Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Transfuse

Brak zaangażowania

Rekomendowane odpowiedzi

Mam duży problem z zaangażowaniem w relacje z Kobietami. Na początku znajomości zawsze jest wyjątkowo i miło. Nie ma żadnego problemu z brakiem ochoty na spotkania, rozmowę. Z czasem jednak przychodzi znużenie i zadaję sobie pytanie "czy warto?". Wiadomo, nigdy nie można być niczego pewnym, zwłaszcza na gruncie emocji.

Także terapeutka zwróciła mi uwagę na ten problem; wczoraj powiedziała, że w relacji ja-psycholog także się to objawia. Nie wiem jak z tym walczyć, jak nabrać pewności siebie i wytrwałości w dążeniu do szczęścia.

Zdaję sobie sprawę, że wiele tracę unikając zobowiązań i angażu w głębsze relacje. Coś ważnego mnie omija... Zyskując tzw. święty spokój (mam tu na myśli unikanie konfliktów za wszelką cenę) nie przynosi pełni spełnienia. Ciągle czegoś mi brakuje. Terapeutka uświadomiła mi, że mój obraz idealnego życia z drugim człowiekiem nie ma prawa bytu w realnym świecie.

Mam jeszcze drugie "pytanie", może trochę mniej związane z wątkiem tematu. Czy to normalne aby była dziewczyna, która rzekomo spotyka się z nowo poznanym chłopakiem i tworzy z nim związek, lokuje w nim uczucia, odzywała się do mnie niemal każdego dnia? Dzisiaj chciała zaprosić mnie do siebie na kawę i film. Nie zgodziłem się... Zaproponowałem kawiarnię ale nie chciała. Nazywa mnie swoim przyjacielem. Nie jestem przekonany, że "coś" takiego może istnieć między byłymi "kochankami"...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nie moze...masz racje ona byla czegos od Ciebie nagle chce czego?powinienes to wybadac i nie u niej a na gruncie neutralnym

idealizujesz rzeczywistosc?swoje zwiazki z kobietami?hm....na terapii nie pracujesz nad tym?no ja mam zawsze chyba za duze wymagania co do partnerek...i jakos zostaje sam...musimy jakos wyposrodkowac...no aby utrzymac relacje...lub na wstepie ich nie zniszczyc.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nextMatii, Nawet zaproponowała mi, że mogę poznać jej nowego towarzysza. Także odmówiłem. Idealizuję wszystko... Cały świat wokół mnie musi być idealnie poukładany, wszystko bez skazy i na swoim miejscu. Jeśli tak nie jest to się zniechęcam. Na terapii psycholog uświadamia mi nieuświadomione. Tak to odbieram. Ona niejako nie daje mi wskazówek jak powinienem z "tym" walczyć... Co rozumiesz pod pojęciem współpracy ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Metody dzieki ktorym bedziemy swiat..ludzi widzieli w zdrowej perspektywie.....sposob postrzegania swiata dlaczego Twoj taki wlasnie jest?skad ten idealizm??powinienes tego dowiedziec sie na terapii.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nextMatii, Głównym czynnikiem jest moja matka. To Ona zawsze chciała i chce dla mnie jak najlepiej. Może to dziwny przykład... ale w szkole podstawowej gdy miałem nagryzmolone w zeszycie to musiałem go przepisywać. Wszystko musi być schludnie i estetycznie. Dzisiaj w samochodzie zauważyłem smugi na szybie. Mimo, iż pora roku nie sprzyja czystości w pojeździe to strasznie mnie to wkurza, błoto na dywanikach... Masakra!

Niby znam przyczyny mojego postępowania ale nie wiem jak to zwalczać... Tego terapeutka mi sobą nie oferuje :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

To dziwne bo powinna..pracowac nad tym skoro zna zrodlo problemu....tak to przewaznie sa rodzice...dziecinstwo,a dlaczego jej na to nie zwrocisz uwagi?ze to jest problem dla Ciebie nadal nierozwiazywalny?powiedz jej o tym!skoro sama nie wie...porozmawiaj...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nextMatii, mówiłem Jej o tym. Mówi mi, że nie może powiedzieć jak ma postępować, że to ja sam muszę dojść do tego... że w jej mocy jest tylko wskazanie mi mechanizmów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Hm....no to niech Ci wzkazuje te mechanizmy...a Ty je uaktywniaj...

