Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Carlsberg

Nie mogę pójść dalej

Rekomendowane odpowiedzi

Nie wiem jak zacząć. Mam problem z pójściem dalej ze swoim życiem. Mam 30 lat, za kilka miesięcy będę miał 31 i cały czas jestem dzieckiem. Skończyłem studia, byłem lekkoduchem, nie musiałem pracować, mieszkałem w mieszkaniu rodziców tylko z siostrą i dochodzącymi współlokatorami. Po studiach po zapaleniu trawy miałem początki nerwicy, miałem wymówkę, żeby zamknąć się w domu i czekać aż nerwica minie. Dzięki psychoterapii i lekom wyszedłem z tego i czułem się prawie normalnie. Po ok pól roku wszystko wróciło i znowu leki mnie z tego wyciągnęły. W międzyczasie próbowałem pracować, zatrudniłem się jako pośrednik w obrocie nieruchomościami (to było najłatwiej załapać) ale po pół roku wróciły te straszne lęki i doszła jakaś taka pustka - właściwie charakterystyczna po przebytej nerwicy - ale wtedy tego nie wiedziałem i lęki wróciły. Z pracy odszedłem. Nie miałem co zrobić ze sobą, tak się bałem, że miałem aż myśli samobójcze, co jeszcze bardziej mnie przygnębiało. W końcu rodzice zaproponowali, żebym wrócił do domu i pracował u ojca w kancelarii, co jest zgodne z moim kierunkiem studiów. Przepracowałem 2 lata, co nie było taką znowu prawdziwą pracą, przychodziłem później, mało robiłem, mało się uczyłem, wygłupiałem się ze współpracownikami. Po dojściu do siebie, wróciłem do Krakowa i po przypadkowym dość, olbrzymim stresie, zacząłem znowu miewać lęki i wahania nastroju, otępienie, pustkę w głowie. Psychoterapeuta stwierdza od dawna, że nic mi nie jest tylko boję się wziąć odpowiedzialność za swoje życie. I prawdopodobnie ma rację. Od ok 10 lat mam dziewczynę, która najprawdopodobniej jest tą jedyną. Ona już tyle czeka, jak pomyślę o tym serce mi pęka. A ja nie potrafię się uwolnić, zostawić to wszystko, a to najprawdopodobniej byłby sposób na wyjście z tego bagna. Mam rozmowę o pracę w piątek w jakimś dennym call center jakiegoś banku i boję się. Nie tylko tej rozmowy ale też samej pracy, boję się jak zareaguję jak mnie zwolnią, boję się tego uczucia doła, że powinienem być gdzie indziej a jestem tu, boję się, że będę niezadowolony z pracy gdzie moimi współpracownikami będą studenci czy ludzie po dwudziestce, którzy dopiero zaczynają swoją karierę zawodową. A ja po skończonym prawie dziennym na UJ siedzę między nimi.

 

Miał ktoś podobnie? Jak sobie poradził? Co zrobił? Jakieś rady? Ostatnio kiedy próbowałem o tym rozmawiać z kimkolwiek to usłyszałem modne ostatnio: weź Niepierdol (z tej parodii reklamy), ożeń się, znajdź porządną pracę, skończ aplikację.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czesc.

A moge wiedziec co to byl za stres? Ogolnie to pewno pierwsze dni beda ciezkie ale wyobrażenie nerwicowca o czyms co powoduje stres jest zazwyczaj wieksze niz realny odbior. Po jakims czasie mozesz miec pytania ,,co ja tu kurva obie'' ale moze to bedzie czyms na rozruch. To sa sinusoidy sam wiesz, trzeba tak robic aby jak najniżej schodzic a jak najwyżej wychodzic lapac tlen. Pozdro

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za odpowiedź. Nie chcę za bardzo mówić o źródle tego stresu, można powiedzieć, że byłem naumyślnie gnębiony psychicznie przez inną osobę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mysle, ze jak byles na terapii to niejako powinieneś miec narzędzia aby sie samemu, ze tak powiem ,,naprostować'' ustawic czy jak to tam masz, bo najlepiej siebie znasz. Zycie nerwicowca to wlasnie takie nawroty ktore maja znaczenie z czasem powinny byc coraz rzadsze, nie dzieja sie bez przyczyny ale warto je odnotować, zameldować stan i sie jak najszybciej z tego stanu zbierać. Kazdy ma takie stany ale one sa w mniejszości po terapii, jak sie z tego nie mozna zebrac to warto na terapie wrocic, bo najwyraźniej nie zadziałała tak jak powinna.

Po udanej terapii powinieneś miec swoje ,,rytuały'' obserwacje na podstawie których powinieneś wiedziec jak wyjscia z dołka, tak samoczynnie sie resetować i ruszac dalej. Mogles tego nie nabyć bo jest to trudne do wyćwiczenia, terapeuta ci tego nie wskaże a przynajmniej nie powinien. Wypadałoby sie tez określić czego od zycia chcesz, bo jestes w moim wieku i ja troche wiem jak to jest. Teraz masz do siebie niejako pretensje, ze to pewno nie tak mialo byc, potem bedziesz mial o to, ze tyle czasu nic nie zrobiles z tym i tak zawsze bedziesz cos do siebie mial. Trzeba by to odciac gruba kreska, co bylo to bylo piękniejszy, mlodszy nie bedziesz i nie zyc chwilami ktore ci poprawiają stan tylko obrac długodystansowa taktykę. Ty to musisz czuc, bo ze wypadałoby to ci nie musze tłumaczyć dobrze o tym wiesz. Jak to okreslisz to powinno ci byc lzej i tez niejako wytworzy sie jakis zalążek do tego, ze nie jesteś juz dzieciakiem bo podejmujesz decyzje, nie bedziesz mial do siebie takiego ale, nie bedziesz uciekal.... To dosc skomplikowane bo aby sobie ulzyc będziesz robil tzw dzialania zastępcze jak ta praca w cc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam dzisiaj gorszy dzień. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie wiem co robić. Kiedyś było łatwiej. Tzn sama ta nerwica i wszystko jasne. Teraz kiedy wyeliminuję lęk zostaje poczucie, sam nie wiem, smutku. Takiej beznadziei trochę. Wzmaga to lęk i chce mi się płakać. Chcieli mnie przyjąć do tego call center po rozmowie ale zrezygnowałem. Chcę normalną pracę, zbliżoną do kwalifikacji. Zawsze soboty są najgorsze ale dzisiejsza jest wyjątkowo ciężka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×