Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Moon73

Witam wszystkich :)

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich!

Jestem grubo po 40, od trzech lat leczę się na depresję egzogenną. Najcięższy etap, który trwał dwa lata, mam już za sobą, ale jeszcze trochę tej drogi przede mną. Po pierwszej próbie zakończenia leczenia okazało się, że niektóre objawy depresji jeszcze nie ustąpiły, tak więc na razie leczenie trwa dalej, tyle że już na zmniejszonych dawkach. Z typowo depresyjnych objawów najbardziej dokucza mi bezsenność. Nie pamiętam, kiedy normalnie, długo i głęboko spałem. Przez jakiś czas brałem leki nasenne, ale nie dawały mi właściwego odpoczynku, bardziej zamulały. Obecnie przyzwyczaiłem się do krótkiego, płytkiego snu. Na tyle w nocy odpoczywam, że jakoś normalnie w dzień funkcjonuję.
Nie mam żadnych tzw. życiowych kłopotów. Fizycznie jestem zdrowy, mam dobrą pracę, własny dom, żyję w pięknym miejscu, jestem niezależny od nikogo. Niestety depresja nie pozwala mi się tym cieszyć w pełni, każdy dzień to walka. Chorujący znają to doskonale, nie będę więc tu się rozpisywać.
Dodatkowo moją największą bolączką jest totalna samotność. Kiedy zacząłem chorować, odeszła ode mnie moja partnerka, nie rozumiała istoty depresji (bo któż ze zdrowych to zrozumie), nie chciała mnie wspierać ani chociażby zaczekać. Nie oceniam, rozumiem. Sam, gdy byłem zdrowy, kompletnie nie wiedziałem, jak wygląda depresja.
Tak więc od trzech lat żyję sam i coraz bardziej mi to doskwiera, no i nie pomaga w walce z depresją, wręcz ją momentami pogłębia. Moim największym marzeniem jest dzielić się z kimś swoim życiem. Dla mnie to nie jest fajne nie mieć dla kogo żyć. Czasem czuję, że tracę sens swojego istnienia. Mimo wszystko - trwam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Moon73 witaj na pokładzie ;)

Mam wrażenie, że samotność to bolączka osób zaburzonych. Mam pytanie: Czy próbowałeś kogoś poznać, znaleźć osobą bliską sercu i duszy? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, Lunaa napisał:

Mam pytanie: Czy próbowałeś kogoś poznać, znaleźć osobą bliską sercu i duszy? 

Tak, próbuję. 
Jestem w specyficznej sytuacji. Mieszkam w małej miejscowości, pod dużym miastem, do którego mam 20 minut samochodem. W mieście nie mam już znajomych, od czasów studiów wszyscy moi znajomi rozpierzchli się po świecie. Tak więc dojeżdżam do miasta tylko do pracy, po czym wracam do siebie. Na miejscu też nie mogę nikogo poznac, bo to mała miejscowość. Co prawda turystyczna, ale odżywa tylko w sezonie wakacyjnym. Moi rodzice, znajomi mieszkają w innych miejscowościach. Na co dzień jestem więc sam.
Rok temu założyłem sobie profile na portalach randkowych, ale to też nie przynosi wymiernego skutku. Kobiety nieufnie podchodzą do kogoś, kto nie miał żony. Zakładają, że coś z nim pewnie nie tak. A ja po prostu żyłem w związku partnerskim, nie miałem ślubu ze swoją partnerką.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć. To jest chyba charakterystyczne dla depresiarzy, że są realnie bądź też nie są, ale czują się samotni. Wiesz, ja mam taką historię, że z moim mężem mieszkaliśmy 15 minut drogi od siebie spacerkiem, a poznaliśmy się dopiero jako dorośli. Życzę Ci, żebyś też kogoś znalazł. 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, z o.o. napisał:

Cześć. To jest chyba charakterystyczne dla depresiarzy, że są realnie bądź też nie są, ale czują się samotni. Wiesz, ja mam taką historię, że z moim mężem mieszkaliśmy 15 minut drogi od siebie spacerkiem, a poznaliśmy się dopiero jako dorośli. Życzę Ci, żebyś też kogoś znalazł. 🙂

