Skocz do zawartości
Nerwica.com

Lubię kobiety...


Przemek_Leniak

Rekomendowane odpowiedzi

10 minut temu, kokeshi napisał(a):

 

Dyplomacja?
Ehhh... to jest czysto emocjonalne, oskarżycielskie i konfrontacyjne, a więc stoi w sprzeczności z zasadami dyplomacji.

 

 

 


Chciałbym!

 



 

 

Wasza Wysokość,
Serdecznie przepraszam. Zachowałem się jak ktoś, kto myśli, że ma koronę, a ma tylko czapkę z daszkiem 🙂

Oddaliłam się zatem, kłaniając się tak głęboko, że prawie zapomniałem, że mam nogi. 

 

 

Jakie to głębokie. Jestem pod wrażeniem. Tak trzymać 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

13 minut temu, Sensys napisał(a):


To witaj w klubie też omijam pustaki i nie tylko w życiu osobistym, a niestety zdecydowana większość naszego społeczeństwa raczej jest pusta, próżna, ma problemy z krytycznym myśleniem, ogólnie z myśleniem:P Social media też się do tego przyczyniły i do problemów psychicznych również...

Podoba mi się jak ją umiejętnie "skomplementowałeś" :D I bawi mnie jak ludzie się oburzają jak ktoś tak lub w podobny sposób ironizuje. 

Nie wszędzie ironia jest wskazana. Na pewno nie w środowisku zawodowym. Tam obowiązują formalne relacje;/ Ale jak ktoś wyżej sra niż ma dupe, to nie zauważa kiedy się sam płytko zachowuje. Dobrze że klasy się nie kupuje (wiem że sama do osób z klasą nie należę zeby się zaraz nikt nie zdenerwował)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Sensys żartujesz że filozof i polityk masz za zawód... Nawet jeśli spełnia to kryteria zawodu... No to totalnie nietrafione przykłady xd może jeszcze dodajmy księdza, może zebraka. No artysta kabareciarz, standuper...Wcale ich zawód nie polega na ironizowaniu. Wszystkie inne zawody to jednak obowiązują pewne normy chyba jednak w pracy. Ale nie chce się już mądrzyć, bo nie mam tylu doświadczeń;) 

Edytowane przez Dalila_

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 minut temu, Sensys napisał(a):


Filozofia akurat być może nie, ale polityk jak najbardziej spełnia kryteria definicji zawodu. W standupie i kabarecie oczywiście, że występują elementy ironii, sarkazmu itp. tu nie była mowa o tym, że ma polegać zawód na ironizowaniu tylko czy występuje i czy jest wskazane odnośnie Twoich słów "Nie wszędzie ironia jest wskazana. Na pewno nie w środowisku zawodowym." Przecież w dziennikarstwie, w marketingu, reklamie również ironizowanie występuje nawet wplatają w to kampanie reklamowe czy strategie marketingowe. NIetrafione, bo Ci nie pasują do narracji, ale jak chcesz to usilnie kwestionuj i neguj spoko. 
Są środowiska zawodowe gdzie jest ona wskazana, pożądana, a nawet potrzebna. Są środowiska zawodowe bardziej typowe gdzie atmosfera jest tak luźna, że ludzie sobie swobodnie żartują, ironizują itp. są takie firmy. 

 

Posłuchaj, chodzi o ironię pomiędzy współpracownikami. Nie ironię na scenie kabaretu, w reklamie, bo to produkt/usługa. Polityk to zwykle bardzo zły sort, nie chce mi się rozpisywać bo to off top i temat dość oczywisty jacy są politycy

Mówię o szacunku, kulturze miejsca pracy. A nie o dziennikarstwie.................

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Staram się nie dzielić pracy na ważniejszą czy mniej ważną. Każda praca jest ważna.

Codziennie rano mijam sprzątaczkę na klatce. Codziennie rano się z nią witam i chwilę rozmawiam. Codziennie jej dziękuję. Dlaczego? Bo dobrze pracuje! To ciężka praca, a ona potrafi o 6 rano zażartować 🙂

Codziennie rano mijam lokalny sklep spożywczy. Nic w nim nie kupuje. Właściciel to burak, w sklepie jest brudno, a Pani przy kasie jest nieobecna i siedzi w telefonie. Za pół roku tego sklepu nie będzie, nikt tam nie robi zakupów.

