Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
insua

brak motywacji

Rekomendowane odpowiedzi

witam wszystkich!!!

zawsze tylko czytałam na forum ale postanowiłam napisać myśląc ,że to mi pomoże przetrwać te fatalne chwile ...

od 20 lat jest mężatką nie moge powiedzieć ,że był to szczęśliwy związek.cierpiałam już od kilku dobrych lat nękają mnie stany depresyjne ale od listopada....

z dnia na dzień małżonek zostawił mnie i dzieci bez środkó do życia w milczeniu.musiałam wyjść z domu i poradzić sobie sama. ku mojemu zdziwieniu znalazłam prace i jakoś radziłam sobie.. początek była euforia poczułam takie szczęście jak nigdy dotąd ,że czegoś w końcu dokonałam sama trwało to jakies 3 miesiące.dopóki nie zaczęły sie problemy sprawy alimentacyjne rozdzielności majątkowe zamartwianie sie bo opłaty przewyższają moją pensje,mężus pokazuje klasę nie chce płaciś alimentów.. martwie bo mieszkanie jest za duże ,żebym sama je utrzymała. w sądzie problemy ---niszczy mnie. praca niepewna nie stała.nawarstwiło sie tak dużo a ja sama jak palec bez niczyjej pomocy.szczęście mińęło a zaczęłam odczuwać te okropne smutki brak motywacji ataki płaczu w pracy.wylewanie tego wszystkiego innym.. jest mi tak żle ,boje sie bo czuję tą kruchą barierę ,która dzieli mnie od załamania sie ,poddania czuje tą depresję, która jest we mnie jak robak. staram sie ale mi nie wychodzi nie czuję sensu radości życia nic a wszystko byłoby by inaczej gdyby nie kolega ktorego poznałam i na nieszczęscie teraz czuje ,że sie zakochałam a może zauroczyłam szukając w desperacji bratniej duszy nie umiem sobie ztym poradzić myśle o nim a on cóż nic początkowo pisał ,był a teraz oddalił sie brak mi go chyba to jest największym powodem depresji załamania za dużo za dużo jak na mnie samą boję sie o prac ę o przyszłość ,że nie dostanę alimentów ,wszysko idzie na nie.chodze do psychologa ale czuję ,że mi to nic nie daje.... boje sie ,że to koniec ,że tak już zostanie ta pustka ta nicość, pisze a już płacze. kiedy poczuje radość życia.??dlaczego on mnie omija czy czuje ten mój nastrój??? czy za dużo dałam odczuć , spłoszyłam go... a byłam tak przy nim wesoła?????? czułam radość. pomóżcie mi poradzcie coś sensownego prosze nie chce żyć w tej czarnej dziurze.......jest mi tak żle...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć insua, jestem w trochę podobnej sytuacji do Ciebie, też po rozwodzie. Nie było łatwo, ale po prawie 5 latach mogę powiedzieć, że to już dla mnie historia. Też miałam problemy z byłym mężem, podziałem majątku i alimentami, były twierdził że nie stać go żeby płacić na dziecko, a np. na adwokata,który robił ze mnie w sądzie idiotkę było go stać. Ale nastał koniec tej szamotaniny i sprawa zakończyła się sprawiedliwie. Myślę, że w Twoim przypadku też tak będzie więc nie upadaj na duchu. Trudno w to uwierzyć, ale czas na prawdę jest najlepszym lekarstwem, przetrzymaj te trudne chwile bo w końcu miną i będzie lepiej. Piszesz, że chodzisz do psychologa, ale może warto byłoby