Ja w silnej fazie depresji samotności w ogóle nie odczuwałem, chyba wolałem przechorować to sam 🙂 Chyba podświadomie czułem, że i tak nikomu nic  siebie nie dam. To się zaczęło zmieniać, jak zacząłem zdrowieć. Może tak ma być. No nic, nie poddaje się, zobaczymy, co przyniesie los. Jeszcze raz witam wszystkich i dziękuję za przeczytanie mojego postu!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć Moon73, dzielić z kimś swoje życie...miałem i wciąż mam z tym problem. Jednocześnie o tym marzę i to odrzucam. Nie jestem singlem a czuję się samotny. Niby mam znajomych a nie potrafię znaleźć sobie prawdziwych przyjaciół tj. takich przy których czułbym się sobą. Kiedy miałem żonę, też czułem się samotny. Nie umiałem się otworzyć albo robiłem to nieumiejętnie. Broniłem swoich sekretów, izolowałem się, byłem trochę poza tą małżeńską relacją. Zarówno ona jak i moi rodzice wiedzieli, że coś ze mną jest nie tak. Czasem wydaje mi się, że rozrzucam za sobą ślady, wskazówki i gram z tymi ludźmi w "podchody"...tylko dlaczego zawsze gubią trop? Nikt do tej pory do mnie nie dotarł. Tak z mojej perspektywy...Moon73 ...szczerze, trochę Ci zazdroszczę tej niezależności...Nie zarabiam najgorzej, ale nienawidzę swojej pracy...to co mogłem kiedykolwiek odkładać finansowało moją ucieczkę od rzeczywistości od spotkania ze sobą samym. Próbowałem żyć jak inni, jak rówieśnicy. Studia, praca, żona, samochód, kredyt na mieszkanie....to było. Teraz wiem - nic na siłę. Obecnie żyję w związku partnerskim, ale sam nie wiem czy tędy droga. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
15 godzin temu, Nerwus82 napisał:

Nie jestem singlem a czuję się samotny.

 

...szczerze, trochę Ci zazdroszczę tej niezależności... 

Nerwus, doskonale to rozumiem. Byłem też w takim związku kilkuletnim, gdzie cholernie czułem się samotny. Wiem więc teraz, że sama obecność kogoś to nie wszystko.

A zazdrościć naprawdę nie masz mi czego. Jak się nie ma z kim dzielić życiem, to do d*py jest taka egzystencja. Ja widzę sam po sobie, że coraz bardziej rezygnuję z różnych życiowych aktywności. Na wakacje nie chce mi się jechać samemu, do kina sam nie chcę iść, na imprezach wszyscy w parach a ja wiecznie sam. W Sylwestra sam, w urodziny sam. Wracam po pracy do domu - sam. Nawet kot mi umarł ubiegłej jesieni 🙂. Więc nie zazdrość, tylko przytulaj swoją partnerkę ile sił 🙂. Powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witajcie, ja tez tak że jak czuje się lepiej i jest dobrze to czuję się samotna, ale jeśli pojawią mi się lęki na horyzoncie to niestety ale czuje sie tak jakbym nie zaslugiwala na drugą osobe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

@Moon73 i jak idą poszukiwania? Może któraś co przeszła depresję zrozumie lepiej ;)

 

Edytowane przez Czarny miś

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 3.09.2020 o 18:07, Marysia91 napisał:

Witajcie, ja tez tak że jak czuje się lepiej i jest dobrze to czuję się samotna, ale jeśli pojawią mi się lęki na horyzoncie to niestety ale czuje sie tak jakbym nie zaslugiwala na drugą osobe.


A co robisz by to zmienić?

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
W dniu 7.09.2020 o 02:04, Czarny miś napisał:

@Moon73 i jak idą poszukiwania? Może któraś co przeszła depresję zrozumie lepiej ;)

Dzięki, że pytasz 🙂

No zdarza mi się spotkać z kimś poznanym na portalu randkowym. Ale z każdą osobą dochodzi zazwyczaj do jednego spotkania, a maksymalnie trzech, czterech 🙂 W profilach randkowych jest wszystko świetnie, gorzej z realną weryfikacją. Przykładem niech będą moje choćby ostatnie spotkania w realu z trzech tygodni:

Pani A:
Zdjęcia wyretuszowane, na żywo nie do poznania. Jedno dziecko. Nie pracuje, nie szuka pracy. Nie ma planów, nie wie, czego chce. Wszystkie moje wypowiedzi kwituje krótkim "aha". Nie chce nic powiedzieć o sobie. Próbowałem, ale nie da się dogadać, gdy druga strona tylko milczy albo potakuje. Dziękuję.

