Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość Bonus

Zła atmosfera w miejscach pracy.

Rekomendowane odpowiedzi

Gość Bonus

Zakładam kolejny temat, dotyczący, złych warunków w pracy.

Czy ktoś się z tym zjawiskiem spotkał w miejscu pracy? Czy ktoś był a może jest źle traktowany, tam gdzie pracuje?

Czy jest na kimś wywierana presja psychiczna, bo np. za wolno pracuje, myli się w czymś, niedokładnie wykonuje prace, ma z czymś problemy?

 

Mnie coś takiego spotkało, jak pracowałem w ZAKŁADZIE PRACY, przez kierowniczkę, która była na mojej sali.

Nie było tam żadnej, przemocy, krzyków, nikt nikogo nie bił.

No ale, ja tam nie czułem się dobrze psychicznie i nawet się cieszyłem, że mnie stamtąd zwolnili.

Atmosfera tam, mimo że nikt nikogo nie zaczepiał, nie była dla mnie zbyt przyjemna.

 

No, może za wyjątkiem tego, że na innej sali, gdzie zostałem chwilowo przydzielony, była bardzo miła Pani. Kierowniczka.

Ale ogólnie mówiąc, nie wspominam dobrze tej pracy, bo nie czułem się tam dobrze.

Mimo że, powinno się w miejscach pracy wszystkich ludzi równo traktować, ja nie byłem tam, równo traktowany.

Przynajmniej nie przez "wredną kierowniczkę", która nie była wobec mnie wyrozumiała.

 

Jestem przekonany, że podobna historia, spotyka bardzo wielu ludzi, którzy gdzieś pracowali lub pracują.

To jest, po prostu, zjawisko patologiczne, w miejscach pracy i takie rzeczy nie powinny mieć w ogóle miejsca w cywilizowanym kraju.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja pracowałam w wielkiej korporacji. Też nikt na nikogo nie krzyczał, nie było w zasadzie dyskryminacji. Po prostu codziennie dostawaliśmy na maile tabelki, które wskazywały na to że pracujemy za mało. Nasze cele były 2 razy wyższe niż nasze osiągnięcia. Non stop presja, spotkania mające na celu "nasz rozwój" podczas którym prano nam mózgi. Zamontowali nam nawet wielkie ekrany przed naszymi biurkami na których na czerwono wyświetlały się nasze (zawsze zbyt słabe) wyniki. Ponadto wprowadzili nam tzw wspólną odpowiedzialność. Jeśli jedna osoba zrobiła zbyt słaby wynik to cały team miał po premi. Na maile dostawaliśmy do wypełnienia jakieś tabelki, testy itd gdzie mieliśmy odpowiadać na pytania typu " jak zamierzam podnieść swoją wydajność w nadchodzącym miesiącu", " jakie mam plany rozwoju, co zamierzam poprawić, o ile zamierzam zwiększyć swoje zyski" itd.

:/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Bonus
Ja pracowałam w wielkiej korporacji. Też nikt na nikogo nie krzyczał, nie było w zasadzie dyskryminacji. Po prostu codziennie dostawaliśmy na maile tabelki, które wskazywały na to że pracujemy za mało. Nasze cele były 2 razy wyższe niż nasze osiągnięcia. Non stop presja, spotkania mające na celu "nasz rozwój" podczas którym prano nam mózgi. Zamontowali nam nawet wielkie ekrany przed naszymi biurkami na których na czerwono wyświetlały się nasze (zawsze zbyt słabe) wyniki. Ponadto wprowadzili nam tzw wspólną odpowiedzialność. Jeśli jedna osoba zrobiła zbyt słaby wynik to cały team miał po premi. Na maile dostawaliśmy do wypełnienia jakieś tabelki, testy itd gdzie mieliśmy odpowiadać na pytania typu " jak zamierzam podnieść swoją wydajność w nadchodzącym miesiącu", " jakie mam plany rozwoju, co zamierzam poprawić, o ile zamierzam zwiększyć swoje zyski" itd.

:/

No tak.

Wiem, że w Stanach Zjednoczonych, jest coś takiego, że tam, szczególnie w różnych biurach, dość często ludzie pracują w nerwach, w presji, bo mają za dużo do zrobienia, nakłada się na nich sporo obowiązków i oni z tym nie wyrabiają.

