Skocz do zawartości
Nerwica.com

Dzienne Wrony - Nocne Darki (czynne 24 h na dobę)


Dryagan

Rekomendowane odpowiedzi

Godzinę temu, Catriona napisał(a):

No to dla mnie od zawsze było oczywiste. Wtedy pracownik ma ciut większy zwrot podatku (kilkadziesiąt złotych na rok) po prostu i może odliczyć bilety miesięczne. To nie wpływa w żaden sposób na wynagrodzenie xD ja to mam rzeczywiście zwiększone koszty uzyskania przychodu, ale ja mam do pracy 50km w jedną stronę i za dojazdy płacę 400zł/miesiąc, a nie osoba mieszkająca w tym samym mieście.

No tak tylko spróbować wynająć mieszkanie za 400 zł byłoby ciężko i z tego co piszesz, dodatek już nie przysługuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

9 minut temu, little angel napisał(a):

400 zł to płaci za paliwo/bilety, bo mieszka w innym mieście niż ma pracę, wtedy jak najbardziej należy jej się za to zwrot poprzez ten dodatek

 

nam nie, bo mieszkamy w pobliżu pracy

Ja rozumiem, że to za paliwo. Ale to też jest czyjaś decyzja, że dojeżdża, a nie  wynajmuje. Chciałam tylko pokazać, że przy wynajmowaniu te wydatki są wyższe, ale wtedy dodatek się już nie należy. U mnie w pracy, kolega dojeżdża jakieś 90 km.

A już w ogóle śmieszne jest to, że ludzie dojeżdżający spoza miejscowości często dotrą do pracy szybciej i taniej niż ci, co mieszkają w tej samej co praca. Ten przepis jak dla mnie jest ewidentnie do poprawy. 

Edytowane przez bei

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, little angel napisał(a):

aa, dlatego te reguły są niedorzeczne, nie obejmują wszystkich przypadków, taki dodatek i tak nie zwróci poświęconego czasu na dojazdy, więc lepiej już wynajmować... czas jest cenniejszy niż pieniądze

Ja wynajmuję dla spokoju. Spokój jest ważniejszy niż czas 😉.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@bei Ty nie rozróżniasz adresu zameldowania od adresu zamieszkiwania 🤷‍♀️ także chyba nie mamy o czym rozmawiać dalej. Jak Cię skarbówka ścignie za kilka lat to Ty się będziesz tłumaczyć, nie ja. Nie masz zwiększonych kosztów osiągnięcia przychodu bo jesteś zameldowana w innym mieście. Meldunek tu nie ma nic do rzeczy.
Pracodawca będzie w tej sytuacji czysty, bo Ty mu takich informacji udzieliłaś i podpisałaś że są zgodne ze stanem faktycznym. 

1 godzinę temu, bei napisał(a):

Ja bym powiedziała, że to jest moje miejsce czasowego zamieszkania. Bo dzisiaj jestem tu, a za jakiś czas mogę być gdzieś indziej. Ale ja się na regułkach nie znam. Wiem, że adres zamieszkania chce na razie, podawać tak jak podaję. Sprawdziło mi się to przez te wszystkie lata. Nie wyobrażam sobie szukania swojej poczty po jakiś miejscach, w których kiedyś przebywałam, Raz jak wynajmowałam, to miała skrzynkę pocztową. Ona była zasypywania przez pocztę do kogoś, kto kiedyś tam wynajmował. Właściciel mówił, że nie udało mu się tego odkręcić, że od lat tak jest.

To nie będzie argumentacją dla nikogo. Żadnej instytucji. Składasz fałszywe oświadczenie pracodawcy. Tyle.

Definicja kiedy stosuje się zwiększone koszty uzyskania przychodu jest jasna. Nieznajomość prawa nie zwalnia z jego przestrzegania, nawet jeśli Tobie wydaje się inaczej.

image.png.4910b887a9e2bd1ade126eec8db96237.png

 

Przeczytaj ze zrozumieniem powyższe. 

Edytowane przez Catriona

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja dzisiaj krótko w pracy, bo tylko 3h 😎, później wizyta u nowego endokrynologa, który mnie wkurzył tylko czepianiem się o bezsensowne rzeczy i wypowiadaniem jakichś swoich prywatnych opinii, które nie mają podstaw medycznych 👿 aż mu powiedziałam na końcu, że dopóki jego obiekcje nie mają podstaw medycznych, to mnie nie interesują. Po powrocie bieganko i podbiegi, których nienawidzę 🤪 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

9 minut temu, bei napisał(a):

A to można być dawcom przy chorej tarczycy?

Przy niedoczynności tarczycy tak (ale samej niedoczynności, bez Hashimoto), ale są warunki: od co najmniej 3 miesięcy stała dawka Euthyroxu i zaświadczenie od endokrynologa o braku p/wskazań. No i oczywiście prawidłowe wyniki badań.

