Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Pan1karz

Użytkownik
  • Zawartość

    183
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Dotychczas nie bałem się łączenia ze sobą leków, aż od pewnego dnia najbliższa i generyczna rodzina zaczęła zwracać mi uwagę, że dziwnie się zachowuję, dziwnie mówię, mam jakieś tiki nerwowe, zamiast stać prosto wyginam się. Dopiero po czasie, po paru tygodniach takiego zachowania zacząłem podchodzić do tego krytycznie, wcześniej myślałem sobie 'o co im kurde chodzi?' Czułem się dobrze, więc pewnie gadają od rzeczy. Po coraz mocniejszych opier... od żony, brata itd. zdecydowałem się zadzwonić do doktorka. Okazało się, tzn. wytłumaczono mi iż wpadłem w stan tzw. 'submania'. Wynika podobno ze zbyt gwałtownego podniesienia nastroju. Czyli wcześniej czułem się źle (czy tam znośnie, jako tako powiedzmy), natomiast jakiś czas po wejściu na 225 mg wenlafaksyny w połączeniu z metylofenidatem po prostu odpłynąłem. Patrząc wstecz niewiele pamiętam z tego okresu, poza tym że czułem się dobrze lub bardzo dobrze. Podobno wyglądałem jak naćpany, wszystko miałem w 4 literach, było mi dobrze. W tej samej rozmowie doktor kazał natychmiast zmniejszyć wenlę do 150 mg, jak to ujął 'należy jak najszybciej zbić ten zbyt wysoki nastrój' i powiedział że mam szczęście albo dobrze, że w ogóle zacząłem do tego podchodzić krytycznie, ponieważ ma/miał pacjentów którzy będąc w niniejszym stanie podchodzili do otoczenia/uwag bezkrytycznie i tak trwali w tym miesiącami albo i dłużej dopóki coś się nie stało (jakiś wypadek albo ktoś z rodziny skontaktował się z lekarzem). Podzieliłem się już tą historią z jedną osobą z forum (pozdro Paweł ), natomiast chciałbym aby też inni poznali ją ku przestrodze i wyciągnęli odpowiednie wnioski. Ja wiem że jednego 450 mg wenli o 120 medi nie ruszy, ale mnie 'poryło' 225 w + 60 m i to zdrowo. Moim zdaniem to mocne leki i należy ostrożnie się z nimi obchodzić, tj. powoli zwiększać dawki, obserwować zmiany i przede wszystkim poinformować zaufane osoby o leczeniu i przyjmowaniu danych leków jednocześnie prosząc ich o zwrócenie uwagi jeśli zauważą niepokojące ich objawy/zachowania. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że człowiek nie zdaje sobie sprawy z tego co właśnie się stało. Przerażające z perspektywy czasu. Od momentu jak jestem na 150 mg wenli, wszystko w normie i stabilnie, nikt też nie zgłasza nic niepokojącego w zachowaniu. Hmm, jeśli moderator uważa, że post powinien się znaleźć w wątku o wenlafaksynie, wówczas proszę o przeniesienie.
  2. E tam, wydaje Ci się. Na 150 jest już nieźle (działa jak mocny ssri, trochę na napęd), ale powyżej tej dawki dopiero lek ten pokazuje co potrafi... U mnie konkretne działanie antydepresyjne z zadowalającym napędem, na 225 mg. Skutki uboczne nie są jakieś tragiczne. Może potliwosc jest zauważalna, szczególnie podczas wysiłku fizycznego. Ale plusy raczej przeważają minusy, zresztą zawsze można wrócić w dół z dawka. Powodzonka i zdrówka.
