Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
ktoś1999

Problemy w szkole

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

Mam 16 lat właśnie poszłam do 1 LO. Wtedy złapały mnie straszne nerwy, że sobie nie poradzę. Źle czułam się w tamtej szkole. Też nie był to mój wybór tylko rodziców. Po 2 miesiącach cierpienia zmieniłam szkole na taką, która sama wybrałam. Ale to nic nie daje. Czuje się nadal tak samo. Rano mam odruchy wymiotne, w szkole mam ochotę uciec lub coś rozwalić, boli mnie brzuch, non stop chodzę śpiąca, ręce mi się trzęsą, często boli mnie głowa, chce mi się płakać i to właśnie robię, chodzę smutna, to co sprawiało mi przyjemność już tego nie robi, straszenie schudłam, czasami nachodzą mnie myśli samobójcze. Przez to sytuacja w domu jest napięta. Rodzice starają się mi pomóc ale nie potrafią zrozumieć co czuje. Co mam zrobić ? Zastanowiam się nad nauczaniem indywidualnym ale wiem, że ciężko je dostać i nie wiem jak zareagują rodzice na to. Liczę na jakieś pomysły ale czuje, że to mnie niszczy i nie chce tam chodzić. Jestem całkiem inną osobą od tych 2 miesiący. POMOCY!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Witam,

Mam 16 lat właśnie poszłam do 1 LO. Wtedy złapały mnie straszne nerwy, że sobie nie poradzę. Źle czułam się w tamtej szkole. Też nie był to mój wybór tylko rodziców. Po 2 miesiącach cierpienia zmieniłam szkole na taką, która sama wybrałam. Ale to nic nie daje. Czuje się nadal tak samo. Rano mam odruchy wymiotne, w szkole mam ochotę uciec lub coś rozwalić, boli mnie brzuch, non stop chodzę śpiąca, ręce mi się trzęsą, często boli mnie głowa, chce mi się płakać i to właśnie robię, chodzę smutna, to co sprawiało mi przyjemność już tego nie robi, straszenie schudłam, czasami nachodzą mnie myśli samobójcze. Przez to sytuacja w domu jest napięta. Rodzice starają się mi pomóc ale nie potrafią zrozumieć co czuje. Co mam zrobić ? Zastanowiam się nad nauczaniem indywidualnym ale wiem, że ciężko je dostać i nie wiem jak zareagują rodzice na to. Liczę na jakieś pomysły ale czuje, że to mnie niszczy i nie chce tam chodzić. Jestem całkiem inną osobą od tych 2 miesiący. POMOCY!

 

 

Cześć Ktosiu.

Rozumiem Cię doskonale, co prawda jestem już na ostatnim roku studiów, ale mam poważne obawy co do tego, czy je skończę. Bardzo denerwuję się za każdym razem, gdy mam jechać na zajęcia, a gdy już tam jestem, to myślę tylko o tym, by wrócić do domu.

Nie mam niestety żadnej złotej porady dla Ciebie, bo sama do żadnych wniosków jeszcze nie doszłam, ale mogę powiedzieć tyle:

nie pozwól, żebyś została sama z tym problemem; musisz szczerze i otwarcie porozmawiać z rodzicami, albo z inną bliską osobą. Tym bardziej, jeśli masz myśli samobójcze! Może warto byłoby też porozmawiać z psychologiem na ten temat? Dobrze chyba byłoby dojść do źródła problemu.

 

Indywidualne nauczanie to nie jest do końca głupi pomysł, sama mam zamiar starać się o Indywidualną Organizację Studiów, Pamiętam, że w gimnazjum miałam znajomą, która przez nerwicę miała nauczanie indywidualne i teraz ma się bardzo dobrze, założyła rodzinę i wydaje się być szczęśliwa :)

Z drugiej jednak strony, po sobie widzę, że zamiatanie problemu pod dywan jest kiepską taktyką. Przynajmniej u mnie wygląda to tak, że jeśli zamknę się w domu na jakiś czas, to potem opuszczenie go wymaga nadludzkiego wprost wysiłku.

 

że nie jesteś z tym problemem sama. Na pewno jest sposób, żeby Ci jakoś pomóc.

