Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
milano3

BPD, anoreksja + alkohol.

Rekomendowane odpowiedzi

Witam !

 

Większość "starych" użytkowników zna moją historie, dlatego nie będę opisywał wszystkiego dokładnie i od początku. W skrócie:

Problemy zaczeły się trzy lata temu, w pierszej LO. Pojawiły się natrętne myśli, hipochondria, później depresja. Wylądowałem w szpitalu w Łańcucie. Po opuszczeniu oddziału czułem się względnie dobrze, jednak po jakimś roku znów wszystko wróciło ze zdwojoną siłą. Samookaleczenia, stany dysocjacji, prowokowanie wymiotów. Dwukrotna hospitalizacja na o. młodzieży w Krk na Kopernika i wstępna diagnoza lekarzy: Rozwój osobowości z pogranicza z cechami osobowości histrionicznej, bliżej nieokreślone (mieszane) zaburzenia odżywiania. Po hospitalizacji znów przez jakiś rok było dobrze. Myślę, że głównie dzięki lekom (Karbamazepina, Anafranil, Chlorprothixen). Ale od jakiegoś czasu czuje sie znacznie gorzej. Regularnie wymiotuje od 3 miesiecy, ale wcześniej nie traciłem na wadze. Teraz zacząłem stosować dietę i przy 183 cm wzroasu ważę 58 kg. Relacje z ludźmi, partnerami, przyjaciółmi w ostatnim czasie znacznie uległy pogorszeniu. Robie wszystkim wyrzuty, manipuluje ludźmi, składam obietnice, których nigdy nie zrealizuje. Co gorsza od dokładnie 7 dni, pije dzień w dzien. Może nie są to jakieś duże ilości alkoholu (średnio 3 piwa dziennie), ale nie chce/ nie moge zrezygnować z tej przyjemności.

 

Nie wiem co robić. W tym roku matura, nie chce nawet mówić rodzicom co sie ze mną dzieje, bo znów będą awantury, groźby hospitalizacji, pretensje.

Macie jakieś pomysły jak sobie pomóc. ?

 

PS: Regularnie chodze na terapie, ale terapeutka zdaje sie nie zauważać powagi sytuacji. Mimo, że mówie, że chudne, wymiotuje, pije, ona nie daje mi żadnych wskazówek co do dalszego postępowania. To jest może śmieszne, ale nawet szpitalem mnie nie nastraszyła .

 

Pozdrawiam starych i nowych bywalców :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jestes pelnoletni jak rozumiem?

czy mowiles terapeutce, że czujesz się przez nią zbagatelizowany - bo właśnie do takiego wniosku odnośnie Twojego samopoczucia dochodzę :)

co gorsza, kiedy pojawia się właśnie takie poczucie, że psycholog bagatelizuje, nie ma wlasciwej postawy wzgledem naszych oczekiwań, to objawy lubią się baaardzo nasilać, choćby (podświaodmie) po to, żeby udowodnić, że potrzebujemy pomocy, troski, opieki, że nasz stan jest powazny.

mówi Ci to osoba z f 60.3 ,też po anoreksji, bulimii, z jakas szczatkowa forma ed..

 

dojrzale byłoby zakomunikować terapeutce WPROST jak się czujesz i że wkurza Cię, że bagatelizuje Twoj stan podczas gdy Ty myślisz nawet o hospitalizacji. W przeciwnym wypadku, jeśli nawet w relacji TERAPEUTYCZNEJ a wiec dosc sztucznej i wysoce chronionej ;-) , nie postarasz się MÓWIĆ zamiast wyzywac na sobie i 'bawić' w objawy (z całym szacunkiem, oczywiscie, tak dooobrze to znam :* ) , bedzie Ci ciężko się tego nauczyć w relacjach normalnych.