Dlatego, tak w Stanach jest popularna depresja, wśród pracowników, ponieważ tam jest taki klimat pracy.

I popularne jest tam, chodzenie do psychologów, na terapie, gdyż nie daliby rady.

 

I niektórzy w Stanach nie wyrabiają psychicznie, pracując w takich warunkach. Dlatego tam nie każdy by sobie poradził, jeśli wyjeżdża do Ameryki, osiedla się tam i dostaje, jakąś pracę.

Żeby żyć i pracować w Ameryce, w Stanach, trzeba być odpornym psychicznie.

U nas, w Polsce jest inaczej, ale nie wszędzie się szanuje i dobrze traktuje pracowników.

Niektórzy są traktowani, jak "parobki" i ich się nie szanuje.

Jest to przykre, bo takich rzeczy nie powinno być w miejscach, gdzie się pracuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Bonus
No to coś w tym musi być bo moja praca ( od dwóch tygodni była praca ) wywodzi się właśnie z USA i tam jest siedziba główna.

No bo, Amerykanie mają swoje oddziały w krajach europejskich.

Dlaczego już tam nie pracujesz? Jaki był powód tego, że odeszłaś z tej pracy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

miałam przemoc psychiczną, mobbing w 3 z 5 miejsc pracy, gdzie miałam okazję pracować. Wielokrotnie w ciągu dnia słyszałam, że mają wielu chętnych na moje miejsce, że moim obowiązkiem jako nauczycielki jest np. mycie kibli i skręcanie mebli. Nie miałam też przerw na jedzenie czy choćby pójście do wc. W jednym miejscu czepiali się co i z jakiej butelki piję (a była to woda w butelce po napoju gazowanym). Ponadto nie płacili mi zusów, za nadgodziny, za niewykorzystany urlop.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Bonus
miałam przemoc psychiczną, mobbing w 3 z 5 miejsc pracy, gdzie miałam okazję pracować. Wielokrotnie w ciągu dnia słyszałam, że mają wielu chętnych na moje miejsce, że moim obowiązkiem jako nauczycielki jest np. mycie kibli i skręcanie mebli. Nie miałam też przerw na jedzenie czy choćby pójście do wc. W jednym miejscu czepiali się co i z jakiej butelki piję (a była to woda w butelce po napoju gazowanym). Ponadto nie płacili mi zusów, za nadgodziny, za niewykorzystany urlop.

Czyli, jednak takie "zjawiska" nie należą do rzadkości w miejscach pracy?

Dość często się wykorzystuje ludzi w pracy.

Takie osoby się czują zastraszane. Celowo się na nich wywołuje presję, żeby ich gnębić w pracy.

Zresztą, mobbing w pracy jest częstym problemem i o tym się powinno, głośno mówić.

Nie dziwię się, że niektóre osoby się załamują psychicznie, skoro są w pracy, takie patologie.

 

Według badań, jakie są przeprowadzane na pracownikach w Polsce, najczęściej, na mobbing, padają kobiety.

I teraz pytanie, czy ktoś, kto tego doświadcza w pracy, będzie się godził na takie traktowanie, na poniżanie, ze strony pracodawców, kierowników, czy jednak będzie z tym walczył i się nie podda?

Bo jeżeli ktoś się temu przeciwstawi i podejmie taką walkę, to jest pewne, że straci prace, ale sprawiedliwość jest ważniejsza.

Poza tym, każdy mobbing jest stosowany na niewinnych pracownikach, którzy padli ofiarą takiej patologii.

Wtedy, pracownicy mają swoje prawa i muszą to zgłaszać na policję, do prokuratury.

 

W Polsce, mobbing jest bardzo popularny i mówi się o tym już od dawna.

To poważny problem, społeczny i nie powinno być na to żadnego przyzwolenia.

A niestety, jest na to przyzwolenie, w niektórych grupach społecznych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Bonus
miałam przemoc psychiczną, mobbing w 3 z 5 miejsc pracy, gdzie miałam okazję pracować. Wielokrotnie w ciągu dnia słyszałam, że mają wielu chętnych na moje miejsce, że moim obowiązkiem jako nauczycielki jest np. mycie kibli i skręcanie mebli. Nie miałam też przerw na jedzenie czy choćby pójście do wc. W jednym miejscu czepiali się co i z jakiej butelki piję (a była to woda w butelce po napoju gazowanym). Ponadto nie płacili mi zusów, za nadgodziny, za niewykorzystany urlop.

