Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
PannaNatalia

Kochani znowu potrzebuję Waszej opinii

Rekomendowane odpowiedzi

Napiszę prosto z mostu:wczoraj spotkałam się z pewnym chłopakiem i nie wiem co robić...

 

Z tym chłopakiem znam się ok 2lat a wczoraj widzieliśmy się pierwszy raz po rocznej przerwie. Powiem to tak rok temu próbowaliśmy być razem ale ja go wtedy odrzuciłam w mało przyjemny sposób. On wydaje się niemal idealny,kulturalny,zabawny,troskliwy,pracowity,nie ukrywam,że przystojny. Dla mnie jest chyba za idealny... To on ciągle zabiegał o to spotkanie i spytał czy chcę jeszcze raz z nim spróbować.

 

Ja sama nie wiem co robić,mam nerwicę,biorę psychotropy..boję się,że tylko rozwalę mu życie a on zasługuję na normalną dziewczynę.Ja czuję się już od jakiegoś czasu samotna,brakuje mi kogoś bliskiego ale strach przed tym,że coś może się nie udać jest duży.Ja nie chcę go skrzywdzić. Jak mam mu powiedzieć,że się boję...on jest normalny,nie ma takich problemów jak ja. A mój stan...szkoda gadać..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

PannaNatalia, jeżeli uważasz, że warto, to może pospotykaj się z nim niezobowiązująco; sprawdź, czy mu ufasz i czujesz się bezpiecznie w jego towarzystwie. Gdy zbudujecie jakąś bliskość - choćby przyjacielską - z pewnością łatwiej będzie Ci porozmawiać z nim na temat swoich obaw czy nawet zaburzeń.

Nikt nie jest idealny :).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

PannaNatalia, ja mam meza calkiem zdrowego i co z tego. On wie ze biore leki i nie robi z tego halo, bo czy to jakas tragedia? Bez przesady, probuj i do przodu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wczoraj mu powiedziałam o wszystkim. Jego reakcja nie była taka jakiej się spodziewałam,owszem był trochę zdziwiony bo nie widać po mnie,że mam jakieś problemy ze sobą. Tłumaczył mi,że to nie moja wina,że tak mam,że będzie dobrze ,przecież biorę leki. Chyba mnie zaakceptuje taką jaka jestem tylko się boję,że on do końca tego nie rozumie...zadawał dużo pytań np.czy mam czasem jakieś omamy itp. Dochodzę do wniosku,że ludzie którzy nie mieli styczności z napadmi panicznego lęku uważają mnie za nieco stukniętą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cierpisz na zaburzenia lękowe - wejście w ten związek też napawa Cię lękiem. A może warto przerwać ten samonapędzającą się groteske i wejść w to?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

PannaNatalia, zamykając się w cierpieniu, nie uleczysz się. Myślę, że wejście w tą relacje, przełamywanie lęków będzie krokiem do przodu. Gdy będziesz już z nim będziesz musiała starać się by myśleć o sobie dobrze - przecież nie chcesz go ranić, stawiając siebie w roli wiecznie smutnej zagubionej dziewczyny. Wiesz, że wejście w związek wymagałoby pracy nad sobą. Może dlatego nie chcesz w to wejść, boisz się zmian. Zdarza się, że wybieramy lęki, depresje - ten stan, bo go znamy i paradoksalnie czujemy się w nim bezpiecznie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
PannaNatalia, zamykając się w cierpieniu, nie uleczysz się. Myślę, że wejście w tą relacje, przełamywanie lęków będzie krokiem do przodu. Gdy będziesz już z nim będziesz musiała starać się by myśleć o sobie dobrze - przecież nie chcesz go ranić, stawiając siebie w roli wiecznie smutnej zagubionej dziewczyny. Wiesz, że wejście w związek wymagałoby pracy nad sobą. Może dlatego nie chcesz w to wejść, boisz się zmian. Zdarza się, że wybieramy lęki, depresje - ten stan, bo go znamy i paradoksalnie czujemy się w nim bezpiecznie.

