Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Niedokańczanie- nie wiem jak to inaczej nazwać.

Otóż mam taki problem i nie wiem nawet czy nazwać go natręctwem.

 

Nigdy nie dokończyłam żadnej książki- kończę stronę, kilka stron, lub rozdział przed końcem (smutno mi żegnać się z historią, bohaterami, książką). To samo z 50% filmów.

Generalnie myślałam, że "taka moja uroda", dopóki nie przypomniało mi się: moje dzieciństwo:

zawsze musiała zostać jakaś niepokolorowana kolorowanka, w wyklejankach zostawiałam ostatnią niewykorzystaną naklejkę (wiedziałam, że to będzie oznaczać koniec mojej przygody z nią), a słodycze zamiast jeść, chowałam do szafki i często wyciągałam je by na nie popatrzeć :? .

A wracając do czasów współczesnych (oprócz tych książek i filmów) :w pudełkach czekoladek zawsze zostawiam chociaż ostatnią czekoladkę, zostawiam nienapoczęte krzyżówki w zeszytach krzyżówek (jedną lub kilka), oraz wiele innych zachowań tego typu.

 

Chciałam się dowiedzieć, czy takie zachowanie jest jakoś sklasyfikowane? Ktoś tak jeszcze ma? A może to jest objawem czegoś głębszego?- dodam, że jestem DDA, mam liczne natręctwa (m.in. arytmomanię i potrzebę sprawiedliwego dotykania :mrgreen: wszystkiego dookoła), problemy uczuciowe, krótkie okresy depresyjne i jestem niezwykle wybuchowa (wtedy totalnie wypadam sobie samej spod kontroli).

 

Mam nadzieję, że nikt nie wyśmieje takiej dziwaczki jak mnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nigdy nie dokończyłam żadnej książki- kończę stronę, kilka stron, lub rozdział przed końcem (smutno mi żegnać się z historią, bohaterami, książką). To samo z 50% filmów.

 

Nie oglądam filmów ani nie czytam książek, bo za bardzo mnie stresuje ich akcja, jakakolwiek by nie była.

I też DDA.

A z resztą niedokańczania nigdy się nie spotkałam, ale wygląda trochę jakbyś nie chciała czegoś stracić, przegapić, ktoś jeszcze tak ma?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

To o czym piszesz "Niedokańczanie" przypomina mi trochę prokastynację : http://pl.wikipedia.org/wiki/Prokrastynacja

z tym że u ciebie to dotyczy odraczania,wydłużania przyjemności i radości z wygrywania.

Co do twojej przypadłości to chyba wielu facetów marzy o seksie z tobą :smile:

 

Jesteś niewątpliwie b.ciekawą osobą i pewnie niedługo znajdziesz źródła swoich problemów.

 

dodam, że jestem DDA, mam liczne natręctwa (m.in. arytmomanię i potrzebę sprawiedliwego dotykania :mrgreen: wszystkiego dookoła), problemy uczuciowe, krótkie okresy depresyjne i jestem niezwykle wybuchowa
Mam nadzieję że sama sobie nie przypisałaś tych wszystkich dolegliwości.Czy byłaś u psychiatry ,psychologa ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Kaczka_Dziwaczka odbierz proszę prywatną wiadomość :

Pod napisem FORUM PSYCHOLOGICZNE ,masz po lewej stronie mały napis :" nowych wiadomości ". Klikasz na ten napis a potem na temat wiadomości po środku ekranu (oczywiście musisz się wcześniej zalogować ).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niezłe! W życiu bym na to nie wpadła. Czytając charakterystykę śmiałam się jak głupia, mimo iż wiem, że zapewne 99% społeczeństwa mogłoby się z tym utożsamiać 8) Mimo wszystko, może coś w tym jest? :roll:

 

U psychiatry, psychologa nie byłam. Pozwalam sobie być obiektem testów dla moich znajomych studentów psychologii (jest ich troje, nie znają się nawzajem więc konsultowanie "diagnoz" nie wchodzi w grę)

 

A co do

Co do twojej przypadłości to chyba wielu facetów marzy o seksie z tobą :smile:

Marzyć, pewnie marzą :105: , choć ponoć jestem irytująca ze swoją "przypadłością" :smile:

Swoją drogą, wspominając o aspekcie społecznym "niedokańczania", zapomniałam dodać, że także:

Nie lubię się żegnać, właściwie nigdy tego nie robię, często bez powodu nie odbieram telefonów i nie odpisuję na smsy, maile, a gdy mam podejmować ważne decyzje, wolę żeby sprawa potoczyła się swoim torem bez mojej interwencji.

 

I też parę smaczków, o których sobie przypomniałam:

Kupuję ciuchy i buty których nie noszę, kosmetyki, których nie używam, bo boję się, że się zużyją (z tego powodu często kupuję po dwie sztuki, jedna do noszenia, używania, druga do "bycia" :D ).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Kamień spadł mi z serca.

 

Pozwalam sobie być obiektem testów dla moich znajomych studentów psychologii (jest ich troje, nie znają się nawzajem więc konsultowanie "diagnoz" nie wchodzi w grę)
Nie pozwalaj żeby pseudoznajomki miały ubaw twoim kosztem -jak chcą cię rozśmieszyć to niech opowiedzą inteligentny kawał ,a jak nie to niech spier....

Poza tym to nie są (i może nigdy nie będą) specjaliści z doświadczeniem więc nie powinnaś przywiązywać wagi do ich opinii.

 

To co opisujesz musi przeszkadzać ci w życiu, chyba szczególnie chodzi o odbieranie telefonów i podejmowanie decyzji.

 

Czy możesz napisać jakie masz obawy związane z wizytą u psychologa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×