Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie,

 

Potrzebuję porady, a myślę, że trafiłam do odpowiedniego miejsca.

Mój chłopak ma stwierdzoną nerwicę lękową i chciałabym mu pomóc. Mieszkamy razem, dlatego widzę, jak strasznie jest mu ciężko radzić sobie każdego dnia w prozaicznych sytuacjach. Pomagam mu, staram się go pozytywnie nakręcać, ale ostatnio widzę, że to wszystko zawodzi. Miły chodzi na terapię do psychologa, lecz zapewne to potrwa zanim wyleczy się z nerwicy. Ostatnio sam przyznaje, że nic mu się nie chce, nie ma chęci do życia, ciągle coś go boli, ma zawroty głowy, podejrzewa różne choroby. Podróż autobusem z pracy do domu niejednokrotnie była ponad jego siły, wracał drżący, zgrzany, ze łzami w oczach. Nie zawsze wiem jak mogę mu pomóc, jakich słów użyć. Zdarza się, że tracę cierpliwość, kiedy starania zawodzą, a nie chcę mu dokładać złych emocji. Przejrzałam forum i widzę, że nie on jeden walczy z tą przypadłością. Chciałabym być mu pomocna, ale nie wiem, czy mi się to udaje. Staram się wczuć w jego emocje i zrozumieć je. Oboje boimy się tego, że nerwica pokona nasz związek. On lęka się, że nie wytrzymam i odejdę, ja, że nie będę w stanie mu pomóc. Jak mogę go wspierać? Co mówić, aby się nie poddawał? Nie oczekuję gotowców na życie, ale może znajdzie się osoba, która wie, czego najbardziej potrzebowała w najtrudniejszych chwilach od Bliskich i co jej pomagało.

 

Pozdrawiam ciepło!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bądź przy nim, tak zwyczajnie. Myślę że czasami nie wiele możesz zrobić bo wszystko dzieje się niejako wewnątrz, ale współ-przeżywanie chyba pomaga. Ja np jak naprawdę źle się czuję kiedy nie mogę chciała bym aby była choć jedna osoba która potrafiłaby to zrozumieć, która nie mówiłaby "nie przejmuj się" bo to nie możliwe, tylko chwyciła za rękę i była, tak po prostu.

Może zapytaj Miłego jak mogła byś mu pomóc, bo nie wiesz co robić czego nie robić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Menada, dbaj o to by widział, ze jest dobrze, normalnie. Sprawiaj mu małe przyjemności, spędzajcie razem ciekawie wolny czas (ale nic na siłę, jeśli jest gorzej i kompletnie nie ma na nic ochoty, nie zmuszaj go). Poza tym, to co pisała moja poprzedniczka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dokładnie, same bycie przy kimś bardzo dużo daje. Z perspektywy czasu widzę, że u mnie doskonale sprawdzały się wyjścia z domu na zewnątrz ze znajomymi, jakby nigdy nic. Oczywiście, byłem zwykle temu nieprzychylny, ale jak dałem się namówić, to potem nie żałowałem. I jak wracałem do domu miałem na jakiś czas spokój od objawów nerwicy.

No i wypadałoby udać się do specjalisty. Tutaj już sprawa jest bardziej delikatna, bo jak powiesz wprost 'idź do psychiatry/psychologa' chłopak może to źle odebrać. Wszystko zależy od tego jak bardzo chce wyzdrowieć, jak bardzo objawy mu przeszkadzają, itp. Możesz wzbudzić w nim chęć powrotu do normalności.

 

Trzymam kciuki!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Abradab... to chyba zależy... dla mnie jakieś wychodzenie było koszmarem kiedy naprawdę czułam się okropnie, wszystko mnie przytłaczało, ludzie wbijali się mi do świadomości, jak by zabierali przestrzeń, trzęsłam się w tramwajach, wszystko było wielkim hukiem i atakiem szumu nie do zniesienia, nie mówiąc o tym kiedy trwałam w derealizacji i wtedy nie wiedziałam zupełnie co się dzieje, mogłabym tylko siedzieć i czekać na śmierć, takie wyciąganie na siłę nie jest dobrą radą. Nie każdemu musi pomóc, a może spotęgować cierpienie. Jeśli "podróż autobusem z pracy do domu niejednokrotnie była ponad jego siły" to chyba wychodzenie nie pomaga, nie mówię aby zamykać drzwi na klucz, no ale....

