Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czytam te wątki i zastanawiam się ile osób świętuje dzisiaj narodziny Chrystusa?


miL;)

Rekomendowane odpowiedzi

1 minutę temu, little angel napisał(a):

pewnie tak, nie umiem się wyrażać w tych tematach, są dla mnie za trudne... ale dobrze mi się czytało miLa;) jestem w stanie zrozumieć jego perspektywę

może tak jest, rozlewająca miłość

rozumiem, dla mnie też. Więc często są nieporozumienia.

 

Miłość? tak, gdy jest, to się to  czuję. Tęsknię za miłością. Ale chcę nowej. Może...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

21 minut temu, Doktor Indor napisał(a):

Dokładnie tak.

 

Nic nie zrozumie. Musiałby najpierw wyzdrowieć. Ale to nie moja sprawa i nie mój problem, niech myśli co chce.

 

Dokładnie o tej formie przemocy, którą teraz stosujesz, mówię. Takie zdewociałe teksty do kogoś, kogo religia skrzywdziła, są absolutnie obrzydliwe. Chcesz to sobie wierz, ale wara ci z tym swoim bogiem ode mnie.

 

Staram się brać poprawkę na to, że są tu ludzie z różnymi zaburzeniami i czasem objawiają się one właśnie w ten sposób, ale są granice.

Stary ty się sam zdefiniowałeś swoimi memami.

To nawet nie chodzi o to czy jesteś chory, czy nie... Po prostu brak ci elementarnych zasad kultury..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

49 minut temu, little angel napisał(a):

nie stosuję wobec Ciebie przemocy,

To że czegoś nie widzisz nie znaczy że tego nie ma.

 

46 minut temu, little angel napisał(a):

no właśnie to jest "ten mój bóg"...

Twój. Nie mój.

 

22 minuty temu, Dalila_ napisał(a):

@Doktor Indor w jaki sposób religia Cię skrzywdziła? 😮 czyzby..

Nie, nie to co myślisz – żaden ksiądz mnie nie wydrylował. Jedynie dusił w szkole podstawowej, tłusty skurwiel. Szkoda że piekło nie istnieje, bo smażyłby się w nim ten rozmodlony bydlak i skwierczałby jak świnia na grillu.

 

W jaki sposób religia mnie skrzywdziła – w taki w jaki krzywdzi inne dzieci. Wpajając wieczne poczucie winy, grzechu, lęku przed piekłem (czyli torturami), emanując wszędzie obrazem torturowanego faceta. Każąc spowiadać się ze swoich prywatnych rzeczy jakiemuś facetowi, którego bardzo kręcą intymne szczegóły dotyczące twoich myśli.

 

Są osoby, które religia, wiara w świętość i nieomylność księdza, skrzywdziła nieporównywalnie bardziej – to te dzieci, które nie miały tyle szczęścia, co ja, gwałcone przez księży, dzieci, którym nikt nie wierzy, bo przecież to taki dobry człowiek, nigdy nie zrobiłby nic takiego, więc lepiej idź poklęczeć i błagaj boga o przebaczenie za mówienie takich rzeczy o księdzu, grzeszny gówniarzu. Na pewno prowokowałeś księdza.

 

Życie w poczuciu winy i grzechu NIE jest czymś normalnym. Dalej jest we mnie ten zinternalizowany głos, i pewnie będzie już zawsze, ale nauczyłem się go ignorować. To pokłosie religijnego prania mózgu, które jest uznawane za normę, bo poddawana jest mu znakomita większość ludzi. I nawet sobie nie zdaje sprawy z tego, że można podchodzić do życia inaczej.

 

Ja się z tego wyzwoliłem. Nie mam poczucia winy za to, że żyję, nie uznaję czegoś takiego jak grzech, nie obwiniam się za swoje seksualne pragnienia czy czyny (przecież przed ślubem to zbrodnia wręcz jest).

 

To, w czym ktoś żyje, czego się boi, jakie poczucie winy ma, to nie moja sprawa. Chce w tym tkwić, to w tym tkwi, widać coś mu to daje. Ale mnie za dużo kosztowało wyzwolenie się z tego, żeby mi taki… nie będę używał epitetów, bo mnie zaraz wymoderują… pisał, że „bóg jest we mnie”. Może jego bóg jest w nim, jak sobie chce w to wierzyć. We mnie nie jest, nie był, i nie będzie, i wara mi z tymi wymysłami ode mnie. To nawet nie jest kwestia szacunku, a podstawowej kultury i nieprzekraczalności granic.

