Skocz do zawartości
Nerwica.com

Proszę możecie coś napisać


aniam97

Rekomendowane odpowiedzi

1 godzinę temu, aniam97 napisał(a):

Psycha mi wysiada, już czuję się atakowana

Nie atakuje, a zapytuje. Jak masz kryzys to zgłoś się do centrum interwencyjnego jakiegoś. Jeśli jesteś osobą w kryzysie psychicznym. A myślałam, że coś ze zdrowiem fizycznym Ci się dzieje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

22 godziny temu, Mic43 napisał(a):

Ja Cię trochę rozumiem, trochę się z Tb utożsamiam. 

Mądrze się wypowiadasz ogólnie. Masz dosyć głęboki wgląd w siebie 

Dziękuję, jeśli coś pomogło to cieszę się. Ja już niestety dzisiaj nie umiałabym tak napisać i już nie mam takiego wglądu ja wtedy. Właściwie mało co zostało 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mieszkam z rodzicami.
Rodzice zawsze się żarli. Tata emocjonalny, zazdrosny o babcie, a mama zimna nieobecna ale nerwowa. Nieodstępująca babci. Rodzice przeciągali mnie na swoje strony. Mama z babcią znęcały się i dokuczały podatnemu ojcu. Łatwo rozdzieliły się role kat-ofiara. Przez długi czas ja byłam obiektem tortur mamy i babci. Ale był czas że z mamą razem znęcałyśmy się nad ojcem. Ojciec jest trudny. Przez lata tłucze mi się w głowie kto jest dobry a kto zły. Wiem, że to nie jest czarno-białe. 
         Ostatnio dogrzebaliśmy się na terapii do tego że źle traktuję mężczyzn. I wykluwało się dniami - przytłaczające poczucie winy. W moment siebie znienawidziłam. Nie mogę znieść ani niekończącej się krytyki i agresji wobec mnie, ojca, mieszczących się w mojej głowie ani współczucia wobec ojca. 
Ojciec jest czasem nieznośny. Nieskończenie upierdliwy. Porzucony przez świat chodzi i zadaje niekończcące się pytania. 
Jak potrzebujące dziecko. Bez większej samoświadomości. Nie jest upośledzony, tylko w takim stanie emocjonalnym. Jego matka powiedziała, że szkoda że się nie rozbił na drzewie i nie zmarł. 
Mama z moim bratem prychają tylko na niego, czasem się nie da go znieść sami ledwo żyjemy. Ja wiem że to okropne co piszę. Rodzina twierdzi że ojciec mnie zmanipulował. 
           
Ja wiem że jeden wpis nic nie pomoże. Ja w ogóle nie wiem po co to piszę. Po prostu musiałam coś z tym zrobić. Czy możecie coś napisać?

Edytowane przez aniam97

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@aniam97mmiałaś partnera wcześniej. Mogłabyś potraktować związek do ucieczki z jaskini wężów i nie byłabyś sama 🙂 chchoć nie powinno się podchodzić interesownie do ludzi. Ale czasem żeby ratować siebie, może to uzasadnione być zimnym i wyrachowanym?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, aniam97 napisał(a):

byłam zimna i wyrachowana i wtedy mi w miarę wychodziło... ale wyparte uczucia wróciły

Wybacz nie odpisałam ci. Możliwe że ci dwaj Panowie jednak nie byli pisani tobie, skoro związek więcej daje w kość niż szczęścia. Jesteś jeszcze młoda, więc szukaj, może akurat uda Ci się wyrwać z domu i będziesz szczęśliwa. Lepiej na tym się skupić, niż na depresji i myślach samobójczych :( :(

Co ja gadam, jakbyś była stara też masz szukać! Taki odruch podkreślenia byś się się usmiechala:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

8 godzin temu, Mic43 napisał(a):

 

 

Na siłę nie ma co. Tylko nie zawsze takie mega intensywne uczucie, że się o kimś non stop myśli, idealizuje itp. to jest właśnie to, czego potrzebujemy. Niektórzy się zako/cenzura/ą np. po czasie, będąc w przyjaźni, bo zaczynają bardzo doceniać pewne cechy, ufają komuś, są przywiązani, jest intymność, trochę kumpelstwa... No namiętność też musi być, nie doceniałem tego składnika, ale jest jednak bardzo ważny. 

 

/cenzura/, nie chcę się mądrzyć, bo mi też nie wyszło w sumie, ale takie moje przemyślenia. 

 

No i daleki byłbym od stwierdzeń, że zakochanie rozwiąże problemy... część zamaskuje, część potrzeb spełni, a część problemów i konfliktów wewnętrznych wzmocni. 

A ja miałam reemisje 😊

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×