Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
toska1526923447

brak szacunku???

Rekomendowane odpowiedzi

Mam do Was takie pytanie---czy to,że szefowa mną pomiata i nie szanuje to jej wina bo taka jest czy to ja mogę wywoływać w ludziach takie emocje?jeśli to moja wina to nie wiem co bym miała zmienić by ludzie traktowali mnie poważnie. Wszystko co powiem jest puszczane drugim uchem,a jak to samo np mojej mamie powie ktokolwiek inny to słucha z zaciekawieniem.

Pracuję,studiuję,czytam książki,wiem trochę o życiu i świecie-ogólnie wydaje mi się ze głupia nie jestem ,więc czemu wiele osób mnie nie szanuje i zlewa???

wkur.ia mnie to strasznie!!! :why:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

toska, Tosia..ktoś już tu kiedyś na forum zauważyl,że to jak inni nas postrzegają jest w dużej mierze efektem tego jak postrzegamy siebie sami.Jak stoisz z samooceną?Bo jeśli kiepsko o sobie myślisz..to niestety inni mogą to zauważyć i bezczelnie wykorzystać..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ludzie z reala to ch... nie warto sie im odsłaniać psychicznie...bo tak jak mówi Shadowmere - ludzie takie rzeczy wykorzystują...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Skad mamy wiedziec jaka jest twoja szefowa, skoro jej nie znamy? Opisz cos wiecej, staraj sie dostrzec w jakich sytuacjach najczesciej ludzie cie "zlewaja". I tak sie dzieje wszedzie czy tylko w pracy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

w pracy to pikuś ale np moja mama w ogóle jak ja coś powiem to to olewa i mówi : tak tak .... i puszcza drugim uchem,a jak powie to np moja bratowa to od razu słucha i jeszcze mi to opowiada jako coś mega ważnego.Dodam ze nie kłamię i nie kłamałam i nie może się to z tego brać :(

 

[Dodane po edycji:]

 

Shadowmere, ogólnie to raczej z samooceną mam myślę jak większość z ludzi. czyli średnio. Nie podejmuję żadnych wyzwań nawet najmniejszych bo wiem że i tak się to nie uda bo takie słowa słyszę (słyszałam zawsze w domu). A teraz mieszkam sama i i tak takie słowa słyszę bo już chyba we mnie siedzą. Najgorsze jest to że tracę czas na różne kursy itd a później z tych umiejętności nie korzystam :( Chce zmienić pracę ale boję się że w nowej nie dam rady itd itd. Często próbuję z tym walczyć - mobilizować się,nie słuchać dołującej muzyki,oglądać pozytywne programy itd itd. Ale ciągle "słyszę" że nie dam rady,a najgorsze że to już nie jest głos mamy czy kogoś innego to już moje własne myśli,czyli już sama siebie stopuję a z drugiej strony chcę z tym walczyć

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wydaje mi się, że postrzeganie siebie samego ma jednak wiele do powiedzenia :-|

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chciałabym Ci odpowiedzieć na to pytanie... na co dzień nie mam z tym problemu szczególnego ale robię to chyba bardzo nietaktownie bo jestem ogromnie samotna... za to potrafię zeszmacić się do maximum jeśli chodzi o kogoś, na kim mi zależy... takie dwie skrajności nigdy nie będą miały przyszłości w budowaniu relacji wszelkiego rodzaju. Nie potrafię wypośrodkować tego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ciekawe, z czego to wynika te skrajnosci

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmm, toska, może całkiem brak ci asertywności?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to na pewno i staram się z tym walczyć,ale wtedy też popadam w skrajności bo się zapieram i nie spasuję,nawet jeśli ktoś próbuje mnie przekonać i ma rację. A ja na to ,ze się nie zgadzam a pózniej się wkurzam na te osobę ze próbuje mnie namawiać,po czym trzaskam drzwiami i przez miesiąc unikam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

asertywności można się wyuczyć - szacunku do siebie... nie bardzo :cry:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Jak to??? To jest przecież jeden z celów terapii, pracy nad sobą. Można można, trudne to jest, ale możliwe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Właśnie skończyłem kolejną.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wydaje mi się że asertywność nie jest tak ważna jak szacunek do samego siebie.Pół biedy jak się nie jest asertywnym,ale masakra jak się nie ma szacunku do siebie samego. :why:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×