Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Walter

U kogo szukać pomocy? Do kogo iść?

Rekomendowane odpowiedzi

Nie wiem już gdzie szukać pomocy.

Mam ze sobą problemy... chyba od zawsze, większe lub mniejsze ale zawsze i nikt nigdy mnie nie rozgryzł.

Nasiliły się przez ostatnie lata... a może nie ostatnie, może nawet 10 lat?

A teraz już całkowicie utknąłem i nawet nie wiem o czym pisać. Dla czego uznałem, że mam problem większy niż wcześniej? Bo kiedyś walczyłem, a teraz coraz bardziej się poddaję, wycofuję, chowam, usuwam w cień po raz kolejny i za każdym razem co raz bardziej.

 

TL:DR

Rzeczy które się ze mną dzieją i działy nie dam rady opisać w jednym poście, więc prosze o pomoc:

Chodziłem półtora roku do psychologa gdy miałem trudności w pracy w korpo i ze stresu trafiłem na L4. Walcząc o miejsce pracy i oswoje samopoczucie trafiłem pod koniec do psychiatry, ten owszem popytał ale co miał się dowiedzieć w 30-40 minut rozmowy? Powiedziała, że to jakieś zaburzenie, ale bez przekonania. Dostałem leki takie, że zrobiły ze mnie zombie i mimo, że wychodziłem na prostą w pracy to zaraz po nich pracowałem jeszcze gorzej i dali mi zrozumienia: zrezygnuj inaczej to my ciebie zwolnimy...uciekłem na L4, pobrałem potem leki a potem uciekłem od lekarki, która mi dawała syf który mnie odmóżdżał i robił ze mnie impotenta. Czyli nie wiadomo co mi jest, ale lek masz...

 

Jakiś czas później znowu wpadłem w kłopoty i pomny tego, co miałem z męskimi sprawami przy psychotropach (odebrały mi resztkę i tak nadwątlonej męskości) poszedłem do psychiatry seksuologa. Tam jeden lek, drugi, trzeci, tym razem słabsze, ale każdy jeden otumaniał, usypiał, jeden owszem poprawiał meśkie sprawy ale nienaturalnie, a po tygodniach fajnych nastały gorsze. Podejście lekarza "skoro nie pomagają, to proszę nie brać" takie trochę, jakby osoba cierpiąca czuła sie dobrze po leku, to powinna brać go po grób. Znowu nie dowiedziałem się co mi jest, czy to uleczalne czy tylko zaleczalne...

 

Z kolei psycholog owszem pomocny ale czy ja wiem czy mindfulness, dudnienia różnicowe itp to to co powienienem robić? Sceptyczny wobec leków.

 

I tu pies pogrzebany, idziesz do psychologa to on "próbuje nauczyć właściwego myślenia" proponuje niekonwencjonalne sposoby, niebezpośrednio odradza lekarzy.

Idziesz do lekarza gdy jest jeszcze gorzej to za punkt honoru stawiają sobie wsadzenie leków, mimo, że sami nie wiedzą co mi jest. Uważają pacjenta, który bierze tabsy, czuje się lepiej tymczasowo ale ma skutki uboczne za wyleczonego (uboki np np eliminujące mnie z pasji pogorszenie sprawności psychofizycznej, załamującą impotencje w młodym wieku, gorsza pamięć, szumy w uszach), po czym, gdy mówisz, że te leki pogorszyły stan, bez problemu odpuszczają temat leków (bo widocznie nie jest tak źle...)

