Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
one man show

Perpsektywy: siedzieć na rencie i mieć czas. czy pracować i liczyć hajs?

Rekomendowane odpowiedzi

Zdecydowanie jestem przeciwnikiem pracy, jednak jak wiadomo daje pewnego rodzaju korzyści. Mam mieszkanie i mam rente więc nie muszę pracować. Jest to skromne życie, ale takie mi odpowiada. Nie wyobrażam sobie chodzić do pracy i spędzać tam prawie całego dnia, przychodząc do domu i jeszcze tracąc czas na codzienne czynności.

Renta daje mi komfort wolnego czasu, mogę robić to na co mam ochotę (jeżeli nie ograniczają mnie fundusze) teraz wszystko w internecie jest " za darmo" więc mam dostęp do treści ktróe są mi potrzebne. Raczej jestem domatorem więc muszę mieć pieniądze na utrzymanie psa, i rzeczy codziennego  użytku. Po co mam mieć więcej pieniędzy żeby mieć lepsze marketingowo rzeczy?

No wyraźnie nie kupuje ideii kapitalizmu i marketingu. Trochę czuje się przez to jak wyrzutek albo biedak. Ale naprawdę takie życie wydaje mi się zdecydowanie lepsze i ciekawsze.

Ogólnie teraz warunki pracy i tak są gównianie ciężko o dobrą pracę, więc renta jest według mnie dobrym rozwiązaniem. Jak  ktoś lubi pracować to też rozumiem. Choć z mojej perspektywy jest  to codzienne tracenie czasu przez wpojoną propagadnę systemową.

 

elo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
31 minut temu, one man show napisał:

Zdecydowanie jestem przeciwnikiem pracy, jednak jak wiadomo daje pewnego rodzaju korzyści. Mam mieszkanie i mam rente więc nie muszę pracować. Jest to skromne życie, ale takie mi odpowiada. Nie wyobrażam sobie chodzić do pracy i spędzać tam prawie całego dnia, przychodząc do domu i jeszcze tracąc czas na codzienne czynności.

Renta daje mi komfort wolnego czasu, mogę robić to na co mam ochotę (jeżeli nie ograniczają mnie fundusze) teraz wszystko w internecie jest " za darmo" więc mam dostęp do treści ktróe są mi potrzebne. Raczej jestem domatorem więc muszę mieć pieniądze na utrzymanie psa, i rzeczy codziennego  użytku. Po co mam mieć więcej pieniędzy żeby mieć lepsze marketingowo rzeczy?

No wyraźnie nie kupuje ideii kapitalizmu i marketingu. Trochę czuje się przez to jak wyrzutek albo biedak. Ale naprawdę takie życie wydaje mi się zdecydowanie lepsze i ciekawsze.

Ogólnie teraz warunki pracy i tak są gównianie ciężko o dobrą pracę, więc renta jest według mnie dobrym rozwiązaniem. Jak  ktoś lubi pracować to też rozumiem. Choć z mojej perspektywy jest  to codzienne tracenie czasu przez wpojoną propagadnę systemową.

 

elo

A nie myślałeś o pracy jako stróż, ochroniarz,  tam ludzi z renta premiują. Tam przez większość czasu się nic nie robi, można korzystać z laptopa, smartfona a kasę się jakoś zarabia, choć niewiele.  No ale minus to że jest to praca na nocki zwykle, choć z tego co wiem to większość tam i tak śpi, ale nie każdy potrafi i wiadomo to nie jest taki sen jak w domu gdy masz wolne. 

Oczywiście jak nie chcesz nikt nie zmusi, wolny wybór. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
16 minut temu, carlosbueno napisał:

A nie myślałeś o pracy jako stróż, ochroniarz,  tam ludzi z renta premiują. Tam przez większość czasu się nic nie robi, można korzystać z laptopa, smartfona a kasę się jakoś zarabia, choć niewiele.  No ale minus to że jest to praca na nocki zwykle, choć z tego co wiem to większość tam i tak śpi, ale nie każdy potrafi i wiadomo to nie jest taki sen jak w domu gdy masz wolne. 

