Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Aurora002

Perfekcjonistka

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć.

Lubię pisać, więc chciałam opisać siebie. Historia pewnie taka, jak wiele innych. Mam 27 lat i zaburzenia lękowe. Całe życie bałam się czegoś, nie potrafiłam poradzić sobie ze swoimi emocjami, tłumiłam wiele rzeczy i odsuwałam na bok swoje potrzeby, wmawiałam sobie że jestem niewiele warta, że zasługuję na pogardę. W końcu doszło do punktu kulminacyjnego, podjęłam się dwukrotnie pracy, gdzie moja ugodowość i chęć zaspokojenia potrzeb innych została brutalnie wykorzystana (m.in. przez pracę po 12h dziennie) i pękłam. Hiperwentylacja, drgawki, kołatanie serca, zawroty głowy, bezsenność i niewyobrażalny lęk przed tym, że muszę wstać i robić dalej to, do czego się zobowiązałam. Uwolniłam się od tamtej sytuacji, ale objawy nie minęły. Zaczęłam mieć wybuchy złości, stany stagnacji, kiedy leżałam w łóżku i zwyczajnie bałam się z niego wyjść, straciłam zdolność decydowania o czymkolwiek. Wtedy odkryłam, że to były ataki paniki, że istnieje zaburzenie, do którego idealnie pasują moje objawy. Poszłam na pierwszą wizytę do psychiatry, który kompletnie nie interesuje się pacjentem, przepisał mi leki i siema. Za namową chłopaka i przyjaciółki postanowiłam nie brać tych leków i postawić na psychoterapię, bo lekami nie zmienię swoich chorych przekonań.

Moje chore przekonania wzięły się prawdopodobnie z trudnej sytuacji rodzinnej. Gdy miałam 10 lat, u mamy zaczęła się rozwijać neurodegeneracyjna choroba genetyczna. Objawy choroby jeszcze wtedy nie przeszkadzały jej w funkcjonowaniu i opieką nade mną i dopiero co narodzonym bratem, ale depresja, w którą popadła, już tak. Straciłam bardzo silną więź i nie potrafiłam poradzić sobie z natłokiem negatywnych emocji, które mnie opanowały. Potem przez lata rozwijałam w sobie poczucie winy za to, że jestem niewdzięczną córką, że jestem wredną gówniarą, że krzyczę na rodziców. Potem poczucie winy za to, że uciekam z domu na studia, a przecież mam chorą matkę i powinnam się nią zajmować. Potem ktoś uświadomił mi, że ta choroba jest genetyczna i mam 50% szansy, że na nią zachoruję. Nie będę ukrywać, że myślę o tym niemal codziennie. Jak rzut monetą. Reszka - jesteś zdrowa. Orzeł - przegrałaś.

Niedawno dowiedziałam się, że u mojego młodszego brata (teraz 17letniego) też pojawiły się zaburzenia lękowe. Chłopak ma fobię szkolną i od 2 miesięcy nie był w szkole, boi się wstawać z łóżka, boi się ludzi, ciągle chce płakać.

Jak radziłam sobie do tej pory? Kontrolowałam wszystko. Byłam idealna. Chciałam pokazać rodzinie i sobie, że może i jestem wredna, ale przynajmniej inteligentna. Studiowałam w pewnym momencie 3 kierunki. Często miałam stypendia naukowe. Wyjeżdżałam do innych krajów na konferencje, staże i wymiany studenckie (nie, nie po to, żeby chlać). Umiem dobrze gotować, w moim domu jest zawsze czysto, dobrze się ubieram, dobrze wyglądam, biegam, mam mnóstwo przyjaciół i wzbudzam sympatię u innych. Chociaż właściwie to powinnam użyć czasu przeszłego, bo od dawna już tak nie jest. Przestało mi zależeć. Może to i dobrze, bo zrewidowałam swój system wartości i przekonałam siebie, że nie muszę być we wszystkim najlepsza. Z drugiej zaś strony źle, bo zrobienie czegokolwiek, co kiedyś sprawiało mi przyjemność, teraz wymaga ode mnie przełamania gigantycznego oporu.

