Skocz do zawartości
Nerwica.com

problem z terapeutammi


zujzuj

Rekomendowane odpowiedzi

Witam. Najkrucej jak potrafie opisze o co mi chodzi. Chce zapytać o jakąs rade, lub może ktoś miał coś podobnego. Często zdaża sie, że terapeuta lawiruje terminami spotkań. Byłem u jednego chyba 3 mieś. Jednak podczas tego czasu on mnie spławiał(teraz tak to widzę). Choć jechałem 50 km, to zdazyło sie pare razy, że go nie było bo musiał byc w sądzie i nawet nie dzwonił. Zdazyło sie że mnie wpisał na zlą godzinę. Zdazyło sie że poinformował mnie 5 minut przed(jak juz dojeżdzałem to zadzwonił) że musi przyjąc kogoś innego bo musi zakonczyć sprawę. Czyli świadomie kogoś wpisał na mój termin, bo był wazniejszy. Więc ja przestałem przyjezdzać.Jednak dziwi mnie to, że nie powiedział wprost. Czy to jest normalna taktyka, że sie kogoś do siebie zniecheca. Lub może to było coś ze mną, że za bardzo może mi zależało, czy może on sie bał że zbyt duzo bedę od niego wymagał. Po jakims jednak czasie pojechałem do niego, żeby mi powiedział co mi jest. Robiłem wiele testów, troche czasu spedziłem u niego i jedyne co zaoferował to "nie ma pan schizofrenii". On nie był w stanie nic konkretnego powiedziec. Zakonczył 15 min, przed czasem i powiedział że "raczej nie poleca już kolejnych wizyt" że "to nie ma sensu". :shock: no spoko :D nie ma problemu

 

Potem byłem u innego kolesia w celach diagnostyczno/pomocowych. Bardzo często odbierał telefon w trakcie mojego spotkania. Miałem wrażenie, ze mu imponuje to że ludzie go potrzebują(no ale to inna historia). Pewnego razu przyszedłem i nikt mi nie otworzył. Dzwoniłem dzwonkiem, potem telefonem. Koles ma gabinet od wejścia i miał okno otwarte. Wydawało mi sie, że ktoś jest więc nie chciałem przeszkadzać. Po jakims czasie wyszło pare osób, więc zrobiłem jeszcze jedno podejście. Zero odzewu. Pojechałem na chate i po godzinie dzwonie. Okazało sie, że pomyliłem godziny. Miałem 5 minut na dotarcie i dotrałem spozniony. Jednak nie bardzo rozumiałem czemu mnie tak potraktował. Jeśli sie dzwoni dzwonkiem to zawsze wychodził i mnie wpuszczał, więc go słychać. Jesli go słyszał to jestem na 100% pewny że spojrzał kto dzwoni. Jednak nie podszedł do drzwi. Nie odebrał tez telefonu, który odbierał nawet po 5 razy na jednym spotkaniu. 2 spotkania pozniej powiedział mi, że nie wie co mi jest i że najlepiej niech pojdę do psychiatry. Dał mi tel do takiego co jest dobry(150 zł za 30 min) i wpisał choroby. Wpisał nawet ewentualność schizofrenii, więc tym bardziej nie rozumiem postepowania.

 

Miałem iśc na ta obserwacje, ale zostałem przekonany do nastepnego terapeuty, bo dobry itd... Jednak znowu jest to samo. Ja mam głowe dośc aktywną i zaczynam myśleć. Ustaliliśmy razem z terapeutką termin. Ona go zaproponowała. Potem go zmieniła ze wzgledu na pilny wyjazd. Ok. Jednak potem ona zapomniała że byliśmy juz umuwieni na stałą godzine i dzień. Czyli nie zapisała, jak sama powiedziała. Spojrzała w notes i mowiąc że nie widzi mnie nigdzie zapisanego proponuje coś tam....Czułem sie tym w jakims stopniu dotknięty. Ja jej powiedziałem, że juz zaczynam sie zastanawiać czy przypadkiem ktoś mnie nie spławia, bo było cos takiego i takiego. Może jestem jakiś nieobyty i nie łapie aluzji, czy coś takiego. i jej o tym mówie sugerując że juz wole dostac tekst na klatę, niż czuc sie jak jakis pajac. Ona mówi, że rzeczywiście zapomniała. Teraz jednak dostałem sms, że musi odwołac spotkanie ze względu na pilny wyjazd. Zaproponowała mi spotkanie na następny tydzień piątek(na stałe miał byc czwartek). Myslałem żemoże wczesniej da rade,ona jednak napisała że wszystkie terminy do konca tygodnia zajęte. Nie chce robić z siebie debila i pytać o poniedziałem czy wtorek, więc godze sie na piatek. Jednak strasznie mnie to wkórwia. Ona wie, ze ten czwartek może jej wypadac. Wypada jej najwyrażniej nagle, a grafiku nie ma elastycznego i nie może mnie przeniśc na srodę, czy piatek... Jesli jest taka sytuacja to czemu mnie wrzuca na czwartek? Zaczynam znowu sie bać, że czegos nie łapie. Może to jest norma, jak sie z kims nie chce pracować?