@little angel napisała: "byle działało i żeby się góra nie czepiała" - chcesz, aby tak pracował Twój lekarz? Terapeuta? Twoje dzieci miały takie podejście do pracy?

Tak, nie każdy ma pracę swoich marzeń, ale zamiast tracić czas na jęczenie, niech coś z tym zrobi? Cokolwiek. Niech się stara. W dzisiejszych czasach jest to bardzo ważne. Praca wykonywana z pasją i starannością daje poczucie sensu. Rozwijając się, unikasz rutyny i wypalenia - ciągle uczysz się czegoś nowego i masz motywację do działania. Kocham takich ludzi. Pozytywnie ambitnych.

Nie będę przepraszał, że nie szanuję leni czy artystek, które nie znajdują czasu na książkę, ale codziennie przychodzą do pracy w pełnym makijażu. Nawet kobiety między sobą nie szanują tych pustych gwiazdeczek w pracy. Jeśli ktoś chce się uczyć i rozwijać to zawsze znajdę dla niego czas.

Piszecie o szacunku, kulturze miejsca pracy.
Wszystko zależy od ludzi, jacy pracują czy w monopolowym, czy w agencji reklamowej. To oni tworzą atmosferę w miejscu pracy. Wg mnie za szybko oceniacie ludzi. Zatrudnijcie kilka razy takie artystki i męczcie się z nimi - szybko zmienicie zdanie 🙂

Dlaczego mój zespół dowozi projekty na czas? Dlaczego mówi się o nas, zanim zdążymy się przedstawić? Bo wymagamy od siebie więcej, rozwijamy się, stawiamy na szczerość w relacjach i nie strzelamy fochów.

ps. wracając do tematu wątku - uwielbiam wręcz - szczere i konkretne kobiety - nie tylko w pracy.


 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 minuty temu, little angel napisał(a):

A o przyszłość moich dzieci nie musisz się martwić, bo ich nie będzie :D

Czemu tak zakładasz? Nawet jeśli z facetami ci nie wychodzi to warto sobie bobasa  zmajstrować. Dużo kobiet tak robi, samotne macierzyństwo jest cool 🤪 czy już może koło 50tki jesteś?

Dawno nie widziałam żeby ktoś się tak cieszył że nie będzie mieć dzieci. Dziwne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, little angel napisał(a):

yyy ale co ty porównujesz?? Wiesz ile jest na świecie tzw. bullshit jobs? Całe korpo to jeden wielki bullshit :D Jak już ktoś wybiera tak wymagającą i odpowiedzialną pracę, jaką jest lekarz, to nie byle "odbębnić"... 


W ilu korpo pracowałaś?
Każdy zawód jest ważny, ale inna jest natura jego odpowiedzialności. Nie każdy nadaje się do bycia lekarzem.


 

 

9 minut temu, little angel napisał(a):

Ale tak, chciałabym żeby się tak nie fiksowały w życiu, bo praca może być, a jutro może jej nie być, byleby sobie w życiu jakoś radzić i nie przejmować się! 


Różnimy się tym, że ja nie myślę - "jakoś sobie radzić".

Nie chcę jeść jakoś zrobionej bagietki, jechać po jakoś zrobionej drodze czy leczyć się u jakiegoś lekarza. Nie fiksuję się na samej pracy tylko na jakości tej pracy. Każdy z nas ma inne podejście do życia.. to, że nie akceptuję, bylejakości czyni mnie złym?

 


 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 minut temu, little angel napisał(a):

blablabla, właśnie takie gadanie zniechęca do czegokolwiek, narzucajcie sobie presję na ciągły rozwój, a nie innym :D Nie każdemu kariera w głowie, a moją pracą marzeń jest tester snów, gdzie ja taką znajdę?? :D

Można się rozwijać w innych dziedzinach... Za to co robię w wolnym czasie, chleba nie kupię.


To nie jest presja, kariera, itp. 

