Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

jajestem

Użytkownik
  • Zawartość

    10
  • Rejestracja

  1. jajestem

    Może komuś pomoże

    Masz racje ja cierpienia nie przyjmowałem z pokorą przez długi czas. Ponieważ byłem bardzo dumnym człowiekiem. Wyrażało się to w moim zachowaniu, kontaktach z innymi, myśleniu o innych, traktowania ich. Później przyszedł taki okres że przez lata byłem upokarzany. Bóg mnie złamał. I powiem Ci że teraz jestem mu za to wdzięczny. Najlepsze jest to że mój ojciec też był taki dumny a ja tak bardzo chciałem być inny bo był katem naszej rodziny.
  2. jajestem

    Może komuś pomoże

    Wiesz brałem różne leki. Łącznie przez parę lat. Jednak ich wpływ zawsze był dyskusyjny. Przeciwdepresyjne wywoływały taką sztuczną głupkowatą euforię. Przeciwpsychotyczne (zależy które oczywiście) robiły z kolej ze mnie warzywo. Ale powiem Ci coś ciekawego odnośnie bioenergoterapeutki, której nie będę tu reklamował. Jak mnie pierwszy raz zobaczyła to powiedziała mi że ja się boje życia i boje się ludzi i rzeczywiście tak było. Miałem fobię społeczną. Ale w kontakcie jeden na jeden nikt tego nie widział, bo w takich sytuacjach czułem się komfortowo. Wiesz tłumaczy się że tacy ludzie to są po prostu dobrymi psychologami i na tej podstawie odgadują takie rzeczy, tak jak wróżki, które często przepowiadają prawdę. Mówię ze swojego przykładu z przeszłości. Masz racje to jest antynaukowe ale w sensie racjonalnego świata do jakiego się odnosimy. Natomiast każdy kto wierzy to wie że jest też ten inny świat.
  3. Ja Wam powiem tak. Też miałem natręctwa tak jak pisałem wyżej innego rodzaju. Miałem je ostatnio i miałem je kiedyś parę lat temu. Dwa razy zostałem z nich wyleczony. Dwa razy w ten sam sposób. I teraz już wiem jakie jest ich podłoże. Demoniczne!!! Też chodziłem do psychiatrów psychologów bioenergoterapeutów korzystałem z porad internetowych i znachorów różnych technik i nic nie pomogło. Wierzy ktoś czy nie ja nikogo nie będę przekonywał. Mi pomógł Jezus. Odeszły od razu. Nikt mnie nie przekona że jest inaczej. Brałem leki latami i nic. Miałem równoległe myśli moje i czyjeś. Jak wytłumaczyć taki stan.
  4. Nie rozumiem ty masz te natręctwa od roku ?czy piszesz o moim przypadku? Pisałaś że masz natrectwa tresci lesbijskiej a mówisz że dotyczy najblizszych
  5. Wiesz pytam ponieważ sam przechodziłem ataki natręctw zawsze bardzo negatywnych skupionych na moich najbliższych. Czyste zło wypływało z tych myśli. Intensywność była tak duża że doprowadzała do szaleństwa, zmuszała do myśli samobójczych.
  6. jajestem

