Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
kubusia

Czy to zaburzenie...?

Rekomendowane odpowiedzi

Hej. Chyba muszę z kimś "popisać". Mam problem , z którym od 2 miesięcy nie radzę sobie. A raczej z moim "mężem", który z dnia na dzień stał się innym człowiekiem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mojego męża... trwa to już 2 miesiące. Nagle stał się innym człowiekiem, jak to sam napisał : "Zmieniłem się. jestem teraz zimny i bezlitosny". Mnie traktuje jak wroga, chce rozwodu, nie interesuje się dzieckiem... Opowiem więcej jak wrócę z zakupów... :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Opiszę wam moją historię. Mam nadzieję, że ktoś będzie chciał o "tym " pogadać. Jakoś wolę rozmawiać z obcymi ludźmi, którzy mają podobne problemy, którzy mnie choć trochę zrozumieją... Tak w skrócie : Pamiętam jego słowa przed wyjazdem : "Tylko proszę nie kłóćmy się jak jestem tak daleko, bo nie wytrzymam tego psychicznie "... Mój mąż pracuje za granicą. Wiem, że bardzo było mu ciężko tam bez nas. Ostatnio przyjechał na urodziny syna na tydzień. Byliśmy normalnym kochającym się małżeństwem. 2 dni przed jego powrotem do pracy byliśmy w kinie. Może wydać wam się to śmieszne lub dziwne , ale podczas gdy czekaliśmy aż wpuszczą nas do sali był 2 razy zapalić papierosa... Niby tylko 15 min czekania... nigdy nie chodził 2 razy zapalić podczas czekania w kinie. Niby taki głupi szczegół , a wzbudził we mnie jakieś podejrzenie... Zapytałam go co się dzieje. A on odpowiedział że nic, poprostu nie chce jechać za granicę... Dzień przed wyjazdem od razu jak wstał zauważyłam , że jest w kiepskim humorze... Po jakimś czasie zaczęły się jego znowu "dziwne humory". (A miewał je już wcześniej) . Zaczął o byle co się denerwować np. gdy ubierałam synka na spacer, to jego głupie teksty : A dlaczego te buty a nie tamte, teraz ta czapka nie pasuje do tych butów... Zachowywał się w ten sposób podczas swoich dziwnych napadów złości, czułam, że zawsze chciał doprowadzić do kłótni i to naprawdę o byle gó***. Poszliśmy na spacer. Było ok. Po jakimś czasie znów zaczął dziwnie "gadać" i się denerwować, że dziecko pobrudziło nowe spodnie na placu zabaw, mówił do dziecka , że to zaraz ja zacznę mieć do niego pretensje, bo to on kazał włożyć mu te spodnie ( dla mnie to w ogóle było coś absurdalnego). Poszliśmy się przejść. W ciszy. Nagle zaczął wrzeszczeć, że wracamy do domu , bo on nie ma zamiaru spacerować w takiej atmosferze. Dodam, że to nie było jego pierwsze takie zachowania. Jeśli ktoś się zainteresuję mogę podać inne przykłady. Wróciliśmy do domu. Pokłóciliśmy się. Po jakimś czasie zaczął przepraszać i mówić , że to stres przed wyjazdem, że okropnie nie lubi rozstawać się z nami. Wiedziałam, że bardzo nie chce jechać, nawet bardziej niż kiedykolwiek. Jakby coś przeczuwał... Pojechał. Wiem, że pisał często wtedy do mojego taty aby załatwił mu u niego pracę (ta sama branża) również za granicą ale znacznie bliżej , no i ja bym była bardziej spokojna, że mój tata ma go na oku. ..

Wszystko było ok . Aż po tygodniu czasu troszkę znów się pokłóciliśmy, zaczęłam coś też podejrzewać, ponieważ nie wysłał pieniążków po wypłacie. Nigdy nie lubiłam się o nie upominać. Ja w tym momencie też miałam dużo pracy, wszystko było na mojej głowie, gdy wracałam z pracy, on już spał, bo jak pisał miał ciężki dzień w pracy. Mieliśmy mniej czasu dla siebie. Wiem też, że pisał swojej siostrze, że jest mu tam źle, że mi przestało już chyba zależeć... Ja wtedy chciałam wszystko naprawić, nadrobić stracony czas, porozmawiać... ale to już nie był ten sam człowiek. Pisał, że ma jakąś depresję i , że nie był parę dni w pracy, że nie może spojrzeć na siebie w lustro i takie tam. Pisał też, że odkąd urodził się nasz syn, nigdzie nie wychodzimy, życie stało się monotonne... Jak to nie wychodzimy?! Jak tylko przyjezdzał , praktycznie byliśmy tylko poza domem, tu na spacery, które uwielbiał, tu do kina... I jak monotonne? Nigdy mi wcześniej czegoś takiego nie powiedział, a wręcz przeciwnie za każdym razem gdy znów wyjezdzał, mówił ,że było bosko przez ten czas z nami i już nie może się doczekać kiedy znów przyjedzie do nas. Zaczął mi pisać, że lepiej mi będzie bez niego, będę wtedy szczęśliwsza... Później zaczął pić. Gdy próbowałam się skontaktować odbierał pijany. Kolegom chwalił się, że znów nie poszedł do pracy bo "zapił". Chwalił się również, że bierze rozwód. Gdy się o tym dowiedziałam zaczęłam go pytać to kiedy ten rozwód, byle tylko jak najszybciej itd. Byłam zdruzgotana. Wtedy zaczął mówić, że nie chce rozwodu, że pragnie się spotkać i porozmawiać, że chce być tylko z nami i tylko nas kocha, że nie da rady bez nas....

