Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Annie

historia sprzed lat i nauczka na przyszłość

Rekomendowane odpowiedzi

Kilka lat temu jechałam pociągiem do koleżanki. Następnego dnia miałyśmy razem wyruszyć za granicę. W pociągu wyjęłam książkę. Nagle zauważyłam, że jakiś mężczyzna spogląda w moim kierunku. Lekko spłoszona wróciłam do lektury. Niestety liczba podróżnych z minuty na minutę malała. W końcu w przedziale zostaliśmy sami. Serce zaczęło mi bić jak szalone. Nie mogłam się skupić na czytaniu.  Tymczasem mężczyzna nieśmiało zapytał: A co to w wakacje uczymy się? Odłożyłam książkę i zaczęliśmy rozmawiać. Czas upłynął niespodziewanie szybko. Nawet nie zauważyłam kiedy. Przed wyjściem nagle padło z jego ust pytanie: czy ktoś czeka na mnie na dworcu? A ja odpowiedziałam zmieszana (zgodnie z prawdą): tak, koleżanka. Wysiedliśmy z pociągu i każdy poszedł w swoją stronę...

Piszę to z perspektywy osoby, która jest już w związku, który leży pod znakiem zapytania. Chociaż minęło już wiele czasu, żal za niewykorzystaną szansą pozostał. Dlatego piszę ku przestrodze, żeby wykorzystywać sytuacje, bo kolejne mogę się nie powtórzyć. Jednocześnie chętnie posłucham (albo raczej w tym przypadku przeczytam) Wasze. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No i Cię omijało,coś miłego.Pewnie miałaś ochotę na związek.

Ale,wiesz życie to nie książka nie serial.

Skąd wiesz,jaki ten facet był.Może,to jakiś oszust.By Cię okradł.

A,może mu zależało tylko na sexie.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość tosia_j

własciwie przed czym ta przestroga? chyba nie zrobil ci nic złego

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiem, że życie to nie bajka. Wbrew pozorom potrafię mocno stąpać po ziemi. Chociaż w tym przypadku przypomina mi się pewien fajny film z Julią Deply w roli głównej-"Przed wschodem słońca". Gorąco polecam, jeśli ktoś nie widział Przed czym przestroga? Chodziło mi o to, że warto czasami trzymać się maksymy "carpe diem", oczywiście w granicach zdrowego rozsądku. Kiedyś moja psycholog powiedziała, że ludzie na łożu śmierci bardziej żałują tych rzeczy, które nie zrobili od tych, co zrobili. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość tosia_j
16 minut temu, elio83 napisał:

kompletnie nie zrozumiałaś tak prostego przekazu? to faktycznie źle z tobą.

cos jeszcze potrafisz, oprocz obrazania ludzi?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość weltschmerz

Takie "okazje" nam się wkręcają trochę przez wpływ optymistycznych, ale odrealnionych twórczości w rodzaju komedii romantycznych.

Np. ja ostatnio często "trafiam" na jednego gostka wracając z pracy, czasami jedziemy jednym autobusem, tylko on wsiada później. Człowiek mniej więcej w moim wieku, pije często piwo na przystanku (co ja też lubię robić), wygląda trochę menelowato, ale ma całkiem sympatyczną gębę i czasami myślę, że moglibyśmy zostać kolegami, bo sprawia na pierwszy rzut oka wrażenie podobnej do mnie osoby, takiej bratniej duszy. No i co z tego, skoro jestem zamknięty w sobie i nie zagadam, zresztą pewnie nie warto z tysiąca czterystu różnych powodów.

Kolesiowi w pociągu spodobało się to, że dziewczyna czyta książki, co jeszcze nie musiało oznaczać, że ma wobec niej jakiekolwiek zamiary, ani dobre, ani złe. Czasu się nie odwróci, jeżeli się przywiązuje wagę do takich "okazji", trzeba czekać na kolejną.

Edytowane przez weltschmerz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, Annie napisał:

Piszę to z perspektywy osoby, która jest już w związku, który leży pod znakiem zapytania. Chociaż minęło już wiele czasu, żal za niewykorzystaną szansą pozostał. Dlatego piszę ku przestrodze, żeby wykorzystywać sytuacje, bo kolejne mogę się nie powtórzyć. 

Skoro żałujesz niewykorzystanych szans po co tkwisz nadal w związku? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To fakt, że niektórzy z nas potrafią przegapić okazję. Natomiast  są i takie osoby, które kochają ryzykować. I może właśnie czasem warto wziąć z takich osób przykład. Oczywiście nic wbrew sobie. Do tej historii mam niezwykły sentyment, ponieważ zwykle facetów omijałam szerokim łukiem.  Natomiast ten facet z pociągu, jakby przebił ten "mur" lub jak to woli strefę komfortu, za której  nie lubiłam opuszczać. Każda historia może być dla nas lekcją. Zależy z jakiej perspektywy na to spojrzeć.

Teraz, Lunaa napisał:

Skoro żałujesz niewykorzystanych szans po co tkwisz nadal w związku? 

To jest temat na osobny wątek. W tej chwili jestem w trakcie terapii, gdzie temat mojego związku jest rozkładany na czynniki pierwsze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 19.08.2018 o 10:02, Annie napisał:

Kilka lat temu jechałam pociągiem do koleżanki. Następnego dnia miałyśmy razem wyruszyć za granicę. W pociągu wyjęłam książkę. Nagle zauważyłam, że jakiś mężczyzna spogląda w moim kierunku. Lekko spłoszona wróciłam do lektury. Niestety liczba podróżnych z minuty na minutę malała. W końcu w przedziale zostaliśmy sami. Serce zaczęło mi bić jak szalone. Nie mogłam się skupić na czytaniu.  Tymczasem mężczyzna nieśmiało zapytał: A co to w wakacje uczymy się? Odłożyłam książkę i zaczęliśmy rozmawiać. Czas upłynął niespodziewanie szybko. Nawet nie zauważyłam kiedy. Przed wyjściem nagle padło z jego ust pytanie: czy ktoś czeka na mnie na dworcu? A ja odpowiedziałam zmieszana (zgodnie z prawdą): tak, koleżanka. Wysiedliśmy z pociągu i każdy poszedł w swoją stronę...

Piszę to z perspektywy osoby, która jest już w związku, który leży pod znakiem zapytania. Chociaż minęło już wiele czasu, żal za niewykorzystaną szansą pozostał. Dlatego piszę ku przestrodze, żeby wykorzystywać sytuacje, bo kolejne mogę się nie powtórzyć. Jednocześnie chętnie posłucham (albo raczej w tym przypadku przeczytam) Wasze. 

Wychodzi ,ze ja tego typu sytuacji zmarnowałam multum w całym zyciu , zawsze sie powtarzaja i czesto  takie sytuacje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja jestem zdania, że nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy. Każde miejsce, każdy człowiek jest inny. Owszem można poznać nową osobę i to nawet w takich samych okolicznościach, ale to nigdy nie jest to samo.  Dla przykładu, do jednej z prac, którą wykonywałam mam niesamowity sentyment. Minęło już sporo czasu odkąd tam nie pracuję i co ciekawe w nowych miejscach adaptuje się bez problemu. No, ale wspomnienia pozostaną. Bo one są częścią mnie.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×