boje się żyć :/

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

boje się żyć :/

przez Shanti 07 sty 2011, 18:30
Witam wszystkich :great: .
Chcialabym podzielic sie z Wami moja historia. Od kiedy pamietam zawsze bylam osoba bardzo wrazliwa, nerwowa, niecierpliwa. W rodzinnym domu nigdy nie bylo spokoju. Ojciec alkoholik- wyzywajacy od najgorszych, komentujacy moj wyglad byl najwiekszym koszmarem :cry: . Majac 10 lat bylam wyprana w jakikolwiek wartosci i czulam sie nikim, nienawidzilam siebie, swojego wygladu. Czulam sie gorsza od kolezanek, czulam sie gruba, nieatrakcyjna :-| . Matka nie byla lepsza, zawsze zimna, obojetna, zawsze czulam sie corka niechciana, mimo, iz jestem jedynaczka. Po niedlugim czasie mialam ochote uciec od tego wszystkiego i udowodnic rodzicom, ze poradze sobie bez nich.
Wpadlam w bulimie, zaczelam imprezowac, cpac, pic ( naszczescie nie byly to duze ilosci). Nie radzilam sobie ze soba, nie radzilabym sobie z presja jaka zawsze byla ze strony rodzicow. Dla nich nigdy nie bylam wystarczajaca dobra. Mimo, iz wykanczalam siebie i pewnie bylam bliska smierci z powodu wymiotow i niskiej wagi czulam pustke, czulam, ze brakuje mi milosci, takiej prawdziwej akceptacji. Po kilku latach walki z bulimia wyszlam z tego, powracajac do poprzedniej wagi ( o dziwo z bulimi wyszlam sama, bez pomocy specjalistow, terapi. Potem zaczely sie ze mna dziac dziwne rzeczy jak nerwy, pot z rak. Ale zdarzaly sie bardzo zadko wiec nie zwracalam na to uwagi. Nerwy opanowywalam paleniem duzej ilosci papierosow, one dzialaly uspokajajaco.
W koncu po jakims czasie i wielu nieudanych zwiazkach poznalam najwieksza milosc mojego zycia- mojego obecnego meza :D . Poczulam, ze w koncu poznalam kogos wyjatkowego, kogos kto zaakceptowal mnie taka jaka jestem, kogos kto obdarzyl mnie prawdziwa miloscia. Wyjechalismy do innego kraju, zdobylam swietna prace, gdze odnioslam spory sukces.Bylo mi ciezko, poniewaz z jednej strony bardzo zalezalo mi na pracy, do tego jeszcze moj tata powiedzial, ze musze miec prace, bo inaczej bedzie wstyd w rodzinie, ze jestem zerem ktory nie potrafi sobie nigdzie poradzic. Po jakims czasie znajomosci z R. Zauwazylam, ze lubi wypic, i zdarzalo sie to bardzo czesto. Bardzo mnie to denerwowalo, gdyz widzialam w nim swojego ojca. Wiedzialam, ze jest to zupelnie inna osoba, inna historia, on jest normalnym facetem, ktory czasem lubi wypic kilka piw, ale ja widzialam w tym koszmar, odrazu panikowalam, ze znow spotka mnie ta sama sytuacja. Do tego wszystkiego doszla moja zazdrosc o inne kobiety. Z perspektywy czasu wiem, ze takie zachowanie wynioslam z rodzinnego domu, poniewaz ojciec zawsze mowil mi, ze moj przyszly maz nigdy nie bedzie mnie kochal, ze mnie zostawi, ze bedzie mnie zdradzal. Zawsze dokuczal mi, ze moje kolezanki sa lepsze, atrakcyniejsze, nie raz ublizal mamie, ze ona jest slaba, ciagle patrzyl sie na inne kobiety, zawsze byly atrakcyjne dla niego inne kobiety, a nie wlasna zona. Moja zazdrosc stala sie nie do wytrzymania. Mimo, iz moj maz nie jest typem ‘’playboya’’, jest mi wierny, jest osoba, ktorej moge ufac, to czuje ogromny niepokoj, iz moze mnie zdradzic z jakas kobieta. Sprawdzam jego telefon ( mimo, iz od czasu gdy sie poznalismy nigdy nie zadzwonila do niego zadna kobieta, bo on nie ma kolezanek). I mimo, iz wiem, ze moja zazdrosc jest chora to panicznie boje sie, ze go strace. Poprzez to mimo, iz bardzo sie kochamy to ja czasem stwarzam sytuacje, gdy zamieniam sie w diabla i potrafie w ataku zazdrosci go bic, pluc, tluc talerze. Po jakims czasie stwierdzilam, ze musze sie zmienic i staram sie pracowac nad soba, ale jesli mam byc szczera to te emocje nadal sa we mnie, nadal czuje, se ktos moze mi go zabrac.