Edytowane przez Doktor Indor

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, Doktor Indor napisał(a):

To że czegoś nie widzisz nie znaczy że tego nie ma.

 

Twój. Nie mój.

 

Nie, nie to co myślisz – żaden ksiądz mnie nie wydrylował. Jedynie dusił w szkole podstawowej, tłusty skurwiel. Szkoda że piekło nie istnieje, bo smażyłby się w nim ten rozmodlony bydlak i skwierczałby jak świnia na grillu.

 

W jaki sposób religia mnie skrzywdziła – w taki w jaki krzywdzi inne dzieci. Wpajając wieczne poczucie winy, grzechu, lęku przed piekłem (czyli torturami), emanując wszędzie obrazem torturowanego faceta.

 

Są osoby, które religia, wiara w świętość i nieomylność księdza, skrzywdziła nieporównywalnie bardziej – to te dzieci, które nie miały tyle szczęścia, co ja, gwałcone przez księży, dzieci, którym nikt nie wierzy, bo przecież to taki dobry człowiek, nigdy nie zrobiłby nic takiego, więc lepiej idź poklęczeć i błagaj boga o przebaczenie za mówienie takich rzeczy o księdzu, grzeszny gówniarzu. Na pewno prowokowałeś księdza.

 

Życie w poczuciu winy i grzechu NIE jest czymś normalnym. Dalej jest we mnie ten zinternalizowany głos, i pewnie będzie już zawsze, ale nauczyłem się go ignorować. To pokłosie religijnego prania mózgu, które jest uznawane za normę, bo poddawana jest mu znakomita większość ludzi. I nawet sobie nie zdaje sprawy z tego, że można podchodzić do życia inaczej.

 

Ja się z tego wyzwoliłem. Nie mam poczucia winy za to, że żyję, nie uznaję czegoś takiego jak grzech, nie obwiniam się za swoje seksualne pragnienia czy czyny (przecież przed ślubem to zbrodnia wręcz jest).

 

To, w czym ktoś żyje, czego się boi, jakie poczucie winy ma, to nie moja sprawa. Chce w tym tkwić, to w tym tkwi, widać coś mu to daje. Ale mnie za dużo kosztowało wyzwolenie się z tego, żeby mi taki… nie będę używał epitetów, bo mnie zaraz wymoderują… pisał, że „bóg jest we mnie”. Może jego bóg jest w nim, jak sobie chce w to wierzyć. We mnie nie jest, nie był, i nie będzie, i wara mi z tymi wymysłami ode mnie. To nawet nie jest kwestia szacunku, a podstawowej kultury i nieprzekraczalności granic.

Za dużo piszesz, za mało wklejasz...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, Doktor Indor napisał(a):

Z tobą już skończyłem dyskusję. Powrotu do zdrowia życzę.

 

Teraz, Doktor Indor napisał(a):

Z tobą już skończyłem dyskusję. Powrotu do zdrowia życzę.

Ale Ja nie skończyłem dziecko...

Przesadziłeś i jeszcze myślisz że to śmieszne

Gdybyś miał jaja to wiedziałbyś co zrobić..

Ja kiedyś po dobrej imprezie przebiegłem się sąsiadowi po samochodzie, wybiegł z synem i wszyscy zaliczyliśmy po razie.

Następnego dnia mój starszy brat złapał mnie za fraki, wyładował do samochodu i podjechaliśmy do sąsiada, powiedział mi tylko że jak chcę być facetem to mam brać odpowiedzialność za to co robię...

Poszedłem do sąsiada i powiedziałem, że przepraszam za głupotę a szkody naprawię... Do tej pory mamy dobre relacje 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Każdy rodzi się ateistą. To, co dalej się dzieje to indoktrynacja. Zgadzam się z @Doktor Indor. Straszenie piekłem, wpajanie poczucia winy nie jest normalne. Człowiek normalny, to wolny od jakichkolwiek doktryn. Człowiek normalny i wolny to taki, który żyje w harmonii sam ze sobą, który wie co to moralność. Wasi zdewastowani księża krzyczą znad ambony o dobru i złu sami nie potrafią przestrzegać tych waszych świętych przykazań.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

16 minut temu, Doktor Indor napisał(a):

To że czegoś nie widzisz nie znaczy że tego nie ma.

