Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
stellastar

Straciłam to, co kochałąm - nie umiem ruszyć do przodu

Rekomendowane odpowiedzi

Oniesmielone moja skromnoscia? Częściej jestem odbierana właśnie jako osoba zrozumiała i pewna siebie, to bardzo boli bo w głębi jestem tak słaba i bezbronna, niepewna... dlatego rzadko zabieram głos czy udzielam się towarzysko bo nie czuje żeby inni chcieli słuchać tego, co mam do powiedzenia.

 

Czy szukam ich towarzystwa? Nie... Staram się być na uboczu, trudno to wyjaśnic... Z jednej strony brakuje mi ludzi, z drugiej boję się ich, unikam bo nie czuje się lubiana czy nie wierzę w ich szczerość... Mam wrażenie że jestem cała popaprana przez to co się stalo

 

nie,nie

ty po prostu, przez to ze zostalas oszukana, skrzywdzona

zbudowalas wokol siebie mur nieufnosci

przez to ludziom trudno zblizyc sie do siebie

 

nie jestes popaprana

musisz tylko powoli zburzyc ten mur, zaufac na nowo

 

wiem ze to trudne-ale mozliwe

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

shira123... Dziękuję kochana za miłe słowa... I słowa motywacji. Myślę o takiej terapii ale ciężko mi się zebrać do czegokolwiek. Mój dzień to praca, powrót do domu i czas spędzony z kotem. Dobrze ze pracuje z dziećmi, to jest moja odskocznia i z nimi jestem sobą, dawna sobą. A po pracy... Nie chcę mi się nic, zwłaszcza wychodzić do świata, ludzi. Mam wtedy swój własny, bezpieczny, moje cztery ściany choć wiem że za młoda jestem na to.. męczy mnie to że moje życie zatrzymało się w miejscu. Ale psychiczne jestem tak wyczerpania że nie chce mi się nic więcej poza niezbędnym minimum żeby mięc z co żyć...

 

Chyba znów łapę doła :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czasem zastanawiam się dlaczego ja... Co takiego im zrobiłam, co takiego mam w sobie ze zawsze przyciagam nieszczęścia, oddaje cale serce a inni je depcza :( od tak

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie poddawaj sie, walcz o siebie :!:

 

u mnie decyzja o terapii trwala pol roku-ale nie zaluje. tylko uprzedzam cie-bedzie trudno, bo to sa rozmowy o twoich najw.problemach,

musisz byc szczera to podstawa. i na poczatku mozesz czuc sie jeszcze gorzej niz teraz.ale jak to przetrwasz, bedzie juz tylko lepiej, zapewniam

cie.

 

mowie ci to ja, studentka psychologii, kiedys wiecznie przestraszona i nieufna, a teraz smiala, pewna siebie i otwarta))

 

nie lap dola, tylko zapisuj sie na terapie,sprobuj na NFZ/ja tak chodze i nie narzekam.albo prywatnie-tylko szukaj psychologa z dosw,dobrymi opiniami

mowie ci-jak wezmiesz zycie w swoje rece-bedzie dobrze.zapomnij o przeszlosci-i idz do przodu

szkoda twojego zycia na wegetacje

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W zasadzie u psychologa już byłam. Sprawdzona i zaufana kobieta, polecila mi jakieś warsztaty z coachem, powiedziała że na terapię dla mnie jest za wcześnie bo jestem po przeżyciach i jeszcze nie stanelam na nogi. A do terapii potrzeba siły bo na początku rozwali mnie i pierwsze wizyty będa ciężkie. Jeśli nie pomogą mi te warsztaty, nie pamiętam nawet ich nazwy( idę narazie na pierwszą konsultacje), radziła mi właśnie terapię. To się niestety wiąże z grzebaniem w przeszłości, dzieciństwie a to nie zawsze jest latwe

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy jest na tym forum jeszcze ktoś, tak jak ja, kto chciałby żeby jego życie towarzyskie było inne? Może inaczej, żeby po prostu było? Był czas, przed tymi chorymi latami że miałam wielu znajomych, wielu kolegów. Dzisiaj... Hmm... Dupa wielka, chyba nie ma bardziej wyalienowanego człowieka. I nic nie zanosi się na to by coś się zmieniło...

