Skocz do zawartości
Nerwica.com

Szalony indycznik


Doktor Indor

Rekomendowane odpowiedzi

W dniu 28.12.2025 o 23:34, Doktor Indor napisał(a):

Jak miałem 5 albo 6 lat to skupiałem się na tym, żeby przetrwać piekło.

Nie wiem, czy czasem ogólnie nie jest tak, że ludzie, których dzieciństwo było koszmarne, dzielą się z grubsza na dwie grupy: tych, którzy dorośli zbyt szybko i tych, którzy nigdy nie dorośli.

Ludzie z tej drugiej grupy będąc dorosłymi przeżywają dzieciństwo, bo nie mieli go jako dzieci. Czyli radzą sobie z podobnymi problemami zupełnie inaczej niż ci pierwsi.

Choć możliwe, że trudno byłoby nawiązać nić porozumienia jednym z drugimi. Pierwsi uznaliby drugich za pajaców i gardzili nimi.

Ale to tylko takie luźne dywagacje.

W dniu 28.12.2025 o 21:05, MicMic napisał(a):

więcej współczucia dostałem od nieszczęśliwych i cierpiących niż od radosnych i zadowolonych

Czyli że jak ktoś akurat wyje, skamle i skowycze z bólu i rozpaczy, to potrafi przy tym mimo to dawać innym współczucie i wsparcie? Trudno sobie to wyobrazić. Łatwiej sobie wyobrazić, że dostałeś wsparcie i współczucie od tych, którzy przedtem cierpieli i byli nieszczęśliwi, więc dobrze rozumieli te stany, jednak wyszli z dołu i wyrwali się z objęć cierpienia, niż od tych, którzy aktualnie są w objęciach cierpienia i są wrakami ludzi przynajmniej w mentalnym i psychicznym sensie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, Kiusiu napisał(a):

Nie wiem, czy czasem ogólnie nie jest tak, że ludzie, których dzieciństwo było koszmarne, dzielą się z grubsza na dwie grupy: tych, którzy dorośli zbyt szybko i tych, którzy nigdy nie dorośli.

Ludzie z tej drugiej grupy będąc dorosłymi przeżywają dzieciństwo, bo nie mieli go jako dzieci. Czyli radzą sobie z podobnymi problemami zupełnie inaczej niż ci pierwsi.

Choć możliwe, że trudno byłoby nawiązać nić porozumienia jednym z drugimi. Pierwsi uznaliby drugich za pajaców i gardzili nimi.

Ale to tylko takie luźne dywagacje.

Czyli że jak ktoś akurat wyje, skamle i skowycze z bólu i rozpaczy, to potrafi przy tym mimo to dawać innym współczucie i wsparcie? Trudno sobie to wyobrazić. Łatwiej sobie wyobrazić, że dostałeś wsparcie i współczucie od tych, którzy przedtem cierpieli i byli nieszczęśliwi, więc dobrze rozumieli te stany, jednak wyszli z dołu i wyrwali się z objęć cierpienia, niż od tych, którzy aktualnie są w objęciach cierpienia i są wrakami ludzi przynajmniej w mentalnym i psychicznym sensie.

Oj, no trzebaby to zniuansować. Wiadomo, że jak ktoś w tej chwili cierpii katusze, szczególnie bardzo intensywne, to nie będzie miał przestrzeni na pomoc innym. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, Catriona napisał(a):

Spamu? 🤣

No a ty myślałaś że czego, że miody pitne im wysyłam? :D

 

1 godzinę temu, Kiusiu napisał(a):

Nie wiem, czy czasem ogólnie nie jest tak, że ludzie, których dzieciństwo było koszmarne, dzielą się z grubsza na dwie grupy: tych, którzy dorośli zbyt szybko i tych, którzy nigdy nie dorośli.

No widzisz, a ja chyba jestem w obu grupach na raz. Mam cechy i jednych i drugich, i one wychodzą w zależności od tego przy kim jestem i jak się przy tej osobie czuję. A samemu to yolo, robię to co lubię, jak jest to dziecinne to jest (ale raczej nie jest, raczej takie duże zabawki dla dużych chłopców).

 

1 godzinę temu, Kiusiu napisał(a):

Trudno sobie to wyobrazić. Łatwiej sobie wyobrazić, że dostałeś wsparcie i współczucie od tych, którzy przedtem cierpieli i byli nieszczęśliwi, więc dobrze rozumieli te stany, jednak wyszli z dołu i wyrwali się z objęć cierpienia, niż od tych, którzy aktualnie są w objęciach cierpienia i są wrakami ludzi przynajmniej w mentalnym i psychicznym sensie.