Dziękuję! Dałaś mi dużo do myślenia swoją wypowiedzią.Masz rację,boję się zmian ale z drugiej strony muszę kiedyś się przełamać..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Grrr!wszystko się zawsze musi spieprzyć. Byłam już gotowa żeby spróbować coś stworzyć z tej naszej relacji ale on musiał wyjechać do pracy za granicę. Dobrze,że chociaż na święta wróci...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

PannaNatalia, będziesz miała przynajmniej więcej czasu, żeby się na to psychicznie przygotować, przemyśleć, czego tak naprawdę chcesz, a być może także ... zatęsknić :105: Wszystko w życiu dzieje się nie bez przyczyny. Pozdrawiam ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Arasha zobaczymy jak to się wszystko potoczy...mam z nim tylko kontakt fejsbukowy. Ehh...

 

-- 29 gru 2014, 10:44 --

 

Odgrzebuję temat. Od ostatniego wpisu w tym temacie trochę się działo.Utrzymywaliśmy cały czas kontakt,Arek wrócił na Święta do Polski i właśnie...na tym koniec. Muszę to gdzieś z siebie wyrzucić,wybaczcie,że tu ale nie mam komu się wygadać. W Święta mieliśmy małą sprzeczkę bo on chciał jechać na imprezę a ja nie czułam się na siłach(w efekcie pojechał z kumplami,o czym dowiedziałam się po fakcie). Wczoraj też chciał jechać,więc też po długiej kłótni pojechaliśmy ale ze względu na moje samopoczucie za godzinę wracaliśmy i w tym momencie odbyła się rozmowa. Powiedział,że chce być ze mną tylko chce,żebym była inna,żebym mógł mnie zabierać wszędzie,żebym się nie bała.Że chce mieć normalną dziewczynę(nigdy nie był jeszcze w związku)że się boi o mnie jak mam atak i że tak nie chce. Ale co ja mam zrobić? Przecież chcę być zdrowa,też chcę się bawić,jestem młoda-ale nie umiem. On powiedział,że sam nie wie czego chce. A ja jak nie mam stabilizacji,nie wiem na czym stoję to robię się jeszcze bardziej nerwowa...czemu to wszystko takie trudne? Czemu nie mogę być poprostu szczęśliwa? Wcale mu się nie będę dziwić jak powie,że nic z tego bo kto by chciał całe życie siedzieć z dziewczyną w domu..P.S przepraszam za chaos w wypowiedzi ale jakoś nie mogłam inaczej tego zebrać do kupy

 

-- 29 gru 2014, 10:50 --

 

Odgrzebuję temat. Od ostatniego wpisu w

tym temacie trochę się

działo.Utrzymywaliśmy cały czas

kontakt,Arek wrócił na Święta do Polski i

właśnie...na tym koniec. Muszę to gdzieś z

siebie wyrzucić,wybaczcie,że tu ale nie mam

komu się wygadać. W Święta mieliśmy małą

sprzeczkę bo on chciał jechać na imprezę a

ja nie czułam się na siłach(w efekcie

pojechał z kumplami,o czym dowiedziałam

się po fakcie). Wczoraj też chciał jechać,więc

też po długiej kłótni pojechaliśmy ale ze

względu na moje samopoczucie za godzinę

wracaliśmy i w tym momencie odbyła się

rozmowa. Powiedział,że chce być ze mną

tylko chce,żebym była inna,żebym mógł mnie

zabierać wszędzie,żebym się nie bała.Że

chce mieć normalną dziewczynę(nigdy nie

był jeszcze w związku)że się boi o mnie jak

mam atak i że tak nie chce. Ale co ja mam

zrobić? Przecież chcę być zdrowa,też chcę

się bawić,jestem młoda-ale nie umiem. On

powiedział,że sam nie wie czego chce. A ja

jak nie mam stabilizacji,nie wiem na czym

stoję to robię się jeszcze bardziej

nerwowa...czemu to wszystko takie trudne?

Czemu nie mogę być poprostu szczęśliwa?

Wcale mu się nie będę dziwić jak powie,że

nic z tego bo kto by chciał całe życie siedzieć

z dziewczyną w domu..P.S przepraszam za

chaos w wypowiedzi ale jakoś nie mogłam

inaczej tego zebrać do kupy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×