schiza czy bordeline a ciąża?

Hasiok.

schiza czy bordeline a ciąża?

przez monietta 26 gru 2013, 08:30
witajcie
dawno nie pisałam na forum bo czułam się zdecydowanie lepiej i starałam odciąć od wszytskiego co przypominałoby mi mój koszmar. Na nerwice lękową cierpie od 8 lat, były różniaste leki, terapie itp, przeszłam depresje, DD i agorafobie ale chyba najgorszym objawem mojej nerwicy są natręctwa. Zaczęło sie wcześnie od czestego mycia rąk, potem przyszedł lęk przed Hiv, lęk przed powołaniem i byciem lesbijką. Kilkukrotnie takze wmawialam sobie raka, usilnie szukając go w swoim ciele, robiłam testy, wydawalam kupe kasy na niepotrzebe badania. przez ostatni rok przyjmowalam prozac, schudlam po nim 10 kg ale tez miałam wiecej pozytywnej energii, pracowalam, bylam mila dla wszytskich. powinnam jeszcze wspomniec ze mieszkam na stale w australii, wyemigrowalam z polski dla chlopaka poznanego w internecie bo sytuacja w domu(ojciec alkoholik)i ogolnie zyciowa, mimo ze wszyscy twierdza ze jestem atrakcyjna nie moglam znalezc chlopaka, w pracy z wszystkimi sie kłóciłam az mnie po 4 latach zwolnili. z nowym chlopakiem było ok, bardzo o mnie dbała jego rodzina, wydali kupe kasy na moje wizy, utrzymanie i szkole, tak bardzo chcieli zebym zostala z nim, gorzej juz bylo mniedzy nami, zero chemii, nigdy nie wspolzylismy bo on panicznie bal sie ciazy. ja podczas wspolnych 18 mcy mieszkania przezylam epizod nerwicowo-hipochondrialny ktory dla nich byl odreagowaniem na umierajacego ojca mojego chlopaka. wszystko sie zmienilo kiedy poznalam D., na poczatku mnie denerwowal flirtami mimo ze mialam chlopaka ale szybciutko sie w nim zakochalam co sklonilo mnie do kilkumiesiecznego oklamywania mojego partnera, ciagle wizyty w domu D, potajemne spotkania..bylo to spowodowane tym ze jako partner wizowym mojego chlopaka nie moglam go ot tak zostawic i sie wyprwadzic, zreszta probowalam go na ten krok przygotowac od dawna jednak on nic nie dostrzegal. szala sie przebrala kiedy tydzien przed przeprowadzka zaszlam z D w ciaze. czulam sie fatalnie jako ze jestem wierzaca osoba i mam a raczej mialam zasady moralne. jednak w tym czasie najwazniejsze bylo aby zaczac nowe zycie z D., aby tego dokonac musialam udowodnic ze pierwszy chlopak byl zly nieodpowiedzialny i agresywny. potem oczekiwanie na decyzje rządu, jesli mi uwierza, dostane wize stalego pobytu, jesli nie, wypad do polski. Na poczatku ciazy mialam kilka atakow hipo, glowie o zdrowie dzidzi, wydawalo mi sie ze zobaczylam krew na papierze, pojechalam nawet na pogotowie zeby sprawdzili czy jest ok, troche oczywiscie ukoloryzowalam ilosc tej krwi. potem po kolei, lęk ze dziecko ma downa, lek przed toksoplazmoza(zjadlam kawaleczek niedogotowanego kurczaka u matki D.), infekcje bakteryjen, przedwczesne skurcze porodowe, grzybica, skracająca sie szyjka macicy...itp jakies pare tyg temu dalam sobie na chwilke spokoj ze zdrowiem dzidzi i "zajęłam"swoim. zaczelo sie od bólu w piersi, usg-nic tam nie ma, potem krew(siniaki na nogach)-plakalam 3 dni ze mam bialaczke-krew ok, potem wmowilam sobie ze napewno musze miec gdzies raka bo do 25 tyg przytylam tylko 2 kilo, a wczesniej z tyciem problemu nie mialam, wrecz ciagle diety i bulimie. na