Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Wiem,że mam nerwicę natręctw.Tak bardzo zaawansowaną,że nie jestem w stanie wytrzymać.

Dziś?Nie wyrabiam,i co mnie najbardziej boli-moja przeukochana osoba,mama bardzo przez to cierpi.

Mama chce iść ze mną do psychologa/psychiatry,ale ja nie chcę.Co ja mu powiem?Będę opowiadać te obrzydliwe natręctwa,o których myślę nawet teraz,gdy to piszę?

Nie,nie,ja chcę się zabić,nie wyrabiam,chcę ucieć od tego,iść do Nieba,zaznać spokoju,nie cierpieć...Nie,nie pójdę!

Bo nie mogę!Mamie serce by pękło!Tak samo Kubusiowi-mojemu malutkiemu siostrzeńcowi,który tak energicznie woła na mnie Niania.

Moje natręctwa pogłębiają się z tygodnia na tydzień.

jestem cholernie nadopiekuńcza,nie wyobrażam sobie,co bym zrobiła,gdyby mamie się coś stało!A TFU!

Wyobrażałam sobie do tej pory złe ,bardzo złe rzeczy na temat kilka osób,które kocham najbardziej.To mnie tak wykańczało,że dostawałam napadów furii,wściekłościi,agresji...Zrzucałam rzeczy ze stołu,wyrywałam sobie włosy etc.Teraz oczywiście też dostaję identycznych napadów,właśnie jestem po jednym z nich.Dlaczego?Teraz przeszło z rodziną-a zaczęło się natręctwo widzenia czego ochydnego-twarz nauczycieli(2),których nienawidzę.Najgorsze jest to,że wyobrażam sobie obleśne rzeczy z nimi...Np. jak mój szwagier zdradza moją siostrę z jedną z nauczycielek(wychowawcą),którą widzę w budzie często...I mi się na jej widok niedobrze robi...Wszystkie natręctwa(chore natręctwa)wracają...Wpadam w ataki wściekłości...Nie mogę wytrzymać...

Ostatnio wyobrażam sobie jeszcze ochydniejsze rzeczy...Boże,pomóż mi...Kochani ludzie,pomóżcie mi...Ja już nie mogę...Ja już nie mogę...Po co ja w ogóle żyje?Żeby psuć życie innym?

 

:cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na początek jedna ważna rzecz - to nie jest twoja wina, niezależnie od tego, jak wielkie wyrzuty sumienia masz z tego powodu. To się przytrafia wielu ludziom (nawet nie wyobrażasz sobie jak wielu), głęboko wierzący mają czasem "jazdy religijne" rodem z piekieł, inni takie jak ty - okropne, nasycone seksualną przemocą, przemocą wobec najbliższych i wszystkim tym, co jest dla ciebie obrzydliwe i powoduje poczucie winy, wstydu, nienawiści do siebie.

 

Ale to się spokojnie daje leczyć. Lekarz? Od tego jest, żeby wysłuchać, poza tym przecież nie musisz mu opowiadać z najdrobniejszymi szczegółami jakie to są natręctwa. Zresztą wątpię żeby dobry lekarz wyciągał to z ciebie albo kazał ci opowiadać, przecież oni doskonale wiedzą, jakie to jest trudne dla ciebie, jakie poczucie wstydu i nienawiści do siebie wywołuje.

 

Zajrzyj tutaj:

 

http://www.forum.nerwica.com/viewtopic.php?t=10398

http://www.forum.nerwica.com/viewtopic.php?t=7636

 

Powodzenia i pamiętaj że tu nie ma żadnej twojej winy, ot po prostu uciążliwa choroba, która z czegośtam się wzięła i którą spokojnie można pokonać...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję Ci.

 

Muszę coś ze sobą zrobić,nie chcę aby bliscy przeze mnie cierpili.

 

Dziś mama przyjdzie z pracy to porozmawiamy,zastanawiam się czy do psychiatry iść czy leczyć się sama.Wiem,że kiedyś byłam z mamą u zwykłego lekarza(zapalenie oskrzeli)no i lekarz mi też zapisał "lek uspakajający",bo mama powiedziała że częśto się denerwuję.To było na (właśnie_ nerwice,depresje itd...I wyobraźcie sobie,że mi chyba nawet pomagało!Także bardzo przydałyby mi się specjalne tabletki...Nie starczy poprosić lekarza o ich zapisanie?

 

Dziękuję za pomoc :smile: .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tabletki pomagają nabrać siły do terapii - to tylko leczenie objawów, od tabletek będzie lepiej, ale przyczyna która tkwi w tobie sama nie ustąpi. Koniecznie idź do psychiatry, nie zmarnuj życia...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiemy, jak dokuczliwe mogą być natręctwa. Koniecznie idź do psychiatry. Po niektórych tabletkach naprawdę natręctwa przechodzą lub się zmniejszają.

Nie obwiniaj siebie, nie wyrywaj sobie włosów. Ty przecież tak nie myślisz, to choroba.

Powodzenia i dużo sił w walce!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jejku wiem co czujesz ja też tak miałam na samym początku-Boże jak ja się bałam :(:(:( ale teraz jest całkowicie inaczej:) Wcześcniej bałam się wogóle chodzić na psychoterapie to był dla mnie koszmar a teraz lubię !!!!!!! Tylko boję się lekko czy to może nie jest uzależnienie cholera jasna :( tak bardzo polubiłam moją psychoterapeutkę i zaufałam jej no może nie do końca ale staram się. Może to nowy lęk że się uzależniłam cholera nie wiem boję się tego :( Jak możecie odpiszcie coś na ten temat. Ja chodzę na terapie rok i przyzwyczaiłam się do mojej psychoterapeutki i bardzo miło mi się z nią rozmawia, czuję się u niej bezpiecznie, cieplutko. Chodzę do niej raz w tyg i teraz będę chodziła co dwa tyg i trochu się boję że będzie taki odstęp ale czy to uzależnienie od razu????

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hmmm , cos o tych natrectwach wiem bo sama mam bardzo podobne do twoich.. moje zycie wisi na wlosku ale jakos funkcjonuje , pierwsza sprawa musisz isc do lekarza , druga sprawa smierc to ostatecznosc-pamietaj tam tez mozesz cierpiec nawet jeszcze bardziej , zacz ij wierzyc w siebie i zrob wszystko zeby kochane osoby nie cierpialy..musisz zrobic wwszystko zeby wyjsc z tej okropnej choroby , pierwwsza sprawa uwierz w to ze wyjdziesz z tego i ze to ty rzadzisz myslami a nie one toba ! zycze powrotu do zdrowia i pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja od kilku lat nie mam tego typu "atrakcji", ale pamiętam, że bardzo mi pomogło, gdy powiedziałem o tym lekarce (o treści tych natręctw) i rodzicom.

Było mi lżej. Potem, jak się dowiedziałem, że te natręctwa tak naprawdę są u wszystkich podobne, to doszedłem do wniosku, że to nic strasznego. Jeśli tyle osób to ma... :)

Ale tak jak powiedziałem: dobry lekarz (dobre leki) i psychoterapia, jeśli trzeba. Po co się męczyć, a męczyć się można latami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja juz wspominalam i lekarce i moim bliskim a mio to nadal sie czuje fatalnie..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ja juz wspominalam i lekarce i moim bliskim a mio to nadal sie czuje fatalnie..

 

no też tak bywa. zależy od osoby :(

 

pozdrowienia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×