  3. Od tych ludzi którzy są w stanie takie recepty dostać, ale cichosza
  4. Cześć Lord. Niezmiernie cieszy mnie Twój powrót na forum, a przede wszystkim do 'formy'. Byłem w stałym kontakcie z Lilith i przesyłalem pozytywne fluidy oraz nawet jakiś tekst ode mnie poszedł. Wiem, że mamy różne poglądy na pewne sprawy, szczególnie vendorow, głównie 'polskich ciuli' ale to nie ma aż takiego wielkiego zmęczenia. Ważne żeś zdrów. U mnie się posypało równo, w pracy, trochę małżeństwo 'nie bangla' tak jak powinno, koniec końców jestem na wenli 225 mg która jakoś tam daje radę, plus terapia. Ale koniec rzucania w twarz życiem osobistym Jeśli chodzi o phenibut, ja miałem pewne obawy jeśli chodziło o Twoją poezję na jego temat, ale to głównie z troski o możliwość w popadniecie w uzależnienie. Sam pamiętam jak pisałem i czytałem w ostatniej klasie liceum wiersze o amfetaminie. Podczas sniffingu słuchałem Andrea Bocelli'iego - wiem, potarcie na maxa. Na podstawie tej analogii jedynie moje skojarzenie i zwrócenie uwagi na ten wątek poetycki, kierując się troską, aby nie popasc w takie bagno jak ja kiedyś. Na pewno nie miałem na myśli podważenia jakości towaru z PC (ani sugestii że coś sobie mogłeś przez niego zrobić ze zdrowiem), sam nie raz brałem od nich. Jedynie obawa przed uzależnieniem, które jest tragicznym bagnem. Sam przez to przechodziłem. Dobra, to chyba wystarczy tych wypocin. Życzę zdrówka, aby się utrzymało. Pozdrawiam. [quote name="Lord Cappuccino]Wróciłfem. Jak widać nie tak łatwo mnie zabić. Geny zjebane' date=' ale fizjologia szczura. Miejcie to na uwadze w przyszłości, skoro ta sztuka nie udała się nawet chemikom gru, specnazu i kgb. Ślę podziękowania za wszystkie wiadomości sprzed roku. Wszystkie stare mordy, które nadal się tu udzielają i dobrze o mnie myślały, witajcie - macie dożywotnie uznanie. Witam nowych użytkowników. Na zaległe pw będę odpowiadał w miarę możliwości. Nie udzielam nowych porad w sprawach psychofarmakologiczno-chemicznych na pw, gdyż jak mawiał największy mędrzec naszych czasów: "Głupiec, który lubi udzielać rad, jak pielęgnować ogród, nigdy nie zadba o własne rośliny." ~ P. Coelho, z poradnika dla uprawiających konopie indyjskie. Czasem może coś skrobnę na forum. Wszelkie inne pw nadal mile widziane. Dla tych, którzy postawili na mnie krzyżyk i źle mi życzyli, krótki komunikat ->>> Straszny bordel się tutaj zrobił, ktoś to musi posprzątać. Nie będę tutaj zaglądał tak często jak w złotym okresie administratury, ale coś tam będę ogarniał w miarę możliwości. Howgh![/quote']
  5. Potwierdzam - 150 mg jeszcze muli, niewiele napędu daje (u mnie). Wejście na 187,50 mg już dało sporą różnicę, natomiast teraz jestem na 225 mg (oraz 60 mg Miansy) i jest si. Mam energię, napęd, chęć do działania. Lęki, fobie, natręctwa zlikwidowane. Zamiast odstawiać również proponuję spróbować zwiększyć dawkę. Uboki nie są jakieś uciążliwe, a działanie tego leku w wyższych dawkach, wydaje mi się, że pokazuje swój potencjał.
  6. U mnie dłuuugo się rozkręcała. Miesiąc to absolutne minimum, aby pozytywne efekty zaczęły zakrywać skutki uboczne. Solidna poprawa jakoś po 2 miesiącach u mnie się pojawiła. W końcowej fazie uboków najcięższe były bardzo mocne bóle głowy. Ja bym w tym momencie nie myślał o odstawieniu. Najpierw trzeba się wyleczyć. Aktualnie nie zamierzam mojego zestawu odstawiać przez minimum rok, obojętnie co by nie doradzał lekarz.
  7. Bez zmian względem 30 mg mianseryny, u mnie. Razem z wenlafaksyną 150 mg fajnie się uzupełniają. Tonizują ewentualną nadpobudliwość, dobrze się zasypia. Nie ma problemu rano ze wstawaniem. Apetyt nie jest nadmierny, Biorąc mianserynę z escitalopramem wyraźnie tyłem, teraz nie. Jestem zadowolony z tego zestawu (wenla 150 + miansa 30 ok, natomiast wenla 150 + mirta 15 jeszcze lepiej).
  8. Mirtę biorę od dwóch dni w dawce 15 mg jako zastępstwo 30 mg mianseryny. Moje obserwacje na tym etapie ograniczają się do jednego wniosku: zdecydowanie lepiej usypia i dobrze się śpi.
