Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
jajestem

Może komuś pomoże

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć,

Postaram się streścić do minimum żeby nikogo nie potrzebnie nie zanudzać. Przez około 11 lat przechodziłem depresję, nerwicę natręctw, nerwicę lękową, bardzoooooo silną fobię społeczną, epizody schizofrenii. Byłem u różnych psychologów, psychiatrów, w tym również krótko w szpitalu psychiatrycznym, bioenergoterapeutki, różnych znachorów, hipnotyzera itp.

Po tylu latach wszelkiego rodzaju prób rozwiązania moich problemów stwierdzam jedno, żaden z powyższych specjalistów, żadna z metod oraz szerokiego spectrum leków które jadłem, żaden ze znachorów nie był w stanie mi skutecznie pomóc. Mógłbym się rozpisywać o tym jak to różne leki wpływały negatywnie na zmiany mojej osobowości, schematy zachowań czy postrzeganie otaczającego mnie świata, jak bardzo nieskuteczne są afirmacje, jaką bzdurą jest prawo przyciągania czy hipnoza o znachorach z internetu którzy oczyszczają Ci aurę czy odwołują się do jakichś nadnaturalnych wysokich czy niskich energii i wibracji lepiej w ogóle nie pisać. Właściwie dobry psycholog może w pewien sposób ukierunkować twoją zmianę.

Generalnie chciałem się odwołać do ostatniego okresu. Nie będę pisał całości i opisywać wszystkich symptomów których oczywiście nie zidentyfikowałem w odpowiednim czasie, a które nasilały się powoli od lekkich epizodów nerwicy natręctw do w konsekwencji bardzo silnych i intensywnych natręctw myślowych i wyobrażeń o treści których boje się pisać. Treść ich była tak okrutna a skupiona była na tym co najbardziej kocham i na czym najbardziej mi zależy. Człowiek chce popełnić samobójstwo ponieważ nie jest w stanie się temu przeciwstawić racjonalnie, ich treści oraz intensywności. Afirmacje nic nie dają ponieważ te myśli potrafią tak jakby pojawić się w twojej głowie równolegle do innych myśli które w tym samym czasie masz w głowie. Techniki mówiące o tym że trzeba im pozwolić przepływać czy je zaakceptować są chyba wymyślone przez ludzi którzy tego nie przeżyli.
Nie jesteś w stanie tego zatrzymać w żaden sposób. W każdym razie doprowadziło mnie to do punktu w którym naprawdę myślałem o samobójstwie. Naprawdę treść i wyobrażenia złamały mnie bardzo do tego sny, płakałem i błagałem Jezusa żeby mi pomógł. Chociaż już wcześniej nawróciłem się do Boga to właśnie w ostatnim okresie odrzuciłem Go zacząłem oskarżać oceniać no i ogólnie dużo grzeszyć no i miłosierny Bóg i nie pisze tego przekornie pozwolił mi zasmakować kontaktu z drugą stroną barykady.  Byłem zdruzgotany, zniszczony psychicznie byłem na krawędzi przepaści padłem na kolana płakałem i błagałem Jezusa o pomoc i................................... pomógł mi, nie wiem jak nie wiem kiedy ale przeszło. 
Nie wiem czy zawsze ale wierzcie mi to są bardzo często nękania demoniczne, treść myśli nie pozostawia złudzeń. To są tak złe i okrutne siły że gdyby nie ochrona Ducha Świętego  to byłoby po mnie. Dziękuję Bogu bardzo za miłosierdzie które mi okazał pomimo mojego buntu. Bóg jest naprawdę dobry. Proście króla Jezusa o pomoc tylko ON Was może wyrwać spod wpływu tych sił, które są naprawdę realne i okrutnie złe.  Naprawdę szczerze szukałem Boga i pomimo że Bóg już wcześniej pokazał mi jak wielkim kłamstwem jest świat w którym żyjemy to ja go odrzuciłem, wybrałem drogę grzechu i buntu pomimo prawdy którą znałem a zacząłem podważać.  Jeżeli ktoś będzie zainteresowany mogę podesłać jakieś materiały które otwierają oczy na pewne sprawy. Żyjemy w świecie kłamstwa tak wielkiego że ludzie uznają je za nieprawdopodobne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Fajnie, że Tobie wierzenia chrześcijańskie pomogły, o ile nie zmyśliłeś tego wszystkiego i nie jesteś po prostu jakimś agitatorem odłamu nurtu chrześcijańskiego i nie wlazłeś tu tylko po to żeby ludziom, którzy mają realne problemy wciskać przez net ulotki. Każdy jest inny. Mnie w życiu na odmianę pomogło wycofanie się z tej religii. Jednym nie pomagają afirmacje i pozytywne myślenie, innym pomagają. Dla każdego coś innego. Świat  w którym żyjemy, nasza planeta, która sobie krąży w kosmosie, jest bardzo pięknym miejscem. Nie jest on żadnym kłamstwem. Kłamią co najwyżej ludzie, z bardzo różnych pobudek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nikogo nie próbowałem agitować. Nie zmyśliłem tego. Jeżeli pomoże to chociaż jednej osobie to myślę że warto było to napisać. Wierz mi że ja również mam realne problemy z którymi borykałem się naprawdę długo i nadal się borykam. Naprawdę nie chciałem się jakoś strasznie rozpisywać bo każdy ma swoje problemy. Mógłbym naprawdę dużo szczegółów napisać na ten temat. Jeszcze odniosę się do Twojej wypowiedzi na temat naszej planety krążącej w kosmosie. Jeżeli szukasz prawdy to w końcu do niej dojdziesz. Chcesz to Ci wyśle coś po czym zaczniesz się poważnie zastanawiać. Jeżeli masz to jednak gdzieś i wolisz żyć w świecie wykreowanym przez media to Twój wybór. Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Napisano (edytowane)