 

Brakuje mi męskiego towarzystwa... Faceci maja fajne spojrzenie na świat, w większości twardo stapaja po ziemi i mają wyrabane na wszystko, tego się zawsze od nich mogłam uczyć i było mi jakoś lepiej, łatwiej...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czas mija... to wszystko gdzies za mgla, jakby nigdy sie nie wydazylo, jakby bylo czescia filmu, ktory ogladalam w kinie. Smutek dalej jest, wiem o tym bo go czuje ale nie dogrzebuje sie do niego, nie pozwalam zeby mnie pokonal, zeby w pelni sie ujawnil. Dziwie sie wogole ze te lata mnie nie pokonaly... Ze jakos sie trzymam. Choc wiem ze w porownaniu z tragediami jakie przechodza inni to jest nic. I wciaz tesknie do przeszlosci, przeszlosci ktora byla farsa i manipulacja. A ja glupia tesknie bo nic tak pieknego i jednoczesnie tak najgorszego nigdy mi sie nie przydazylo.... Wszustkim, ktorzy szukaja milosci w tym swiecie... zycze szczescia... obyscie ja znalezli

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czas mija.. wszystko mija... Będą lepsze i gorsze chwile, ale każda z nich kiedyś minie. Ta myśl mi wiele razy pomagała przetrwać. Kiedy jest źle, kiedy się boje zawsze staram się chwycić myśli, że to tylko chwilowe, że ten stan minie i przyjdzie coś innego.

A tragedii innych nie warto porównywać do swoich :) to nie ma realnej, możliwej do zmierzenia wagi. Jeżeli coś jest dla Ciebie trudne, to znaczy, że jest trudne i nikt nie ma prawa tego umniejszać. Ty masz prawo się tym martwić, masz prawo się tego bać, choćby inni uważali to za pierdołę!

Tobie też życzę szczęścia.. odnajdź je przede wszystkim w sobie, a pojawi się i na zewnątrz. Zawsze w tej kolejności, nigdy odwrotnie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jaga92 dziękuję Ci za rady. Zastanawia mnie jedno. Już po raz kolejny ktoś mi radzi bym odnalazła radość w sobie, wtedy przyjdzie reszta. Dziwna zależność ale chyba coś w tym jest skoro tak często to słyszę. Czemu akurat tak?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bo jesli polubisz siebie, swoje wady i zalety,bedziesz radosna i bedziesz usmiechac sie do ludzi, oni to wyczuja i beda sie chcieli z toba zaprzyjaznic.jesli bedziesz chodzila ponura, przygnebiona to szanse na poznanie kogos niewielkie.

znajdz sobie hobby-chocby aerobic, czy kurs tanca, malarstwa, wszedzie mozna poznac ludzi tylko badz usmiechnieta, zagadnij.

a moze zaangazuj sie w wolontariat>?

 

ja cie rozumiem Stello, bo sama mam tez gorsze chwile, ale jednak ludzie sa nam potrzebni,, do zycia jak woda :D

ile masz lat?

wiesz, to ty musisz zrobic pierwszy krok, bo nikt nie zapuka do ciebie i nie powie-chce byc twoim przyjacielem.

 

ja sama mam znajomych, 2 bliskie kolezanki.przyjaciol nie mam, o prawdziwych przyjaciol jest baaardzo trudno.

ale chce stworzyc grupe wsparcia w moim miescie, chce pomoc ludziom samotnym , zagubionym, w depresji.

takich ludzi jest bardzo duzo

trzymaj sie Stello

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Życie zmajstrowało Ci akurat takie przeżycia, zawiodłaś się na dwóch bliskich osobach, które były dla Ciebie ważne i teraz patrzysz na świat i ludzi przez pryzmat tych dwóch osób... Tylko że świat nie składa się z tej dwójki, a ludzie są po prostu różni. Oznacza to, że nie możesz generalizować, że wszyscy Cię oszukają i wykorzystają, bo nie wszyscy są tacy. Co do chłopaka, nie podałaś szczegółów dotyczących jego wyjazdów, po co i dlaczego tam jeździł i dlaczego żyliście na odległość, dlaczego z nim nie pojechałaś.. może Twój chłopak już tam prowadził podwójne życie, a Ty byłaś w niego zapatrzona jak w obrazek. Co to za chłopak co nawet nie poinformuje Cię, że już nie wróci, to nie wygląda zbyt dobrze. Na świecie są też jednak dobrzy ludzie. Teraz tak na to patrzysz, ale kiedyś gdy będziesz z kimś innym i spojrzysz na tą sytuację wstecz będziesz mu wdzięczna, że to się skończyło. Ty potrzebujesz te sytuacje przepracować z kimś, wyciągnąć wnioski, ale też pozytywne żebyś dalej tego nie projektowała na ludzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak to jest... Czemu mamy tak że ciągle szukamy akceptacji, zapewnień miłości, tego że ktoś nas lubi, ceni, chcemy słyszeć że jesteśmy wartościowe i potrzebni a gdy ta potrzeba jest nie zaspokojona czujemy się nic nie warci, samotni, nie rozumiani. Czy tylko ja tak mam?

 

A może chwilowy brak mamy w dzieciństwie, brak spowodowany jej odejściem wpłynal na psychikę, którą dalej to pamieta i myśli że mama nas zostawiła bo nie byliśmy jej warci? Czy może stanowczy ojciec, który nie dał wystarczająco dużo miłości i ciepła sprawił że jako kobieta czuje ze ciągle muszę szukac dowodów określających moja wartość? Że ciągle szukam ciepła i miłości u rodziców, brata, innych ludzi a gdy tego nie dostaje myślę że jestem do niczego albo że moja rodzina to porażka. Choć tak nie jest, kochamy się ale nie jesteśmy w tym zbyt wylewni. Tylko mama nie ma z tym problemu i jest pełna ciepła, dobra...

