Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czy Bóg umarł? A jeśli tak - czy musimy stać się bogami, żeby wypełnić pustkę?


Patryssia Noctis

Rekomendowane odpowiedzi

"Bóg umarł! I myśmy go zabili!" - wołał Nietzsche w Weselnej nauce.

Nie chodziło mu o dosłowną śmierć, tylko o to, że w świecie nauki, racjonalizmu i sekularyzacji stare wartości chrześcijańskie straciły moc. Absolutne dobro i zło, sens nadany z góry, gwarancja sprawiedliwości po śmierci - wszystko to runęło.

 

Przez ponad 100 lat skutki tego trzęscienia ziemi widzimy gołym okiem:

 

  • Eksplozja nihiizmu i depresji
  • Konsumpcjonizm jako nowa religia
  • Fanatyczne ideologie polityczne próbujące zastąpić Boga
  • Kryzys sensu - ludzie czują się jak przypadkowe zbiory atomów w bezsensownym wszechświecie 🙂 

 

Nietzsche ostrzega≤ł: pustka po Bogu nie pozostanie pusta. Albo sami staniemy się bogami i stworzymy nowe wartości (Nadczłowiek), albo stoczymy się w dekadencję i 'ostatniego człowieka' - wygodnego, hedonistycznego, pozbawionego ambicji robaka.

 

Pytanie brzmi:

Czy naprawdę musimy stać się bogami?

Czy człowiek jest w stanie sam sobie nadać sens, stworzyć własne wartości i cele, które będą silniejsze niż stare religie? A może jesteśmy na to zbyt słabi i lepiej byłoby wrócić do jakiejś formy mitu,religii albo po prostu zaakceptować absurd?

 

Śmierć Boga otwiera ogromną szansę na wolność i twórczość, ale większość ludzi tego nie udźwignie. 

 

Inny punkt widzenia: Może Bóg nie umarł, tylko zmienił formę - nowe ruchy religijne, duchowość? Czy próba zostania bogiem nie kończy się zawsze nową tyranią?

 

No... ja jestem w potrzasku. Nie zastanawiam się tak często, czy zostawić Boga w spokoju i zacząć szukać sensu gdzieś indziej, ale tam gdzie może być to mocne i głębokie, a nie tylko przyjemne i  puste ostatecznie.

 

Duchowość? Kiedyś mocniej pociągała i intrygowała, jednak mi przeszło i patrzę na to z dużym dystansem.

 

Czy uwolnienie się od potrzeby wiary w Boga i te wszystkie moralne wskazówki da wolność? Może. Ale czy nie zabierze czegoś ważnego jak właśnie to poczucie sensu i nieprzypadkowości? 

 

Jak myślisz, które współczesne ruchy lub technologie próbują "zastąpić Boga"?

 

Czy jesteś w stanie żyć bez żadnego transcendentnego sensu, czy potrzebujesz mitu?

 

🧋😊

Friedrich Nietzsche on God.jpeg

Edytowane przez Patryssia Noctis

W nastroju była zawsze szampańskim albo podłym. Same skrajności, nic pośredniego. Niektórzy mówili, że jest stuknięta. Drętwusy tak mówiły.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To kwestia bardzo indywidualna, czasem zalezy tez od tego, w jakim momencie znajdujemy sie w zyciu. Wiele osob potrzebuje jakiejs duchowosci i szukaja ich w wielu rzeczach, na przyklad w jakichs manifestacjach, coachingowych czary-mary, wierze w reinkarnacje itd. Jestesmy zabobonni, lubimy paterny i zwiazki przyczynowo-skutkowe, a przede wszystkim lubimy wytlumaczenia, ktore pozwalaja nam sie dobrze czuc. Tak bylo i chyba raczej zawsze bedzie.

Ale nie kazdy tego potrzebuje, nie kazdy jest uduchowiony, niektorzy potrzebuja tego spirytualizmu, a inni zupelnie nie.

Nie kazdy tez wychowal sie w wierze w Boga i nie zauwazylam zeby im czegos w zyciu brakowalo z tego powodu.

Pewnie kazdy stara sie nadac swemu zyciu jakis sens, niektorzy lubia myslec, ze ten sens zostal nadany przez kogos z zewnatrz.

 

Ciekawy temat, w sumie mozna miec wiele rozmyslan na ten temat.

Lubie obserwowac nature ludzke i jak tak naprawde ona sie nie zmienia na przestrzeni wiekow, tylko inaczej objawia, w zaleznosci od sytuacji. Mechanizmy naszego dzialania sa ciagle te same.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

52 minuty temu, eRCe napisał(a):

Paradoks polega na tym, że:

Etap 1: Niska wiedza o wszechświecie: Bóg musi istnieć

Etap 2: Średnia wiedza o wszechświecie: Bóg nie istnieje

Etap 3: Wysoka wiedza o wszechświecie: Bóg jednak musi istnieć.

;) 

 byłam na etapie i 1 i 2. Byłam i na trzecim. A teraz latam i nie wiem co i jak.

W nastroju była zawsze szampańskim albo podłym. Same skrajności, nic pośredniego. Niektórzy mówili, że jest stuknięta. Drętwusy tak mówiły.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, Patryssia Noctis napisał(a):

 byłam na etapie i 1 i 2. Byłam i na trzecim. A teraz latam i nie wiem co i jak.

Jeżeli miałbym coś od serca i szczerze doradzić, to ofiarownie swoich wątpliwości w modlitwie: 

Na zasadzie: Panie Boże, nie wiem, mam wątpliwości, ale też otwarte serce i jeżeli JESTEŚ, to proszę poprowadź mnie tak, bym Ciebie poznała.

 

Ze szczerością w sercu, od tego momentu Bóg będzie działać... może tygodniami, a może latami, ale da ci Siebie poznać. 

Kwestia zaufania i otwartosci, bo On nigdy, przenigdy nikogo do Siebie nie zmusza, ani nigdy Siebie nie narzuca. 

 

;)

Edytowane przez eRCe

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×