No tak, bo świat naprawdę potrzebuje mniej lekarzy, a więcej certyfikowanych testerów snów.
Rekrutacja pewnie w godzinach REM? 🙂

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, little angel napisał(a):

m.in. dlatego zmieniałam pracę, ale wciąż... nie będę je obrażała za to, że wolą się pomalować niż przeczytać książkę, no błagam, co mnie to obchodzi? Ważne, co ja w życiu robię, a nie inni... 


Jeśli Twój pracodawca widzi, że nie radzisz sobie w pracy, nie rozwijasz się, ale znajdujesz czas na ten makijaż każdego dnia (pomijam jego krzykliwą jakość) - to co on ma sobie pomyśleć o Tobie?

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, little angel napisał(a):

Nie warto, rozwalone krocze i życie, bo trzeba je w całości podporządkować bobasowi. Nigdy nie marzyłam o macierzyństwie, zresztą tyle mam chorób, że ciąża mi niewskazana :D może nawet bezpłodna jestem... 🤔

Jakież Ty znowu choroby masz? Pewnie jedyne takie w kraju. 

Jak cię czytam to jakbym czytała Młodego Kapiego w wersji żeńskiej, o ile to nie jakieś multikonto.

 

Dawniej kobiety się nie badały tyle co teraz a rodziły. To jest taka chyba wygodna wymówka hipochondryka, zwłaszcza zakładanie od razu niepłodności.

 

Brzmisz trochę niepoważnie - wszędzie wstawiając te buźki " :D :D :D "

Serio.

 

 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

24 minuty temu, little angel napisał(a):

yyy ale co ty porównujesz?? Wiesz ile jest na świecie tzw. bullshit jobs? Całe korpo to jeden wielki bullshit

+1

6 minut temu, little angel napisał(a):

Nie warto, rozwalone krocze i życie, bo trzeba je w całości podporządkować bobasowi.

+1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 minut temu, kokeshi napisał(a):

, ale znajdujesz czas na ten makijaż każdego dnia (pomijam jego krzykliwą jakość)

Dużo kobiet nie wyobraża sobie wyjścia z domu bez makijażu, bo zaraz by były na językach zarówno koleżanek, jak i facetów. Presja kulturowa jest dosyć duża w tym obszarze. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Mic43 napisał(a):

Dużo kobiet nie wyobraża sobie wyjścia z domu bez makijażu, bo zaraz by były na językach zarówno koleżanek, jak i facetów. Presja kulturowa jest dosyć duża w tym obszarze. 

Zasadniczo również makijaż wykonujesz w domu, a nie w pracy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, little angel napisał(a):

A jeśli potrafi i się pomalować, i dowieźć pracę na czas, no to brawo dla niej, wywiązuje się ze swojej umowy. Rozwój to opcja, nie obowiązek! A i tak rozwija się mimowolnie, zdobywając doświadczenie, bo wie więcej o procesach w firmie itd...

 

Nie każdy potrzebuje tego samego. Idąc jednak do pracy - znasz wymagania pracodawcy.

Po co się rozwijać?
Świat stoi w miejscu, technologia się nie zmienia, ludzie są zawsze mili, a rachunki same się płacą. Niech inni się rozwijają, my tu sobie posiedzimy - w strefie komfortu (nie cierpię tego zwrotu), na kanapie, z chipsami i filozoficznym przekonaniem, że "rozwój to presja korpo i pogoni za kasą". ehh..

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

16 minut temu, mała_mi123 napisał(a):

Dawniej kobiety się nie badały tyle co teraz a rodziły. To jest taka chyba wygodna wymówka hipochondryka, zwłaszcza zakładanie od razu niepłodności.

Ale po co mieć te dzieci? Z egoizmu, żeby coś mieć do roboty, wypełnić emocjonalną pustkę? Zapewne tak myślało wlanie sporo naszych matek i dzięki temu jesteśmy na tym forum 🙂Sprowadzać na ten /cenzura/owy świat nowy byt, który będzie cierpiał, który będzie musiał robić /cenzura/owe rzeczy, żeby przetrwać? Nie mówiąc już o tym, ile jest dzieci niechcianych, niepotrzebnych... po co tworzyć nowe? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

14 minut temu, Melodiaa napisał(a):

Bo posiadmy instynkt macierzyński? Mój rozum mówi nie ale instynkt tak :P

 

No rozumiem. Tzn. nie rozumiem, bo nie posiadam takiego instynktu - w sensie do robienia nowego dziecka. Mam jakąś chęć opieki, myślę że dużą, ale nie płodzenia dzieci. Moja eks mnie zostawiła przez to między innymi, że nie chciałem dziecka, więc przypuszczam, że ta potrzeba jest autentyczna. 