  9. Ja aktualnie na 150 mg wenli i 30 mg miansy, ale na dniach potestuję i porównam do niej mirtę. Wenla moim zdaniem jest bardzo dobrym lekiem. W miarę długo dawałem radę na 75 mg, ale sytuacja życiowa i parę kwestii zawodowych dosyć mocno się skomplikowały, po konsultacji z lekarzem najpierw podniesienie dawki do 112,50 mg dało jako taką poprawę, ale dalej słabo funkcjonowałem. Dopiero podniesienie na 150 mg i dodanie miansy wprowadziły stabilizację. Z uboków najbardziej dokuczliwa jest ogromna potliwość, szczególnie w obecnych temperaturach...
  10. Bioxetin to był mój pierwszy antydepresant. Mam do niego sentyment i nie mogę powiedzieć o nim złego słowa. Pamiętam że po około 2-3 tygodniach pojawiło się pobudzenie - sporo dodatkowej energii, którą trzeba było odpowiednio spożytkować w ciągu dnia, abym mógł myśleć o spaniu w nocy. Przez pierwsze dni na 'nowym powerze' byłem wręcz agresywny, wdawałem się w kłótnie, nierozsądne zachowania samochodem na drodze itd. Następnie przyjąłem plan rozporządzania energią, czyli zaraz po przebudzeniu przekąsiłem coś, brałem bioxetin i jechałem do lasu biegać przez godzinę. Taki wysiłek dawał sporą ulgę, ale 'niestety' energia wciąż mnie roznosiła więc zabrałem się za remont własnego pokoju (to było kilkanaście lat temu, wtedy jeszcze mieszkałem z rodzicami). Zrobiłem ściany, pomalowane 3 razy, małe przemeblowanko. Biegałem praktycznie codziennie niezależnie od pogody. Po około 4 tygodniach zaczął poprawiać się nastrój, a po 6 tygodniach był już znakomity (spore chęci do życia, 'socjalizowania się', planowanie przyszłości). Energia zaczęła się stabilizować (być może nauczyłem się z nią żyć?), wszystko zaczęło się układać. Z czasem przeszedłem na Seronil pakowany po 100 sztuk, wychodziło dosyć korzystnie cenowo. Dlatego od siebie radzę przeczekać początkowy okres. Mimo, że jest to dosyć słaby lek (np. w porównaniu do wenlafaksyny, którą biorę aktualnie), subiektywnie uważam, że może być skuteczny.
  11. U mnie 7 tydzień na 75mg. Samopoczucie rewelacyjne - żadnych objawów nerwicowo-depresyjnych, spore chęci do życia i ogólnego działania. Brak 'zamułek', potrzeby drzemek i dysfunkcji s. jak na SSRI. Jedyne co pojawiło się od około 2 tygodni to mocne bóle głowy. Trwa to jednym razem 2 dni, innym 3 dni. Ciśnienie w normie. Z proszków bez recepty: paracetamol nic nie daje, metamizol (pyralgina) 1g nieco zmniejsza ból, 2g likwiduje go prawie całkowicie. Ktoś też się z tym spotkał? Powinno minąć z czasem?
  12. Czuję się dobrze - wenlafaksyna działa i układam sobie do kupy rozbabrane sprawy. Natomiast moja żona mówi, że od jakiegoś czasu jak biorę ten lek jestem, jak to określiła 'otumaniony emocjonalnie'.
  13. Ja rzuciłem w cholerę Deprexolet i nie miałem z tego powodu uboków. Brałem około 60 mg, zjeżdżałem z tego co parę dni po 10 mg i w końcu tą 10-tkę odstawiłem. Zasypiam bez problemu. Jedyne co mi przychodzi do głowy, mogą Ci wrócić nocne wybudzenia, aczkolwiek niekoniecznie. Jak długo bierzesz Lerivon? Ja bym pociągnał na dawce 5 mg 1-2 tygodnie i sprawdził jak będzie. Sporo dawało mi branie leku o wcześniejszej porze (max 23:00) i położenie się do spania jakieś pół godziny później.
  14. Tak, ja brałem - 0 interakcji. BCAA jeśli nie będzie brane w formie płynnej (wysokość dawki) nie powinno zaszkodzić. Brałem kiedyś BCAA Olimp Xplode 1kg w prochu zgodnie z zaleceniami producenta łącznie z escitalopramem - nie psuło leczenia.
×