej nie przeszkadza ze wychodzisz się spotykać z koleżankami? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, Dalila_ napisał(a):

Ciekawe, że takie parki z mieszanych środowisk że tak powiem potrafią być razem i ta sfera towarzyska nie powoduje dystansu. A jej nie przeszkadza ze wychodzisz się spotykać z koleżankami? 

Nie, o ile nie jest to ta jedna konkretna, ale znajomość z nią umarła tak czy inaczej, więc temat rozwiązał się sam. Inna sprawa, że my się najczęściej z moimi znajomymi płci obojga spotykamy razem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

35 minut temu, Doktor Indor napisał(a):

Nie, o ile nie jest to ta jedna konkretna, ale znajomość z nią umarła tak czy inaczej, więc temat rozwiązał się sam. Inna sprawa, że my się najczęściej z moimi znajomymi płci obojga spotykamy razem.

No, czyli tak podobnie mamy

I jak gronostaj ma tez

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ogólnie fajnie, że macie znajomych w realu, z którymi się spotykacie, spędzacie czas sobie. Mega fajna sprawa. Tęsknię za czasami kiedy bywało się i na imprezach i na domówkach i na wypadach gdzieś. Czlowiek, tak się odseparował od ludzi, nabawił fobi społecznej i zamknął na kontakty z ludźmi, że szok

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

15 godzin temu, brum.brum napisał(a):

Ogólnie fajnie, że macie znajomych w realu, z którymi się spotykacie, spędzacie czas sobie.

Mało mam. Wszystkie moje znajomości się z czasem porozpadały. Trochę odnowiłem tu na forum, spotykam się z Tomkiem czasem (no w sumie dwa razy to już chyba czasem :D), ale przestanę jak go już tak wkurwię, że straci do mnie cierpliwość na amen i wykrzyczy w złości, że lepiej było nie odnawiać znajomości i zostawić dobre wspomnienia.

 

Mam jedną kumpelę z którą fajnie byłoby odnowić kontakt, ale chyba już nie umiemy. Jak oboje byliśmy na fb to miało to sens, bo razem hejtowaliśmy tam ludzi i nieludzi. Jak wpadała do mnie na grilla to też miało to sens, a teraz… Cholera no, my nie mamy już w sumie o czym gadać. Za bardzo nasze życia się rozeszły, za mało mamy wspólnych znajomych, żeby było kogo obgadywać (bo ile można rozmawiać o jednej osobie). Więc dzwonię do niej czasem, na święta, obiecujemy sobie, że będziemy w kontakcie, i gówno, a nie jesteśmy w kontakcie.

 

Inną też mam, super kumpela kiedyś, odkąd urodziła dziecko zupełnie nie ma z nią kontaktu bo nie ma na nic czasu. Wysyłam maile, odpisuje, na kolejnego już nie odpisuje, bo nie ma czasu. No to się nie chcę narzucać… A brakuje mi jej zwyrolskiego poczucia humoru (choć znów, odkąd urodziła dziecko to się jakaś wrażliwsza zrobiła).

 

No i taka dupa ogólnie. A wiem chyba kogo na forum zaproszę. Jak tu się odnajdzie i zostanie (a jest szansa bo też jest z tych nazwijmy to psycho klimatów) to dopiero będzie śmiesznie. Tylko muszę ostrzec że ani słowa o mojej realnej tożsamości tutaj ani innych pseudonimach, grupach, forach, powiązaniach :D No i nie wiem czy nie będę musiał zacząć uważać na słowa żeby mnie nie znielubiła, choć w sumie zna mnie już na tyle, że jakby miała znielubić, to by znielubiła. Ale nie zna mojej indorzej tożsamości, więc może wcale mnie nie zna. No i to jest osoba z którą się nie spotykam bo nigdy nie było okazji (ale może kiedyś będzie).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×