Ja odwrotnie niż Mic. Lata przebywania na różnych forach i grupach dla osób zaburzonych nauczyły mnie jednego: nie ma bardziej okrutnych i bezwzględnych osób niż ci zaburzeni. A już najgorsi są ci tak zwani samozwańczy „empaci”, choć dużo złego spotkało mnie też w miejscach dla schizofreników (nie mam schizofrenii, bywałem tam z ciekawości / chęci zrozumienia). M.in. dlatego tutaj mimo wszystko trzymam pewien dystans, choć ten dystans się zmniejsza, jak się do kogoś przekonuję. Ale najpierw muszę się przekonać.

 

1 godzinę temu, MicMic napisał(a):

Wiadomo, że jak ktoś w tej chwili cierpii katusze, szczególnie bardzo intensywne, to nie będzie miał przestrzeni na pomoc innym.

Łatwiej jest wziąć na siebie cudze problemy niż swoje. Taka ucieczka. Ja tak swego czasu miałem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Dalila_ napisał(a):

Po co ci jajko w puzderku na pierścionek zaręczynowy?

No widzisz, oświadczasz się, ona już podekscytowana, otwierasz to pudełeczko, a tu… „a jajco dostaniesz a nie pierścionek, nie zasłużyłaś”… No i po to właśnie jest to jajko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Doktor Indor napisał(a):

Nie dosięgnęłabyś 🙂

Oświadczac się można tylko klęczac na 1 kolano. Masakra że chlopy tego nie wiedzą!!!! W sensie może nie trzeba, skoro niektórzy idą z dziewczyną do sklepu żeby sobie wybrała sama pierścionek <facepalm>

Jestem ciekawa zdania reszty dziewczyn

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 minuty temu, Dalila_ napisał(a):

Oświadczac się można tylko klęczac na 1 kolano. Masakra że chlopy tego nie wiedzą!!!! W sensie może nie trzeba, skoro niektórzy idą z dziewczyną do sklepu żeby sobie wybrała sama pierścionek <facepalm>

Jestem ciekawa zdania reszty dziewczyn

Ja już sobie wyobraziłem swoje oświadczyny. „Ty, hajtniemy się?”.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

9 minut temu, Dalila_ napisał(a):

Też mówię do ludzi Ty.

Lepiej „ty” niż „tej!”.

 

9 minut temu, Dalila_ napisał(a):

W sumie jak ślub miałby być w pompke, to oświadczyny nie są elementem koniecznym.

W naszym przypadku ślub byłby (i być może będzie) tylko po to żeby dziewczyna nie musiała płacić podatku od spadku, jak zawinę się z tego świata przed nią, bo w testamencie wszystko już dawno mam na nią zapisane. Oczywiście kameralny, w USC, tylko my.

Edytowane przez Doktor Indor

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

23 minuty temu, Doktor Indor napisał(a):

Lepiej „ty” niż „tej!”.

 

W naszym przypadku ślub byłby (i być może będzie) tylko po to żeby dziewczyna nie musiała płacić podatku od spadku, jak zawinę się z tego świata przed nią, bo w testamencie wszystko już dawno mam na nią zapisane. Oczywiście kameralny, w USC, tylko my.

A pytałeś ja jaki ona chce ślub, czy tylko było tej, hajtniemy się? :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

10 minut temu, Catriona napisał(a):

Tej, masz jakiś problem? 😂

Tej, ale to wielojęzykowe słowo jest.

 

Po dolnołużycku znaczy herbatę, w języku kakczikel znaczy jeść, po kaszubsku znaczy wtedy, w klingońskim to uczony lub naukowiec, a po węgiersku mleko. To herbata z mlekiem po dolnołużycku z elementami węgierskiego będzie „tej tej”…

 

2 minuty temu, Dalila_ napisał(a):

A pytałeś ja jaki ona chce ślub, czy tylko było tej, hajtniemy się? :D

Ona tak jak ja, nie chce w ogóle. Nie widzi potrzeby. Jedyna potrzeba to ta praktyczna, z powodów jak wyżej. I też nie chce żadnych świadków, rodziny, wielkiego wydarzenia, itd.

Edytowane przez Doktor Indor

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×