Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
mam_dość

Nerwica natręctw i na tle religijnym - myśli o oddaniu duszy

Rekomendowane odpowiedzi

Choruję na nerwicę natręctw od dawna. Od 3 lat zażywam Asertin 100, 2 razy dziennie. Jest lepiej, ale i tak pojawiają się natręctwa myślowe. Mam bluźniercze myśli wobec Boga i Świętych, chociaż ich nie chcę. 2 lata temu doszły myśli, że jeżeli coś zrobię, lub czegoś nie zrobię, to oddam duszę szatanowi. Nie chciałam tego, nie chcę wchodzić w żadne układy z diabłem i wiem, że to nie były moje myśli. Jednak ja wykorzystałam tą myśl o oddaniu duszy, by przerwać jakieś czynności, tzn. dobrowolnie i świadomie pomyślałam, że jeżeli coś zrobię(np. zagram w jakieś gry, nie będę pisać na jakimś forum, czy przestanę pisać hobbystycznie opowiadania), to oddam duszę. W ten sposób chciałam wzbudzić w sobie strach przed czynnościami, które były dla mnie uciążliwe. Zawsze, gdy pytam o to księdza, to słyszę, że nie był to żaden cyrograf, tylko nerwica. Nie wiem jednak, czy faktycznie przez nerwicę można mieć takie myśli. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, mam_dość napisał:

Nie wiem jednak, czy faktycznie przez nerwicę można mieć takie myśli.

Można. Ja też to przerabiałam. Bierzesz Asertin, może powiedz lekarzowi, że nie do końca Ci pomaga.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, mam_dość napisał:

Jednak ja wykorzystałam tą myśl o oddaniu duszy, by przerwać jakieś czynności, t

Słaby pomysł, bo wyhodowałeś sobie natręctwa o oddaniu duszy. Nie leczy się dżumy cholerą. 

6 godzin temu, mam_dość napisał:

Nie chciałam tego, nie chcę wchodzić w żadne układy z diabłem i wiem, że to nie były moje myśli.

No i widzisz, masz to nawet na piśmie, a raczej w internecie. Diabeł nic sobie nie może rościć. ;)  Gdyby coś Cię łączyło z diabłem, to byś się go nie wyrzekł. Myśli to tylko myśli. Ja mówię sobie ze trzy razy dziennie "niech mnie ktoś dobije", a wcale nie chcę, żeby mnie ktoś zabił. 

6 godzin temu, mam_dość napisał:

Nie wiem jednak, czy faktycznie przez nerwicę można mieć takie myśli.

Można, już była masa takich ludzi na tym forum. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, initium napisał:

Można. Ja też to przerabiałam. Bierzesz Asertin, może powiedz lekarzowi, że nie do końca Ci pomaga

Też miałaś tak, że wywoływałaś takie myśli i dotyczyły one oddania duszy? Dzięki Asertinowi teoretycznie jest lepiej, bo nie mam ataków paniki, a natręctwa myślowe nie pojawiają się tak często, jak wcześniej. I nie przejmuję się tak wszystkim, jak przed leczeniem. 

2 godziny temu, refren napisał:

Słaby pomysł, bo wyhodowałeś sobie natręctwa o oddaniu duszy. Nie leczy się dżumy cholerą. 

Teraz wiem, że pomysł był głupi, ale wtedy nie wydawał mi się najgorszy. 

2 godziny temu, refren napisał:

No i widzisz, masz to nawet na piśmie, a raczej w internecie. Diabeł nic sobie nie może rościć. ;)  Gdyby coś Cię łączyło z diabłem, to byś się go nie wyrzekł. Myśli to tylko myśli. Ja mówię sobie ze trzy razy dziennie "niech mnie ktoś dobije", a wcale nie chcę, żeby mnie ktoś zabił.

Ale słyszałam, że takie myśli mogą być wiążące i skutkować opętaniem, jeżeli samemu się je wywołuje, a nie jest to spowodowane nerwicą. Ja sama nie mam pewności, czy aby na pewno jest to objaw nerwicy. W końcu nie każde zło popełniane przez nerwicowca musi być spowodowane chorobą. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@mam_dość, nie wiem czy dobrze rozumiem, co masz na myśli pisząc o wywoływaniu myśli. U mnie było tak: uważam, że to były myśli automatyczne, chociaż często miałam takie uczucie jakbym chciała je pomyśleć i takie wręcz fizyczne uczucie jakby mnie miało rozsadzić, jeśli tego nie zrobię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, initium napisał:

@mam_dość, nie wiem czy dobrze rozumiem, co masz na myśli pisząc o wywoływaniu myśli. U mnie było tak: uważam, że to były myśli automatyczne, chociaż często miałam takie uczucie jakbym chciała je pomyśleć i takie wręcz fizyczne uczucie jakby mnie miało rozsadzić, jeśli tego nie zrobię.