Cos tam Ci widac wskazuje podpowiada to tak jak u mnie,ale roznie mi ta realizacja...wychodzi...ciagle nad tym pracuje juz dlugo,z roznym skutkiem,ale mam dalej problem

Byla dziewczyne bym olal...dziwnie sie zachowuje....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nextMatii, Trudno jest mi olać byłą dziewczynę mimo wszystko. Była jakąś cząstką mojego życia. Terapeutka powiedziała mi, że istnieje coś co mnie do niej ciągnie. Myślę, że jest to fizyczność. Ciężko mi to wyrzucić z głowy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

BYLA dziewczyna...BYLA....nalezy do przeszlosci chcesz w niej tkwic?no reszta kobiet sie w miedzyczasie zestarzeje..:D....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nextMatii, hehe, masz rację. Nie ona jedna... Oby tylko zaangażowanie przyszło, bo to teraz najbardziej ceniona wartość.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Tego Ci życzę....:)......

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Transfuse, tak jak Ci już kiedyś napisałam- wydaje mi się,że dopóki nie zamkniesz relacji z byłą dziewczyną,nie posuniesz się dalej.Wciąż o niej myślisz,rozpamiętujesz...wiadomości,które od niej dostajesz też nie poprawiają sytuacji.Nie jesteście już razem.A takie kontakty podsycają tylko myślenie i jakąś podświadomą nadzieję,że może jeszcze coś...kiedyś...

To bez sensu.Wiem,że nie łatwo jest się otrząsnąć z rozstania,ale tak na dobrą sprawę z rozpamiętywania nic nie przychodzi.Nic z tego nie masz,nie sprawia to,że czujesz się silniejszy,rozwijasz się.Sprawia,że stoisz w miejscu,zawieszony między tym,co było, a tym co jest.To nigdy niczego dobrego nie przynosi...

 

Natomiast jeśli chodzi o terapeutkę,to ona nie może Ci dawać jasnych recept na życie,nie może mówić co masz robić,bo przecież to Twoje życie i Ty podejmujesz decyzje.Może analizować z Tobą to,co robisz i wskazywać mechanizmy,które odpowiadają za pewne rzeczy,ale niestety nie może żyć za Ciebie.Jaki sens miałaby terapia jeśli uzależniłbyś się od tego,co mówi Ci terapeutka?Czekałbyś na kolejną wskazówkę od niej,wytyczne jak masz postępować.To by była patologia...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bellatrix, Wczoraj zdobyłem się na odwagę i powiedziałem jej, że czuję się niezręcznie w sytuacji gdy nazywa się moją przyjaciółką i pisze niemal każdego dnia. Powiedziała, że już nie będzie. Zobaczymy jak to dalej się potoczy. Czuję się inaczej, bo potrafiłem wreszcie wyrazić sprzeciw...

W miniony piątek psycholog zapytała mnie czy ja również chciałbym mieć dostęp do jej prywatnego życia. Zaskoczyła mnie mocno tym pytaniem. Wątek pojawił się przy okazji tematu związanego z byłą dziewczyną; że dawniej nie chciałem żadnych nieporozumień, pragnąłem wszystko o niej wiedzieć. Odpowiedziałem tylko, że jestem świadomy, iż to niemożliwe. O jednoznacznych wskazówkach terapeutka też wspominała, nie mogę być przecież marionetką w czyiś dłoniach.

Bardzo dziękuję Tobie Kasiu za wyczerpującą odpowiedz ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Transfuse, jestem z Ciebie dumna!Powiedzenie swojej byłej dziewczynie,co tak naprawdę czujesz,to ogromny postęp.Mam nadzieję,że to widzisz.Idziesz do przodu.Oby tak dalej ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Twój awatar mi ją przypomina, była/jest podobna... Dziękuje raz jeszcze, że wypowiedziałaś się w mojej sprawie ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiesz co nie śledziłam tu innych wątków z twoim udziałem ale dla mnie to ty jestes cały czas zaangazowany w tę dziewczynę, myslisz o niej, piszesz.

