Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
barikello

Czy można "nauczyć się" poznawać ludzi? [plany zmiany]

Rekomendowane odpowiedzi

Nie wiem czy tytuł jest do końca trafiony, ale chyba można się domyślić o co mi chodzi.

 

Miałem swoje problemy; depresje, później wmówiona (lub nie) fobia społeczna - w jakimś stopniu pewnie ją miałem, wyobcowanie, do tego kiepskie relacje w domu z rodziną. Stałem się odludkiem bez znajomych (nie wspominając o przyjaciołach), który jak ognia z czasem zaczął też unikać spotkań rodzinnych - czy to na święta, czy normalne odwiedziny weekendowe, które kiedyś były tradycją.

 

Miałem pewien okres w swoim życiu, kiedy było mi wszystko jedno, nie lubiłem ludzi, twierdziłem, że nie są mi potrzebni, a takie sprawy jak prawdziwą przyjaźń wolałem włożyć między bajki - bo ludzie prędzej czy później skrzywdzą, więc lepiej zająć się samym sobą i nie zawracać sobie głowy takimi sprawami.

 

Ile to trwało? 10-12 lat? Połowa mojego życia ;) Jaki teraz jestem...można się domyślić; część już wiecie z drugiego akapitu.

 

Widzę wielu ludzi i nie chcę żeby tak dłużej było. Zazdroszczę im życia towarzyskiego, tego co robią w życiu - i nawet bez Tylko czy dla mnie nie jest za późno? Nie umiem nawiązywać kontaktów z ludźmi, może nawet działam odpychająco, bo z reguły jestem pochmurny. Pewnie nigdy nie będę duszą towarzystwa, ale chciałbym poznać kiedyś ludzi, którzy by mnie zaakceptowali i dzięki którym mógłbym się zmienić, śmiać się, poznawać "świat", robić rzeczy, których nigdy do tej pory nie robiłem i być w miejscach, w których nigdy nie byłem. Wielu by się zdziwiło, jakie małe rzeczy by mnie ucieszyły... takie pewnie, dla większości które są normalne, codzienne, powszednie.

 

Czy po kilkunastu latach stagnacji można nauczyć się poznawać ludzi? Być optymistycznie nastawionym i się nie zrażać?

Chciałbym być potrzebny. O. Jak przyjaciel, ale na to trzeba czasu.

 

Dużo mnie ominęło w życiu. Chyba za dużo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Można nauczyć się poznawać ludzi i być optymistycznie nastawionym do życia, ja się tego nauczyłem w parę miesięcy :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nieboszczyk, ładne porównanie 8) ale ze mną chyba aż tak źle nie jest.

 

po prostu nie potrafię nikogo poznać, a to z powodu niskiej samooceny, a to dlatego że mam mnóstwo negatywnych myśli w głowie, szybko się zniechęcam, wolę pierwszy się zniechęcić niż żeby ktoś mnie odstawił na bok. Zauważyłem zresztą, że strasznie dużo wysiłku trzeba żeby kogoś poznać. Czasami mi się nie chce już poświęcać komuś czasu, bo nie wiem i tak czy "coś" z tego będzie. A teraz jeszcze cholerne Niemcy, gdzie jeszcze ciężej poznać ludzi. Nie mówiąc o Polakach, ciężko o kogoś życzliwego, wszyscy patrzą na siebie "wilkiem" :smile:

 

Najlepsze, że nie mam cierpliwości do ludzi podobnych do siebie. Z kolei do "wyższej półki" towarzyskiej nie pasuję; nigdy pewnie nie będę imprezowiczem, któremu gładko będzie przychodziło poznawanie nowych ludzi. Zresztą nie na tym mi zależy. Po co się chwalić 1000 znajomych na facebooku, skoro 80 % z nich będzie znana tylko z widzenia? Ja chciałbym nawiązać wartościowe kontakty, ale chyba dużo pracy przede mną. Tzn. na pewno... jak można zacząć?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od niedawna stosuję metodę: najpierw szczęście, potem działanie. Kiedyś było na odwrót, żeby się lepiej czuć próbowałem osiągać sukcesy. Ale komuś zdołowanemu trudno osiągnąć cokolwiek, bo zły humor zabiera siły i nic nie wychodzi.