 

poważnie, POWIEDZ jej to wszystko. Wydaje mi sie,że ta relacja i stosunek psycholog do Ciebie,maja spore znaczenie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

chiha, pewnie tak. hmmm. czy ja myślie o hospitalizacji ? Raczej chciałbym tego uniknąć, jednak mówi o tym mój psychiatra i rodzice. A ona zachowuje sie jakby miała jakieś klapki na oczach. Czyta mi jakieś teksty o skutkach uzaleznienia od alkoholu i anoreksji, ale to w żadnen sposób do mnie nie dociera.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Milano, widzisz sprzeczność w tym, co piszesz? :)

 

1.) WIEM, że jest mi źle, piję coraz więcej, mam anoreksję, dostrzegam swój problem, a terapeutka mnie bagatelizuje, nawet nie sugeruje mi szpitala, ma klapki na oczach

 

vs.

 

2.) w zasadzie to nie chcę iść do szpitala

 

jak dla mnie Twoje objawy to gra emocjonalna z terapeutką. Paradoksalnie, mam wrażenie ,że gdybyś odczuł zainteresowanie, troskę, wsparcie z jej strony, to poczułbyś się lepiej. nie wiem. (piszę np o ED)

 

myślałeś o oddziale leczenia zab. osobowości? komorów, krakowski 7 f?

 

matura nie jest najważniejsza... lepiej chyba zdać ją później , a najpierw trochę się podleczyć, niż zdać ją ,nawet bardzo dobrze, pier.oląc wszystkie swoje relacje z ludźmi, będąc samemu i ważąc 45 kg.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Po hospitalizacji znów przez jakiś rok było dobrze. Myślę, że głównie dzięki lekom (Karbamazepina, Anafranil, Chlorprothixen).

Taaak, Anafranil z karbamazepiną potrafią zdziałać cuda. :105: Bierzesz teraz jakieś leki? Może warto do nich wrócić?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
jak dla mnie Twoje objawy to gra emocjonalna z terapeutką. Paradoksalnie, mam wrażenie ,że gdybyś odczuł zainteresowanie, troskę, wsparcie z jej strony, to poczułbyś się lepiej. nie wiem. (piszę np o ED)

 

też tak podejrzewam... :roll:

może dlatego, że też mam ED (anoreksja), borderline i postępuję podobnie ze swoją terapeutką..? :oops:

muszę Cię rozczarować - jeśli Twoja terapeutka jest dobra, kompetentna to nie będzie Cię błagać o zmianę postępowania, nie będzie namawiać na siłę do walki ze swoimi demonami, do jedzenia, leczenia, bo to jest TWOJE życie i to Ty sam ze swojej inicjatywy musisz chcieć o siebie zawalczyć, a nie robić przysłowiową łaskę, że będziesz się bardziej starać. Przypuszczam, że chciałbyś czuć się zaopiekowany, żeby ktoś okazał Ci zainteresowanie, uwagę, przejął się Twoją sytuacją. ale to jest Twoje życie i to Ty podejmujesz decyzje. jeśli sam nie chcesz pójść do szpitala, brać leków, jeść to nikt na siłę Cię tam nie wsadzi jeśli jesteś pełnoletni i nie zagrażasz poważnie swojemu życiu, nikt nie wmusi w Ciebie pokarmu na siłę. możesz się wyniszczać i staczać coraz bardziej na dno, a Twoja terapeutka nie zrobi nic, żeby Cię na siłę z tej drogi do piekła zawrócić, bo nie o to w terapii chodzi.

czy Ty Radku nie próbujesz nią przypadkiem w ten sposób manipulować, żeby zyskać jej zainteresowanie, żeby coś się działo w terapii, żeby się Tobą przejęła? jeśli tak to niestety (a może raczej na szczęście), ale jeśli jest dobrą terapeutką to to nie podziała, Twoja sytuacja będzie coraz gorsza i będziesz się w niej coraz bardziej miotać. tak więc może przemyśl to, czy to się tak naprawdę "opłaca"... może opłaca się odrzucić ten dramatyzm, postarać się sam sobą zaopiekować, zatroszczyć się o siebie i swoje zdrowie zanim będzie któregoś dnia za późno..?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×