@little angel Hashimoto wyklucza. Kiedyś wszelkie choroby tarczycy wykluczały, ale to jakiś czas temu się zmieniło. Można nawet oddać krew przyjmując SSRI (ale tylko one są dopuszczalne, inne leki psychiatryczne nie) pod warunkiem zaświadczenia od psychiatry o braku p/wskazań.

Edytowane przez Catriona

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, bei napisał(a):

Ok, właśnie kiedyś o tym czytałam, ale to było chyba wtedy, jak choroby tarczycy wykluczały. Teraz i tak nie mogę bo mam Hashimoto. A z Hashimotio można być dawcą czegoś innego?

Mój błąd - z Hashimoto można też. Ale warunki te same.
Może być zdjęciem przedstawiającym tekst „Kwalifikacja do oddania Może oddawać krew Uwagi w tym wrodzony brak Niedoczynność tarczycy tarczycy: -w stanie eutyreozy -przy przyjmowaniu tyroksyny lub lewotyroksyny -autoimmunologiczne zapalenie tarczycy (choroba Hashimoto) w każdej z powyżej wymienionych sytuacji pod warunkiem, że przyjmowana dawka leczenia substytucyjnego jest niezmieniana przez 3 miesiące i nie ma istotnych objawów (zaświadczenie lekarskie przynajmniej raz na 12 miesięcy o tym, że przyjmowana dawka jest niezmieniana przez 3 miesiące i nie ma istotnych objawów) y, ść”

Edytowane przez Catriona

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, bei napisał(a):

O to nieźle, tylko ja już akurat wizytę miałam. Może na następnej zapytam endokrynologa.

Ale Ty bierzesz TLPD, to i tak na razie nie możesz i musisz mieć zaświadczenie od psychiatry.

Oczywiście zaświadczenie od lekarza leczącego nie daje gwarancji, że człowiek i tak zostanie dopuszczony. O tym czy dopuścić ostatecznie zadecyduje lekarz w RCKiK.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 minut temu, Catriona napisał(a):

Ale Ty bierzesz TLPD, to i tak na razie nie możesz i musisz mieć zaświadczenie od psychiatry.

Oczywiście zaświadczenie od lekarza leczącego nie daje gwarancji, że człowiek i tak zostanie dopuszczony. O tym czy dopuścić ostatecznie zadecyduje lekarz w RCKiK.

Tak, przypomniałam sobie, że biorę leki krótko po napisaniu tego. 

Ja nigdy nie próbowałam, ale kiedyś szukałam informacji czy mogę oddać krew albo narządy i w końcu doszłam do wniosku, że może lepiej nie. Pewnie i tak by nic ode mnie nie wzięli gdyby to komuś miało zaszkodzić, ale mam w sobie jakiś taki lek przed skrzywdzeniem kogoś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@little angel mi za mało brakuje do odznaki, żeby zrezygnować tak łatwo ;) Ja swego czasu dostałam tylko bana dożywotniego na autobusy bo oddałam 2 czy 3 razy w autobusie i później jak byłam w centrum krwiodawstwa mi go nałożyli, bo stwierdzili, że szkoda mojej krwi, bo cała krew którą oddałam w autobusie i tak poszła do zniszczenia, bo w badaniach wyszła leukocytoza, a w autobusie nie są w stanie tego sprawdzić.

1 minutę temu, bei napisał(a):

Pewnie i tak by nic ode mnie nie wzięli gdyby to komuś miało zaszkodzić, ale mam w sobie jakiś taki lek przed skrzywdzeniem kogoś.

Uwierz, że bywa i tak, np. ja tak miałam, że niby odda się krew ale w toku późniejszych badań trzeba ją zniszczyć. 
Nikt nie poda nikomu krwi, która nie jest "czysta"

Z narządami jest tak, że jak zginiesz nagle, np. w wyniku wypadku to wg prawa mogą od Ciebie pobrać narządy nadające się do przeszczepu i nawet nie muszą pytać nikogo o zdanie. Jedyne co jest sprawdzane to Rejestr Sprzeciwów - jeśli tam nie figurujesz, to "bierzta co chceta".
W Polsce z szacunku do rodziny osoby zmarłej, pyta się ich o zgodę, ale w teorii lekarze nie mają takiego obowiązku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zresztą nawet jeśli u kogoś zostanie stwierdzona śmierć mózgowa (a tacy  zostają dawcami narządów), czego też nie orzeka się w 5 minut, tylko to trwa minimum 72h , to dopóki nie przebadają Cię wszyscy możliwi specjaliści mogący decydować o kwalifikowaniu narządów do przeszczepu, funkcje życiowe będą podtrzymywane lekami i aparaturą. Jak coś się nadaje i jest zgoda bliskich to nadal ciało będzie utrzymywane przy życiu do momentu pobrania narządów.
Akurat miałam okazję być świadkiem orzekania o śmierci pnia mózgu i tak samo być przy wstępnych badaniach kwalifikujących do bycia dawcą, w tym przypadku serca. Akurat u tej pacjentki serce się nie nadawało, ale wzięli na pewno rogówki.

Edytowane przez Catriona

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×