Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Wesker1980

Co przy dziecku (5 lat)?

Rekomendowane odpowiedzi

Mam taki problem, otóż wczoraj dostałem najmocniejszego ataku od lat... objawy depresyjne wywołane nerwicą lękową. W sumie zbierało się to od lipca, kiedy o włos mój samochód minął inny,  rozpędzony, i rozwalił się o wiadukt. Wróciłem do domu, i dopiero tam pozwoliłem sobie na ujście tych cholernych emocji, byłem smutny jak grób, a w pewnym momencie walnąłem twarzą w poduszkę i uroniło mi się nieco łezek... pierwszy raz od lat. Wszystko widziała moja córka, 5 lat dziewczynka, która mnie w tym stanie nigdy nie widziała, a raczej nie pamięta że widziała. Rozpłakała się, bo nie wiedziała jak mi pomóc, no i przeraziła się na pewno że jej tata, który zawsze jednak stara się być twardy i wesoły, nagle tak się zachowuje i wygląda. Chciałem ją przytulić, pobyć z nią, wytłumaczyć itp. Wiem że by to na mnie bardzo pozytywnie wpłynęło. Ale żona zabrała ją do pokoju i stamtąd nie wypuszczała, a mnie powiedziała że to dla mnie czas, że mam dojść do siebie i nie straszyć dziecka, ani go nie wykorzystywać do poprawienia sobie nastroju. Poczułem się jak gówno. Co więcej, kiedy dziś przyznałem się do swojego stanu przed rodzicami, usłyszałem że muszę nad tym panować, ukrywać to przed córką, że ona tego nie zniesie, że jej zwichruję psychikę itp. No poczułem się tradycyjnie totalnie niezrozumiany, a do tego winny. No i teraz tak: swój stan ukrywam przed kim mogę. W pracy, w życiu towrzyskim (albo tym co z niego zostało) itp. Ukrywam, gram twardziela, wesołka itp. Przed rodziną też nie mogę demonstrować swoich stanów depresyjnych, bo gonią mnie precz, że mam im nastroju nie psuć. Teraz, wychodzi że mam to jeszcze ukrywać w domu, żeby córce psychiki nie zniszczyć. Plus, nabrałem przeczucia że jak tylko bardziej mi się pogorszy, to żona nie zwieje z córką do pokoju, ale w ogóle byle dalej. Straciłem do niej sporo zaufania. A podkreślam, takie ataki zdarzają mi się rzadko, byłem tylko smutny, przybity, nie wróciłem pijany ani agresywny (nigdy taki nie jestem). Teraz czuję się winny, bo nie będe przecież w stanie ukrywać przed córką swojej choroby aż na tyle, by się to na niej nie odbiło. Bo przecież ta choroba rzutuje na wszystko, na mój nastrój, postrzeganie świata. Ten atak to było coś mocno widocznego, ale moja osobowość jest jaka jest, ponura, mało spontaniczna, lękliwa itp. Czyli już na starcie cała rodzinka ma do mnie pretensje, że wychowam osobę skrzywioną... a i ja sam zaczynam takie pretensje do siebie mieć. Nadmieniam, że pieniądze do domu przynoszę, plus żonie załatwiłem jej obecną pracę, jak ją w chamski sposób wyrzucono. Jestem zaradny przez większość czasu, dogaduję się z córką lepiej niż żona. Raz mi wpadła chwila słabości, takiej ewidentnej, z płaczem w poduszkę i grobową twarzą. Pytanie, co robić? I kto tu przegina? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rodzina zarzuca, że wychowasz osobę skrzywioną? Jeżeli tak postrzegają zaburzenia, to może warto uświadomić im, że to oni wychowywali Ciebie. Jak widać z błędami. Pokazywanie dziecku swoich uczuć nie jest niczym złym. Powiedziałabym wręcz, że jest to wskazane. Wszystkie nasze emocje są dobre- mamy prawo odczuwać radość i być wesołym, jednak złość, smutek czy strach to też dobre emocje, które nas o czymś informują. Dziecko, które widzi tylko "silnych" rodziców, nie będzie potrafiło okazywać strachu, lęku czy złości bo będą to dla niego obce doznania. Będzie kumulować je w sobie, aż w końcu przestanie sobie radzić. Żona powinna do edukować się z okazywania emocji dziecku + najlepiej terapia. Od rodziny się odciąć w tym temacie, masz swoją rodzinę i to o nią musisz zadbać. Polecam książki z kłębek uczuć. Fajnie opisują jak dzieci postrzegają rodziców, jak nauczyć ich odczuwania różnych emocji. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No właśnie wydaje mi się, że reakcja ich wszystkich jest mocno nie na miejscu i przesadzona. Rozumiem, że wydaje im się że chcą chronić dziecko, które ma 5 lat i ponoć sobie z tym nie poradzi - niemniej z czym ma sobie nie poradzić, że tata jest smutny, że czasem się rozpłacze, że chce się przytulić? Ona zestresowała się przecież głównie dlatego, że właśnie nigdy mnie takim nie widziała, bo albo było ze mną lepiej, albo jednak to ukrywałem. Co lepsze, żona średnio co kilka dni płacze przy niej i histeryzuje, z powodu pierdół... i to niby nie ma na to dziecko wpływu? Czy w ogóle da się wychować kogoś pod takim kloszem? Moi rodzice są jak widać przekonani, że oni mnie wychowali... tylko chyba popsułem się jakoś po drodze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To oni chyba życia nie znaja skoro myślą że to najgorsze co dziecko może spotkać... Jak tata jest smutny to źle, a co jak tata będzie niemily? Nigdy nie będzie niemiły? Zawsze ma mieć szampański nastroj? To absurd, to oni trzymaniem córki pod kloszem zrobią jej krzywdę! 