Wybacz, że moja wypowiedź nie wnosi zbyt wiele tematu, ale chciałam tylko zaznaczyć, że nie jesteś z tym problemem sama. Na pewno jest sposób, żeby Ci jakoś pomóc. :-) Powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Witam,

Mam 16 lat właśnie poszłam do 1 LO. Wtedy złapały mnie straszne nerwy, że sobie nie poradzę. Źle czułam się w tamtej szkole. Też nie był to mój wybór tylko rodziców. Po 2 miesiącach cierpienia zmieniłam szkole na taką, która sama wybrałam. Ale to nic nie daje. Czuje się nadal tak samo. Rano mam odruchy wymiotne, w szkole mam ochotę uciec lub coś rozwalić, boli mnie brzuch, non stop chodzę śpiąca, ręce mi się trzęsą, często boli mnie głowa, chce mi się płakać i to właśnie robię, chodzę smutna, to co sprawiało mi przyjemność już tego nie robi, straszenie schudłam, czasami nachodzą mnie myśli samobójcze. Przez to sytuacja w domu jest napięta. Rodzice starają się mi pomóc ale nie potrafią zrozumieć co czuje. Co mam zrobić ? Zastanowiam się nad nauczaniem indywidualnym ale wiem, że ciężko je dostać i nie wiem jak zareagują rodzice na to. Liczę na jakieś pomysły ale czuje, że to mnie niszczy i nie chce tam chodzić. Jestem całkiem inną osobą od tych 2 miesiący. POMOCY!

 

 

Cześć Ktosiu.

Rozumiem Cię doskonale, co prawda jestem już na ostatnim roku studiów, ale mam poważne obawy co do tego, czy je skończę. Bardzo denerwuję się za każdym razem, gdy mam jechać na zajęcia, a gdy już tam jestem, to myślę tylko o tym, by wrócić do domu.

Nie mam niestety żadnej złotej porady dla Ciebie, bo sama do żadnych wniosków jeszcze nie doszłam, ale mogę powiedzieć tyle:

nie pozwól, żebyś została sama z tym problemem; musisz szczerze i otwarcie porozmawiać z rodzicami, albo z inną bliską osobą. Tym bardziej, jeśli masz myśli samobójcze! Może warto byłoby też porozmawiać z psychologiem na ten temat? Dobrze chyba byłoby dojść do źródła problemu.

 

Indywidualne nauczanie to nie jest do końca głupi pomysł, sama mam zamiar starać się o Indywidualną Organizację Studiów, Pamiętam, że w gimnazjum miałam znajomą, która przez nerwicę miała nauczanie indywidualne i teraz ma się bardzo dobrze, założyła rodzinę i wydaje się być szczęśliwa :)

Z drugiej jednak strony, po sobie widzę, że zamiatanie problemu pod dywan jest kiepską taktyką. Przynajmniej u mnie wygląda to tak, że jeśli zamknę się w domu na jakiś czas, to potem opuszczenie go wymaga nadludzkiego wprost wysiłku.

 

że nie jesteś z tym problemem sama. Na pewno jest sposób, żeby Ci jakoś pomóc.

Wybacz, że moja wypowiedź nie wnosi zbyt wiele tematu, ale chciałam tylko zaznaczyć, że nie jesteś z tym problemem sama. Na pewno jest sposób, żeby Ci jakoś pomóc. :-) Powodzenia!

 

Dziękuję za te słowa :*

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Witam,

Mam 16 lat właśnie poszłam do 1 LO. Wtedy złapały mnie straszne nerwy, że sobie nie poradzę. Źle czułam się w tamtej szkole. Też nie był to mój wybór tylko rodziców. Po 2 miesiącach cierpienia zmieniłam szkole na taką, która sama wybrałam. Ale to nic nie daje. Czuje się nadal tak samo. Rano mam odruchy wymiotne, w szkole mam ochotę uciec lub coś rozwalić, boli mnie brzuch, non stop chodzę śpiąca, ręce mi się trzęsą, często boli mnie głowa, chce mi się płakać i to właśnie robię, chodzę smutna, to co sprawiało mi przyjemność już tego nie robi, straszenie schudłam, czasami nachodzą mnie myśli samobójcze. Przez to sytuacja w domu jest napięta. Rodzice starają się mi pomóc ale nie potrafią zrozumieć co czuje. Co mam zrobić ? Zastanowiam się nad nauczaniem indywidualnym ale wiem, że ciężko je dostać i nie wiem jak zareagują rodzice na to. Liczę na jakieś pomysły ale czuje, że to mnie niszczy i nie chce tam chodzić. Jestem całkiem inną osobą od tych 2 miesiący. POMOCY!

 

 

Cześć Ktosiu.