Powiem Ci, że ja Tobie naprawdę współczuje.

Przez taką patologie, w miejscach pracy, ludzie boją się chodzić do pracy i pracować.

Na to się składa kilka problemów:

 

1. utrata pracy i strach przed kolejnym zatrudnieniem.

 

2. może się pojawić depresja i inne, psychiczne problemy.

 

3. poczucie upokorzenia, upodlenia.

 

4. utrata zdrowia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zakładam kolejny temat, dotyczący, złych warunków w pracy.

Czy ktoś się z tym zjawiskiem spotkał w miejscu pracy? Czy ktoś był a może jest źle traktowany, tam gdzie pracuje?

Czy jest na kimś wywierana presja psychiczna, bo np. za wolno pracuje, myli się w czymś, niedokładnie wykonuje prace, ma z czymś problemy?

 

Mnie coś takiego spotkało, jak pracowałem w ZAKŁADZIE PRACY, przez kierowniczkę, która była na mojej sali.

Nie było tam żadnej, przemocy, krzyków, nikt nikogo nie bił.

No ale, ja tam nie czułem się dobrze psychicznie i nawet się cieszyłem, że mnie stamtąd zwolnili.

Atmosfera tam, mimo że nikt nikogo nie zaczepiał, nie była dla mnie zbyt przyjemna.

 

No, może za wyjątkiem tego, że na innej sali, gdzie zostałem chwilowo przydzielony, była bardzo miła Pani. Kierowniczka.

Ale ogólnie mówiąc, nie wspominam dobrze tej pracy, bo nie czułem się tam dobrze.

Mimo że, powinno się w miejscach pracy wszystkich ludzi równo traktować, ja nie byłem tam, równo traktowany.

Przynajmniej nie przez "wredną kierowniczkę", która nie była wobec mnie wyrozumiała.

 

Jestem przekonany, że podobna historia, spotyka bardzo wielu ludzi, którzy gdzieś pracowali lub pracują.

To jest, po prostu, zjawisko patologiczne, w miejscach pracy i takie rzeczy nie powinny mieć w ogóle miejsca w cywilizowanym kraju.

 

Jaka presja? Przykłady

 

Chyba nie oczekujesz, że ktoś z szefostwa/kierownictwa pochwali Cię za to, że np. nie jesteś wystarczająco wydajny?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Bonus

Tu nie chodzi o to.

Chodzi o to, że, wobec pracownika albo pracowników, stosowany jest mobbing psychiczny.

Pracownicy wykonują normalnie i dobrze swoją prace.

Niektórzy pracodawcy, w sposób niesłuszny nękają pracowników, ponieważ chcą ich zgnoić.

Nikt nie mówi o tym, żeby ktoś nie wykonywał swoich obowiązków w pracy i się nie przykładał.

Każdy pracownik ma prawo być skrytykowany, jeśli coś źle robi w pracy.

 

Ale co innego jest, gdy jest to słuszna krytyka, a co innego, gdy, pracodawcy niesłusznie nękają pracowników.

Statystyki są duże, tylko wielu pracowników "siedzi cicho", nie walczą z tą patologią, ponieważ straciliby pracę i nie mieli za co żyć.

Nie zawsze się udowodni takim pracodawcom, że w miejscach pracy, jest stosowany mobbing.

Zapewne byłoby tak i jest, że, ci pracodawcy by się wyparli takiego traktowania pracowników.

Jeżeli jest zastraszenie, to jest i obawa.

Najczęściej, mobbing się stosuje wobec pracownic, bo kobiety są słabsze.

 

Ale na to nie można być obojętnym, mimo utraty pracy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bonus, wszystkie cztery punkty - konsekwencje, które wymieniłeś mnie spotkały. Jak zaczęłam się buntować i domagać swoich praw, to albo mnie sami wywalali albo tak gnębili aż sama zgodzę się podpisać rozwiązanie umowy. Rzucało się to na moją psychikę, na problemy jelitowe. A teraz boję się iść do kolejnej pracy, zwłaszcza w podobnych miejscach, bo zakładam, że będzie tak samo, tego nauczyło mnie doświadczenie.