No ale, facetów się hejtuje za instynkty związane z cyckami itp, że nie potrafią się powstrzymać, bo rządzi nimi Pan kutafon, czy to nie analogiczna sytuacja? Instynkty waginowe miały by być lepsze? Xd

36 minut temu, mała_mi123 napisał(a):

Klimat zawsze może się zmienić, Aniołku. Np. za 2 lata 😆

Klimat już się nie zmieni, chyba, że na gorsze. 

To jest właśnie ten nasz zajebisty, bezrefleksyjny 'rozwój' i pogoń za głupotami.  W większości branż. hajs wydawany jest na to, by garstka ludzi miała dostęp do najnowszej technologii (choćby ułatwienia w motoryzacji - tysiące systemów, które niemalże powiedzą ci, że przerwa na kupę, albo zrobią masaż prostaty). 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

58 minut temu, Mic43 napisał(a):

Ale po co mieć te dzieci? Z egoizmu, żeby coś mieć do roboty, wypełnić emocjonalną pustkę? Zapewne tak myślało wlanie sporo naszych matek i dzięki temu jesteśmy na tym forum 🙂Sprowadzać na ten /cenzura/owy świat nowy byt, który będzie cierpiał, który będzie musiał robić /cenzura/owe rzeczy, żeby przetrwać? Nie mówiąc już o tym, ile jest dzieci niechcianych, niepotrzebnych... po co tworzyć nowe? 

Też mam takie zdanie, najlepszą rzeczą jaką zrobiłem dla moich dzieci jest to, że ich nie spłodziłem. Ten świat to nie jest zbyt fajne miejsce i gdybym miał wybór i wiedział jak będzie wyglądało życie, to poprosiłbym o aborcję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, Grouchy napisał(a):

Też mam takie zdanie, najlepszą rzeczą jaką zrobiłem dla moich dzieci jest to, że ich nie spłodziłem. Ten świat to nie jest zbyt fajne miejsce i gdybym miał wybór i wiedział jak będzie wyglądało życie, to poprosiłbym o aborcję.

Tez tak myślałem. Bardzo długo miałem takie podejście. Gdybym miał mieć dziecko to do dopełnienia związku przy wspólnej zgodzie z partnerką. 

Największy problem jest taki, że my zawsze się wypowiadamy patrząc z jednej perspektywy. 

Dopiero jak się popatrzymy na to z drugiej strony to zmieniamy zdanie albo przynajmniej mamy wątpliwości co do naszego poglądu.

Ja nie wiem dlaczego ale dzieci do mnie tak lgną.... normalnie nawet obce mnie zaczepiają. Takie malutkie tak samo. 

Wtedy się uaktywnia tryb "głupot". 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, kokeshi napisał(a):

Praca wykonywana z pasją i starannością daje poczucie sensu. Rozwijając się, unikasz rutyny i wypalenia

Z tym się zgodzę.

 

W pracy jestem życzliwa i pomocna. Potrafię coś sprzedać, ale nie robię tego nachalnie. Zawsze rozmawiam z klientami i ich znam. Gdy pojawi się ktoś nowy to się z tego cieszę.

 

Moja praca ma się dobrze, bo każdy w niej wprowadza dobrą atmosferę i jesteśmy dokladni.

 

Nie zawsze mam siłę, ale daje z siebie prawie wszystko.

 

Bywam leniwa, ale dążę do tego, by jeszcze bardziej się starać 

 

Poza pracą robię kursy i dużo czytam.

Mam w planach wybrać się na kurs malarstwa lub poezji. Wczoraj napisałam maila czy mają miejsca.

 

Moja psychiatra mowi, że cieszy się z tego że się rozwijam, bo jej pacjenci zwykle nic nie robią.