 

Twój. Nie mój.

 

Nie, nie to co myślisz – żaden ksiądz mnie nie wydrylował. Jedynie dusił w szkole podstawowej, tłusty skurwiel. Szkoda że piekło nie istnieje, bo smażyłby się w nim ten rozmodlony bydlak i skwierczałby jak świnia na grillu.

 

W jaki sposób religia mnie skrzywdziła – w taki w jaki krzywdzi inne dzieci. Wpajając wieczne poczucie winy, grzechu, lęku przed piekłem (czyli torturami), emanując wszędzie obrazem torturowanego faceta. Każąc spowiadać się ze swoich prywatnych rzeczy jakiemuś facetowi, którego bardzo kręcą intymne szczegóły dotyczące twoich myśli.

 

Są osoby, które religia, wiara w świętość i nieomylność księdza, skrzywdziła nieporównywalnie bardziej – to te dzieci, które nie miały tyle szczęścia, co ja, gwałcone przez księży, dzieci, którym nikt nie wierzy, bo przecież to taki dobry człowiek, nigdy nie zrobiłby nic takiego, więc lepiej idź poklęczeć i błagaj boga o przebaczenie za mówienie takich rzeczy o księdzu, grzeszny gówniarzu. Na pewno prowokowałeś księdza.

 

Życie w poczuciu winy i grzechu NIE jest czymś normalnym. Dalej jest we mnie ten zinternalizowany głos, i pewnie będzie już zawsze, ale nauczyłem się go ignorować. To pokłosie religijnego prania mózgu, które jest uznawane za normę, bo poddawana jest mu znakomita większość ludzi. I nawet sobie nie zdaje sprawy z tego, że można podchodzić do życia inaczej.

 

Ja się z tego wyzwoliłem. Nie mam poczucia winy za to, że żyję, nie uznaję czegoś takiego jak grzech, nie obwiniam się za swoje seksualne pragnienia czy czyny (przecież przed ślubem to zbrodnia wręcz jest).

 

To, w czym ktoś żyje, czego się boi, jakie poczucie winy ma, to nie moja sprawa. Chce w tym tkwić, to w tym tkwi, widać coś mu to daje. Ale mnie za dużo kosztowało wyzwolenie się z tego, żeby mi taki… nie będę używał epitetów, bo mnie zaraz wymoderują… pisał, że „bóg jest we mnie”. Może jego bóg jest w nim, jak sobie chce w to wierzyć. We mnie nie jest, nie był, i nie będzie, i wara mi z tymi wymysłami ode mnie. To nawet nie jest kwestia szacunku, a podstawowej kultury i nieprzekraczalności granic.

święte słowa. Na początku myslalam, ze to mil pisal, i sie  zdziwilam skąd taka zmiana i slownictwo bogate. Patrzę a to Ty napisales ten post. I ja takie - Okej, już rozumiem. 😄 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie w rodzinie obchodzenie Wigilii i reszty świąt od początku miało charakter rodzinnych spotkań w pokoju z choinką i wspólnej obiadokolacji, czasem też innych posiłków. I wręczania prezentów najmłodszej części rodziny.

Nikt tam nie wspominał o Jezusie, chyba że podczas śpiewania kolęd - jednak ten zwyczaj zanikł jakiś czas temu. Obecnie przeważnie po prostu słuchamy w Wigilię płyty ze świątecznymi piosenkami i kolędami.

Ogólnie, można powiedzieć, że jest to po prostu wykorzystanie wolnego czasu na rodzinny zjazd.

Nie chodzi się na pasterkę ani nie czyta się fragmentów Biblii.

W dniu 25.12.2025 o 23:03, cynthia napisał(a):

pogańskich zwyczajów (np. choinka)

Z tego co wiem, to akurat stawianie w domu ozdobionej i oświetlonej choinki jest niemieckim zwyczajem z czasów nowożytnych - zaś w ramach germańskiego święta Jul używano tylko pojedynczych gałązek, które nie miały świeczek ani bombek. Więc nawet jeśli była jakaś inspiracja, to luźna.

W dniu 26.12.2025 o 09:27, Verinia napisał(a):

Pismo Nowego Testamentu przeczytałam całe. Starego jeszcze nie, ale może przeczytam.