 

I tu wychodzi kto tak naprawdę powinien poukładać sobie co nie co w głowie :D Pozdrawiam i trzymaj się 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki. Muszę się trzymać, przede wszystkim dla córki. Ale na własnej skórze przekonałem się, w jak paskudnej sytuacji są osoby z depresją, a zwłaszcza faceci. Mojej małżonce gwałtowne zachowania i histerie przy córce "uchodzą" w oczach rodziny. Mnie zapewne "uchodziłoby" picie po kryjomu, a wreszcie samobójstwo. To takie męskie i częste w naszej krajowej specyfice. Ukrywaj się z problemami i uczuciami póki możesz, a jak już nie możesz to ze sobą skończ. Tylko potem rodzinki zdziwione wszystkie, że nic tego przecież nie zapowiadało, wszystko miał, pracę, żonę, dziecko, nie miał raka itp... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ahoj. W nawiązaniu do Waszej rozmowy naszły mnie wątpliwości, jak to będzie, jak ja zostanę mamą (a mam takie plany). No a mam schizofrenię paranoidalną. Przez większość czasu jestem w remisji, czasami odzywa się nerwica i niepokój, ale ogólnie jest ok. Poza czasem, kiedy mam nawroty. Wówczas sama psychoza trwa tygodnie/ miesiące, ale objawy negatywne, nieco podobne do depresji, mogą utrzymywać się nawet kilka lat. Oczywiście nie zakładam najgorszego scenariusza, ale jednak...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na pewno Twoje dziecko to zobaczy i będzie to miało na nie wpływ. Nie wiem jak Twoja rodzina, ale postawa mojej włączyła mi gdzieś tam wątpliwość, czy dobrze zrobiłem decydując się na dziecko, które - jak choćby w sieci można wyczytać na różnych zdrowotnych portalach - będzie w jakiś sposób obciążone choćby moim podejściem do świata. Choćby tym, że nie ufam ludziom, nie lubię ich, nie jestem spontaniczny, nie umiem się tak bawić jak inni ojcowie z dziećmi, mam lęk przed wypadkami samochodowymi więc większość wyjazdów dalszych odpada itp. No i teraz pytanie o motywację, dlaczego chcemy mieć dzieci. Ja mimo wszystko chciałem, nie będe żałował swej decyzji bo poza tym że jestem chory, dbam o córkę, zapewniam jej bezpieczeństwo, kocham ją, chcę by się rozwijała najlepiej jak będzie w stanie itd. Dałem jej życie i nawet jeśli będzie zwichrowana, to będzie mogła z tym życiem zrobić co uzna za stosowne, oby rozsądnie... ale tu rodzic wpływ ma ograniczony. Wiem na pewno, znajdzie we mnie zrozumienie jeśli będzie miała zaburzenia, bo to sobie obiecałem, że nie będe jak moi rodzice, zrozumiem i dam jej wsparcie bo sam przez to przechodziłem i przechodzę nadal. No i pytanie - czy mamy mieć dzieci? tacy ludzie jak my? ale przecież na dzieci decydują się też ludzie obarczeni innymi chorobami, z genetyką w stronę raka, itp. Czy oni wszyscy mają odpuścić, by dzieci nie oglądały ich np chorób czy przedwczesnej śmierci? Nikt tego wprost nie powie... to tylko my, "psychiczni", możemy być otwarcie stygmatyzowani w rodzinach, bo przecież to co my mamy to nie choroba... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