"Świat wykreowany przez media" może istnieć wyłącznie w ludzkiej głowie i jest światem urojonym. Świat składający się z rzek, lasów, pól, samochodów czy domów nie znika kiedy przestanę oglądać tv czy radio, w związku z tym wystarczy nie włączać tych dwóch ostatnich i ma się spokój. Nie trzeba sobie zaraz pchać do głowy  innych światów wykreowanych przez innych ludzi, jest to  obca prawda , no chyba, że bez oporów i wątpliwości z tymi światami się utożsamiamy.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Źle się zrozumieliśmy. Chodziło mi o coś zupełnie innego. Chciałem podważyć cały Twój światopogląd na temat istoty rzeczy podstawowych. Nie piszę Ci wprost o co chodzi bo pewnie uznałbyś mnie za szaleńca jak bym chciał Cię przekonać do pewnych faktów, a skoro już odpowiedziałeś i nawiązaliśmy rozmowę to i ja właściwie jestem otwarty na to żeby spróbować doprowadzić Cię dzięki tym faktom do jak szczerze wierzę prawdy, która zmienia właściwie wszystko. Jeżeli nie chcesz to nie odpisuj albo po prostu to zignoruj ale czy możesz mi napisać dlaczego wycofałeś się z wiary chrześcijańskiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a czemu niby chcesz komuś pomóc i czemu uważasz że przez wiare można się wyleczyć nawet z pustej głowy ? sorki ale to u mnie jakoś nie przechodzi ,nawet jak jesteś gorliwym katolikiem to pisze tam wprost że są i zdrowi i chorzy i biedni i bogaci. Ale swymi uczynkami będą sądzeni wszyscy czy tacy czy owacy dlatego uważam że jak chcesz wyzdrowieć to musisz przejść piekło na ziemi zeby wrócić jeszcze raz i żyć normalnie no chyba że urodzisz się ślimakiem czy robakiem hehehe ale to wszystko zależy jak zdamy próbe czasu i czy byliśmy dobrzy i godni żeby karma nie wróciła