Jest ZAŁAMUJĄCY brak koordynacji i współpracy psychologów i psychiatrów i sam nie wiem juz do kogo mam iść... czy jestem w tylko trudnej sytuacji i wystarczy psycholog, czy jest ze mną źle i psychiatra? Gdzie jest ta granica??? Boję się szukać dalszej pomocy, bo okaże się że psycholog to "umarłemu kadzidło i aspiryna na raka" a idąc do psychiatry to "strzelanie strzelbą do komara, potem okazuje się że komara nie ma", a jedni zdają się ignorować drugich... Problemem moim jest określenie gdzie się kwalifikuję, do kogo iść i komu zaufać? Tym bardziej, że nie mam już siły ani pieniędzy na eksperymenty i próby, a leczenie to zawsze trudne decyzje, nie ma przecież tabletek szczęścia a ja sie tabletek coraz bardziej boję... Zaczynam bać się myśleć, co powiem jednemu albo drugiemu z obawy, że coś pominę, a oni uczepią się jakiegoś szczegółu jak psiego ogona. Cieżko mi opowiadać o swojej sytuacji, bo jest już coraz bardziej skomplikowana i robi się jeszcze bardziej. Jestem gotów posprzedawać nawet swoje niektóre dotychczasowe przyjemności, by mieć pieniądze na leczenie, ale teraz...wiem nawet mniej, niż wtedy, gdy nie myślałem nawet o szukaniu pomocy.

 

Od kogo zacząć? Czy jest coś takiego jak psychiatra-psycholog? Skąd mam wiedzieć kiedy mam rozważyć leki? Czy psychiatra może pisać mi leki, jak nie wie co mi dolega? Skąd mam wiedzieć gdzie jest granica między potrzebą pomocy psychologicznej, a chorobą? Skąd mam wiedzieć, że dany lek jest dobry, a ktory zły? Potrzebuje konkretnej pomocy a nie "kołcza" i "alchemika", bo na bezrobociu oszczędności kurczą się niezwykle szybko...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gnerealnie to obciąłem całego posta o połowę, nie było sensu zalić się co mi dolega i przytaczać przykładów, nikt by przez to nie przebrnął. Wystarczy że w wątku "jak się dziś czujesz?" rozpisuję się ponad miarę. Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobra, krótko, konkretnie: czy jest coś takiego jak psychiatra i psycholog jednocześnie? W sensie, by u jednej osoby szukać pomocy, ta sama osoba była terapeutą i lekarzem, który W RAZIE CZEGO wypisze leki...bo psycholog to jakby robić konserwację maszyny, która wymaga remontu od nowa... a psychiatrzy z kolei wychodzą z założenia, że jak przyszedłem, to trzeba mnie nafaszerować i nie mają czasu zastanowić się po co... mają chęci ale myslą że w jedno spotkanie zrobią rok terapii... bo się widzimy raz 45 minut, a potem co miesiąc 30 minut +recepta... kontaktu między nimi nie ma... Myślałem, że najpierw to trzebaby spotkać się ze trzy razy, zobaczyć co z człowiekiem jest nie tak, jak dużo trzeba pracy terapeutycznej a jak dużo trzeba leków, bo nawarstwiło mi się przez lata tyle...że to jest jak pajęcza sieć, nie jak dyby, nie jak łańcuchy a sieć, nie wiesz gdzie cie trzyma...

 

Pomocy, kończą mi się pieniądze i czas i zaufanie do lekarzy i terapeutów... zanim stracę to co mi jeszcze zostało.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ludzie gdzie szukać pomocy? Psycholog czy psychiatra? Proszę odpowiedzcie mi na poprzedni post, jestem u kresu sił, staczam się, nie pracuję właściwie od kwietnia, psycholog nie do końca pomógł i odleciał w kierunku mindfrulnessów i redukcji stresu (nie wiem, może taki obrał kierunek) a psychiatrzy... myślą, że rozgryźli mnie w 15 minut rozmowy i jeb lek, który działa na objawy... mam już coraz mniej siły do walki, a pieniądze się kończą. Z trudnością pisze tego pposta.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję za informacje, do tej pory nie bardzo widziałem różnicę między psychologiem a terapeutą, nie sadziłem też, że psychoterapia może być na skierowanie psychiatry. Być może psycholog to "zbyt lekki kaliber" na moje potrzeby.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×