Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć wszystkim,

Mam na imię Marta i w tym roku skończę 24 lata. Podejrzewam u siebie nerwicę, myślę nad wybraniem się do specjalisty (nie wiem tylko od czego zacząć, żeby się do niego dostać...). Założyłam konto, żeby oprócz biernego czytania, włączyć się w dyskusje. Mam nadzieję, że jakoś się tu odnajdę ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj Marta, a co dokładnie jest przyczyną Twojej nerwicy i jak wyglądają objawy? U nas na wizytę państwowo czeka się 3 miesiące, także polecam prywatnie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może napiszę kilka słów o mnie i o tym co mi się przydarzyło... Spróbuję opisać to jak najkrócej.

Od początku grudnia aż do teraz mam kaszel, wcześniej bolało mnie gardło, miałam typowe objawy przeziębienia. Dwa tygodnie temu byłam na tzw. "Wieczorynce" z powodu duszności, lekarz przepisał antybiotyk, poszłam do lekarza rodzinnego, który powiedział że mam dalej leczyć się owym antybiotykiem. Wybrałam lek do końca, ale nie pomogło. To samo miało miejsce dwa dni temu. Lekarze stwierdzili nieprawidłowości w oskrzelach lub płucach, dali antybiotyk i leki wziewne i wypuścili do domu. Poszłam do lekarza rodzinnego, ten stwierdził zapalenie oskrzeli, ale przy okazji zasugerował, że duszności mogą być spowodowane nerwicą i że mam się nie przejmować.

Zaczęłam się nad tym zastanawiać, bo kiedy przebywam daleko od rodzinnego domu (weekendy spędzam w innym mieście), to objawy ustępują. Niestety nie mogę się jeszcze wyprowadzić na stałe, bo pracuję i nie mogę tego tak nagle przerwać. Myślę, że moja nerwica może mieć podłoże w relacjach z matką. Od najmłodszych lat stosowała wobec mnie przemoc psychiczną, od szantażu emocjonalnego po najzwyklejsze wyzwiska. Kiedy byłam dzieckiem i próbowałam zgłosić u lekarza rodzinnego, że coś się dzieje nie tak, że matka działa mi na nerwy, cały czas płaczę itp. to lekarz trzymał jej stronę. Matka wielokrotnie mówiła mi, że mój brat był zawsze lepszy ode mnie, że żałuje, że mnie nie usunęła, że do niczego nie dojdę, wszystko robię źle, mało zarabiam itp itd. W dodatku nigdy nie gardziła alkoholem. Dawniej piła w taki sposób, że nie dało się tego tak łatwo zauważyć. Od jakiś 5 lat mój brat się do niej nie odzywa, bo też niszczyła mu psychikę (ze mną niestety też nie utrzymuje kontaktu) no i od tego czasu ona potrafi pić każdego dnia, wpada w ciągi. Wygląda gorzej niż źle, czepia się wszystkiego. Jedynym sensownym wyjściem, tak jak już mówiłam, jest wyprowadzka, ale na to muszę jeszcze kilka miesięcy poczekać. Doradzi mi ktoś jak najszybciej i najskuteczniej mogę poradzić sobie z dusznością, oprócz pójścia na terapię (to rozważam po wypłacie, bo teraz konto świeci pustkami)? To już nawet nie są napady, tylko całe dnie mam uczucie, że nie mogę nabrać do końca powietrza...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiem o czym mówisz, mam tak samo, mi pomagają spacery i rozmowy z przyjaciółmi, takie zwykłe rzeczy, ale to mnie rozluźnia, a przy tym objawy maleją. Najważniejsze to żebyś znalazła coś co Cię potrafi zrelaksować i robić to jak najczęściej.

 

Faktycznie sytuacja z matką nieciekawa, ale jest zawsze ta nadzieja, że urwiesz to wszystko i zaczniesz życie od nowa, nowe, lepsze, z perspektywami, a wtedy i o nerwicy zapomnisz...powodzenia. Jak chcesz pogadać to moje gg 7551960

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję za poradę i za numer, odezwę się niebawem, niestety jeśli chodzi o spacery, to również mam z tym problem... Nienawidzę wychodzić sama i bardziej mnie to stresuje niż relaksuje, a w domu praktycznie w żaden sposób nie potrafię się zrelaksować... Przez te moje problemy z oddechem zaczynam mieć czarne myśli... Dzisiaj na wszystko reaguję płaczem... Może to jakieś załamanie nerwowe?... Nie wiem co o tym myśleć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie jak dochodziło do hiperwentylacji (takie duszności) to podawali mi w karetce tlen...widziałam na internecie, że można kupić taki tlen do warunków domowych, może jakbyś to miała czułabyś się bezpieczniej? Ja mieszkam sama i jak mam jakiś atak, albo źle się czuję to wtedy ogarnia mnie panika, że umrę i nikt nawet nie zauważy :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×