święta bylismy w resteuracji, zjadlam rybe, cala noc wymiotowalam, myslalam ze rodze i ze od tego te wymioty. Zauwazylam tez dziwne otepienie, jakbym byla pijana wiec wmowilam sobie schize i tak od wczoraj placze i analizuje ze tym razem to juz napewno ją mam(bylam o tym przekonana tez 1.5 roku temu). zaczełam analizowac cale moje zycie bo zawsze staralam sie"zaczynac wszytsko od nowa", odkąd pamietam nigdy nie bylam zadowolona z samej siebie, uwzam ze jestem leniwa(jak moj ojciec alko)potrafie do bólu siedziec w necie i wydawac kase na zakupy online od ktorych jestem uzalezniona. do wszystkeigo musze sie zmuszac, od 2 mcy nie pracuje(zwolnili mnie bo bylam malo wydajna, ale tez nie moglam dogadac sie z dziewczynami). i to jest wlasnie mój wielki problem, poprostu ludzie mnie nie lubia, a ja ich, mam kilka dobrych znajomych którzy mnie nie irytuja a w tymjedna przyjaciolke ktora jeszcze ze mna wytrzymuje, zawsze zakladam ze ktos mnie nie lubi, obgaduje za plecami albo moja intuicja podpowiada ze jest falszywy i wogole nie ma co tracic czasu na znajomosc z nim, bardzo staralam sie przez ten rok byc lubiana, akceptowana i przez to gralam, nie bylam soba, zreszta zawsze tak mam ze dostosowuje sie do sytuacji, jestem taka jaką mnie ludzie chca, ze strojem, makijazem itp, kilka razy fascynowaly mnie aktorki czy piosenkarki, upodobnaialam sie do nich, chcialam byc taka sama bo z siebie nigdy nie bylam zadowolona. jak kameleon. od czasu zwiazku z d. postanowilam ze to dziwne jak na 26 letnia osobe i zdecydowalam zrobic wszytsko aby odkryc ta prawdziwa ja. udalo sie ze stylem i makijazem ale cos z moim charakterem jest nie tak, zawsze bylam dosc mocna w slowach, mowilam prawde prosto w oczy nie liczac sie z opinia innych oczywiscie poza etapami kiedy gralam aby sie komus przypodobac. ale ostatnio marwi mnie cos jeszcze, otorz moja zmiennosc nastrojow, wiem wiem ciaza ok ale to trwa juz od czasow sprzed ciazy. postanawiam sobie ze bede mila, nie bede sie unosic itp a w momencie w niesprzyjajacej sytuacji potrafie wybuchnac i powiedziec slowa o ktorych wczesniej nawet nie myslalam, skad to sie bierze, jakby ktos inny we mnie siedzial, moj partner tez to zauwazyl i pyta czemu raz jest ok a za 5 min juz krzycze i placze.nie mam takiej jakby ugruntowanej siebie samej. zreszta to samo dotyczy klamstwa, zauwazylam ze potrafie naginac fakty manipulowac, albo wrecz klamac aby dopiac swego, potem obiecuje ze to juz sie wiecej nie powtorzy i tak w kolko. co jest ze mna nie tak, czy to moze byc schizofrenia?

chcialam jeszcze dodać że od paru dni mam znow akcje z chowanie noży, że kogos skrzywdze, wbije se w brzuch czy cos, siedze w domu sama w stresie spowowdowanym, oczwkiwaniem na wize, poród, brakiem wlasnej pracy i kasy, zawalonym egzaminem na prawko a au, czuje sie ze jestem niedorozwinieta albo cos ze mna nie tak, mam ataki paniki, nienawidze sie... a to wszytsko szkodzi dzidzi..co ze mnie za matka

-- Pt gru 27, 2013 3:46 am --

ktokolwiek?
Ostatnio edytowano 29 gru 2013, 03:31 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: dubel
Offline
Posty
262
Dołączył(a)
28 paź 2006, 12:49
Lokalizacja
Perth, Australia

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do