Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość Reghum

Coming out (?)

Rekomendowane odpowiedzi

Gość Reghum

Cześć.

Na starcie dodam że jestem dosyć "wysoko" w porównaniu do reszty funkcjonującym schizofrenikiem prostym (nawet ze spadkiem IQ wskutek choroby testy pokazywały przeciętność, a aktualnie robię te testy na 120-125 pktów, jakkolwiek są wasze opinie na temat "mierzenia" inteligencji).

Umówiłem się z ludźmi z technikum których nie widziałem rok na domówkę. Wiedzieli że mam problem ze zdrowiem, dwóch kolegów z którymi się mocno trzymałem wiedzieli że choruję "psychicznie".

Jednemu powiedziałem jak wracaliśmy autobusem i pokazałem legitymację, reakcja raczej normalna, taka neutralno-pozytywna niż negatywna.

Nie pytali się zbytnio o to co robiłem przez ostatni rok, ale dali mi znać że wiedzą iż nie pracuję, wiedzą chyba że uczę się zaocznie. Na pytanie co robiłem w wolnych chwilach reszcie w żarcie powiedziałem "leczyłem kwasa".

I w sumie, każdy poszedł w swoim kierunku ale... dziwnie się czuję. Jednocześnie dwie osoby studiują dziennie, jedna zaocznie i pracuje, druga pracuje, trzecia pracuje, czwarta pracuje, piąty to był kompletny random którego wcześniej nie znałem ale osobiście wszyscy byli mili i nikt nie odwalał jakiś "patologii", zwykła integracja.

I jednocześnie czuję się dziwnie. Oni jakoś układają sobie swoje życie, ja już prawie wyszedłem ze swoich problemów ale lekko przygniata mnie pustka. Nie wiem co mam robić, nie mam planów - raczej jestem już w remisji, moje objawy są coraz bardziej "szczątkowe". Czuję się dziwnie samotnie, nie chce mi się przez to płakać czy coś, ale zamiast natłoku myśli nastała emocjonalna psychiczna cisza.

Każdy dzień jest taki sam, nie wiem na co czekać - skoro jestem już zdrowy. Czasem dopadają mnie stany depresyjne i lecą mi łzy.

 

Trafnie to opisuje wszystko cytat Kępińskiego:

"Zarówno przebywanie w obozie koncentracyjnym, jak schizofrenia są przeżyciami przekraczającymi granice ludzkiej wytrzymałości i dlatego ślad jaki po sobie zostawiają, może być podobny."

Świadomość że raczej nie powtórzą się moje problemy już nigdy w życiu jest smutna. Wiem ile ludzi cierpi, byłem jednym z nich. Wszyscy ogarniali mi w życiu brak empatii, ale jak myślę o tych ludziach, chciałbym im jakoś pomóc. Ale to co przeżyłem - a moje objawy były naprawdę poważne - spowodowało że nie boję się już tak bardzo chorób czy śmierci - ale nie mam myśli samobójczych jakoby nie było.

 

Chciałem to po prostu z siebie wyrzucić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Cześć

 

"Zarówno przebywanie w obozie koncentracyjnym, jak schizofrenia są przeżyciami przekraczającymi granice ludzkiej wytrzymałości i dlatego ślad jaki po sobie zostawiają, może być podobny."

Można się z tym zgodzić, dobry cytat, co prawda w obozie nie byłem, ale kto wie co przyniesie przyszłość.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Reghum

Też w obozie nie byłem, ale dokuczano i bito mnie w gimnazjum. Właściwie to dla mnie wtedy dom i szkoła to były dwa bardzo skrajne światy. Swoją drogą dawno się mnie nikt nie czepiał :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×