 

Pan1karz, nie chodzi o chwalenie, jeśli robisz coś źle, ale nawet zwrócić uwagę, wystawić naganę można "po ludzku" i pewną wrażliwością a można po chamsku. Ciągłe przypominanie, że jesteś niewolnikiem, że na wszystkie fanaberie musisz się zgadzać, bo inaczej Cię zwolnią, nie dawanie premii ani podwyżki przez ponad 10 lat pracy, przeszukiwanie Cię jak wchodzisz na salę lub z niej wychodzisz, nakazy działania wbrew zasadom higieny i bezpieczeństwa pracy, wychodzenie do wc "na rozkaz", kiedy pasuje pracodawcy to wszystko jest mobbing i presja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Bonus

W dzisiejszych czasach, gdzie jest tak ciężko o normalną pracę, ludzie obawiają się stracić, być może jedyną pracę, jaką mają, gdyby chcieli się przeciwstawiać pracodawcom.

Ludzie chodzą do pracy, z lękiem, z obawami, ale chcą pracować.

Tylko że, odbija się to na psychice, bo nikt dłużej czegoś takiego nie wytrzyma.

Ludzie, którzy mają słabą psychikę, szybciej się załamują i nawet, popadają w depresję.

A potem, to i tak, zapewne tracą pracę, bo gdy jest depresja i inne psychiczne problemy, raczej nie da się w takim stanie pracować.

 

No chyba że ktoś to potrafi wytrzymywać w pracy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Bonus
Bonus, wszystkie cztery punkty - konsekwencje, które wymieniłeś mnie spotkały. Jak zaczęłam się buntować i domagać swoich praw, to albo mnie sami wywalali albo tak gnębili aż sama zgodzę się podpisać rozwiązanie umowy. Rzucało się to na moją psychikę, na problemy jelitowe. A teraz boję się iść do kolejnej pracy, zwłaszcza w podobnych miejscach, bo zakładam, że będzie tak samo, tego nauczyło mnie doświadczenie.

 

Pan1karz, nie chodzi o chwalenie, jeśli robisz coś źle, ale nawet zwrócić uwagę, wystawić naganę można "po ludzku" i pewną wrażliwością a można po chamsku. Ciągłe przypominanie, że jesteś niewolnikiem, że na wszystkie fanaberie musisz się zgadzać, bo inaczej Cię zwolnią, nie dawanie premii ani podwyżki przez ponad 10 lat pracy, przeszukiwanie Cię jak wchodzisz na salę lub z niej wychodzisz, nakazy działania wbrew zasadom higieny i bezpieczeństwa pracy, wychodzenie do wc "na rozkaz", kiedy pasuje pracodawcy to wszystko jest mobbing i presja.

Całkowicie Cię rozumiem.

Tutaj, kolega coś chyba źle zrozumiał...?

Naprawdę miałaś ciężko, bo traciłaś pracę, nie z własnej winy, tylko z winy przełożonych.

I takich ludzi, jak Ty ( częściej kobiet ) dotyka bezrobocie i brak środków do życia.

I nikt się tym nie przejmuje, bo na to panuje obojętność.

Ale bać się nie wolno, takich drani, bo im o to chodzi, żeby zastraszać pracowników, bo oni mają przewagę.

Jednak, trzeba walczyć o sprawiedliwość i się nie poddawać.

To nie jest łatwa "walka", bo można być tutaj bezsilnym, ale nie można się poddawać.

 

Powinno się, jak najwięcej i publicznie o tej patologii mówić.

Bo są ludzie, którzy by to chcieli ukryć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ryska, rozumiem że Twoja branża to oświata? Znam to dosyć dobrze, moja żona jest nauczycielką w gimnazjum. W poprzedniej pracy na wiosce w podstawówce, gdzie cała kadra tworzyła kółko wzajemnej adoracji, także nie miała lekko. Może kibli nie musiała myć, ale nie było mowy o premiach, dodatkach. Jako 'miastowa' dostawała najgorsze sale, siku oczywiście dopiero po wszystkich zajęciach i jakoś dyżury cały czas jej się trafiały. Jej koleżance będącej w ciąży zagrożonej kazali do oporu uczyć pod groźbą znalezienia sobie kogoś innego. Skończyło się na niegroźnych ostatecznie nerwobólach i zmianie miejsca pracy. W gimnazjum w naszym mieście jest już lepiej, ale cały czas namawiam ją na założenie własnej szkoły językowej lub coś w tym stylu. Jako przedsiębiorca prowadzący własną działalność uważam, że jeśli ktoś ma możliwość lepiej jest samemu pracować na siebie. Nikt (żaden przełożony) wtedy nie będzie się nas gnębić ani wkurzać.