W sumie to trochę dziwna kolejność, biorąc pod uwagę, że zwłaszcza w ewangelii Mateusza roi się od nawiązań do proroctw obecnych w Biblii hebrajskiej, nazwanej przez chrześcijan Starym Testamentem.

Oczywiście autorzy tych proroctw nie wiedzieli, i wiedzieć nie mogli, że po latach zostanie to uznane za proroctwa mówiące o Jezusie z Nazaretu ani że wyznawcy Jezusa dodadzą od siebie wątek paruzji. W księgach prorockich próżno szukać zdania, że mesjasz nadejdzie, potem na wiele wieków zniknie, a potem nadejdzie ponownie. Paruzję wymyślili chrześcijanie.

W dniu 26.12.2025 o 18:51, cynthia napisał(a):

Polska to kraj ściśle katolicki

Masz rację. I poza tym, co wymieniłaś, widać to też chociażby po nazwach miejsc i instytucji. W Polsce jest masa ulic, placów, szkół i uczelni nazwanych imieniem Jana Pawła II, a nie ma ulic, placów, szkół i uczelni im. Kazimierza Łyszczyńskiego, który był wybitnym myślicielem i eseistą mającym pecha mieć podłego dłużnika, który włamał mu się do domu i znalazł w szufladzie traktat o nieistnieniu Boga. Który to traktat spowodował skazanie Łyszczyńskiego na śmierć i zamordowanie go - z pełną aprobatą polskich biskupów. Bo dłużnik Łyszczyńskiego doniósł na niego do wojewody, który kazał go aresztować i zrobił mu proces sejmowy z udziałem biskupów właśnie.

Pamięć o Łyszczyńskim do dziś jest wymazywana. Nie ma on pomników i nie jest patronem czegokolwiek. Choć został zamordowany za poglądy, więc jest męczennikiem wolnej myśli.

To też pokazuje, jak bardzo katolicyzm zawłaszczył w Polsce przestrzeń publiczną.

I żaden polski biskup nie powiedział publicznie, że polski Kościół ponosi winę za zbrodnię, jaką było zabicie Łyszczyńskiego. Kler i katoliccy działacze sprzeciwiają się przypominaniu o tej postaci.

W dniu 26.12.2025 o 17:54, cynthia napisał(a):

Niektóre mądrości całkiem faktycznie mądre.

Czytałaś może Księgę Koheleta? Tam jest naprawdę sporo wartościowych, ponadczasowych przemyśleń i stwierdzeń. Autor, niestety nieznany z imienia, był mędrcem, który przedstawia czytelnikowi bieg swoich myśli.

W dniu 26.12.2025 o 20:00, cynthia napisał(a):

Szkoda, że nie wszyscy wierzący o tym wiedzą.

Oraz szkoda, że nie wszyscy wierzący wiedzą o tym, że faryzeusze wierzyli w nadejście mesjasza, w anioły, w pośmiertną nagrodę i karę oraz zmartwychwstanie - co później przejęli od nich chrześcijanie, i co różniło jednych i drugich od saduceuszy.

3 godziny temu, cynthia napisał(a):

tak mi się skojarzyło...

No widzisz, jedni podpierają się "autorytetem" tradycji i świętych ksiąg, Ty zaś postanowiłaś podeprzeć się autorytetem McGonagall. 🙂

Tyż piknie.

42 minuty temu, Doktor Indor napisał(a):

Wpajając wieczne poczucie winy, grzechu, lęku przed piekłem (czyli torturami), emanując wszędzie obrazem torturowanego faceta. Każąc spowiadać się ze swoich prywatnych rzeczy jakiemuś facetowi, którego bardzo kręcą intymne szczegóły dotyczące twoich myśli.

Racja. Na szczęście, istnieją religie inne niż chrześcijaństwo - szkoda, że w takiej Polsce są o wiele mniej znane.

30 minut temu, cynthia napisał(a):

Każdy rodzi się ateistą.

Niezupełnie - ludzie rodzą się bez wyrobionego zdania na temat Boga, bo nie znają koncepcji Boga.

Ateizm oznacza wyrobione zdanie o Bogu - a żeby mieć o czymś wyrobione zdanie, trzeba najpierw być z tym zaznajomionym/zaznajomioną.

2 godziny temu, Verinia napisał(a):

Nie jesteśmy bogami.