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nie jest gorliwym katolikiem, ponieważ kościół katolicki nie rekrutuje na forach internetowych i nie rozsyła przez internet ulotek. Jest na to zbyt potężną organizacją posiadającą swoje kościoły, w liczbie niewyobrażalnej, dla  najróżniejszych nurtów chrześcijańskich i pseudochrześcijańskich bazujących na odmiennej od katolickiej wersji tłumaczenia i interpretacji ewangelii. Rozsyłanie ulotek to obyczaj amerykański, podobnie jak wystawanie z gazetkami w centrach miast, przy dworcach i węzłach komunikacyjnych i łapanie ludzi na rozmowę. Bo ta ostatnia jest tutaj kluczem do wszystkiego i ma być podstawą do nawiązania dalszej relacji i późniejszych spotkań.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pomóc to ja nie mogę nikomu sam z siebie. I faktycznie katolikiem już nie jestem. I rekrutować do żadnej denominacji nie mam zamiaru bo sam do żadnej nie należę. I nie chce Was nigdzie zapraszać ani wymieniać się kontaktami, a w ogóle to pierwszy raz w życiu rozmawiam z kimś na jakimś forum. Z racji tego że sam miałem ogromne problemy psychiczne i dużo czytałem w temacie tych problemów i metod ich rozwiązywania to dlatego wybrałem to forum. Nie musicie w to w ogóle wierzyć nie próbuje Was do niczego przekonać i nigdzie nie zapraszać ani jeśli Wam się nie chce to możecie po prostu przestać pisać i nie będę Wam zawracać głowy. No ale skoro już ktoś odpisał to można się wymienić punktami widzenia. Będziecie chcieli czytać to mogę Wam napisać co i jak przechodziłem a jest tego duża różnorodność. Napisałem świadectwo bo jest prawdziwe. Miałem tak silne natręctwa i tak intensywne i o tak okrutnych treściach, naprawdę nie napisze o czym bo boję się myśleć nawet o tym. Ale jeżeli mieliście styczność z tym problemem to wiecie że treść i intensywność ataku doprowadza ludzi do samobójstwa lub szaleństwa. Złamałem się wewnętrznie tak bardzo. Pisałem o tym. Jezus pomógł mi od razu. No jestem raczej racjonalistą i wszystko sprawdzam i szukam dowodów na wszystko i naprawdę ciężko by było nie zauważyć korelacji pomiędzy tymi faktami. Ktoś mógłby powiedzieć że w coś wierzy i to jest przyczyną wydarzeń. Ale ja nie wierzyłem w to że jak się pomodlę to wyzdrowieje. Po prostu złamałem się płakałem i błagałem szczerze bo byłem na skraju samobójstwa czy szaleństwa. Ja też szukałem dowodów na karmę, prawo przyciągania, ufo, reinkarnację i inne tego typu rzeczy i wiesz co znalazłem dowód na istnienie Boga ale nie w formie energii kosmicznej tylko osobowego a do tego znalazłem sporo dowodów które mówią że świat wcale nie jest tak oczywisty jakim się wydaje i to w skali przerastającej najśmielsze wyobrażenia. Świat faktycznie jest bardzo skomplikowany