Po roku pobytu zaagranica stala sie bardzo traumatyczna sytuacja w moim zyciu- smierc mojego psa ( ktory zostal w polsce) Gdy dowiedzialam sie o jego stanie odraz wrocilam do Polski, ale spedzilismy ze soba tylko kilka dni, poniewaz zmarl, trzymany przeze mnie na rekach. To bylo dla mnie tak traumatyczne przezycie,ze po powrocie do angli mialam okropne koszmary, ze on zostal zakopany zywcem i powtarzaly sie one codziennie. Czulam sie okropnie. Dla mnie moj pies byl bardzo wazna osoba w moim zyciu, gdy nie mialam mojego meza to on byl najwazniejsza osoba w moim zyciu, osoba, ktora kochala mnie bezwarunkowo.
Potem zdarzyla sie sytaucja ktora odwrocila wszystko w moim zyciu. Przed wyjscie do pracy dziwnie sie poczulam, poczulam, ze moje cialo sie trzesie, po lal mi sie po rekach, a moje serce bilo jak oszalale , bylam pewna, ze mam zwal cz cos w tym stylu. Zmierzylam sobie cisnienie i moje tetno bylo kolo 120/min, pojechalam do szpitala. W szpitalu okazalo sie, ze wszystko jest ok, zrobiono mi usg ktore nic nie wykrylo, powiedziano mi, ze to nerwy i, ze moze tez papierosy i duza ilosc kawy mogla to spowodowac. Po tym incydencie rzucialm palenie, picie kawy w sekunde( do dzis nie pale, nie pije kawy, alkohlu) . Mimo wszystko po tej sytaucji strasznie sie nakrecilam, balam sie, ze cos jest mi, ze umre, balam sie zostac sama w domu, balam sie wyjsc z domu, co kilka minut sprawdzalam sobie tetno, cisnienie. Tak mnie to wystarszylo, ze sama e nakrecalam kilka razy wyladowalam w szpitalu, za kazdym razem mowiono mi, ze to nerwy, a serce bije szybko, ale rowno i, ze nic mi nie jest. Mimo wszystko ja nadal czulam, ze cos mi jest. Mialam szczescie, ze trafilam na dobrego lekarza, ktory stralam mi sie naprawde pomoc, skierowal mnie na specjalistycznie badania (7- dniowy holter, echo serce, ekg, badania krwi, poziom tarczycy) Wszystkie badania okazaly sie dobre i lekarz stwirdzil, ze nie ma zadnych problemow z sercem,ani cisnieniem. W koncu z placzem wrocilam do niego i szczrzerze przyznalam sie mu, ze ja chyba mam problem z glowa, tzn ze mam nerwice, ze nie moge opanowac nerwow( szybkie bicie serca, poty, uczucie ciepla, a potem chlodu) Problem polegal na tym, iz ja sama sie nakrecalam, wciaz o tym myslalam, sprawdzalam puls, spradzalam czy jest ok, gdziekolwiek nie poszlam wciaz sie boje. Nawet stracilam uznanie szefa w pracy gdyz byly moment, gdy tak sie nakrecalam, ze serce bilo mi bardzo szybko i balam sie wyjsc z domu, ze umre. Wciaz boje sie, ze cos mi sie stanie. Mimo, iz od 1.5 roku nie pale papierosow, nie pije alkoholu, nie pije kawy, nie jem slodyczy ( tylko okazjonalnie) pijam tylko zielona herbate i zdrowo sie odzywiam to wciaz boje sie o moje zdrowie. Wlaciwie boje sie wszystkiego co mnie otacza. Najgorsze jest to, ze zamykam siebie na swiat, boje sie latac samolotem, boje sie jechac na wakacje ( odrazu biore pod uwage jak daleko jest szpital) boje sie wychodzic d pracy. TO KOSZMAR. Ostatnio odnotowalam jednak poprawe, poniewaz ja chyba sama przekonuje siebie,ze nie mam sie czego bac tak naprawde, ze wszystko jest ok, i moje serce znacznie sie uspokoilo, poczulam iz sie wyciszylam. Mimo wszystko nadal czuje, ze zyje w innym swiecie, poniewaz STRACH JEST WSZECHOBECNY.