Nie umie zbyt dobrze tego wytłumaczyć, ale mniej więcej było to tak: miałam takie myśli, które przychodziły mi same do głowy. Po jakimś czasie miałam dość jakieś czynności, a wiedziałam, że po prostu z niej nie zrezygnuję, bo będę do niej wracać i zawracać sobie nią głowę, więc tak jakbym wykorzystała te myśli o oddaniu duszy. Nie pamiętam dokładnie, czy wypowiedziałam w myślach, że jeżeli coś zrobię, to oddam duszę, czy była to myśl bez słów i wypowiadania tego zdania. Pomyślałam, że skoro będzie grozić mi jakby cyrograf, to będę miała z głowy jakieś czynności i do nich nie wrócę. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
19 godzin temu, mam_dość napisał:

Ale słyszałam, że takie myśli mogą być wiążące i skutkować opętaniem, jeżeli samemu się je wywołuje, a nie jest to spowodowane nerwicą. Ja sama nie mam pewności, czy aby na pewno jest to objaw nerwicy. W końcu nie każde zło popełniane przez nerwicowca musi być spowodowane chorobą. 

Ale każde zło musi być świadome i dobrowolne. W dodatku trzeba w nim trwać, żeby było skuteczne. 

Nie ma żadnego zaangażowania Twojej woli, żeby zawierać jakiś pakt z diabłem, poza tym możesz się  w każdej chwili wyrzec szatana i nie roztrząsać, co pomyślałaś, a czego nie.  

https://pl.aleteia.org/slideshow/7-egzorcyzmow-ktorymi-mozesz-walczyc-z-szatanem-3984

Możesz też iść na mszę z modlitwą o uwolnienie. Na takiej mszy odbywa się egzorcyzm zbiorowy, w którym nie ma nic strasznego, tylko ksiądz egzorcysta wypowiada modlitwę. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, mam_dość napisał:

Nie umie zbyt dobrze tego wytłumaczyć, ale mniej więcej było to tak: miałam takie myśli, które przychodziły mi same do głowy. Po jakimś czasie miałam dość jakieś czynności, a wiedziałam, że po prostu z niej nie zrezygnuję, bo będę do niej wracać i zawracać sobie nią głowę, więc tak jakbym wykorzystała te myśli o oddaniu duszy. Nie pamiętam dokładnie, czy wypowiedziałam w myślach, że jeżeli coś zrobię, to oddam duszę, czy była to myśl bez słów i wypowiadania tego zdania. Pomyślałam, że skoro będzie grozić mi jakby cyrograf, to będę miała z głowy jakieś czynności i do nich nie wrócę. 

Rozumiem. Miałam podobny mechanizm, ale nie identyczny - "przyrzekałam" (w cudzysłowie, bo wg mnie to żadne przyrzeczenie jak myśl sama przychodzi do głowy i nie możesz jej powstrzymać), że coś zrobię (albo nie zrobię), a jeśli nie, to niech mnie Bóg pozbawi życia. Oczywiście te rzekome zobowiązania były trudne do wypełnienia, a umierać nie chciałam, więc łatwo sobie wyobrazić, że ciągle się bałam 😂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, refren napisał:

Ale każde zło musi być świadome i dobrowolne. W dodatku trzeba w nim trwać, żeby było skuteczne.

A jeżeli ta myśl o oddaniu duszy była w 100% świadoma i dobrowolna? Tzn. nie chcę żadnego paktu z szatanem, tylko chciałam odczuwać lęk przed jakimiś czynnościami. Mam tak od wielu lat, tyle że przedtem było to ,,jeżeli to zrobię, to umrze ktoś bliski/zachoruję/nie zdam egzaminu/itp.".

5 godzin temu, refren napisał:

Nie ma żadnego zaangażowania Twojej woli, żeby zawierać jakiś pakt z diabłem, poza tym możesz się  w każdej chwili wyrzec szatana i nie roztrząsać, co pomyślałaś, a czego nie.

Ale ja boję się, że jeżeli pomimo ,, zakazu" jakąś czynność wykonam, lub wykonałam, to może to grozić opętaniem. 

5 godzin temu, refren napisał:

Możesz też iść na mszę z modlitwą o uwolnienie. Na takiej mszy odbywa się egzorcyzm zbiorowy, w którym nie ma nic strasznego, tylko ksiądz egzorcysta wypowiada modlitwę. 

A takie msze są odprawiane w każdym kościele? 

3 godziny temu, initium napisał:

Rozumiem. Miałam podobny mechanizm, ale nie identyczny - "przyrzekałam" (w cudzysłowie, bo wg mnie to żadne przyrzeczenie jak myśl sama przychodzi do głowy i nie możesz jej powstrzymać), że coś zrobię (albo nie zrobię), a jeśli nie, to niech mnie Bóg pozbawi życia. Oczywiście te rzekome zobowiązania były trudne do wypełnienia, a umierać nie chciałam, więc łatwo sobie wyobrazić, że ciągle się bałam 😂

To jednak trochę co innego. To znaczy z całą pewnością bałaś się, tak jak ja, ale Bóg nie wykorzysta takich myśli przeciwko człowiekowi, a szatan tak. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 15.03.2019 o 06:07, mam_dość napisał:

A jeżeli ta myśl o oddaniu duszy była w 100% świadoma i dobrowolna? Tzn. nie chcę żadnego paktu z szatanem, tylko chciałam odczuwać lęk przed jakimiś czynnościami. Mam tak od wielu lat, tyle że przedtem było to ,,jeżeli to zrobię, to umrze ktoś bliski/zachoruję/nie zdam egzaminu/itp.".

