Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Copyfighter

Presja życia "niezmarnowanego"

Rekomendowane odpowiedzi

Chcę podzielić się kolejną rzeczą, która mnie trochę denerwuje. W ostatecznym rozrachunku jednak sprawia, że czuje ogromną presję i stres.

 

Z każdej strony (media, autorytety, neofilozofia i co tam jeszcze) czuję się bombardowany komunikatami o tym, aby nie zmarnować życia.

"Życie jest takie krótkie, żyj każdym dniem. Nie marnuj swojego potencjału. Chcesz żałować na koniec życia?"

 

Jak widzę niektóre osoby, które na siłę starają się pokazać jak "intensywny" był ich dzień.

Życie jest ciekawe, ale między bardzo ciekawymi momentami jest sporo tych całkiem nieciekawych.

Nie chcę czuć wyrzutów sumienia z powodu tego, że ja mam, bo one są nieuniknione.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Dobrze jest nie zmarnować życia, więc sam taki komunikat wcale nie jest zły, ale jest on taki zazwyczaj, bo zazwyczaj dołącza się do niego błędną lub niepełną sugestię, czym jest niezmarnowane życie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To jest dla mnie presja marketingowa.Firmy chcą sprzedać swoje towary i nakręcają taką spiralę dążeń.Przeciętny Polak zarabia koło 2500 na rękę,jakie cudowne marzenia i aspiracje można zrealizowac za taką kwotę?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

niecały, co to znaczy zmarnować sobie życie? Jeśli ktoś lubi spokój, rutynę i np. książki to nawet w pierdlu się odnajdzie, a wystarczy tam dodatkowo zajebać innego osadzonego i masz celę tylko dla siebie. Komfort? - znużenie i marazm. Relacje społeczne? - złudzenie. Doświadczenia? elo już kiedyś odpowiedziała, tyle, że celowała w umiejętność mówienia i zaciekawienia tym innych. Jednak zasada ta sama.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Zmarnować sobie życie, to znaczy prowadzić je nieodpowiednio do własnych predyspozycji, a przykładem tego jest np. introwertyk pracujący jako przedstawiciel handlowy czy na innym stanowisku wymagającym częstotliwego i różnorodnego kontaktu z ludźmi.

Jaka była ta odpowiedź dotycząca doświadczeń?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Copyfighter, to daj na luz. Ja mam od kilkunastu mcy nudne zycie i wcale mi to nie przeszkadza. Wrecz czuje sie lepiej niz kiedys.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kolejna presja idealizmu. Życie ma się tylko jedno i najlepiej żyć wedle własnego uznania. Jeśli czegoś się będzie żałować w chwili śmierci - mówi się trudno. Życie i tak jest ciężkie. Po co sobie je jeszcze bardziej utrudniać?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak uważacie- czy wciąż pokutuje przekonanie, że życie niezmarnowane to to przeżyte na 100%? Zapełnione w każdym kawałku kolejnymi aktywnościami? A może jednak chodzi o to, żeby znaleźć trochę czasu dla siebie, zwolnić, po prostu odpocząć, pobyć z bliskimi?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Duża Mi
4 minuty temu, Heledore napisał:

Jak uważacie- czy wciąż pokutuje przekonanie, że życie niezmarnowane to to przeżyte na 100%?

W czasach ciągłej popularności wszelkiej maści coachów i innych mówców motywacyjnych - raczej tak. Ale realnie nie da się tak żyć na dłuższą metę (choć osobiście chciałabym).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
W dniu 14.10.2017 o 11:23, Copyfighter napisał:

Chcesz żałować na koniec życia?

Koniec życia czyli moment umierania? Ta tak krótka chwila podczas której i tak raczej z pełną nadziei antycypacją będę wypatrywał ulgi w postaci śmierci?

Nie marnować życia czy nie marnować chwili obecnej? Czy dobrze przeżywam chwilę obecną? Czy czuję się w niej najlepiej jak tylko umiem? A może mogę coś poprawić? Bardziej osiąść w spokoju? Bardziej wybrać działanie wypływające z rozluźniającej radości? Bardziej oswoić się z wypływającym cieniem, rozświetlić mrok światłem?

Edytowane przez nvm

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Duża Mi napisał:

W czasach ciągłej popularności wszelkiej maści coachów i innych mówców motywacyjnych - raczej tak.

Rzeczywiście są wciąż tak popularni? Mnie osobiście aż wzdryga na samą myśl o "coachach" i innych tego typu ludziach. Czy oni tak naprawdę wiedzą czym jest życie? Czy wiedzą w ogóle o czym mówią? Wydaje mi się, że ich życie jest po prostu prostsze- z reguły są to osoby, które mogą sobie pozwolić, na taki "wolny zawód".

 

Teraz, nvm napisał:

Koniec życia czyli moment umierania?

Raczej chodzi o ostatni etap życia- "starość".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Duża Mi
9 minut temu, Heledore napisał:

Rzeczywiście są wciąż tak popularni?

Nie mam bladego pojęcia jak to dokładnie wygląda teraz, ale myślę, że to zjawisko prędko nie zniknie, zwłaszcza, że żyjemy w czasach, w których wszędzie dookoła oczekuje się od nas wyrabiania 300% normy, nawet w czasie wolnym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To zjawisko nie zniknie szybko, bo to jest produkt systemu nastawionego na ciągły wzrost i coraz większą wydajność, efektywność. Coraz więcej wskaźników, coraz lepsze systemy kontroli wydajności pracowników, to tworzy presję i tak powstaje epidemia stresu, chorób cywizizacyjnych...

 

Jak zawsze, pojawił się i przeciwny trend - "slow life", slow food, ale to jest niszowe i nie każdy może sobie pozwolić na taki luksus, jeśli jest zabieganym trybikiem korpomachiny. Po jakimś czasie życia takim trubrm pojawiają się problemy z umiejętnością zrelaksowania się nawet mając na to chwilę czasu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, wTymTygodniu napisał:

Jak zawsze, pojawił się i przeciwny trend - "slow life", slow food

No właśnie. Wydaje mi się, że może jednak nie tak długo będziemy czekać na zadomowienie się tego trendu i wyparcie ledwo zipiącego i goniącego ostatkiem sił wyścigu szczurów. Zdaje się, że nawet w Japonii- światowym przodowniku pracy Odchodzi się od wyrabiania 300% normy i postawy czysto stahanowcowej. Oczywiście to spowolnienie dotyczy tylko tych krajów, które należą do grupy krajów rozwiniętych i "podążającego za nimi peletonu". Wydaje mi się, że w przypadku krajów rozwijających się ten wyścig szczurów dopiero nabiera tempa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×