zastanowić się nad wizytą u psychiatry? Sama terapia to czasem za mało żeby wyjść z depresji. Pozdrawiam Cię i życzę powodzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dziekuje za słowa otuchy,dużo mi dają jakoś łatwiej prztrwać to piekło..kalejdoskop zmartwień co dzień coś innego aktualnie po wizycie szefa-jestem zdołowana boję sie zostać bez pracy a umowa tylko na rok a już marudzi --niedosyt mimi ,że charuję po 12 godz. napisz mi coś budującego!! ,byłoby łatwiej ,gdybym miała stabilniejszą prace ... i żeby być choć trochę ważną dla kolegi o którym pisałam, napisał wczoraj ..i znowu cierpienie..czasem wydaje mi sie ,że on sam sie boi,że otoczył sie murem.. wczoraj był ten wieczór kiedy płakałam... bije sie jesieni..ma duże drogie mieszkanie nie dam rady sam.. a mąż chce połowy za sprzedaz --cham .i jeszcze z mojej połowy spłacać swoke długi... wszystko naraz za dużo tego wszystkiego boje sie poddać ... nie moge bo to bedzie oznaczać koniec.... :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No właśnie, nie możesz się poddać, masz dzieci i dla nich warto żyć. Pomyśl, że inni nawet tyle nie mają. Piszesz, że masz drogie mieszkanie, może po sprzedaży i podziale kasy stać Cię będzie na jakieś mniejsze? Takie będzie też tańsze w utrzymaniu więc odpadnie Ci trochę kosztów. Co do tego kolegi, to może powinnaś sobie na razie trochę odpuścić? Samotność jest okropna, wiem coś o tym, ale jeśli zwiążesz się z kimś z nadzieją, że to rozwiąże Twoje problemy i uleczy Twoją duszę, to możesz się mocno zawieźć. Najlepiej byłoby rozliczyć się z przeszłością zanim zacznie się nowy związek, choć to bardzo trudne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kalejdoskop problemów ,każdego trapi co innego co sprawia ,że depresja górą!! są chwilę ,że jest lepiej ale jak przyciśnie to lepiej nie mówić.gdybym potrafiła sobie poradzić z myślami o kimś o kim nie powinnam myśleć tymbardziej.że on ma chłodny stosunek a ja?? upokarzam się tracąc godność ,żeby wybiezić choć odrobinę zainteresowania. i to jest przygnębiające ciężkie do zniesienia.jak sobie z tym poradzić ??? odsunąć go z myśli??? mieć godność klasę ,nie narzucać sie??? proszę o motywację do walki...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
:( dlaczego wciąż czuję tą czarną dziurę -pustkę,odnosze wrażenie ,że już tak zostanie tak na zawsze ,że nic sie nie zmieni..a ja chce żyć!!! dlaczego czuję ,że odpycham od siebie ludzi?czy to ten nastrój biadolenie?? narzekanie. jestem atrakcyjną kobietą i co ztego ta samotność pustka ,kogo poznam koleżanke czy kolege zaraz wydaje mi się ,że zmyka... oooo i np.tera przykład wszedł w pracy chłopak --fajny przystojny i już uruchomił mi sie ten tok myślenia dlaczego nic nie okazuje jakiejś sympati zainteresowania czyż jestem pozbawiona zupełnie tego czegoś???? może to śmieszne ale irytujące!!!! czy jestem taka beznadziejna czy usilnie w desperacji szukam czegość -kogoś???? piszcie do mnie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pyzia1 witaj!