 

No ale tak jak mówię. Czasem jestem wyczerpana i wtedy odsypiam lub oglądam seriale. Albo jakieś ciekawe filmy na YT.

 

Lubię zdobywać wiedzę. Jestem ciekawska 😝🦋

30 minut temu, Grouchy napisał(a):

Też mam takie zdanie, najlepszą rzeczą jaką zrobiłem dla moich dzieci jest to, że ich nie spłodziłem. Ten świat to nie jest zbyt fajne miejsce i gdybym miał wybór i wiedział jak będzie wyglądało życie, to poprosiłbym o aborcję.

Też nie planuje mieć dzieci. Po prostu tego nie czuje. Nie wiem czy bym to ogarnęłam więc się w to nie pcham.

Edytowane przez Verinia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, Fuji napisał(a):

Tez tak myślałem. Bardzo długo miałem takie podejście. Gdybym miał mieć dziecko to do dopełnienia związku przy wspólnej zgodzie z partnerką. 

Największy problem jest taki, że my zawsze się wypowiadamy patrząc z jednej perspektywy. 

Dopiero jak się popatrzymy na to z drugiej strony to zmieniamy zdanie albo przynajmniej mamy wątpliwości co do naszego poglądu.

Ja nie wiem dlaczego ale dzieci do mnie tak lgną.... normalnie nawet obce mnie zaczepiają. Takie malutkie tak samo. 

Wtedy się uaktywnia tryb "głupot". 

 

 

Oczywiście, gdybym był w innym miejscu w życiu z normalną psychiką to bym pewnie miał już nastoletnie dzieci.

 

A ja też lubię dzieci, sam nim jestem, a dzieci lubią mnie. Przez sześć lat byłem wolontariuszem na świetlicy, pomagałem w lekcjach, za rękę mnie łapały i ciągnęły do siebie, żebym tylko z nimi robił, część znajomości przetrwała do dziś, niektóre z nich mają już swoje dzieci.

Godzinę temu, Verinia napisał(a):

Z tym się zgodzę.

 

W pracy jestem życzliwa i pomocna. Potrafię coś sprzedać, ale nie robię tego nachalnie. Zawsze rozmawiam z klientami i ich znam. Gdy pojawi się ktoś nowy to się z tego cieszę.

 

Moja praca ma się dobrze, bo każdy w niej wprowadza dobrą atmosferę i jesteśmy dokladni.

 

Nie zawsze mam siłę, ale daje z siebie prawie wszystko.

 

Bywam leniwa, ale dążę do tego, by jeszcze bardziej się starać 

 

Poza pracą robię kursy i dużo czytam.

Mam w planach wybrać się na kurs malarstwa lub poezji. Wczoraj napisałam maila czy mają miejsca.

 

Moja psychiatra mowi, że cieszy się z tego że się rozwijam, bo jej pacjenci zwykle nic nie robią.

 

No ale tak jak mówię. Czasem jestem wyczerpana i wtedy odsypiam lub oglądam seriale. Albo jakieś ciekawe filmy na YT.

 

Lubię zdobywać wiedzę. Jestem ciekawska 😝🦋

Też nie planuje mieć dzieci. Po prostu tego nie czuje. Nie wiem czy bym to ogarnęłam więc się w to nie pcham.

Ja jestem swoim dzieckiem :D

Edytowane przez Grouchy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Grouchy napisał(a):

Oczywiście, gdybym był w innym miejscu w życiu z normalną psychiką to bym pewnie miał już nastoletnie dzieci.

 

A ja też lubię dzieci, sam nim jestem, a dzieci lubią mnie. Przez sześć lat byłem wolontariuszem na świetlicy, pomagałem w lekcjach, za rękę mnie łapały i ciągnęły do siebie, żebym tylko z nimi robił, niektóre znajomości przetrwały do dziś, niektóre mają już swoje dzieci.

Do mnie dzieci też trochę lgną, a ja nie wiem... Trochę je lubię, a czasem mnie wkurzają 🤓🤣

2 minuty temu, Grouchy napisał(a):

jestem swoim dzieckiem

A może moim? Xd

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×