 

Na przykładzie youtuberów widzę, że nie tylko wygadani, ładni, inteligentni, z dobrą gadką osiągają popularność, lajki i komentarze. Niektórzy, to typowi chłopacy z sąsiedztwa. Nie mówię oczywiście o skrajnych przypadkach jakiegoś upośledzenia, bo tacy niestety mogą spotkać się z hejtem i stać się hitem internetu, z którego wszyscy się nabijają.

 

Dlatego jeśli nie jesteś jakoś bardzo wybrakowany to jakichś znajomych znajdziesz. Bo chociaż nieboszczyk jest na tym forum chyba największym defetystą to tu przyznam mu rację. Są ludzie "lepsi' i "gorsi". Niektórzy są skazani na niedolę i towarzyskie wykluczenie, będąc obiektem docinek i złośliwych komentarzy.

 

Z jakiś rad to polecam poszukanie jakiejś pasji, wtedy jest się ciekawszym człowiekiem. Metoda na interesowanie się popkulturą średnio się sprawdza, próbowałem i nie działa. :P

 

Jakby co to się jeszcze wypowiedz, mnie też interesuje temat, skąd wziąć przyjaciół i znajomych. Ostatnio mało ich mam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tylko jak osiągnąć szczęście bez działania? To wyklucza się nawzajem, tak mi się wydaje. Potrzebuję zmian, które wymagają działania, a tylko to jest drogą do szczęścia.

 

Wydaje mi się, że jakiś wybrakowany nie jestem. Potrafię rozmawiać, może nie jestem wybitnie interesującą jednostką, ale skoro wielu ludzi poznaje znajomych i przyjaciół, bo wiedzą co się dzieje na imprezach, jakie są trendy (nie, żeby mnie takie tematy interesowały), to ja też mogę mieć coś do powiedzenia. Na pewno nie chciałbym się bawić w puste znajomości, nic nie warte kontakty.

 

Teraz mi jednak nawet na forum nie wychodzi poznawanie ludzi; nie mówię o tym konkretnym przypadku. Już jakiś czas temu poczułem się wypalony, stwierdziłem, że skoro nie potrafiłem nikogo poznać, to nic się nie zmieni. Ale samotność robi swoje. Ja już nie mam od lat prawdziwych znajomych... ostatnie lata "towarzyskie" miałem chyba jako uczeń podstawówki, kiedy z kumplami robiliśmy jakieś bazy, miałem niezły kontakt z ludźmi. Potem coś się zepsuło (już ja wiem co zawiniło) i zaczęło się przesiadywanie w domu... tylko szkoła, która była traumą, gimnazjum, później poszło dalej, zrobił się ze mnie odludek.

 

A chciałbym żyć jak inni. Teraz jestem za granicą, albo pójdę na kurs i spróbuję w ten sposób, albo wrócę do Polski i zacznę chodzić na terapię :D