 

Moim marzeniem jest tak naprawdę być znowu szczęśliwą. Śmiać się, cieszyć się, być radosną i wesołą. W taki beztroski sposób. Od 4 lat mam anhedonię i nawet ukończenie studiów na bdb nie sprawiło, żebym poczuła coś więcej, niż zwykłe zadowolenie. Ledwo co.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Aurora88, nie wiem czy wiesz ale wlasnie duzo osob perfekcjonistow choruje na nerwice. Tez mam tak samo, tyle ze mi zostalo do dzis, praca, wyglad musi byc dopasowany do perfekcji, cos strasznego. Nie mozna sie odprezyc, bo ciagle musisz byc na wszystko przygotowana. Czy myslalas o terapii? Wiesz dobrze i nie musze tego pisac, ale napisze, ze duzo zrobilas mimo ze chorujesz, mimo ze sytuacja rodzinna nie jest najlepsza ale pomysl o sobie. Zrob sobie radosc. Nie ma złotego srodka. Nikt nie da Ci gotowej recepty na szczescie. W sumie z perspektywy czasu uwazam ze szczescie to wlasnie przełamywane siebie...Nie ma czegos takiego jak codzienne wybuchy euforii, raczej trzeba sie starac zeby zauwazyc na ile szklanka zycia jest pełna a nie pusta...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Za namową chłopaka i przyjaciółki postanowiłam nie brać tych leków i postawić na psychoterapię, bo lekami nie zmienię swoich chorych przekonań.

 

Czy to znaczy, że podjęłaś psychoterapię? Bo nic nie wspomniałaś, że korzystałaś z pomocy psychoterapeuty. Czy tylko na postanowieniach się skończyło? Perfekcjonizm w dużej mierze wynika z niskiego poczucia własnej wartości, dlatego perfekcjonista chce udowodnić coś sobie i innym, ciągle ścigając się ze swoimi "ideałami", a poprzeczka jest przesuwana coraz wyżej i wyżej w nieskończoność. U Ciebie jest podobnie aż w końcu doszło do wypalenia...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję za odpowiedzi.

Psychoterapii jeszcze nie podjęłam, to dosyć świeża sprawa. Koleżanka poleciła mi pewną osobę, ale ta pani jest na urlopie, więc czekam aż wróci. Nie chcę szukać w ciemno. Przyjmuje prywatnie. Poza tym zakupiłam dwie książki na temat lęków, jedną przerabiam, bardzo mi pomaga - 'Lęk i fobia' Edmunda Bourne'a. Przede wszystkim uświadomiła mi, że sobie nie wmawiam swoich problemów, że to nie jest histeryzowanie, że to faktyczny problem, na który cierpi wiele osób. Myśl, że nie jestem w tym wyjątkowa jest w jakiś sposób uspokajająca. Czasem mam wrażenie, że autor doskonale zna całe moje życie, niektóre słowa, które przytacza, brzmią identycznie jak te myśli w mojej głowie. Na razie ćwiczę oddychanie, zmuszam się do aktywności fizycznej, wypisuję przykłady mowy wewnętrznej.