Rozumiem Cię doskonale, co prawda jestem już na ostatnim roku studiów, ale mam poważne obawy co do tego, czy je skończę. Bardzo denerwuję się za każdym razem, gdy mam jechać na zajęcia, a gdy już tam jestem, to myślę tylko o tym, by wrócić do domu.

Nie mam niestety żadnej złotej porady dla Ciebie, bo sama do żadnych wniosków jeszcze nie doszłam, ale mogę powiedzieć tyle:

nie pozwól, żebyś została sama z tym problemem; musisz szczerze i otwarcie porozmawiać z rodzicami, albo z inną bliską osobą. Tym bardziej, jeśli masz myśli samobójcze! Może warto byłoby też porozmawiać z psychologiem na ten temat? Dobrze chyba byłoby dojść do źródła problemu.

 

Indywidualne nauczanie to nie jest do końca głupi pomysł, sama mam zamiar starać się o Indywidualną Organizację Studiów, Pamiętam, że w gimnazjum miałam znajomą, która przez nerwicę miała nauczanie indywidualne i teraz ma się bardzo dobrze, założyła rodzinę i wydaje się być szczęśliwa :)

Z drugiej jednak strony, po sobie widzę, że zamiatanie problemu pod dywan jest kiepską taktyką. Przynajmniej u mnie wygląda to tak, że jeśli zamknę się w domu na jakiś czas, to potem opuszczenie go wymaga nadludzkiego wprost wysiłku.

 

że nie jesteś z tym problemem sama. Na pewno jest sposób, żeby Ci jakoś pomóc.

Wybacz, że moja wypowiedź nie wnosi zbyt wiele tematu, ale chciałam tylko zaznaczyć, że nie jesteś z tym problemem sama. Na pewno jest sposób, żeby Ci jakoś pomóc. :-) Powodzenia!

Dziękuję za te słowa. Miło że ktoś odpowiedział. Życzę szczęścia i tobie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zapomniałam dodać, że to nie jest mój pierwszy taki epizod. Jeden miał miejsce W zerówce, drugi między 5 a 6 klasa i tu doszło samookaleczanie. Ale dałam sobie wtedy radę sama. Teraz czuje, że nie dam i ze skończy się to źle .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dokładnie rozumiem Twój problem, bo borykałam się z nim sporo czasu (i właściwie do dzisiaj borykam, chociaż może nie w aż takim stopniu). Co prawda, liceum skończyłam, ale właśnie to tam zaczęły się moje problemy- w 2 klasie przestałam chodzić na ponad 2 miesiące. Nie byłam w stanie wyjść z domu, a przy końcówce 1 klasy sporo uciekałam albo nie chodziłam- właśnie przez lęki. I wtedy rozpoczęłam terapię, bo zdałam sobie sprawę, że to wszystko poszło już za daleko, skoro nie potrafię pójść do szkoły. Terapia sporo dała, naprawdę. Dostałam też leki, na które nie narzekałam. I dostałam też indywidualne- co uratowało mi skórę, naprawdę. Bo psychicznie czułam się lepiej, wiedząc, że jak pójdę do szkoły, nie będę w grupie 30-paru ludzi. Poza tym nauczyciele na indywidualnym są zupełnie inni, także ja też okres wspominam bardzo dobrze :) Nauczanie indywidualne miałam do końca liceum, zdałam maturę. Studia to trochę inny temat :P

Jeśli chodzi o moje rady dla Ciebie to przede wszystkim musisz rozpocząć walkę z tym. Nerwica nie ustanie sama, a wręcz przeciwnie- zacznie się nasilać. Porozmawiaj szczerze z rodzicami, muszą wiedzieć co się dzieje, bo większość z nich wychodzi z założenia, że dzieci są leniwe i "kombinują" (moi byli tacy sami, także dokładnie wiem jak się czujesz). I najważniejsze- terapia, terapia, terapia. Bez tego ani rusz. A indywidualne załatwia się u psychiatry w takim przypadku. Moja psychiatra sama nawet mi zaproponowała takie rozwiązanie, więc nie powiedziałabym, że jest to trudne, ale to też zależy od lekarza. Aha, ważna rzecz- ja indywidualne miałam w szkole, nie w domu. Ta druga opcja jest słaba w tym przypadku, bo nie możesz odcinać się od ludzi, a wręcz przeciwnie.

Jeśli miałabyś jakieś pytania/wątpliwości lub się wyżalić to dawaj na PW :)

 

Powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×