Możesz się wyrzec szatana, wyspowiadać, iść na mszę z modlitwą o uwolnienie. Nie jest odprawiana w każdym kościele, trzeba znaleźć gdzie jest w okolicy. Są też msze z modlitwą o uzdrowienie, to nie jest to samo. Czasem są łączone - z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie. Bywają takie msze "objazdowe", a w większych miastach są miejsca, gdzie są raz w miesiącu. Przyjęcie komunii św też jest egzorcyzmem.

 

W dniu 15.03.2019 o 06:07, mam_dość napisał:

Ale ja boję się, że jeżeli pomimo ,, zakazu" jakąś czynność wykonam, lub wykonałam, to może to grozić opętaniem. 

Nie, jeśli się wyrzekasz paktu z diabłem, to nie ma on żadnej mocy. Nie ma żadnego związku między tymi czynnościami a opętaniem. Takie tworzenie wtórnych związków to myślenie magiczne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, refren napisał:

Możesz się wyrzec szatana, wyspowiadać, iść na mszę z modlitwą o uwolnienie. Nie jest odprawiana w każdym kościele, trzeba znaleźć gdzie jest w okolicy. Są też msze z modlitwą o uzdrowienie, to nie jest to samo. Czasem są łączone - z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie. Bywają takie msze "objazdowe", a w większych miastach są miejsca, gdzie są raz w miesiącu. Przyjęcie komunii św też jest egzorcyzmem.

Czyli uważasz, że to jednak był cyrograf? Czy samo wyrzeczenie się szatana i spowiedź wystarczy, czy msza z modlitwą o uwolnienie też jest potrzebna? Nie żebym się bała takiej mszy, lub nie chciała w niej uczestniczyć, ale mieszkam z rodzicami i nie chciałabym ich kłamać, że idę w inne miejsce, niż na mszę, a nie chcę też wtajemniczać ich w szczegóły mojego problemu.

6 godzin temu, refren napisał:

Nie, jeśli się wyrzekasz paktu z diabłem, to nie ma on żadnej mocy. Nie ma żadnego związku między tymi czynnościami a opętaniem. Takie tworzenie wtórnych związków to myślenie magiczne.

Ale ponoć 99%(albo 90%, nie pamiętam dokładnie) paktów z diabłem kończy się opętaniem. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mam_dość

pakt to pakt, jakaś świadoma umowa. Nic takiego nie zawierałaś. W dodatku to samo powiedział Ci ksiądz, który 1. wie o tym więcej 2. jako kapłan bierze za to odpowiedzialność duchową.

Według mnie weszłaś w magiczne myślenie z lekkim nieświadomym flirtem ze złem. Konsekwencją tego nie jest żadne opętanie, tylko lęk przed tym, że "zaklęcie" okazało się prawdziwe. Tylko tyle i aż tyle. Sama się tym magicznym myśleniem uwięziłaś. Zło może nękać na różne sposoby, również przez wywoływanie lęku przed opętaniem a nie przez prawdziwe opętanie, które wymagałoby większego Twojego zaangażowania. Jak nie zabije, to chociaż trochę pokąsa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
21 godzin temu, refren napisał:

pakt to pakt, jakaś świadoma umowa. Nic takiego nie zawierałaś. W dodatku to samo powiedział Ci ksiądz, który 1. wie o tym więcej 2. jako kapłan bierze za to odpowiedzialność duchową.

Tyle, że ksiądz nie mówił tego ze 100% przekonaniem. Powiedział, że skoro mam nerwicę, to raczej tak należy na to patrzeć. 

21 godzin temu, refren napisał:

Według mnie weszłaś w magiczne myślenie z lekkim nieświadomym flirtem ze złem. Konsekwencją tego nie jest żadne opętanie, tylko lęk przed tym, że "zaklęcie" okazało się prawdziwe. Tylko tyle i aż tyle. Sama się tym magicznym myśleniem uwięziłaś. Zło może nękać na różne sposoby, również przez wywoływanie lęku przed opętaniem a nie przez prawdziwe opętanie, które wymagałoby większego Twojego zaangażowania. Jak nie zabije, to chociaż trochę pokąsa.

To znaczy, że jeżeli nie ma zaangażowania, to nie ma paktu i ryzyka opętania? I czy nerwica może powodować takie objawy? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 19.03.2019 o 21:34, mam_dość napisał:

Tyle, że ksiądz nie mówił tego ze 100% przekonaniem. Powiedział, że skoro mam nerwicę, to raczej tak należy na to patrzeć. 

To znaczy, że jeżeli nie ma zaangażowania, to nie ma paktu i ryzyka opętania? I czy nerwica może powodować takie objawy? 

Tak.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×