Zgadzam się z tym co piszesz, takie sytuacja są na porządku dziennym. Nie wszędzie, ale są.

 

Bonus, tak zdarzają się takie sytuacje, ale nie zawsze. W mojej firmie nie ma miejsca takie coś. Pozwalam nawet wyskoczyć szybko do sklepu jeśli ktoś potrzebuje, ale zadana praca musi być wykonana. Nie toleruję takiego czegoś, że jeden pracownik wychodzi co pół godziny na fajkę, a drugi robi za niego. Wtedy palacz zostaje dłużej, albo nie dostanie na koniec miesiące tyle ile ten drugi. Ostatnio też miałem pracownicę która urządzała sobie wszelakie rozmowy telefoniczne w czasie pracy. Tu telefon do męża, tam jakieś prywatne sprawy w urzędzie skarbowym lub nawet odbieranie telefonów w sprawach prywatnej sprzedaży na popularnym portalu aukcyjnym! I to nie rozmowy poł minuty-minuta (na takie pozwalam, choć wiem że niektórzy nie pozwalają korzystać z telefonów/smartfonów w pracy), ale czasami i 20 minut. Porozmawiałem z nią, ostrzeżenie, nic nie dało, więc good bye and good luck. Nie dość, że nie wykonuje dobrze swojej pracy, to jeszcze wpływa negatywnie na innych.

Jeżeli ktoś pracuje dobrze (wykonuje wymaganą pracę) i jest fair, wtedy nie ma żadnego problemu.

Tak jak napisałem koleżance, zgadzam się i zdaję sobie sprawę, że takie coś istnieje. Należy to tępić. Jeżeli komuś nie wystarczy zmiana miejsca pracy, są inne sposoby. Zaczynając od drogi postępowania sądowego, kończąc na upublicznianiu (Internet, prasa). Przecież każdy może teraz coś nagrać telefonem. Wiadomo, że taki dowód w sądzie nie przejdzie (tak samo nagrywanie dyktafonem), ale anonimem wysłanym do gazety/telewizji może ktoś się zainteresuje?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Bonus
ryska, rozumiem że Twoja branża to oświata? Znam to dosyć dobrze, moja żona jest nauczycielką w gimnazjum. W poprzedniej pracy na wiosce w podstawówce, gdzie cała kadra tworzyła kółko wzajemnej adoracji, także nie miała lekko. Może kibli nie musiała myć, ale nie było mowy o premiach, dodatkach. Jako 'miastowa' dostawała najgorsze sale, siku oczywiście dopiero po wszystkich zajęciach i jakoś dyżury cały czas jej się trafiały. Jej koleżance będącej w ciąży zagrożonej kazali do oporu uczyć pod groźbą znalezienia sobie kogoś innego. Skończyło się na niegroźnych ostatecznie nerwobólach i zmianie miejsca pracy. W gimnazjum w naszym mieście jest już lepiej, ale cały czas namawiam ją na założenie własnej szkoły językowej lub coś w tym stylu. Jako przedsiębiorca prowadzący własną działalność uważam, że jeśli ktoś ma możliwość lepiej jest samemu pracować na siebie. Nikt (żaden przełożony) wtedy nie będzie się nas gnębić ani wkurzać.

Zgadzam się z tym co piszesz, takie sytuacja są na porządku dziennym. Nie wszędzie, ale są.

 

Bonus, tak zdarzają się takie sytuacje, ale nie zawsze. W mojej firmie nie ma miejsca takie coś. Pozwalam nawet wyskoczyć szybko do sklepu jeśli ktoś potrzebuje, ale zadana praca musi być wykonana. Nie toleruję takiego czegoś, że jeden pracownik wychodzi co pół godziny na fajkę, a drugi robi za niego. Wtedy palacz zostaje dłużej, albo nie dostanie na koniec miesiące tyle ile ten drugi. Ostatnio też miałem pracownicę która urządzała sobie wszelakie rozmowy telefoniczne w czasie pracy. Tu telefon do męża, tam jakieś prywatne sprawy w urzędzie skarbowym lub nawet odbieranie telefonów w sprawach prywatnej sprzedaży na popularnym portalu aukcyjnym! I to nie rozmowy poł minuty-minuta (na takie pozwalam, choć wiem że niektórzy nie pozwalają korzystać z telefonów/smartfonów w pracy), ale czasami i 20 minut. Porozmawiałem z nią, ostrzeżenie, nic nie dało, więc good bye and good luck. Nie dość, że nie wykonuje dobrze swojej pracy, to jeszcze wpływa negatywnie na innych.