 

agusiaww, dziękuję za miłe słowa. To ciekawe co napisałaś - "mimo że chorujesz", bo zastanawiam się, czy mogę tak to nazwać? Czy mogę powiedzieć, że jestem chora? Czy to jest po prostu pewien problem? Jak napisałam wyżej, z początku temu wszystkiemu zaprzeczałam, uważałam że to sobie zmyślam, ale to co czuję, to chyba jednak jest prawdziwe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aurora88, witam Cię serdecznie na forum :P

Widzę, że jak na perfekcjonistkę przystało, napisanie pierwszego posta zajęło Ci trochę czasu ( biorąc pod uwagę datę zarejestrowania się na forum ) ;)

A może po prostu chciałaś się najpierw tutaj rozejrzeć, zanim zdecydowałaś się napisać coś o sobie ;)

Niech zgadnę... regulamin forum przeczytany dokładnie dwa razy, co? Nie piszę tego w formie ironii ( w żadnym wypadku! ), ale u mnie tak to trochę działa, że jak się za coś zabieram, to staram się w to zaangażować na 100% albo w ogóle tego nie robię :bezradny:

Sama mam bardzo silne zapędy do bycia perfekcjonistką, ale jest to, rzekłabym, taki perfekcjonizm wybiórczy, bo np. gotować nie umiem i nawet nie zamierzam się uczyć :mrgreen:

 

Mam nadzieję, że będziesz się tu z nami dobrze czuła i odnajdziesz swoje miejsce tak na tym forum, jak i w życiu, czego serdecznie Ci życzę ;)

 

Czy mogę powiedzieć, że jestem chora? Czy to jest po prostu pewien problem? Jak napisałam wyżej, z początku temu wszystkiemu zaprzeczałam, uważałam że to sobie zmyślam, ale to co czuję, to chyba jednak jest prawdziwe.

Wiesz co, nieważne jak nazwiesz to, z czym się zmagasz, ale jak sobie z tym poradzisz ;) Dlaczego sądzisz, że to co czujesz, miałoby być nieprawdziwe? Wszystkie nasze odczucia są tak samo prawdziwe, jak my sami... nawet, jeżeli X czy Y tego nie doświadczają. Całkiem prawdopodobne, że oni doświadczają czegoś innego, czasami może się zdarzyć, że akurat podobnego do nas... jednak każdy ma swoją drogę, bez względu na podobieństwo dolegliwości, odczuć czy przeżyć ;) Z tego, co piszesz, widać, że masz już bardzo dużą świadomość siebie, tego co się w Twoim życiu działo na pewnych etapach i nadal dzieje, chcesz się rozwijać, myślisz o psychoterapii, chcesz poprawić jakość swojego życia. To już duży krok do przyszłych zmian :mhm: Ale pamiętaj, że nawet najlepszy, polecany psychoterapeuta, może Tobie z jakichś względów nie spasować, możesz nie nawiązać z nim takiej relacji, w której czułabyś się komfortowo i w takiej sytuacji ważne jest, aby się nie zrażać, tylko szukać dalej! Ja właśnie niedawno rozpoczęłam kolejną psychoterapię w swoim życiu i sama jestem ciekawa, jak to będzie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

:)

Tak, długo się zastanawiałam co mam napisać, ale też chciałam się rozejrzeć, wiele wątków poczytałam. Ale regulamin czytałam tylko raz ;) Właściwie to dzięki temu forum podjęłam decyzję (co było bardzo trudne, bo ostatnio nie jestem w stanie podjąć decyzji, co zjeść na obiad albo czy w ogóle jeść), że wstrzymam się z lekami. Mam wrażenie, że moja sytuacja *jeszcze* nie jest taka ciężka, mam wrażenie że raczej stoję na skraju, mam też wysoką motywację. Ale może tylko tak mi się wydaje. A boję się brania leków, boję się skutków ubocznych. Kiedyś się cięłam, więc to by się mogło powtórzyć, bo często jeszcze nawet teraz mnie kusi, ale się powstrzymuję. Ostatnio nie pocięłam się tylko dlatego, że nie miałam czym.

Ojej, dziwnie o tym pisać na forum.