 

Czemu każdego dnia chciałabym słyszęc, jesteś kimś wartościowym, kimś kto się liczy. Czy to przeszłość dzieciństwo wychowanie czy przyjaciele i chłopak którzy odeszli. Kto zawinił że teraz tak potrzebuje tych zapewnień.... Ze bez nich staje się nerwowa i niemiła... Jakbym z jednej strony chciała żeby tak o mnie myśląno a z drugiej czekała na sympatię i jej dowody. To popaprane

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mysle, ze doskonale wiesz kiedy zrobisz kawal dobrej roboty,

kiedy wznosisz sie ponad swoje mozliwosci, kiedy robisz progress....

Nikt nie zauwazy tych wszystkich chwil bardziej niz Ty.

Docen je sama, uciesz sie z kazdej malej wartosciowej rzeczy jaka zrobilas.

 

Ludzie tak maja, ze doceniaja tylko efekt koncowy,

im wiekszy ten efekt tym lepiej.

Nikt nie zostal by mistrzem swiata gdyby czekal na owacje na stojaco swojego kraju a moze i swiata,

braklo by mu motywacji, wytrwalosci, sil gdzies po drodze.

 

Doceniaj sama siebie, nagradzaj sie,

jezeli ktos doceni Twoja prace to zacnie,

jednak nie ma co czekac i uzalezniac swojej wartosci od kogos innego.

 

Zazwyczaj innym ludzia z trudem przychodzi powiedzenie czegos milego na kogos inego temat,

negatywne slowa jakos duzo latwiej jest na kogos wylac, znalesc jeden elemnt do ktorego mozna sie przyczepic,

ktory w niektorych oczach przeslania cala game plusow... niestety...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy i jak ludzie wyczuwaja zła energię i brak zaufania do ich?

 

Co wiecie na ten temat kochani?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jak to jest... Czemu mamy tak że ciągle szukamy akceptacji, zapewnień miłości, tego że ktoś nas lubi, ceni, chcemy słyszeć że jesteśmy wartościowe i potrzebni a gdy ta potrzeba jest nie zaspokojona czujemy się nic nie warci, samotni, nie rozumiani. Czy tylko ja tak mam?

 

A może chwilowy brak mamy w dzieciństwie, brak spowodowany jej odejściem wpłynal na psychikę, którą dalej to pamieta i myśli że mama nas zostawiła bo nie byliśmy jej warci? Czy może stanowczy ojciec, który nie dał wystarczająco dużo miłości i ciepła sprawił że jako kobieta czuje ze ciągle muszę szukac dowodów określających moja wartość? Że ciągle szukam ciepła i miłości u rodziców, brata, innych ludzi a gdy tego nie dostaje myślę że jestem do niczego albo że moja rodzina to porażka. Choć tak nie jest, kochamy się ale nie jesteśmy w tym zbyt wylewni. Tylko mama nie ma z tym problemu i jest pełna ciepła, dobra...

 

Czemu każdego dnia chciałabym słyszęc, jesteś kimś wartościowym, kimś kto się liczy. Czy to przeszłość dzieciństwo wychowanie czy przyjaciele i chłopak którzy odeszli. Kto zawinił że teraz tak potrzebuje tych zapewnień.... Ze bez nich staje się nerwowa i niemiła... Jakbym z jednej strony chciała żeby tak o mnie myśląno a z drugiej czekała na sympatię i jej dowody. To popaprane

 

jestes czlowiekiem, a kazdy czlowiek potrzebuje milosci, ciepla, czuc sie kochany i akceptowany.

to ze jestes nerwowa i niemila-wytworzylas sobie mur obronny po to zeby nikt cie nie zranil.

chcesz byc silna i odporna.

ale tak sie nie da, bo w ten sposob odpychasz od siebie ludzi ,bledne kolo

 

sproboj wytlumaczyc sobie, ze swiat nie sklada sie tylko z tej 2 osob ktora cie zawiodla, ze sa tez wspaniali ludzie ktorym warto

ufac.

 

chodzisz na terapie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie... bylam u psychologa ale powiedzial ze jest dla mnie za wczesnie na terapie bo jeszcze nie stanelam na nogi a terapia calkiem mnie rozwali na nowo. musze nabrac sil. polecila mi warsztaty psychoedukacyjne ale okazalo sie ze mam za daleko zeby tam dojechac. wiec poki co walcze wlasnymi silami pokonywac swoje demony, wierzyc ze nie jestem taka zla i ze gdzies sa ludzie ktorym bede mogla zaufac, szczerzy tylko jeszcze ich nie spotkalam...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×