ale w zupełnie inny sposób. Byłem nawet u egzorcysty katolickiego i najlepsze jest to że Ci katoliccy księża już chyba sami nie wierzą w to co robią i część z nich na pewno nic nie może. Egzorcyście opowiadałem o moich problemach, natręctwach myślowych o przejmowaniu nade mną kontroli w zachowywaniu się w określonych sytuacjach przez jakąś siłę, bo zawsze po fakcie na chłodno analizując byłem w pełni świadomy co zrobiłem i w jaki sposób tylko nie mogłem zrozumieć dlaczego właśnie tak się rozegrała sytuacja a to powodowało u mnie ogromne problemy.To wpędziło mnie w ogromną fobię społeczną tak silną że nie mogłem wychodzić z domu, w sklepie ewidentnie zwracałem uwagę na siebie swoim zachowaniem. Sposób poruszania się, sposób mówienia, patrzenia wszystko było problemem. W każdym razie egzorcysta zignorował mnie wysłał mnie do psychologa czy tam psychiatry u których leczyłem się już kilka lat. Oni sami nie już w nic nie wierzą. Każdy popełnia w życiu błędy sam ich popełniłem mnóstwo. Ale sami się zastanówcie czy ktoś kto krzywdzi dziecko mam tu na myśli sytuację rozgrywające się w kościele katolickim sam wierzy w Boga, no chyba  ze jakiegoś innego. Czyli tacy raczej nie zbyt moralnie doskonali ludzie ustalają sobie jakieś tam dogmaty czy prawdy wiary na które nie ma kompletnie żadnych realnych dowodów. Albo mówią Ci że jak wyznasz grzechy księdzu na ucho i zjesz opłatek to Ci Pan Bóg wybaczy bo oni mają taką władzę nadaną im przez Boga. Być może jak idzie się naprawdę szczerze to i tam Bóg wysłucha człowieka. W każdym razie tak na podsumowanie. Trzeba naprawdę chcieć tak naprawdę realnie chcieć, jak by od tego zależało Twoje życie, tak jak było w moim przypadku. Zdarzyło mi się to dwa razy i dwa razy Jezus mi pomógł.  Pierwszy raz kilka lat temu no ale byłem na tyle głupi że uznałem że to jakiś przypadek czy coś innego nie wiem i pomimo obietnic poprawy opuściłem Boga i nawet negowałem Jego istnienie, dobroć czy nawet oskarżałem Go o to co mi się przytrafia. Dlatego właśnie zacząłem tematy reinkarnacji energii kosmicznych i innych takich. Jeśli dobrneliście aż dotąd i będziecie pisali to podrzucę Wam ciekawe tematy które dają do myślenia. Pozdrawiam  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli wiara Ci pomogła, to super. I świetnie, że przestrzegasz przed tym bioenergoszajsem czy i innym antynaukowym hivnie. Natomiast jakkolwiek silna by nie była Twoja wiara w Boga, wierz również w medycynę. Jeśli miałeś epizody schizofrenii, to prawdopodobnie powinieneś być na lekach przeciwpsychotycznych. Jeśli lekarz zaleci Ci brać jakiś lek, to dobrze jest się go posłuchać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
W dniu ‎2020‎-‎01‎-‎06 o 02:15, jajestem napisał:

Pomóc to ja nie mogę nikomu sam z siebie. I faktycznie katolikiem już nie jestem. I rekrutować do żadnej denominacji nie mam zamiaru bo sam do żadnej nie należę. I nie chce Was nigdzie zapraszać ani wymieniać się kontaktami, a w ogóle to pierwszy raz w życiu rozmawiam z kimś na jakimś forum. Z racji tego że sam miałem ogromne problemy psychiczne i dużo czytałem w temacie tych problemów i metod ich rozwiązywania to dlatego wybrałem to forum. Nie musicie w to w ogóle wierzyć nie próbuje Was do niczego przekonać i nigdzie nie zapraszać ani jeśli Wam się nie chce to możecie po prostu przestać pisać i nie będę Wam zawracać głowy. No ale skoro już ktoś odpisał to można się wymienić punktami widzenia. Będziecie chcieli czytać to mogę Wam napisać co i jak przechodziłem a jest tego duża różnorodność. Napisałem świadectwo bo jest prawdziwe. Miałem tak silne natręctwa i tak intensywne i o tak okrutnych treściach, naprawdę nie napisze o czym bo boję się myśleć nawet o tym. Ale jeżeli mieliście styczność z tym problemem to wiecie że treść i intensywność ataku doprowadza ludzi do samobójstwa lub szaleństwa. Złamałem się wewnętrznie tak bardzo. Pisałem o tym. Jezus pomógł mi od razu. No jestem raczej racjonalistą i wszystko sprawdzam i szukam dowodów na wszystko i naprawdę ciężko by było nie zauważyć korelacji pomiędzy tymi faktami. Ktoś mógłby powiedzieć że w coś wierzy i to jest przyczyną wydarzeń. Ale ja nie wierzyłem w to że jak się pomodlę to wyzdrowieje. Po prostu złamałem się płakałem i błagałem szczerze bo byłem na skraju samobójstwa czy szaleństwa. Ja też szukałem dowodów na karmę, prawo przyciągania, ufo, reinkarnację i inne tego typu rzeczy i wiesz co znalazłem dowód na istnienie Boga ale nie w formie energii kosmicznej tylko osobowego a do tego znalazłem sporo dowodów które mówią że świat wcale nie jest tak oczywisty jakim się wydaje i to w skali przerastającej najśmielsze wyobrażenia. Świat faktycznie jest bardzo skomplikowany ale w zupełnie inny sposób. Byłem nawet u egzorcysty katolickiego i najlepsze jest to że Ci katoliccy księża już chyba sami nie wierzą w to co robią i część z nich na pewno nic nie może. Egzorcyście opowiadałem o moich problemach, natręctwach myślowych o przejmowaniu nade mną kontroli w zachowywaniu się w określonych sytuacjach przez jakąś siłę, bo zawsze po fakcie na chłodno analizując byłem w pełni świadomy co zrobiłem i w jaki sposób tylko nie mogłem zrozumieć dlaczego właśnie tak się rozegrała sytuacja a to powodowało u mnie ogromne problemy.To wpędziło mnie w ogromną fobię społeczną tak silną że nie mogłem wychodzić z domu, w sklepie ewidentnie zwracałem uwagę na siebie swoim zachowaniem. Sposób poruszania się, sposób mówienia, patrzenia wszystko było problemem. W każdym razie egzorcysta zignorował mnie wysłał mnie do psychologa czy tam psychiatry u których leczyłem się już kilka lat. Oni sami nie już w nic nie wierzą. Każdy popełnia w życiu błędy sam ich popełniłem mnóstwo. Ale sami się zastanówcie czy ktoś kto krzywdzi dziecko mam tu na myśli sytuację rozgrywające się w kościele katolickim sam wierzy w Boga, no chyba  ze jakiegoś innego. Czyli tacy raczej nie zbyt moralnie doskonali ludzie ustalają sobie jakieś tam dogmaty czy prawdy wiary na które nie ma kompletnie żadnych realnych dowodów. Albo mówią Ci że jak wyznasz grzechy księdzu na ucho i zjesz opłatek to Ci Pan Bóg wybaczy bo oni mają taką władzę nadaną im przez Boga. Być może jak idzie się naprawdę szczerze to i tam Bóg wysłucha człowieka. W każdym razie tak na podsumowanie. Trzeba naprawdę chcieć tak naprawdę realnie chcieć, jak by od tego zależało Twoje życie, tak jak było w moim przypadku. Zdarzyło mi się to dwa razy i dwa razy Jezus mi pomógł.  Pierwszy raz kilka lat temu no ale byłem na tyle głupi że uznałem że to jakiś przypadek czy coś innego nie wiem i pomimo obietnic poprawy opuściłem Boga i nawet negowałem Jego istnienie, dobroć czy nawet oskarżałem Go o to co mi się przytrafia. Dlatego właśnie zacząłem tematy reinkarnacji energii kosmicznych i innych takich. Jeśli dobrneliście aż dotąd i będziecie pisali to podrzucę Wam ciekawe tematy które dają do myślenia. Pozdrawiam  