@Wesker1980 akurat jeśli chodzi o kwestie posiadania lub nie dzieci, to nie powinni ich mieć alkoholicy, narkomani i hazardziści. Po pierwsze, oni bardziej szkodzą dzieciom zaniedbując je i stosując przemoc. Po drugie oni chorują na własne życzenie, a my nie mieliśmy wpływu na nasze choroby.

Ja aktualnie funkcjonuję w 100% jak zdrowa osoba, nie mam głosów, dziwnych myśli, lęków, niepokoju, anhedonii, zupełnie nic. Problemem mogą być inne rzeczy.

1. Dziedziczenie. Ja mam schizofrenię, mąż ma somatyczną chorobę autoimmunologiczną, która może, ale nie musi być dziedziczona. Do tego ma zespół aspergera. Czy nasze dziecko nie odziedziczy naszych chorób? Co, jeśli odziedziczy je wszystkie i będzie życiową kaleką?

2. Wychowałam się w rodzinie dysfunkcyjnej. Mam spaczony obraz rzeczywistości, zwłaszcza w kwestii wychowywania dzieci czy funkcjonowania w ogóle. Zdaję sobie z tego sprawę, walczę z tym, ale na razie nieskutecznie. Dużo rozmawiamy o tym z mężem. Nie chcę, żeby moje dziecko miało nieszczęśliwe dzieciństwo, tak jak ja miałam i myślało o mnie to samo, co ja myślę np. o moim ojcu. Sprawa jest poważna, moim wychowaniem mogę skrzywdzić dziecko. Chociaż oczywiście w dobrej wierze, bo wydaje mi się, że tak będzie dla niego lepiej, że wszystkie dzieci muszą cierpieć, żeby wyrosnąć na przyzwoitych i silnych dorosłych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wtrącę się jeszcze choc dzieci nie mam jeszcze. Gdyby dziecko miało 90% szans na urodzenie się kaleką niepełnosprawnym itp to można mieć zawachania. Ale takto nie powinno się mieć, bo od cierpienia nikogo nie da się uchronić, i tak w życiu wiele się jeszcze nacierpia z wszelakich powodów no bo tak juz jest. A jeśli dziecko ma milosc rodzica to ma wszystko, na pewno taka rodzina przetrwa. A rodziny dysfunkcyjne no to... niestety wzorce też się "dziedziczy" i nawet można niezauwazyc kiedy staniemy się tacy jak nasi rodzice w tym I tamtym. Ale to nie powód żeby nie dać życia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×