Oczywiście jak nie chcesz nikt nie zmusi, wolny wybór. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Xonar

Jakbym był w twojej sytuacji to bym się uczył programowania czy czegoś innego, na czym można zarabiać przez sieć.Też już mam w sumie w dupie ten konsumpcjonizm i materialne rzeczy, ale niestety muszę tyrać w syfiastej robocie bo rachunki i inne sprawy...Trochę ci nawet zazdroszczę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, carlosbueno napisał:

A nie myślałeś o pracy jako stróż, ochroniarz,  tam ludzi z renta premiują. Tam przez większość czasu się nic nie robi, można korzystać z laptopa, smartfona a kasę się jakoś zarabia, choć niewiele.  No ale minus to że jest to praca na nocki zwykle, choć z tego co wiem to większość tam i tak śpi, ale nie każdy potrafi i wiadomo to nie jest taki sen jak w domu gdy masz wolne. 

Oczywiście jak nie chcesz nikt nie zmusi, wolny wybór. 

Właśnie tego chciałbym uniknąć. Chodzi mi o to że człowiek jest szczęśliwy mają  pieniądze. Pytanie ile ich potrzebuje minimalnie, żeby to szczęście osiągną.  Wówczas nie będzie musiał nadmiarowo gromadzić dóbr.

4 godziny temu, Xonar napisał:

Jakbym był w twojej sytuacji to bym się uczył programowania czy czegoś innego, na czym można zarabiać przez sieć.Też już mam w sumie w dupie ten konsumpcjonizm i materialne rzeczy, ale niestety muszę tyrać w syfiastej robocie bo rachunki i inne sprawy...Trochę ci nawet zazdroszczę.

Problem polega na tym, że jestem w psychozie i wszystko wydaje mi się światem wykreowany specjalnie dla mnie. Wszystko, cała biologia, chemia ogólnie mówiąc nauka, media, to co widzę w tele.

Jedynym ukojenie jest pisanie. Ale równie dobrze możecie być botami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
18 godzin temu, one man show napisał:

Chodzi mi o to że człowiek jest szczęśliwy mają  pieniądze. Pytanie ile ich potrzebuje minimalnie, żeby to szczęście osiągną.  

Szczescie daje stabilizacje i poczucie sensu a nie pieniadze, one sa narzedziem tylko. Poczytaj o "slow life", ciezkie do realizacji ale pokazuje jak szczesliwi ludzie moga byc bez tej calej otoczki konsumpcjonizmu. Tyranie za 1670 powoduje frustracje bo po pierwsze sie nie spelniasz, po drugie nie stac cie na nic.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Pretoria napisał:

Szczescie daje stabilizacje i poczucie sensu a nie pieniadze, one sa narzedziem tylko. Poczytaj o "slow life", ciezkie do realizacji ale pokazuje jak szczesliwi ludzie moga byc bez tej calej otoczki konsumpcjonizmu. Tyranie za 1670 powoduje frustracje bo po pierwsze sie nie spelniasz, po drugie nie stac cie na nic.

Można się sprzeczać, ale szczęście jest stanem, pieniądz jest rzeczą.Nie lubię czytać jak  mam żyć. No faktycznie zarobki są czasami marne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pierwszą pracę znalazłem we wrześniu 2017 roku, ale to była praca dorywcza, bez umowy i na zaledwie jedną godzinę dziennie, wykonywałem ją przez 8 dni. Pierwszą umowę związaną z pracą podpisałem 20.10.2017 i przepracowałem po niej 29 dni. Praca tamta była dość niewdzięczna, czasem zabraniali jej wykonywać. Bardzo podobną pracę wykonuję od 16.07.2018. Przyznaję, że naprawdę nie lubię tej pracy. Parę razy pogrożono mi policją za jej wykonywanie. Praca ta wykonywana jest na dworze, co naraża na niewygody związane z pogodą (palące słońce, deszcz, śnieg, wiatr, chłód). Pracy na dobre zacząłem szukać po obronieniu pracy magisterskiej (23.3.2017) czy może nawet kilka miesięcy później (po zakończeniu chodzenia na oddział dzienny 24.7.2017).

Pewnego razu przeczytałem gdzieś zdanie mniej więcej tej treści: "Bóg, pod groźbą wiecznego potępienia, nakazuje pracę" (chyba w modlitewniku "Oremus"). Udało mi się zamknąć pewien etap w moim życiu (ukończyć studia), ale stało się to około półtora roku po terminie, w którym powinienem obronić pracę magisterską. W szkole średniej miałem godziny rewalidacyjne z matematyki i fizyki. Mimo tego nauka szła mi dobrze, byłem uzdolniony do nauki w szkole. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×