Jeżeli ktoś pracuje dobrze (wykonuje wymaganą pracę) i jest fair, wtedy nie ma żadnego problemu.

Tak jak napisałem koleżance, zgadzam się i zdaję sobie sprawę, że takie coś istnieje. Należy to tępić. Jeżeli komuś nie wystarczy zmiana miejsca pracy, są inne sposoby. Zaczynając od drogi postępowania sądowego, kończąc na upublicznianiu (Internet, prasa). Przecież każdy może teraz coś nagrać telefonem. Wiadomo, że taki dowód w sądzie nie przejdzie (tak samo nagrywanie dyktafonem), ale anonimem wysłanym do gazety/telewizji może ktoś się zainteresuje?

Ja wszystko rozumiem, tylko nie chodzi o to, że, pracownicy nie przykładają się do pracy, że olewają pracę.

Cały czas chodzi o "niesłuszne nękanie kogoś, dręczenie w pracy".

Wielu pracowników, wykonuje swoją pracę bardzo dobrze i niczego nie można im zarzucić.

A to, że jest w wielu miejscach pracy, stosowany mobbing, wobec niewinnych pracowników, to jest to wina, tylko i wyłącznie przełożonych, kierowników.

Problemem jest często to, że w pracy, niektórzy sobie z czymś nie radzą, bo nakłada się na nich za dużo rzeczy.

 

Tacy pracodawcy nie szanują swoich pracowników lub tylko "wybranych" pracowników, których sobie upatrzyli.

To jest na takiej zasadzie: "Ty za wolno pracujesz! Masz wykonać pracę w ciągu krótkiego czasu, bo inaczej będziesz miał problemy! Nie obchodzi mnie, jak to zrobisz! Jak nie dasz rady, to Cię wyrzucę na zbity pysk"!

I to jest jedna z form mobbingu, bo się stosuje, na pracowniku, presję, zastraszanie.

Całkowity brak poszanowania, odpowiedniego podejścia z szacunkiem do pracownika.

 

Czy coś takiego należy tolerować w pracy? Godzić się z tym? Otóż nie.

Właśnie, każdy, kto tego doświadcza w pracy, styka się z tym, powinien się przeciwstawiać, czasem nawet agresywnie.

Skoro takie nastawienie, wobec pracowników, mogą mieć pracodawcy, kierownicy, to i pracownicy, powinni się odwdzięczać tym samym, wobec pracodawców.

 

"Skoro Ty masz do mnie lekceważący stosunek, bo nękasz mnie w pracy i nie dajesz normalnie pracować. Masz wobec mnie agresywne nastawienie i nie szanujesz mnie, ja będę Cię traktował tak samo i też będę miał do Ciebie, agresywne nastawienie".

Tak powinni się przeciwstawiać, nękani pracownicy, bo racja leży po ich stronie.

Tylko potrzeba na to siły i odwagi.

Sprawiedliwość, powinna leżeć na sercu, normalnym ludziom, którzy się nie zgadzają z takimi rzeczami.

Nie powinno być też na to przyzwolenia w pracy, ze strony innych pracowników, którzy widzą taką sytuację, wiedzą o niej.

A z tym bywa różnie.

Jeden się za kimś w pracy wstawi, inny to oleje, bo stwierdzi, "że nie chce mieć problemów, ze strony przełożonych".

 

Dokładnych statystyk "mobbingu w pracy" nie ma.

Ale, według psychologów i socjologów, bardzo wielu ludzi, którzy pracują, godzą się na mobbing, bo chcą utrzymać pracę.

Czasem jest trudno udowodnić takim pracodawcom, że "mobbing", w ogóle jest w pracy stosowany.

Każdy pracodawca, może się tego wyprzeć i powiedzieć, że "tak wcale nie było. Pracownicy sobie coś wymyślili".