    Może komuś pomoże

    Pomóc to ja nie mogę nikomu sam z siebie. I faktycznie katolikiem już nie jestem. I rekrutować do żadnej denominacji nie mam zamiaru bo sam do żadnej nie należę. I nie chce Was nigdzie zapraszać ani wymieniać się kontaktami, a w ogóle to pierwszy raz w życiu rozmawiam z kimś na jakimś forum. Z racji tego że sam miałem ogromne problemy psychiczne i dużo czytałem w temacie tych problemów i metod ich rozwiązywania to dlatego wybrałem to forum. Nie musicie w to w ogóle wierzyć nie próbuje Was do niczego przekonać i nigdzie nie zapraszać ani jeśli Wam się nie chce to możecie po prostu przestać pisać i nie będę Wam zawracać głowy. No ale skoro już ktoś odpisał to można się wymienić punktami widzenia. Będziecie chcieli czytać to mogę Wam napisać co i jak przechodziłem a jest tego duża różnorodność. Napisałem świadectwo bo jest prawdziwe. Miałem tak silne natręctwa i tak intensywne i o tak okrutnych treściach, naprawdę nie napisze o czym bo boję się myśleć nawet o tym. Ale jeżeli mieliście styczność z tym problemem to wiecie że treść i intensywność ataku doprowadza ludzi do samobójstwa lub szaleństwa. Złamałem się wewnętrznie tak bardzo. Pisałem o tym. Jezus pomógł mi od razu. No jestem raczej racjonalistą i wszystko sprawdzam i szukam dowodów na wszystko i naprawdę ciężko by było nie zauważyć korelacji pomiędzy tymi faktami. Ktoś mógłby powiedzieć że w coś wierzy i to jest przyczyną wydarzeń. Ale ja nie wierzyłem w to że jak się pomodlę to wyzdrowieje. Po prostu złamałem się płakałem i błagałem szczerze bo byłem na skraju samobójstwa czy szaleństwa. Ja też szukałem dowodów na karmę, prawo przyciągania, ufo, reinkarnację i inne tego typu rzeczy i wiesz co znalazłem dowód na istnienie Boga ale nie w formie energii kosmicznej tylko osobowego a do tego znalazłem sporo dowodów które mówią że świat wcale nie jest tak oczywisty jakim się wydaje i to w skali przerastającej najśmielsze wyobrażenia. Świat faktycznie jest bardzo skomplikowany ale w zupełnie inny sposób. Byłem nawet u egzorcysty katolickiego i najlepsze jest to że Ci katoliccy księża już chyba sami nie wierzą w to co robią i część z nich na pewno nic nie może. Egzorcyście opowiadałem o moich problemach, natręctwach myślowych o przejmowaniu nade mną kontroli w zachowywaniu się w określonych sytuacjach przez jakąś siłę, bo zawsze po fakcie na chłodno analizując byłem w pełni świadomy co zrobiłem i w jaki sposób tylko nie mogłem zrozumieć dlaczego właśnie tak się rozegrała sytuacja a to powodowało u mnie ogromne problemy.To wpędziło mnie w ogromną fobię społeczną tak silną że nie mogłem wychodzić z domu, w sklepie ewidentnie zwracałem uwagę na siebie swoim zachowaniem. Sposób poruszania się, sposób mówienia, patrzenia wszystko było problemem. W każdym razie egzorcysta zignorował mnie wysłał mnie do psychologa czy tam psychiatry u których leczyłem się już kilka lat. Oni sami nie już w nic nie wierzą. Każdy popełnia w życiu błędy sam ich popełniłem mnóstwo. Ale sami się zastanówcie czy ktoś kto krzywdzi dziecko mam tu na myśli sytuację rozgrywające się w kościele katolickim sam wierzy w Boga, no chyba ze jakiegoś innego. Czyli tacy raczej nie zbyt moralnie doskonali ludzie ustalają sobie jakieś tam dogmaty czy prawdy wiary na które nie ma kompletnie żadnych realnych dowodów. Albo mówią Ci że jak wyznasz grzechy księdzu na ucho i zjesz opłatek to Ci Pan Bóg wybaczy bo oni mają taką władzę nadaną im przez Boga. Być może jak idzie się naprawdę szczerze to i tam Bóg wysłucha człowieka. W każdym razie tak na podsumowanie. Trzeba naprawdę chcieć tak naprawdę realnie chcieć, jak by od tego zależało Twoje życie, tak jak było w moim przypadku. Zdarzyło mi się to dwa razy i dwa razy Jezus mi pomógł. Pierwszy raz kilka lat temu no ale byłem na tyle głupi że uznałem że to jakiś przypadek czy coś innego nie wiem i pomimo obietnic poprawy opuściłem Boga i nawet negowałem Jego istnienie, dobroć czy nawet oskarżałem Go o to co mi się przytrafia. Dlatego właśnie zacząłem tematy reinkarnacji energii kosmicznych i innych takich. Jeśli dobrneliście aż dotąd i będziecie pisali to podrzucę Wam ciekawe tematy które dają do myślenia. Pozdrawiam
  7. jajestem

    Może komuś pomoże

    Źle się zrozumieliśmy. Chodziło mi o coś zupełnie innego. Chciałem podważyć cały Twój światopogląd na temat istoty rzeczy podstawowych. Nie piszę Ci wprost o co chodzi bo pewnie uznałbyś mnie za szaleńca jak bym chciał Cię przekonać do pewnych faktów, a skoro już odpowiedziałeś i nawiązaliśmy rozmowę to i ja właściwie jestem otwarty na to żeby spróbować doprowadzić Cię dzięki tym faktom do jak szczerze wierzę prawdy, która zmienia właściwie wszystko. Jeżeli nie chcesz to nie odpisuj albo po prostu to zignoruj ale czy możesz mi napisać dlaczego wycofałeś się z wiary chrześcijańskiej.
  8. jajestem