a powiedz mi czy brałaś leki strasznie sie tego boję jakie są po nich odczucia czy da sie normalnie funkcjonować??? jakie są objawy brania napisz coś więcej czy dają efekty?? czy zaczne funkcjonować???

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

brałam leki, teraz po przerwie zaczęłam brać znowu i nie wiem czy bez nich bym się nie zabiła. Bardzo pomagają w funkcjonowaniu, chociaż rzeczywistości nie zmienią, ale pozwalają ją znieść.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Insuo, pozwól, że włączę się do dyskusji, bo nieco inaczej reagowałam na leki. W moim przypadku było o tyle fajnie, że znieczulały mnie całkowicie. To znaczy - przestałam czuć. Byłam całkiem fajnie funkcjonującą osobą w pracy i domu. Ale nic nie czułam. Przeraziłam się, gdy zauważyłam, że po tabletkach przestaję odczuwać również dobre uczucia w stosunku do innych. Przestałam kochać bliskie mi osoby, przestawałam współczuć. Nie czułam nic. Absolutnie. To było straszne, bo miałam wrażenie, że pozbawia mnie człowieczeństwa i zakłóca moją osobowość. Nie wiem, czy to ważna dla Ciebie informacja, za to w moim przypadku był to powód, że przestałam je brać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Brak motywacji to mój głowny problem - nic mi sie nie che robić- praca to meczarnia - zawsze byłem pełny inwencji, lubiłem spotkania, nowe wyzwania teraz nic mnie nie cieszy. Wszytko robię z musu, w pracy wykonuje mechnicznie swoje obowiązki, siedzę na forach, sam nie wiem czego chce, zapełniam bezsensownie czas, nie smieje się - ale jest nadzieja- mzoe leki pomogą mi wyjść z tego - zmiany postepują dość powoli - może za kilka dni nastąpi jakiś przełom - czego i Wam życzę. Motywacja wróci - bądzmy ciepliwi. Banał na zakończenie- nie wiem czy jest coś po drugiej stronie - ale chce sprawić aby to moje życie tu nie było piekłem - chce znależć w sobie spokoj wewentrzny, radość z małych rzeczy, brak pospiechu i pełną MOTYWACJE aby żyć .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A gdybyś mógł teraz zostawić wszystko i wyjechać na wakacje w swoje wymarzone miejsce, z osobą, z którą świetnie się czujesz, miałbyś na to pieniądze, czas i wszystko co jest Ci potrzebne, to chciałbyś wyjechać?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szczerze piszać to nie - mam cudowną pracę - bardzo dużo stresu - ale ten stres to ja sam sobie generuję.Dzięki niej mam pieniądze, mam na lekarza. Pod koniec sierpnia jadę nad morze - może ono mi pomoże. Nie mogę uciec - mam za mało na koncie- jestem związany łancuchami zobowiażań, jestem niewolnikiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Amonre, pozwól, że zapytam jeszcze raz, bo nie pytałam o to, czy możesz, tylko o to, czy gdybyś mógł. Teraz, od razu. Masz pełne konto z nadwyżką, możesz w każdej chwili wziąć urlop, możesz wyjechać z kim tylko zechcesz i gdzie tylko Ci się marzy. Czy w takich okolicznościach i warunkach chciałbyś?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tak - bo czy jest cos piekneijszego jak podróze - jak wolność robienie tylko tego na co ma sie ochote, ucieczka od kompromistów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A wiesz już gdzie byś pojechał?

 

do lasu - do głuszy - gdzie czuć zapach żywicy, ciszę szumu drzew, gdzie płynie mały szemrzący potoczek, gdzie śpiew ptaków jest pokarmem dla duszy, gdzie zieleń raduje nasze oczy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Piękne :D Mam takie wspomnienie. Lubię czasem sama iść do lasu, bo wtedy można w ciszy posłuchać muzyki i harmonii lasu. Szum drzew, szelest ściółki pod stopami, brzęczenie owadów w słoneczny dzień, odgłosy, które niesie echo, czasem na wielką odległość - stukanie dzięcioła, głos kukułki i innych ptaków. Czasem wtedy kładę się na mchu, przypatruję się małym owadom, które poruszają się w swój celowy sposób, a zapachy wypełniają mnie tak, że czuję, że jestem szczęśliwa. Ech... rozmarzyłam się :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

- a nie wydaje się Tobie - że jest w tym ucieszka - że czuć w tym brak zadowloenia z obecnej sytaucji? Kocham las - bo uosabia on spokoj którego tak pragniemy :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I jeszcze pytanie: użyłeś słowa ucieczka. Dla jednych coś, co nazywa się ucieczką, dla innych jest oderwaniem się od czegoś dla własnego zdrowia. Jeszcze inni nazywają to poddaniem się swojemu wewnętrznemu rytmowi i potrzebom płynącym z wewnętrznej muzyki duszy. Jeszcze inni - wzięciem życia i spraw we wlasne ręce.

 

Co zatem rozumiesz pod pojęciem 'ucieczka'?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ucieczka- jestem niezadowlony ze swojego życia, chce być cześcią ciszy, spokoju, nic nie robic czekać tylko na poprawę , przespać te złe chwile i obudzić się zdrowym - czyli brak ciepliowści, szarpanie się - brak akceptacji choroby. Zadajesz trudne pytania :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×