Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
TEDDET

Witam!

Rekomendowane odpowiedzi

Witam forumowiczów!

Zauważyłem, że owe forum nie jest do końca tematyczne i można się również wyżalić z swoich problemów. Można wyda się to banalne, i po części nawet ja tak to rozumiem patrząc na niektóre sytuacje już po paru miesiącach lecz często dają mi one mocno w kość. Otóż, mam 18 lat, i mieszkam "standardowo" z rodziną. Czasami dochodzi do sprzeczek między mną, a rodzicami: akceptuje to i (jak już ochłonę) bagatelizuje/zapominam, ale coraz częściej odczuwam, że owe "sprzeczki" są, już nie na takim "poziomie" jak kiedyś. Staram się, unikać owych "zgrzytań" i często zaprzestaje dalszej dyskusji lecz dziś wynikła nieprzyjemna sytuacja. Ja jako posiadacz pewnego przedmiotu, zakupionego za moje "wypracowane" pieniądze mam prawo go sprzedać, wyrzucić, zniszczyć (oczywiście jeżeli nie sprawia to przykrości/bólu innym). No i ten owy przedmiot spokojnie czekał sobie, na początek "eksploatacji" i kiedy to właśnie miałem ochotę jej "poużywać" okazało się, że rodzice ją wyrzucili i znikła bezpowrotnie. Trochę się zdenerwowałem i zacząłem domagać się zwrotu pieniędzy (kilkanaście złotych, ale chodziło mi tylko o próbę, "pociągnięcia do odpowiedzialności" bezkarnych rodziców :smile:). Reakcja: lekki śmiech i zbagatelizowanie sytuacji. No, to mnie już całkowicie zdenerwowało i trochę poniosło hehe: I zacząłem prawić im o "Prawie własności" itp. Ich reakcja nadal się nie zmieniała, to wpadłem na pomysł, że się odgryzę: Wydrukowałem definicję: Prawa własności. Oczywiście dodałem swój komentarz (jak się teraz zastanawiam zbędny) który wywołał, reakcję łańcuchową i bum: Wszystko przerodziło, się w kłótnię. Może niektórym wydawać się, że cała ta sytuacją z "wydrukiem" była tylko po to aby Ich zdenerwować: Po części tak, lecz przynajmniej wtedy dałem im do myślenia. Nie zbagatelizowali sytuacji, lecz przystąpili do dyskusji (mocnej) i przynajmniej przedstawiłem swoje argumenty oraz co myślę o tym wszystkim. Z psychologicznego punktu widzenia (chyba ;)), cała ta zagrywka przynajmniej podbudowała mnie na duchu i nie pozwoliła "zgnoić".

I tyle morze z wyżalania się. Teraz proszę o wsze refleksję; Jak rozmawiacie/rozmawialiście z rodzicami o problemach domowych? Czy znacie jakieś dobre "zagrywki" pozwalające umiejętnie pokazać swoje zdanie na tematy w których różnią się opinnie wasze i rodziców (nie kończące się kłótnią)?

Wiem, że wszystko zależy od charakteru człowieka i nie ma sprecyzowanego sposobu "dla wszystkich", ale jakiś ogólny schemat mógłby mi pomóc.

 

P.S Z chęcią przeczytam opinię dotyczące mojego zachowania w tamtej sytuacji. Interesuje mnie wszystko i posty typu: Gówniarz, dzieciak w okresie "buntu" itp. również akceptuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj na forum

 

Jesteś dzieciak w okresie buntu. Nie no żart :D

Chcesz po prostu postawić na swoim i to jest OK. Tylko ten Twój sposób jest taki trochę hmm niebagatelny :D

 

Pozdrawiam 8)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś po prostu wykrzyczałem swoje zdanie i tyle. Z czasem ewoluowało to do tej postaci i przynajmniej popieram swoją opinię czymś innym niż tylko: moim (mało znaczącym) zdaniem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×