 

moze jednak oboje cos do siebie czujecie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

betty_boo, Odczuwam brak bliskiej osoby, ona zawsze była najbliżej, teraz nikogo takiego nie ma. Bardzo brakuje mi przytulenia, pocałunku :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie jestem przekonany, że "coś" takiego może istnieć między byłymi "kochankami"...

Jak najbardziej! Ja ze swoim byłym mam super relację i nie widzę powodu, aby zrywać znajomość z kimś, kogo uważam za wartościowego, świetnego człowieka tylko dlatego, że nam razem nie wyszło. To oczywiście możliwe jest wtedy, kiedy rozstanie nie było wynikiem jakiegoś świństwa uczynionego przez którąś ze stron.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

girl anachronism, niestety nie jestem przekonany co do jej "wartościowości"... od końca października nalegała jeszcze abyśmy dali sobie ostatnią szansę, nie chciałem. Od kilku tygodni zna nowego chłopaka i już pokochała go nad życie.

A może to ja jestem jakiś dziwny? Według mnie proces lokowania uczuć powinien się rozwijać w wolnym tempie a deklaracja emocji musi być dokładnie przeanalizowana. To nie jest już moja sprawa, nie układało nam się wcześniej, nie było dialogu... Było wiele nieprzyjemności i nieporozumień. Nie chcę już o tym myśleć a mimo to te rozważania wciąż we mnie pomieszkują...

 

Trochę Tobie zazdroszczę, że Twoja dawna miłość została rozegrana w opisany przez Ciebie sposób. W moim przypadku to nierealne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Transfuse za szybko nużą Cię nowe rzeczy. Zainteresowanie mija, gdy w dostatecznym stopniu poznajesz wartość. Dlatego występują u Ciebie rozmyślenia p.t "czy warto?". Wiadomo, ta odpowiedź przyjdzie z czasem ;) nie można przewidzieć co się stanie. Trzeba chociaż troszkę się zaangażować, walczyć o szczęście żeby poczuć spełnienie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aria,

Zainteresowanie mija, gdy w dostatecznym stopniu poznajesz wartość.

Albo "bezwartościowość" drugiej osoby, wiem brzmi to strasznie arogancko i bezczelnie ale niektóre osoby w konfrontacji z moimi oczekiwaniami tak właśnie wyglądają :( Mam tendencję do szufladkowania, lubię przypinać łatki. To niepoprawne ! W byłej dziewczynie przeszkadzał mi np. brak zdanej matury... Ale czy od tego człowiek staje się "lepszy"? NIE !!!

Sam także nie jestem idealny... Ale uparcie dążę do tego; to często wprowadza mnie w błąd i oddziałuje destrukcyjnie na moje życie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Transfuse nie ma ludzi idealnych. Jeżeli ktoś ma pusto w głowie, to raczej większość osób traci zainteresowanie i przekonuje się o braku wartościowości tej osoby. Ale brak zdanej matury nie świadczy o wartości człowieka. Chyba Twoje oczekiwania są za bardzo wygórowane ;) Troszkę trzeba się od nich zdystansować, ujrzeć w drugiej osobie coś więcej niż swoje oczekiwania względem jej. Dać sobie czas na przeanalizowanie poszczególnych cech i pochopnie nie podejmować decyzji. Dodatkowo przez to, że starasz się być perfekcyjny oczekujesz tego samego od innych - i to jest niefajne...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aria, W teorii wiem jak powinienem postępować, niestety w praktyce idę własną ścieżką. Piszesz o analizowaniu... W minionej relacji swoje emocje rozważałem niemal 3 lata. Do głębszych wniosków nie doszedłem... Bo jak zestawić swoje spostrzeżenia gdy nie ma się obiektywnego punktu odniesienia ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Transfuse trzeba nas sobą pracować ile wlezie, innego wyjścia nie widzę :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×