Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Phobos1

Niszczycielskie myśli

Rekomendowane odpowiedzi

I znowu dostałem ataków nerwicy jak 5 lat temu. Kiedyś miałem groźniejszą, ze wyrzucę psa z balkonu, pamiętam, że raz się aż położyłem na podłodze i dostałem bólu brzucha. Tamto jakoś przeszło, jak wiele innych. Niestety jak 1 ustepują na ich miejsce pojawiają się nowe - często to one zastępują te stare - w danej chwili robią się silniejsze i stare stają się całkowicie obojętne. Zbyt często jestem przez nie nerwowy i nieskoncentrowany. Potem miałem niby niegroźne - przeszkadzały mi np, lampka na biurku, lampa w pokoju, lusterko boczne w samochodzie - czułem że mi się od nich wzrok męczy. I oczywiście sprawdzanie czy drzwi zamknięte, gaz wyłączony, woda zakręcona po kilka razy przed dłuższym wyjściem z domu.

Gorzej się zrobiło na przełomie roku - dostałem miesiąc pracy, w której się nie sprawdziłem i nie zostałem na dłużej, dużo nerwów i niewyspania źle się odbiły na zdrowiu.

Ostatnie natręctwo dotyczy popularnej gry MMO o czołgach w którą gram od 3,5 roku - może pomyslicie, że błahe, ale. Zawsze miałem jakieś natręctwa, żeby bawić się oknami sprzedaży czołgów premium (które albo sa zdobyczne, albo za realną kasę) - zaznaczałem sprzedaż, ale zawsze anulowalem w odpowiednim momencie. W końcu się doigrałem i sprzedałem 1 z nich - 1 było do odzyskania i mi go oddali - miałem już się nie bawić tymi oknami, ale to dało skutek odwrotny. Dochodziło do ciągłego niepokoju, latania po tych wszystkich oknach i coraz bardziej zaawansowanych kombinacji -ciagle musiałem wchodzić do tej gry, zaznaczać te czołgi, wpisywać kwotę sprzedaży i anulować na różne sposoby - próbowałem z tego wychodzić, ale pojawiały się nowe natręctwa - każde wejście miało być ostatnie i miałem poczuć spokój i z tym skończyć. Aż doigrałem się po raz kolejny i sprzedałem swój najdroższy pojazd. Wkurzyłem się odinstalowałem grę, opiłem się piwa, ale rano i cąły dzień się czułem fatalnie. Gry nie miałem to powiniem na dłuższą metę mieć spokój -ale przyszło mi do głowy coś bardziej destruktywnego - bawić się oknami w koncie bankowym - chcialem/niechciałem zrobić przelew zwrotny i znowu stresująca zabawa oknami, nawet wpisałem kod autoryzacyjny, który anulowałem. I tak się tego przeraziłem, że masakra, że już zwariowałem, wyszedłem na spacer z psem, trochę się poprawiło, ale po przyjściu znowu musiałem wejść na konto. Teraz byłem spokojny, ale jak o tym piszę, znowu robi się jakiś niepokój.

 

Ta część nerwicy dotyczy jakiejś destruktywnej niepewności - zmuszania się do robienia rzeczy, które są ryzykowne i dotyczą jakiegoś uszkodzenia lub zniszczenia czegoś. Jeżeli wiem, że czynność X Na 100% spowoduje jakieś zniszczenie, stratę uszkodzenie to tego nie zrobię, ale jeżeli nie wiem czy czynność X uszkodzi coś czy nie, to nerwica będzie mnie pchała by to sprawdzić. Potem też tworzą sie tego jakieś sekwencje, lub trzebna to zrobic dostateczną ilość razy - najczęściej 3x, czasem 6x i 9x, 13x, które mogą być pechowe. Lub powótrzenia dla pewności innego dnia, po innych czynnościach, które mogły być pechowe.

 

Coś juz muszę z tym zrobic - może pójść w końcu do psychatry, czy moze jakieś autoterapie i dam jeszcze radę z tego wyjść sam. Boję się trochę iść do psychiatry, bo to jakieś przyznanie sie do porażki, że nie mogę sobie z tym sam poradzić, albo że psychoterapia/leki okażą się nieskuteczne. A musze jakoś z tego wyjść w tym roku, znaleźć stałą pracę w końcu, jakiś spokój i szczęście.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×