Co do psychoterapeutki to tak, czytałam o tym, że może nie przypasować, że wtedy najlepiej zmienić, nie męczyć się z kimś, kto nie pomoże. Zobaczymy. Na pewno na forum napiszę, jak było :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Aurora88, zapisałaś się w końcu na psychoterapię?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

NN4V - no to dla mnie już za późno, nie od-odczytam się :(

Na_leśnik, wydaje mi się, że teoretycznie mogliby, jakbym dokonała jakiegoś przestępstwa karanego kodeksem (propagowanie pedofilii np.) :P

Wehmut, tak, jestem po pierwszej wizycie, terapia ericksonowska, mądrą kobietę mam i już się nie mogę doczekać drugiej wizyty ^^

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć. Też mam swego rodzaju perfekcjonizm. Wydaje mi się, że to wynika z lęku, człowiek za wszelką cenę chce zapiąć wszystko na ostatni guzik, bo jak tego nie zrobi to już w głowie ma całą listę zagrożeń. Odnośnie mojego lęku sądzę, że to ma częściowo biologiczny charakter, on po prostu jest i nie chce sobie pójść. I to niezależnie, czy wezmę coś na uspokojenie czy nie.

 

Pamiętam jak kiedyś telemarketerka aż się zdenerwowała i pokazała swoją osobistą stronę, kiedy przez jakieś 45 minut z nią rozmawiałem na temat zmiany taryfy. Chciałem wszystko wziąć pod lupę, dokonać idealnego wyboru. Dochodzi jeszcze stres przed prawem, sprawa związana z podpisywanie umowy i lęk gotowy.

 

Poza tym perfekcjonizm u mnie się ukazuje, gdy próbuję wszystko mieć pod kontrolą. 5 min parzenia herbaty, jak zostaje 10 sekund na budziku to czekam aż alarm zadzwoni, jakby to miało znaczenie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O, a to już nie jest czasem natręctwo, takie liczenie czasu?

U mnie to jest raczej ewidentne łaszenie się o uczucie uznania, ha, będę idealna więc nikt nie będzie mógł się mnie przyczepić. Oczywiście podłożem jest lęk, ale to jest właśnie ten lęk przed odrzuceniem. Jeśli nie będę najlepsza, to będę nikim.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Poza tym perfekcjonizm u mnie się ukazuje, gdy próbuję wszystko mieć pod kontrolą. 5 min parzenia herbaty, jak zostaje 10 sekund na budziku to czekam aż alarm zadzwoni, jakby to miało znaczenie.

Ale każdą tak samo parzysz? Bez względu na to, czy zielona, czerwona, czarna czy owocowa? A może pijesz tylko jeden rodzaj ( coś mi tam świta, że chyba masz jakąś swoją ulubioną ;) )

 

Aurora88, to dobrze, że jesteś zadowolona z terapeutki ( czy to ta osoba, na powrót której czekałaś? ). Nie zawsze pierwsza wizyta jest udana i daje nadzieję na kolejne owocne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie, na tamtą już nie miałam sił czekać, zresztą ona jest w sumie psychiatrą. Dostałam od przyjaciółki polecenie na psycholożkę, pracuje w nurcie eriksonowskim i systemowym, sesja trwa 1.5-2h więc jestem zachwycona :) Znalazła dla mnie czas od razu po dwóch dniach, chyba specjalnie przyszła do pracy wcześniej (zaczęłyśmy o 9, a następną wizytę np. mam o 11 a jestem pierwsza).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem po kolejnej wizycie. Przygnębiona :P rozgrzebywalysmy dzieciństwo, to było tak nieprzyjemne ze juz czuje niechęć na myśl o kontynuacji tego... Czuje się jak sinusoida, raz mam w sobie złość na rodziców, innym razem smutek, potem obojętność. Psycholożka sprawiła ze nieco inaczej spojrzałam na swoja matkę, ze zobaczyłam w niej osobę, która miała pewnie swoje oczekiwania i wyobrażenia na temat córki, ktore ja spelnialam do pewnego momentu. I nie potrafiła zareagować na zmianę. Raczej nie usprawiedliwia jej to w moich oczach, ale czuje ze moja nienawiść do niej zmalała.