P.S Chcialabym sie poradzic co moge zrobi, jak sobie pomoc. Za wszelkie rady dziekuje :D
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
07 sty 2011, 18:23

Re: BOJE SIE ZYC:/

przez Anna Maria 07 sty 2011, 19:03
tylko psychoterapia,innego wyjścia nie widzę
Anna Maria
Offline

Re: BOJE SIE ZYC:/

przez Shanti 07 sty 2011, 19:37
Wlasnie moj lekarz zapisal mnie na terapie, niestety kolejka jest dluga i moge czekac do 6 miesiacy. Chcialam zapytac Was jaka jest szansa na to, abym mogla wyjsc z tego? Mam na mysli to czy kiedykolwiek bede mogla prowadzic normalne zycie? Tzn nie chce sie uzalac nad soba, wiem, iz ludzie maja wieksze problemy ( strata domu, owazne choroby) jednakze strach znacznie obnizyl moja aktywnosc. Nerwy mnie niszcza, na mojej glowie zaczely pojawiac sie siwe wlosy..Pragne byc jeszcze kiedys odwazna, przebojowa osoba jaka bylam kiedys, chcialabym zajsc w ciaze, jednak ze wzgledu na stan w jakim jestem nie sadze, aby ciaza byla najlepszym pomyslem. Dziekuje.

P.S Jak dlugo trwa taka terapia? Ja mam miec chyab 20 sesji z psychologiem. Zapomnialam dodac iz mam 22 lata.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
07 sty 2011, 18:23

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: BOJE SIE ZYC:/

przez Anna Maria 07 sty 2011, 20:02
Myślę,że z tego wyjdziesz jeśli znajdziesz odpowiedniego terapeutę choć zdarza się,że takie przeżycia dokuczają do końca życia,ale powinno być lepiej.
Też jestem DDA
U mnie terapia trwa 7 lat,ale jestem chyba wyjątkowym przypadkiem :(
Anna Maria
Offline

Re: BOJE SIE ZYC:/

Avatar użytkownika
przez chojrakowa 07 sty 2011, 21:41
Shanti, widzę, że miałyśmy bardzo podobnych ojców i mamy podobne problemy w związku.
Ciężka sprawa, ale wierzę w Ciebie. Terapia terapia terapia.
Ludzie koty chodzą własnymi ścieżkami

NIE KAŻDA NOC PRZYNOSI ULGĘ POWIEKOM

Everything is boring and everyone is a fucking liar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7328
Dołączył(a)
19 lip 2010, 18:36
Lokalizacja
kraina deszczowców

boje się żyć :/

przez Ad_Newman 16 lis 2013, 23:07
Do wszystkich czytających powyższy post! Objawy lękowe można i trzeba leczyć. Koniecznie, umówcie wizytę u dobrego psychiatry. Tak, tak do psychiatry. To nic złego, lekarz jak każdy inny tylko od waszej głowy. Na psychoterapię przyjdzie czas, gdy leki (np. Lexapro) zgaszą w Was objawy lękowe i będziecie mogli normalnie funkcjonować.

Po pewnym czasie odstawicie leki, przepracujecie problem z psychoterapeutą i świat znowu nabierze kolorów! Wiem o czym piszę, przerobiłem to na własnej skórze!

Odwagi: Psychiatra + Psychoterapia i będzie dobrze! :D
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
16 lis 2013, 22:56

boje się żyć :/

przez ZingZong707 28 lis 2013, 14:16
Nerwy mnie niszcza, na mojej glowie zaczely pojawiac sie siwe wlosy..Pragne byc jeszcze kiedys odwazna, przebojowa osoba jaka bylam kiedys, chcialabym zajsc w ciaze, jednak ze wzgledu na stan w jakim jestem nie sadze, aby ciaza byla najlepszym pomyslem.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
28 lis 2013, 14:13

boje się żyć :/

Avatar użytkownika
przez natalia805 28 lis 2013, 14:38
ZingZong707 napisał(a):Nerwy mnie niszcza, na mojej glowie zaczely pojawiac sie siwe wlosy..Pragne byc jeszcze kiedys odwazna, przebojowa osoba jaka bylam kiedys, chcialabym zajsc w ciaze, jednak ze wzgledu na stan w jakim jestem nie sadze, aby ciaza byla najlepszym pomyslem.



Jak bym swoje myśli czytała. Ale coś tam nadzieji mam.
"O własne zdanie najłatwiej podejrzewać milczącego."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
191
Dołączył(a)
25 paź 2013, 13:33
Lokalizacja
Łódź

boje się żyć :/

przez ajana 22 gru 2013, 20:37
Jak czytam Twoja historie to w większości jak bym widziała siebie. Jestem DDA tylko u mnie oboje pili,wmawianie mi ze mój obecny juz teraz maz i tak mnie zostawi. Ciagla presja o oceny w szkole mimo ze zawsze świetnie się uczyłam i długo by wymieniać. Teraz zdaignozowalam sobie chorobę przez internet i oczywiście odczuwam wszystkie objawy...bylam u kilku lekarzy którzy twierdza ze nic mi nie jest...bledne kolo. Jedyne co pozostaje to brac leki,pójść na terapie i wpoić sobie do głowy ze to czy zachorujemy nie jest zależne od nas.
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
21 gru 2013, 11:39

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do