 

-- 01 lut 2011, 01:42 --

 

Menada! Możesz też zaprosić Miłego na forum! ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Guziku, czasem zapomina się o tym, co najbardziej oczywiste, więc dzięki za odświeżenie pamięci :D

Tynko, staram się! Dużo gadam, przygotowuję przysmaki, oglądamy razem filmy, staram się go wyciągać na wspólne spacery z pieskiem, zachęcam do przełamywania się i walki o zwycięstwo nad złymi myślami :)

Abradabie, mój Chłopak już chodzi do psychologa, choć czasem wątpi w jego skuteczność. Niemniej wiem, że dla zdrowia zrobi wszystko :)

egzystencjonalny, wspominałam o Tym forum, przytaczałam różne historie, myślę, że w końcu tu trafi :smile:

 

Bardzo Wam dziękuję :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Guzik, oczywiście uniwersalnej recepty nie ma, każdy przechodzi swoje dolegliwości w inny sposób. Mnie też odpychało od wyjść, ale jak już ruszyłem się to było całkiem znośnie. No i oczywiste jest, że skoro jazda autobusem/tramwajem/pociągiem jest katorgą to lepiej przejść się na piechotę ;)

 

Menada, skoro chodzi do psychologa no to trzeba poczekać na efekty w takim razie. Skoro sam chce wrócić do zdrowia to już część sukcesu ma za sobą, tylko, żeby z chęciami również i wiara w to, że się uda była :) Częste ma te wizyty u psychologa? Od kiedy spotyka się z nim?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To może pokrótce opiszę jak to było. Zaczęło się ponad 2 lata temu, w szpitalu, bo ciężko zachorował. Już tam było z nim kiepsko :(

Później lęki wracały po alkoholu, np. w sylwestra. W grudniu zeszłego roku, tuż przed świętami zachorował na zwykłe przeziębienie i nerwica przywaliła z ogromną siłą :(. Chodzi do psychologa raz w tygodniu, czasem dwa (do innego specjalisty). Zaczął teraz, w styczniu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Menada - zazdroszczę mu że ma Ciebie ;) że chcesz mu pomóc :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chcę pomóc, ale też nie wiem, czy jestem najlepszą osobą do pomocy... Mam ognisty charakter, tak myślę, i nie zawsze panuję nad emocjami. Poza tym, też mam swoje problemy, ciężko powiedzieć, że jestem "zdrowa". Może to wszystko jest dziwne, ale jeśli nie umiem pomóc sobie, to pomogę Jemu :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To nie jest dziwne, zazwyczaj tak jest, jak byłam na terapii to umiałam pomóc innym a sobie nie ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Menada, po pierwsze- przyzwyczaj się. I nie stresuj się tym, że on się stresuje.

 

Nerwicowcy lubią się nad sobą poużalać, żeby ktoś pogłaskał, przytulił, bo nie mamy poczucia bezpieczeństwa. Często życie nas przeraża albo zniechęca. Stany depresyjne to ból, ale sen i dobre jedzonko pomagają zazwyczaj. Twój facet chodzi do psychologa, zatem przygotuj się na jakieś zbyt szczere wyznania, miotanie się itd. On musi się teraz nad sobą dużo zastanawiać. Dasz sobie z tym radę.

 

Tak w ogóle, to nie przejmuj się nadmiernie jego falami różnych emocji. Ja cenię mojego faceta za to, że najczęściej umie wyczuć, kiedy tylko marudzę, a kiedy na serio mi źle i dopiero kiedy coś poważnego się dzieje, wtedy mocniej mnie wspiera.

 

Aha, i ważne- my podświadomie często stosujemy szantaż emocjonalny. Uważaj na to, ponieważ u nas to impuls, ale po prostu nieświadomie owijamy sobie ukochaną osobę wokół palca. Nie daj się temu, zachowaj mocną pozycję i miej swoje życie.

 

O ile nie dasz sobie wejść na głowę i odnajdziesz złoty środek- między zdystansowaniem a zrozumieniem i wspieraniem, uda Wam się. I tego życzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×