Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Mateusz96

Nie potrafię żyć teraźniejszością

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie :)

Mam pewien problem, jest on dość skomplikowany, tak samo z resztą jak i ja, ciężko jest mi w ogóle od czegoś zacząć. Mam wiecznie problemy z oceną obecnej sytuacji i konsekwencji moich czynów. Takie połączenie braku koncentracji i lęku. Wiecznie chcę coś osiągnąć, ale nie mogę się na tym skupić. Na przykład- mam porozmawiać z kimś i coś na tym zyskać, myśl o tym zysku sprawia mi radość i w tym radosnym stanie zamiast zrobić co powinienem, na przykład zaczynam się ćwiczyć, albo piszę z jakimś ziomkiem na fejsbuju o głupich rzeczach, ten dobry humor mnie napędza. Inna sytuacja- widzę że idzie sobie jakaś śliczna dziewczyna, myślę że chciałbym ją poznać, ale wtedy zauważam że mam na sobie ubrania w których wyglądam jak przez okno. Dlaczego to na siebie założyłem? Bo ubierając się miałem inny natłok myśli, to nie jest tak że taka dziewczyna to dla mnie coś niespotykanego, ja zawsze z chęcią bym taką poznał, ja lubię ludzi... Wracając więc do zobaczonej przeze mnie dziewczyny- co robię? Mijam ją obojętnie bo myślę że nie odważyłbym się do niej zagadać, a nawet jeśli to by mnie olała albo wyśmiała, albo wystraszyła że psychol jakiś ją zaczepia, jeszcze bym gazem pieprzowym dostał od niej po oczach. Chwilę po minięciu jej jest mi bardzo smutno że do niej nie zagadałem, bo przecież mogłem. Nawet kontakt wzrokowy i jej odpowiedź uśmiechem na mój uśmiech byłaby dla mnie czymś cudownym. Jednak ja po prostu idę sobie dalej smutny myśląc o tym że jestem skazany na bycie samotnikiem... To tylko jeden z nielicznych przykładów, takich roztrojeń mam więcej, w każdej innej sytuacji też, nawet na zakupach, kupując na przykład coś co mi jest niepotrzebne. Chociaż te zagadywania do dziewczyn najbardziej mnie bolą, bo bardzo bym tego chciał.

Co mam zrobić żeby zacząć żyć teraźniejszością, obecną chwilą?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mateusz96, Może zacznij nie snuć wyobrażeń, więcej spontaniczności.

Może też masz zaniżoną samoocenę, ciężko cokolwiek napisać.

Czego boisz się podczas możliwości "zaczepienie", zagadania do dziewczyny? Jakiego typu są to obawy, lęki?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

:blabla: szczerze czego ty sie boisz nie masz nerwicy natrectw proponuje podbudowanie samooceny

przeszlosc nie ma znaczenia zapomnij o niej nigdy juz nie bedziesz osoba ktora byles

sprobuj zagadac tz powiedziec nawet dzien dobry nabierzesz wtedy odwagi

to co bylo minelo i mozesz do tego wracac ale po co

wazne bys ubieral sie dostosowanie do sytuacji i wygodnie

a nawet jesli nie codziennie pomysli ze jestes nieco ekscentryczny tylko nie przeszadzaj dobrze

najlepszy dla ciebie bylby psychoterapeuta i coaching no i moze psycholog psychiatra watpie nie masz choroby psychicznej a problemy z osobowascia tz samocena i dostosowanie do sytuacji w codziennym zyciu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Takie ucieczki od tego co mam zrobić teraz strasznie mnie łamią. Nie chodzi nawet o pewność siebie. Kiedy wiem że mam coś zrobić, czyli jak to mowa o tym w tym przypadku- zagadanie do kogoś, idę i zagaduję, jak nie wiem co mam zagadać ale wiem że muszę to coś wymyślam na poczekaniu. Nie jest to dla mnie problemem. Chodzi o to że często widzę kogoś i myślę że chciałbym zagadać, nawet nie myślę że się boję, nie myślę o zagadaniu, o niczym, nie ma mnie w tej sytuacji, jest tylko idąca tam osoba i mój nieopisany smutek, lęk, nie wiem co mam robić, powinienem cokolwiek robić? Ale ja się boję, o co chodzi... Idę sobie dalej i jak nie widzę już tej osoby myślę co mogłem zrobić, ale nie zrobiłem bo mój umysł w tamtej chwili był jakimś bezwładem, jakąś bezużyteczną papką i jest mi strasznie źle, myśląc o tym przegapiam następne okazje spędzenia przyjemnie czasu, bo na przykład ktoś mnie gdzieś zaprasza, a ja odmawiam bo martwię się tym jaką jestem ludzką spierdoliną. Albo pójdę z nimi, wszyscy sobie gadają, śmieją się, a ja smutny siedzę cicho i myślę o tych moich smutnych niepowodzeniach, ludzie widzą jak siedzę cicho i nie chcą ze mną rozmawiać, bo myślą że i ja tego nie chcę, ja o tym wiem i to mnie jeszcze bardziej dołuje. Mam świadomość tych utraconych okazji i one jeszcze bardziej mnie dobijają co jeszcze bardziej utrudnia mi kontakty z ludźmi i nakręca ten bezsensowny natłok myśli. Co mi jest? Jak temu zaradzić?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×