Racja. Choć podczas intensywnego doświadczenia psychodelicznego można mieć bardzo silne poczucie, że jest się Bogiem, że jest się wiecznym i nieśmiertelnym, że dotarło się do początku i/lub do końca czasu i przestrzeni, że jest się wszystkim, co istnieje, a jednocześnie częścią Całości itd.

Istnieją substancje, które u ludzi niereligijnych potrafią wywołać doznania o religijnym, mistycznym i transcendentnym charakterze. Co być może też stanowi pewien fenomen.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Kiusiu bardzo mądrze piszesz. Tak, czytałam ksiegę koheleta. W ogóle pomimo moich mocno antyklerykalnych poglądów uważam Biblię za bardzo ciekawą ksiazkę. Przeraża mnie jednak to, że wiele osób wierzących nawet jej nie przeczytało. A co gorsza... Powołują się na nią nie znając jej zawartości. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@miL;) a mógłbyś odnieść się do tego co napisał @Doktor Indor a propo tych okropnych rzeczy których dokonuje kler? Chodzi mi o gwałty na dzieciach, homoseksualizm wśród duchownych, krzywdzenie niewinnych dzieci i dorosłych? Jak sobie jako katolik tłumaczysz te wszystkie afery,  które wychodzą od lat na światło dzienne? Pytam grzecznie, bez szyderstwa, z szacunkiem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

28 minut temu, Kiusiu napisał(a):

Nikt tam nie wspominał o Jezusie, chyba że podczas śpiewania kolęd

Ja wczoraj jak mi sąsiedzi wyli kolędy tak, że u mnie w mieszkaniu było słychać to fałszowanie to postanowiłam ich nauczyć dobrej muzyki i puściłam na cały regulator:

 

Podziałało :D skończyli wyć 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

21 minut temu, cynthia napisał(a):

@Kiusiu bardzo mądrze piszesz. Tak, czytałam ksiegę koheleta. W ogóle pomimo moich mocno antyklerykalnych poglądów uważam Biblię za bardzo ciekawą ksiazkę. Przeraża mnie jednak to, że wiele osób wierzących nawet jej nie przeczytało. A co gorsza... Powołują się na nią nie znając jej zawartości. 

Tak Kohelet (z dużej bo odnosimy się do autora, przynajmniej tak mnie uczyli na studiach) w sumie ten cały wątek mieści się w rozważaniach Koheleta..., oprócz ostatecznych wniosków tego filozofa/proroka...

Koniec czasów, a raczej koniec czasu.. bo cze przynależy człowiekowi i dla człowieka istnieje.. kończy się wraz ze śmiercią.

Kosmosowi cze nie jest potrzebny i nie istnieje w kosmosie... Czas istnieje tylko dla obserwatora... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, miL;) napisał(a):

Tak Kohelet (z dużej bo odnosimy się do autora, przynajmniej tak mnie uczyli na studiach) w sumie ten cały wątek mieści się w rozważaniach Koheleta..., oprócz ostatecznych wniosków tego filozofa/proroka...

Koniec czasów, a raczej koniec czasu.. bo cze przynależy człowiekowi i dla człowieka istnieje.. kończy się wraz ze śmiercią.

Kosmosowi cze nie jest potrzebny i nie istnieje w kosmosie... Czas istnieje tylko dla obserwatora... 

Nie łap mnie na drobnych błędach. To chyba oznaka, że nie masz nic mądrzejszego do napisania?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

11 minut temu, brum.brum napisał(a):

jako katolik

Zdaje się, że miL;) jest chrześcijaninem innej denominacji niż katolicka (mogę się mylić, bo nie pamiętam dokładnie). Choć tak ogólnie to religijni fanatycy zawsze znajdą jakieś wytłumaczenie czy wymówkę. Jednak może nawet istotniejsze jest pytanie: dlaczego nadal uznajesz miL-a za partnera do dyskusji? Ja kilka tygodni temu przestałem go za takiego uznawać i dałem do ignorowanych (szkoda tylko, że opcja ignorowania nie oznacza niewidzenia wypowiedzi ignorowanych użytkowników cytowanych przez innych). Bo on jest strasznie agresywny wobec innych. Zero refleksji i zdolności koncyliacyjnych u niego.

Niekatolik albo katolik o nieortodoksyjnym podejściu mógłby stwierdzić, że sposobem na homoseksualizm księży jest zniesienie celibatu. I tu trudno byłoby się z tym nie zgodzić.