Mam wrażenie, ze przez dwa tygodnie przekroczylam niesamowite odległości w swoim dotychczasowym myśleniu, chociaż dalej nie wiem nic i nie rozumiem nic.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak odkryć to, co się naprawdę lubi? Teraz mam wiksę i wszystko rozpatruję pod kątem tego, co jest potrzebą moich rodziców. Czy realizuję moje potrzeby, czy potrzeby ojca? Czego naprawdę chcę? Co chcę osiągnąć w życiu? Jak się tego dowiedzieć? :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Jak odkryć to, co się naprawdę lubi? Teraz mam wiksę i wszystko rozpatruję pod kątem tego, co jest potrzebą moich rodziców. Czy realizuję moje potrzeby, czy potrzeby ojca? Czego naprawdę chcę? Co chcę osiągnąć w życiu? Jak się tego dowiedzieć? :(
sprobowac i zobaczyc czy to jest to co lubisz :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jak odkryć to, co się naprawdę lubi? Teraz mam wiksę i wszystko rozpatruję pod kątem tego, co jest potrzebą moich rodziców. Czy realizuję moje potrzeby, czy potrzeby ojca? Czego naprawdę chcę? Co chcę osiągnąć w życiu? Jak się tego dowiedzieć? :(

Nie mam pojęcia. Nigdy nie miałem podobnego dylematu.

 

Dlaczego realizujesz potrzeby rodziców? Ja się bardzo szybko odciąłem od ich oczekiwań. W latach krytycznych (15-26) byłem zbuntowany i robiłem, co chciałem. Sporo konfliktów z tego było, ale z mojego punktu widzenia opłaciło się.

 

Moja matka jest histeryczką i megalomanką. Potrafi robic jazdy ojcu o byle co. Mi już się boi, bo albo jej odpyskuję, albo wyjdę i nie pokażę się przez miesiąc lub dwa. Ojciec był zawsze tym racjonalnym, tylko go wciąż w domu nie było (uciekał od nadekstrawersji). W każdym razie realizacja potrzeb rodziców wydaje mi się abstrakcją. Ja mam swoje życie, oni swoje. Nie będe zmienać mojego, bo mamusia chce przykładowo wnuki bawić. To jej, nie mój, problem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dlaczego? Bo mam błędne przekonanie, że będąc "miłą", "dobrą", "odnoszącą sukcesy" zyskam ich akceptację i miłość. Tak, pracuję nad tym, zmieniam to w sobie - ale do tej pory duża część mojego życia była dyktowana tym, czego by pragnęli moi rodzice, żeby być ze mnie dumnymi, żeby mnie kochać. I nawet jak wydawało mi się, że buntowniczo mam ich w d***, to i tak robiłam wszystko, by budzić podziw otoczenia.

Dlatego teraz schizuję. Czy to ja chcę być niezależna, czy to mój ojciec chce żebym była niezależna? Czy chcę opiekować się innymi, czy chcę pokazać matce, że chociaż nie opiekuję się nią, to opiekuję się resztą świata i jestem "ta dobra"? To jest tego rodzaju powalone myślenie. To nie jest takie dosłowne, że mama mówi "zrób ze swoim życiem to" i ja tak robię; to się dzieje na głębszym poziomie, z którego nie zdaję sobie sprawy. Fajnie byłoby to olać, ale psychika mi nie pozwala, bo to generuje lęk. Robię coś, czego nie chcę. I teraz szukam, co to takiego jest.

Dzisiaj jestem w trochę lepszym stanie psychicznym, wczoraj byłam zrozpaczona, stąd te rozmyślania.

 

NN4V, mam do Ciebie pytanie. Widujesz swoich rodziców? Spotykasz się z nimi?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak. Raz w tygodniu jadę po pracy na obiad. Staram się nie wykręcać częściej niż raz na dwa miesiące.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×