    Może komuś pomoże

    Nikogo nie próbowałem agitować. Nie zmyśliłem tego. Jeżeli pomoże to chociaż jednej osobie to myślę że warto było to napisać. Wierz mi że ja również mam realne problemy z którymi borykałem się naprawdę długo i nadal się borykam. Naprawdę nie chciałem się jakoś strasznie rozpisywać bo każdy ma swoje problemy. Mógłbym naprawdę dużo szczegółów napisać na ten temat. Jeszcze odniosę się do Twojej wypowiedzi na temat naszej planety krążącej w kosmosie. Jeżeli szukasz prawdy to w końcu do niej dojdziesz. Chcesz to Ci wyśle coś po czym zaczniesz się poważnie zastanawiać. Jeżeli masz to jednak gdzieś i wolisz żyć w świecie wykreowanym przez media to Twój wybór. Pozdrawiam
  9. Cześć, Postaram się streścić do minimum żeby nikogo nie potrzebnie nie zanudzać. Przez około 11 lat przechodziłem depresję, nerwicę natręctw, nerwicę lękową, bardzoooooo silną fobię społeczną, epizody schizofrenii. Byłem u różnych psychologów, psychiatrów, w tym również krótko w szpitalu psychiatrycznym, bioenergoterapeutki, różnych znachorów, hipnotyzera itp. Po tylu latach wszelkiego rodzaju prób rozwiązania moich problemów stwierdzam jedno, żaden z powyższych specjalistów, żadna z metod oraz szerokiego spectrum leków które jadłem, żaden ze znachorów nie był w stanie mi skutecznie pomóc. Mógłbym się rozpisywać o tym jak to różne leki wpływały negatywnie na zmiany mojej osobowości, schematy zachowań czy postrzeganie otaczającego mnie świata, jak bardzo nieskuteczne są afirmacje, jaką bzdurą jest prawo przyciągania czy hipnoza o znachorach z internetu którzy oczyszczają Ci aurę czy odwołują się do jakichś nadnaturalnych wysokich czy niskich energii i wibracji lepiej w ogóle nie pisać. Właściwie dobry psycholog może w pewien sposób ukierunkować twoją zmianę. Generalnie chciałem się odwołać do ostatniego okresu. Nie będę pisał całości i opisywać wszystkich symptomów których oczywiście nie zidentyfikowałem w odpowiednim czasie, a które nasilały się powoli od lekkich epizodów nerwicy natręctw do w konsekwencji bardzo silnych i intensywnych natręctw myślowych i wyobrażeń o treści których boje się pisać. Treść ich była tak okrutna a skupiona była na tym co najbardziej kocham i na czym najbardziej mi zależy. Człowiek chce popełnić samobójstwo ponieważ nie jest w stanie się temu przeciwstawić racjonalnie, ich treści oraz intensywności. Afirmacje nic nie dają ponieważ te myśli potrafią tak jakby pojawić się w twojej głowie równolegle do innych myśli które w tym samym czasie masz w głowie. Techniki mówiące o tym że trzeba im pozwolić przepływać czy je zaakceptować są chyba wymyślone przez ludzi którzy tego nie przeżyli. Nie jesteś w stanie tego zatrzymać w żaden sposób. W każdym razie doprowadziło mnie to do punktu w którym naprawdę myślałem o samobójstwie. Naprawdę treść i wyobrażenia złamały mnie bardzo do tego sny, płakałem i błagałem Jezusa żeby mi pomógł. Chociaż już wcześniej nawróciłem się do Boga to właśnie w ostatnim okresie odrzuciłem Go zacząłem oskarżać oceniać no i ogólnie dużo grzeszyć no i miłosierny Bóg i nie pisze tego przekornie pozwolił mi zasmakować kontaktu z drugą stroną barykady. Byłem zdruzgotany, zniszczony psychicznie byłem na krawędzi przepaści padłem na kolana płakałem i błagałem Jezusa o pomoc i................................... pomógł mi, nie wiem jak nie wiem kiedy ale przeszło. Nie wiem czy zawsze ale wierzcie mi to są bardzo często nękania demoniczne, treść myśli nie pozostawia złudzeń. To są tak złe i okrutne siły że gdyby nie ochrona Ducha Świętego to byłoby po mnie. Dziękuję Bogu bardzo za miłosierdzie które mi okazał pomimo mojego buntu. Bóg jest naprawdę dobry. Proście króla Jezusa o pomoc tylko ON Was może wyrwać spod wpływu tych sił, które są naprawdę realne i okrutnie złe. Naprawdę szczerze szukałem Boga i pomimo że Bóg już wcześniej pokazał mi jak wielkim kłamstwem jest świat w którym żyjemy to ja go odrzuciłem, wybrałem drogę grzechu i buntu pomimo prawdy którą znałem a zacząłem podważać. Jeżeli ktoś będzie zainteresowany mogę podesłać jakieś materiały które otwierają oczy na pewne sprawy. Żyjemy w świecie kłamstwa tak wielkiego że ludzie uznają je za nieprawdopodobne.
×