Tutaj, zawsze jest większa przewaga, ze strony pracodawców, bo oni wiedzą, że nie zawsze jest łatwo im coś takiego udowodnić.

 

Ale, czy to znaczy, że w takim przypadku ma wygrywać paskudna niesprawiedliwość?

Ja bym nigdy na to nie pozwolił.

Ja bym walczył, do upadłego z niesprawiedliwością.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Bonus

W ogóle, w wielu miejscach pracy, panuje obojętność wobec pracowników.

Nie ma, jakiejś takiej "pracowniczej więzi", tylko ludzie tam siedzą, tacy "przymuleni" i pracują.

Każdy każdego traktuje obojętnie.

Nie jest tak wszędzie, ale dość często.

 

Są chore czasy w Polsce.

Gdy ja pracowałem w zakładzie pracy, też tam panowała, wobec mnie, obojętność. Tak, jakby mnie tam w ogóle nie było.

A przecież, ja razem z nimi pracowałem, więc ja, powinienem być traktowany na równi z innymi.

Co więcej, zarzucono mi, że ja "mam lekceważący stosunek do pracy".

 

Bo ktoś, coś źle zrozumiał, jakąś bzdurę i ktoś w to wierzył.

Tylko na jakiej podstawie mi coś takiego zarzucono? Czy ktoś tam to u mnie sprawdził? Takiej sytuacji nie było, ponieważ ja pracowałem normalnie.

Ale, żeby się mnie pozbyć z tej pracy, celowo mi, najprawdopodobniej kierowniczka zarzuciła taką bzdurę i poszło to do dyrektora.

Dyrektor otrzymał nieprawdziwą i niesprawdzoną informację o tym i mnie zwolnili.

Nie przedłużyli mi dalszej umowy.

No to, jeśli ma być w miejscach pracy taka atmosfera, to po co w ogóle zatrudniać nowych pracowników? Żeby ich tak samo traktować?

 

I takie "chore" patologie, mają miejsce w kraju cywilizowanym.

No to ja tylko pogratuluje naszego Kraju.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie w pracy od pewnego czasu znacznie poprawiła się atmosfera, bo wcześniej była dość napięta- pracownicy narzekali na to, że są zmęczeni, bo siedzą po 9 h przy komputerach i że nikt nie dba o ich zdrowie...no nieprzyjemnie. na całe szczęście szef pokazał się z bardzo dobrej strony, bo zatrudnił firmę, która zajmuje się zdrowiem pracowników, oferują masaże, ćwiczenia, jakieś warsztaty i u nas to bardzo fajnie zadziałało.Jako, że jest to projekt cykliczny- pracownicy korzystają z tego co jakiś czas i już nie ma problemu z brakiem zainteresowania ich zdrowiem. zresztą to dobry pomysł na integrację takie warsztaty ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
bo wcześniej była dość napięta- pracownicy narzekali na to, że są zmęczeni, bo siedzą po 9 h przy komputerach i że nikt nie dba o ich zdrowie...
Ja chciałbym pracować tylko 9 h, już w tym tygodniu przepracowałem blisko 50 h a jeszcze 3 dni pracy przede mną.

 

A ogólnie cały post o tej firmie wydaje mi się podejrzany, pewnie to jakaś kryptoreklama.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Atmosfera może być kiepska nie tylko przez zachowanie zwierzchnictwa, ale ogólnie przez ludzi, którzy tam pracują. Największy problem pojawia się w miejscach, gdzie każdy każdemu najchętniej wbiłby nóż w plecy. Ciężko takie coś wytrzymać i się nie zdołować. Człowiek chce być w porządku w stosunku do innych, choć wie, że w druga stronę to nie działa. Jak myślicie, jaka postawa w tym wypadku byłaby "najlepsza"?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W związku z pandemią 31.12 straciłam pracę. Myślałam, że świat wali mi się na głowę. Z czasem jednak zrozumiałam, że dobrze się stało, bo atmosfera była po prostu chora. Znalazłam sobie inną pracę i wejdę w skład zupełnie obcych dla siebie ludzi - nowy zespół. Nie będzie układów, układzików, plotek i wiecznego niepokoju co do wypłat. Nie będzie głupich dogadywań i traktowanie jednych lepiej a drugich gorzej. Mam nadzieję, że atmosfera w nowej pracy sprawi, że chociaż trochę ulży mi w kwestii pracy z ludźmi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×