Nie pamiętam co się później działo... Wiem ,że pił. Zaczęłam dzwonić, prosiłam aby wrócił, płakałam... A on nic. Jak nigdy. Raz gdy zadzwoniłam odebrały jakieś dziewczyny... myślałam , że zwariuję. Cała się trzęsłam. Nie chciał ze mną rozmawiać. To nie był on. Od tej pory świat mi się zawalił. Jak się okazało później zdradził mnie z jedną dziewczyną, która wtedy odebrała telefon. Nigdy a ni ja, ani nikt nie spodziewał by się tego po nim. Przyznał się dopiero do tego jak miałam dowody, wcześniej zaprzeczał. Przyznał się też , że od paru tygodni pali trawkę. Szok. Ja dalej dzwoniłam po tym incydencie prosiłam by wrócił, ale zawsze odbierał pijany i taki "zadowolony" i odzywał się do mnie jak do obcego człowieka, prosił bym nie dzwoniła. Nigdy wcześniej przez tyle lat nie usłyszałam tego od niego. Przestałam. Nie jadłam nic, byłam załamana.

Po jakimś czasie zaczął pisać, że chce wrócić, że kocha, że strasznie mnie skrzywdził... a na drugi dzień już była znowu cisza, albo gdy ja o coś zapytałam to kazał mi się zamknąć. Tak było przez parę dni. Raz byłam kochana a na drugi dzień znienawidzona. Jego Siostra gdy go raz zapytała , czy mnie jeszcze kocha napisał, że już chyba nie, a na drugi dzień, że bardzo szczerze mnie kocha, ale wie , że bardzo mnie zranił.

W tym czasie wcale nie było widać , że cierpi jak to uważał, ponieważ dodawał zdjęcia z imprez na portalu jaki to on szczęśliwy. Nasi wspólni znajomi zaczęli wypytywać go o co chodzi , ale on każdemu pisał co innego, sami mi mówili , że to jakby nie był on.

Po jakimś czasie, gdzie dzień wcześniej pisał, że mnie kocha napisał mi , że chce rozwodu i że między nami już nic nie ma od pół roku... Byłam w szoku. Przecież jeszcze miesiąć temu byliśmy dla niego całym światem a teraz nagle już nic nie ma??

Parę dni później zanalazł sobie nową dziewczynę. Mnie o tym nie raczył poinformować. Pisał tylko znajomym , że jest zakochany i wkońcu szczęśliwy, i że tylko jeszcze rozwodu mu brakuje. Byłam totalnie załamana. Prosiłam , aby zadzwonił i powiedział mi wprost , że zrywa a nie pisząc. Dopiero po jakimś czasie zadzwonił i wykrzyczał mi : To koniec . Odp****l się raz na zawsze. Czy to jest normalne??

Człowiek , który miesiąc temu był kochającym mężem i ojcem stał się takim potworem?? I to z dnia na dzień?? Mnie traktuje jak wroga, a ja przecież do ostatniej chwili chciałam mu pomóc.

Nie interesuje się dzieckiem. Nie przysyła dla niego pieniędzy. Od rodziców też się odwrócił. Jego mama też jest załamana. Ostatnio mówił , że chce zerwać wszystkie kontakty ze znajomymi i rodziną w Polsce. Ja już nie wiem, co mam myśleć i robić. Jak można się tak zmienić?? Czy to może być wynikiem jakiejś choroby czy może jest zwykłym ch***m? Przecież syn był dla niego wszystkim, a teraz olał go całkowicie. Nigdy nie sądziłam , że 2 miesiące temu gdy wyjezdzał to będzie nasze ostatnie spotkanie... nigdy....

Wiem , że większość będzie za tym , żebym olała i dała spokój i wzięła ten rozwód tak jak on chce... też już chyba teraz tego chcę.... ale mnie to tak wszystko męczy... te jego zachowanie... Jak można zostawić nagle rodzinę bez niczego , bez słowa? I zakochać się tak nagle w innej. Parę dni wcześniej mówił , że już nigdy nie będzie nikogo miał a tu proszę za 2 dni nagle szczęśliwie zakochany....

Trochę się rozpisałam... To już trwa 2 miesiące a ja żyję tylko tym... Wiem, że powinnam zająć się dzieckiem i sobą...robię to. Jest o wiele lepiej niż w kwietniu. Już tyle nie płaczę. Ale nie mogę pojąć, że nas już nie ma. Tak nagle wszystko się rozpadło. To jest wszystko takie niewiarygodne.

Czy ktoś przeżył podobną historię? Będzie również mi miło jak będę mogła popisać z kimś PW , myślę , że bardziej się otworzę. To w skócie moja historia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×