Pani B:
Zdjęcia, jak wyżej, wyretuszowane. Bez dzieci. Nie chce zakładać rodziny, tylko żyć niezależnie na odległość. Pracuje, ale nawet po kilku spotkaniach, nie chciała powiedzieć, gdzie. Szuka towarzysza na telefon, nie partnera w życiu. Dziękuję, nie szukam koleżanki do łóżka.

Pani C
Zdjęcia prawdziwe. Bardzo ładna. Trójka dzieci. W rozmowach zaczyna wychodzić, że każde dziecko ma z kimś innym. Nigdy nie pracowała, utrzymywali ją kolejni partnerzy. Teraz też nie pracuje, gdyż nie ma żadnego wykształcenia. Nie chcę być czyimś bankomatem, więc dziękuję.

Pani D
Najpierw sporo rozmów przez telefon. Sympatyczna, kontaktowa, bardzo miła. Nie ma dzieci, chce mieć dzieci. Na realnym spotkaniu okazało się, że zdjęcia prawdziwe. No to już coś. Spotkanie przebiegało w dobrej atmosferze. Ale tylko do pewnego momentu, gdy już po godzinie usilnie zaczęła mnie dopytywać o sprawy religijne. Musiałem odpowiedzieć, że jestem ateistą. Pani nagle skwaszona, dla niej sprawa nie do pogodzenia. Chce tylko katolickiego życia i nie będzie żyła z kimś, kto jest "nieuświadomiony religijnie". Rozumiem, nie obrażam się. Dziękuję.

 

No i tak to na razie w skrócie wygląda. Chyba ewidentnie na razie nie trafiam. Zobaczymy, co będzie dalej🙂  

Edytowane przez Moon73

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 31.08.2020 o 22:27, Moon73 napisał:

Nerwus, doskonale to rozumiem. Byłem też w takim związku kilkuletnim, gdzie cholernie czułem się samotny. Wiem więc teraz, że sama obecność kogoś to nie wszystko.

A zazdrościć naprawdę nie masz mi czego. Jak się nie ma z kim dzielić życiem, to do d*py jest taka egzystencja. Ja widzę sam po sobie, że coraz bardziej rezygnuję z różnych życiowych aktywności. Na wakacje nie chce mi się jechać samemu, do kina sam nie chcę iść, na imprezach wszyscy w parach a ja wiecznie sam. W Sylwestra sam, w urodziny sam. Wracam po pracy do domu - sam. Nawet kot mi umarł ubiegłej jesieni 🙂. Więc nie zazdrość, tylko przytulaj swoją partnerkę ile sił 🙂. Powodzenia!

 

 

Samotność w związku jest gorsza niż bycie samemu. Jeśli jeszcze partner jest toksyczny... Nie życzę nikomu. 

 

Wierzę, że miłość sama was odnajdzie i będzie to osoba, która zrozumie was i będzie trzymać za rękę. 

 

Zanim poznałam tą prawdziwą miłość, przeszłam 3 związki.

 

Tak naprawdę w każdym czułam się samotna. 

 

Jeden z nich totalnie toksyczny, 8 lat, zniszczył mnie do cna.

 

Kolejny sielanka dopóki facet się nie napił i nie pokazał prawdziwej twarzy.

 

Trzeci wszystko super do momentu, kiedy zrozumiałam, że jestem w związku z nim, jego rodzicami i siostrą a od kolegów nigdy nie będę ważniejsza. 

 

I w końcu poznałam kogoś równie poturbowanego, co ja i wiem, że jest nie tylko obok mnie ale i ze mną. Mamy bardzo pod górkę bo oboje mamy pogmatwaną sytuację ale czuję, że ta miłość może wygrać ze wszystkim. 

 

Tak czy inaczej boję się, że on nie wytrzyma i odejdzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×