 

Czuje sie troche jak głupek. Głupek bo spodziewałem sie.. no że najnormalniej w swiecie bedę wazny. Może nawet spodziewałem sie jakiegosspecjalnego traktowania, że ktos bedzie sie starał mnie prznieśc na dogodny termin zeby spotkanie nie wypadało czy coś takiego. Teraz nie dośc, że p[odejrzewam jakieś spławianie, to czuej sie jak pajac. Inwestuje emocjonalnie jak jakiś skonczony debil w takie relacje. Relacje wykrojone na godzinę w majestacie profesjonalizmu, a spodziewam sie przyjazni i huj wie czego.

 

Co mam o tym myslec?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zujzuj, trafiasz na nieprofesjonalnych terapeutów.U mnie wygląda to tak,że jestem umówiona wcześniej,jak regularnie jest to stały dzień i godzina,a jak zdarzy się odwołać psycholog wizytę bo jest coś wypadnie to informuje mnie najpóźniej dzień wcześniej.Dzwoni nawet jak spóźni się 10 min,a i to się bardzo rzadko zdarza.Telefon na sesji ma zawsze wyłączony.Cały czas uwagę mi poświęca i pyta się np. czy może na chwilę wstać i otworzyć okno.

Poprzednią też miałam tak jak Ty opisałeś,bywa,ale lepiej wtedy poszukać kogoś kto się po prostu przykłada.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ta babka ostrzegała mnie wczesniej, że może miec te wyjazdy. Dzień wczesniej mnie poinformowała, ale mimo to. Jak byłem wczesniej na dość długiej terapii, to miałem poczucie że to co sie dzieje jest w jakims sensie ważne. Tzn tamta babka zawsze starała sie zaproponowac jakis termin wczesniejszy. To było w zasadzie oczywiste samo z siebie, że jesli jestem umuwiony to chce sie spotkac i mi zależy, więc z automatu szukało sie najlepszego terminu. Tutaj zostałem wepchnięty na sam koniec nastepnego tygodnia. Pomimo tego, że jej mówiłem o tych swoich fazach i pomimo tego, że tydzień temu sie nie spotkaliśmy bo pomyliłem godziny. Nie pasowała jej znowu ustalona godzina w czwartek. W zasadzie to z 5 spotkań żadne nie było w ten jebany czwartek. Najpierw sroda i ustalamy czwartek. Potem jej nie pasowało więc wyszedł piątek. W ten pierwszy piątek ustawiliśmy sie na nastepny. Mówiłem że jest chyba czwartek a ona piwiedziała że nic nie widzi i czy mi piatek pasuje. Więc powiedziałem że mi pasuje i był piatek. Wtedy jej powiedziałem a ona sobie przypomniała więc umuwilismy sie na czwartek ale 10.00 rano(tutaj sie pomyliłem i polazłem na 13.00) a teraz ona odwołuje spotkanie z jutrzejszego czwartku i proponuje mi PIATEK za tydzien a nie czwartek!! Normalny LOL. Z powodu tego cyrku zaczynam kombinować. Mam w dupie czy to będzie czwartek. Ona z tym czwartkiem wyskoczyła a potem sie okazuje, że jej zupelnie nie pasuje. Wic wzchodyi na to, że ona ma w dupie czy bedę mógł chodzić czy nie. Jakby zupelnie jej wysiało. Chodzi jej tylko o ewentualne zapchanie czasu który może miec wolny, a jesli coś wyskoczy to przecież może odwołać. Ona ma tam jakies swoje inne, pewnie ciekawsze sprawy zawodowe, no ale do huja

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×