Z jednym mogę się na pewno zgodzić, zawsze byłem religyjny, a raczej wierzyłem i modliłem się, z kościołem było średnio. Odkąd doświadczam tych wszystkich złych dolegliwości również zacząłem prosić Boga o pomoc, jakoś tak zacząłem bardziej dostrzegać jego obecność, wydaje mi się że cierpienia w jakiś sposób pokazuje tak naprawde jaki jest człowiek i na co go stać, czy będzie on boga wyzywał, czy cierpienie przyjmie z pokorą i będzie nadal prosił o pomoc, nie wiem czemu ale gdy się modlę zawsze chce mi się płakać, ale to nie ze złości ale z takiego poczucia jakbym faktycznie do kogoś mówił.

Edytowane przez Qtomo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Psychoanalepsja_SS napisał:

Jeśli wiara Ci pomogła, to super. I świetnie, że przestrzegasz przed tym bioenergoszajsem czy i innym antynaukowym hivnie. Natomiast jakkolwiek silna by nie była Twoja wiara w Boga, wierz również w medycynę. Jeśli miałeś epizody schizofrenii, to prawdopodobnie powinieneś być na lekach przeciwpsychotycznych. Jeśli lekarz zaleci Ci brać jakiś lek, to dobrze jest się go posłuchać.

Wiesz brałem różne leki. Łącznie przez parę lat. Jednak ich wpływ zawsze był dyskusyjny. Przeciwdepresyjne wywoływały taką sztuczną głupkowatą euforię. Przeciwpsychotyczne (zależy które oczywiście) robiły z kolej ze mnie warzywo.  Ale powiem Ci coś ciekawego odnośnie bioenergoterapeutki, której nie będę tu reklamował. Jak mnie pierwszy raz zobaczyła to powiedziała mi że ja się boje życia i boje się ludzi i rzeczywiście tak było. Miałem fobię społeczną. Ale w kontakcie jeden na jeden nikt tego nie widział, bo w takich sytuacjach czułem się komfortowo. Wiesz tłumaczy się że tacy ludzie to są po prostu dobrymi psychologami i na tej podstawie odgadują takie rzeczy, tak jak wróżki, które często przepowiadają prawdę. Mówię ze swojego przykładu z przeszłości. Masz racje to jest antynaukowe ale w sensie racjonalnego świata do jakiego się odnosimy. Natomiast każdy kto wierzy to wie że jest też ten inny świat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
26 minut temu, Qtomo napisał:

Z jednym mogę się na pewno zgodzić, zawsze byłem religyjny, a raczej wierzyłem i modliłem się, z kościołem było średnio. Odkąd doświadczam tych wszystkich złych dolegliwości również zacząłem prosić Boga o pomoc, jakoś tak zacząłem bardziej dostrzegać jego obecność, wydaje mi się że cierpienia w jakiś sposób pokazuje tak naprawde jaki jest człowiek i na co go stać, czy będzie on boga wyzywał, czy cierpienie przyjmie z pokorą i będzie nadal prosił o pomoc, nie wiem czemu ale gdy się modlę zawsze chce mi się płakać, ale to nie ze złości ale z takiego poczucia jakbym faktycznie do kogoś mówił.

Masz racje ja cierpienia nie przyjmowałem z pokorą przez długi czas. Ponieważ byłem bardzo dumnym człowiekiem. Wyrażało się to w moim zachowaniu, kontaktach z innymi, myśleniu o innych, traktowania ich. Później przyszedł taki okres że przez lata byłem upokarzany. Bóg mnie złamał. I powiem Ci że teraz jestem mu za to wdzięczny. Najlepsze jest to że mój ojciec też był taki dumny a ja tak bardzo chciałem być inny bo był katem naszej rodziny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, jajestem napisał:

Masz racje ja cierpienia nie przyjmowałem z pokorą przez długi czas. Ponieważ byłem bardzo dumnym człowiekiem. Wyrażało się to w moim zachowaniu, kontaktach z innymi, myśleniu o innych, traktowania ich. Później przyszedł taki okres że przez lata byłem upokarzany. Bóg mnie złamał. I powiem Ci że teraz jestem mu za to wdzięczny. Najlepsze jest to że mój ojciec też był taki dumny a ja tak bardzo chciałem być inny bo był katem naszej rodziny.

Czasami po prostu trzeba przyznać że jest się słabym, i prosić o pomoc, ja tak teraz mam. W sumie mam w dupie czy ktoś się ze mnie będzie śmiał że mam takie problemy albo uważał za jakiegoś umysłowo chorego. W całym tym cierpieniu najlepsza jest nadzieja że to się kiedyś skończy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×