Potem szkoła zaoczna, praca... tylko zawsze mam problem z początkami, pierwszym wrażeniem. Później wychodzę na niemowę, nieśmiałego... wszystko też przez moją nieśmiałość i przez obawy, że powiem coś głupiego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wydaje mi się, że jednym z dobrych sposobów jest właśnie znalezienie sobie jakiegoś hobby. Sam mam tak, że odsunąłem się od niektórych znajomych celowo od innych tak wyszło z różnych powodów. Teraz jestem w takiej sytuacji, że chciałbym mieć jakiś nowych znajomych ale takich dobrych, nie toksycznych, a z tym bywa ciężko. Czasem wydaje mi się, że mogę mieć spore wymagania co do tych znajomych ale wydaje mi się, że już wiem czego chcę, co sprawia mi radość, a czego/kogo chcę unikać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A jakieś miejsce gdzie ludzie się spotykają, żeby razem spędzać czas? Jakiś klub zainteresowań, itd?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też tak zrobiłem, z jednymi już bym się nie spotkał, z drugimi bardzo chętnie, lecz umiarkowanie. Nie dziennie jak kiedyś, bo nie chcę już żadnych problemów. Co do tematu, można. Jeśli chodzi o mnie, mam straszny problem zaczepiania kobiety na ulicy. Kiedy już do tego dojdzie, to różnie bywa, raz się klei gadka raz nie. Za dużo jeszcze gadam. Po kilku minutach otwieram się, gadam co mnie wkurza, że mam porytą banie itd. Musze się tego oduczyć. Wracając do tematu, idzie się nauczyć, ale nie pozna się człowieka tak do końca. Jednego mniej drugiego więcej. Najważniejsze to, żeby nie grać. Ostatnio zaczynam bardziej słuchać niż gadać. Oczywiście te słuchanie, też ciężko idzie, często źle usłyszę, pytam się kilka razy, czy dobrze usłyszałem. Eh...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Tylko jak osiągnąć szczęście bez działania? To wyklucza się nawzajem, tak mi się wydaje. Potrzebuję zmian, które wymagają działania, a tylko to jest drogą do szczęścia.

 

Wydaje mi się, że jakiś wybrakowany nie jestem. Potrafię rozmawiać, może nie jestem wybitnie interesującą jednostką, ale skoro wielu ludzi poznaje znajomych i przyjaciół, bo wiedzą co się dzieje na imprezach, jakie są trendy (nie, żeby mnie takie tematy interesowały), to ja też mogę mieć coś do powiedzenia. Na pewno nie chciałbym się bawić w puste znajomości, nic nie warte kontakty.

 

Teraz mi jednak nawet na forum nie wychodzi poznawanie ludzi; nie mówię o tym konkretnym przypadku. Już jakiś czas temu poczułem się wypalony, stwierdziłem, że skoro nie potrafiłem nikogo poznać, to nic się nie zmieni. Ale samotność robi swoje. Ja już nie mam od lat prawdziwych znajomych... ostatnie lata "towarzyskie" miałem chyba jako uczeń podstawówki, kiedy z kumplami robiliśmy jakieś bazy, miałem niezły kontakt z ludźmi. Potem coś się zepsuło (już ja wiem co zawiniło) i zaczęło się przesiadywanie w domu... tylko szkoła, która była traumą, gimnazjum, później poszło dalej, zrobił się ze mnie odludek.

 

A chciałbym żyć jak inni. Teraz jestem za granicą, albo pójdę na kurs i spróbuję w ten sposób, albo wrócę do Polski i zacznę chodzić na terapię :D

Potem szkoła zaoczna, praca... tylko zawsze mam problem z początkami, pierwszym wrażeniem. Później wychodzę na niemowę, nieśmiałego... wszystko też przez moją nieśmiałość i przez obawy, że powiem coś głupiego.

 

 

Jestem identyczny :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Też tak zrobiłem, z jednymi już bym się nie spotkał, z drugimi bardzo chętnie, lecz umiarkowanie. Nie dziennie jak kiedyś, bo nie chcę już żadnych problemów. Co do tematu, można. Jeśli chodzi o mnie, mam straszny problem zaczepiania kobiety na ulicy. Kiedy już do tego dojdzie, to różnie bywa, raz się klei gadka raz nie. Za dużo jeszcze gadam. Po kilku minutach otwieram się, gadam co mnie wkurza, że mam porytą banie itd. Musze się tego oduczyć. Wracając do tematu, idzie się nauczyć, ale nie pozna się człowieka tak do końca. Jednego mniej drugiego więcej. Najważniejsze to, żeby nie grać. Ostatnio zaczynam bardziej słuchać niż gadać. Oczywiście te słuchanie, też ciężko idzie, często źle usłyszę, pytam się kilka razy, czy dobrze usłyszałem. Eh...

 

to samo mam madrze piszecie :) pozdro

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×