32 minuty temu, cynthia napisał(a):

pomimo moich mocno antyklerykalnych poglądów uważam Biblię za bardzo ciekawą ksiazkę.

Podobnie jak ja. W innym miejscu wspomniałem, że lubię i cenię Księgę Hioba, Pieśń nad pieśniami i właśnie Księgę Koheleta.

Z kolei parę innych ksiąg Biblii mogłoby być naprawdę ciekawymi kronikami, gdyby odjąć odniesienia do Boga. Choćby Księgi Samuela. Taki Saul jawi się tam jako postać tragiczna - dobrze zapowiadający się władca, który jednak w pewnym momencie daje się ponieść pysze i zazdrości. Z kolei Dawid to ogólnie dobry władca, który jednak wobec Uriasza postąpił podle i nic nie może tego usprawiedliwić.

 

Miejscami ciekawa jest też Księga Izajasza. Autor, będąc pacyfistą marzącym o trwałym światowym pokoju, dostrzega nawet niesłuszność sytuacji, w której jedne zwierzęta rozszarpują inne i snuje piękną wizję świata będącego w praktyce wegetariańskim rajem dla wszystkich istot, podobnie jak ogród Eden z Księgi Rodzaju.

 

Z kolei z Księgi Ozeasza możemy się dowiedzieć, że już co najmniej 2750 lat temu był widoczny konflikt między zwolennikami i przeciwnikami ciast z rodzynkami. :D (Oz 3,1)

Pewnie nie każdy zdaje sobie sprawę, że ten spór jest aż tak stary i że w pewnym momencie nabrał on religijnego charakteru.

Choć, co ciekawe, w Pieśni nad pieśniami placek z rodzynkami jest wspomniany w pozytywnym kontekście - inaczej niż w Księdze Ozeasza.

9 minut temu, Catriona napisał(a):

dobrej muzyki

Osobiście nie jestem fanem Motorhead - z takich klimatów wolę Judas Priest, Iron Maiden, Rainbow i Metallikę. ;) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, Kiusiu napisał(a):

Osobiście nie jestem fanem Motorhead - z takich klimatów wolę Judas Priest, Iron Maiden, Rainbow i Metallikę. ;) 

Nie no, ja też jakąś wielką ich fanką nie jestem, ale tu bardziej o słowa piosenki chodziło ;) w zanadrzu miałam jeszcze Rammmsteina :D 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

9 minut temu, cynthia napisał(a):

Nie łap mnie na drobnych błędach. To chyba oznaka, że nie masz nic mądrzejszego do napisania?

Wiedziałem... Skoncentruj Ewa się na błędzie językowym zamiast nad SENSM...

2 minuty temu, Catriona napisał(a):

Nie no, ja też jakąś wielką ich fanką nie jestem, ale tu bardziej o słowa piosenki chodziło ;) w zanadrzu miałam jeszcze Rammmsteina :D 

A znasz taką kolędę ludzi będących na dnie? Tak mnie wirusa, tak mnie złam tak mnie wypal Panie

Ty pierwszy / ła wkleiłaś memy ... 3 w nocy dziwny czas... Straszny czas... Memy nie pomagają

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

16 minut temu, miL;) napisał(a):

Wiedziałem... Skoncentruj Ewa się na błędzie językowym zamiast nad SENSM...

A znasz taką kolędę ludzi będących na dnie? Tak mnie wirusa, tak mnie złam tak mnie wypal Panie

Ty pierwszy / ła wkleiłaś memy ... 3 w nocy dziwny czas... Straszny czas... Memy nie pomagają

 

Nawet nie będę komentować bo widzę, że nawet problemy z czytaniem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

14 minut temu, Kiusiu napisał(a):

Zdaje się, że miL;) jest chrześcijaninem innej denominacji niż katolicka (mogę się mylić, bo nie pamiętam dokładnie). Choć tak ogólnie to religijni fanatycy zawsze znajdą jakieś wytłumaczenie czy wymówkę. Jednak może nawet istotniejsze jest pytanie: dlaczego nadal uznajesz miL-a za partnera do dyskusji? Ja kilka tygodni temu przestałem go za takiego uznawać i dałem do ignorowanych (szkoda tylko, że opcja ignorowania nie oznacza niewidzenia wypowiedzi ignorowanych użytkowników cytowanych przez innych). Bo on jest strasznie agresywny wobec innych. Zero refleksji i zdolności koncyliacyjnych u niego.

Niekatolik albo katolik o nieortodoksyjnym podejściu mógłby stwierdzić, że sposobem na homoseksualizm księży jest zniesienie celibatu. I tu trudno byłoby się z tym nie zgodzić.

Podobnie jak ja. W innym miejscu wspomniałem, że lubię i cenię Księgę Hioba, Pieśń nad pieśniami i właśnie Księgę Koheleta.

Z kolei parę innych ksiąg Biblii mogłoby być naprawdę ciekawymi kronikami, gdyby odjąć odniesienia do Boga. Choćby Księgi Samuela. Taki Saul jawi się tam jako postać tragiczna - dobrze zapowiadający się władca, który jednak w pewnym momencie daje się ponieść pysze i zazdrości. Z kolei Dawid to ogólnie dobry władca, który jednak wobec Uriasza postąpił podle i nic nie może tego usprawiedliwić.

 

Miejscami ciekawa jest też Księga Izajasza. Autor, będąc pacyfistą marzącym o trwałym światowym pokoju, dostrzega nawet niesłuszność sytuacji, w której jedne zwierzęta rozszarpują inne i snuje piękną wizję świata będącego w praktyce wegetariańskim rajem dla wszystkich istot, podobnie jak ogród Eden z Księgi Rodzaju.

 

Z kolei z Księgi Ozeasza możemy się dowiedzieć, że już co najmniej 2750 lat temu był widoczny konflikt między zwolennikami i przeciwnikami ciast z rodzynkami. :D (Oz 3,1)

Pewnie nie każdy zdaje sobie sprawę, że ten spór jest aż tak stary i że w pewnym momencie nabrał on religijnego charakteru.

Choć, co ciekawe, w Pieśni nad pieśniami placek z rodzynkami jest wspomniany w pozytywnym kontekście - inaczej niż w Księdze Ozeasza.

Osobiście nie jestem fanem Motorhead - z takich klimatów wolę Judas Priest, Iron Maiden, Rainbow i Metallikę. ;) 

Super, czyli idealny świat polega na tym że przestajesz widzieć innych którzy mają swoje poglądy. Chętnie podyskutuję, akademicka dyskusja rozwija...

Pierwszy temat: początek istnienia... Podejmiesz rękawicę czy czy kogoś tam wyśmiejesz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

9 minut temu, Catriona napisał(a):

bardziej o słowa piosenki chodziło

Skoro tak, to zawsze można dać coś mocniejszego. ;) Np.:

 

A jeśli ktoś woli coś po polsku, to też znajdzie.

Kiedyś lubiłem się tym KAT-ować. 🙂

Z Rammsteina to nie wiem, czy oni nagrali coś, co poruszało temat religii, a chrześcijaństwa w szczególności. Teraz nie kojarzę. Choć w ich teksty się jakoś nie zagłębiałem. Wiem tylko, że śpiewają m.in. o ogniu i strzelaniu, o słońcu, o władzy, o nacjonalizmie (w krytycznym kontekście), o Ameryce, popkulturze, o ciele zjedzonym przez kanibala (Armina Meiwesa) i nie pamiętam, o czym jeszcze.

 

A tak ogólnie, to Jezus oprócz tego, że nie urodził się 25 grudnia, to najpewniej nie urodził się w Betlejem. Co przyznają nawet niektórzy katolicy. Jak i to, że nie został potem odwiedzony przez trzech króli.

 

Polecam posłuchać. Gość jest erudytą - i choć katolik, to nie fanatyk. Zdecydowanie niepodobny do takiego Cejrowskiego chociażby.

Stwierdzenie, że Jezus urodził się w Betlejem, wzięło się najpewniej stąd, że z prorockiej Księgi Micheasza wynikało, że nowy król będący mesjaszem miał urodzić się w Betlejem - zaś gdy wyznawcy Jezusa uznali go za mesjasza, to stwierdzili post factum, że skoro Jezus był mesjaszem, to po prostu musiał urodzić się w Betlejem.

Jezus nie pochodził z rodu Dawida. Mimo to ewangelista nazwany Mateuszem wywiódł pochodzenie od Dawida... Józefa, czyli opiekuna Jezusa, który podobno nie był jego ojcem. Pytanie: po co, skoro to raczej matka Jezusa miała wywodzić się od Dawida. Ale o tym księgi milczą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×