Skocz do zawartości
Nerwica.com

Wytłumaczcie mi strach przed śmiercią


Dalila_

Rekomendowane odpowiedzi

3 minuty temu, Krejzi1 napisał(a):

No tak, mnie tez trzyma co nie zmienia faktu ze dla osób, dla ktorych smierć to po prostu koniec to chyba nie ma strachu, no bo w jej momencie nie będzie już nas ani tego żalu nie będzie w tym danym momencie. To trochę jak naczelny argument ‚pro life’ ‚jakbys sie czuła gdyby cie abortowali?’ Nie wiem, bo by mnie nie było 😀

Ja się tam nie boje. Każdego ranka wstaje lub nie jeżeli w ogóle śpię i czekam na ten zaszczyt wiecznego snu. Natomiast no jak już się wstanie i dalej żyje to coś tam trzeba robić dla zasady. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Lucy32 napisał(a):

Np.Ania Przybylska.Czemu taka mloda ,ładna i utalentowana musiała tak szybko odejsc.Ona bardzo nie chciala i dzieci zostawiła.Niesprawiedliwe jest życie.

Tylko pytanie czy to strach stricte przed śmiercią czy zal za straconym zyciem/zostawienie małych dzieci i faceta. Dodatkowo miała diagnozę raka i trochę czasu na przemyślenia. Wg mnie to nie sam fakt śmierci tylko zal za tym co zostawia. Pytanie czy sie bała czy nie chciała po prostu tej śmierci 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

20 minut temu, Dalila_ napisał(a):

Samo tylko kontaktowanie nie jest jak dla mnie czymś co wygra chęcią życia nad chęcią usnięcia, to chyba jeszcze gorzej być warzywem kontaktujacym nie uważasz?

Uważam, z perspektywy działającego fizycznie człowieka. Ale człowiek się potrafi dostosować do wielu rzeczy gdy już się wydarzą, jesteśmy bardzo gibcy i dlatego już nie jestem taki pewien że bym potwierdził to samo zdanie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

17 minut temu, conditioner napisał(a):

Uważam, z perspektywy działającego fizycznie człowieka. Ale człowiek się potrafi dostosować do wielu rzeczy gdy już się wydarzą, jesteśmy bardzo gibcy i dlatego już nie jestem taki pewien że bym potwierdził to samo zdanie

To ja też całkowitej pewności nie mam. Jak wkracza strach to człowiek nie może za siebie poreczyć tak samo w wielu sytuacjach. Pamiętam jak smutne oblicze miał taki kuzyn mojego ex na weselu. Bardzo przystojny 30 letni facet. Miał wypadek i został na wózku. Na weselu był z ładna bardzo dzaga dziewczyna z ciałem widać że od siłowni. Wlosy do dupy. Ciągle się uśmiechała i tańczyła z nim z tym wózkiem. Wiem że związek nie przetrwał. A patrząc jak zgaszony był dlatego że wózek to co ja sobie pomyślę sama bym sobie miała wyobrazić jak że sprawnego człowieka jeszcze gorsze rzeczy by się miały przytrafić jeszcze większą niesprawność 

Nie wiem czy zachowała bym taka czystość ducha i pragnienie trwania przy rodzinie. Myślę że jednak bym wolała odejść, choć to egoistyczne wobec nich ale chyba aż tyle altruizmu nie byłoby we mnie nie wiem. Nie mam pojęcia. To takie gdybanie 

Które może się odwrócić o 180 i rozbić o kant dupy 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

12 godzin temu, Lucy32 napisał(a):

Np.Ania Przybylska.Czemu taka mloda ,ładna i utalentowana musiała tak szybko odejsc.Ona bardzo nie chciala i dzieci zostawiła.Niesprawiedliwe jest życie.

 

Pocieszający jest fakt, że życie trwa nadal, że był jeszcze jej mąż (który z początku widać było przez te wszystkie afery, w które się pakował, też się pogubił), że miał się kto zająć dziećmi - mama aktorki, czyli babcia dzieciaków dużo się tam udzielała i wspierała

: ) Na pewno jakaś część duszy Ani jest w jej dzieciach, ciało umarło, ale przecież mają tyle pamiątek, wspomnień, filmów, spektakli i seriali. Jest to na pewno pozytyw w tym wszystkim, że dzieci znają i będą zawsze pamiętać o niej. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość selenaciowy

Nie boję się śmierci fizycznej, obawiam się jedynie schyłku życia, kiedy wszystko będzie mnie bolało, a wspomnienia będą mgliste jak wzrok na starość. Jak już umrę i sobie powędruję w przestrzeni kosmicznej jako energia, z której się wszyscy zrodziliśmy i ponownie złączymy, to mam nadzieję odrodzić się w lepszym życiu, niekoniecznie na Ziemi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, seleneles napisał(a):

Nie boję się śmierci fizycznej, obawiam się jedynie schyłku życia, kiedy wszystko będzie mnie bolało, a wspomnienia będą mgliste jak wzrok na starość. Jak już umrę i sobie powędruję w przestrzeni kosmicznej jako energia, z której się wszyscy zrodziliśmy i ponownie złączymy, to mam nadzieję odrodzić się w lepszym życiu, niekoniecznie na Ziemi.

Nie jestem przekonana o ogrodzeniu w nowej postaci ale to że zmienimy się w energię materię krążąca zostaniemy w naturze i wszechświecie na wieki to akurat logiczną wizją dla mnie. Bo jest obieg energii w przyrodzie 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość selenaciowy
2 minuty temu, Dalila_ napisał(a):

Nie jestem przekonana o ogrodzeniu w nowej postaci ale to że zmienimy się w energię materię krążąca zostaniemy w naturze i wszechświecie na wieki to akurat logiczną wizją dla mnie. Bo jest obieg energii w przyrodzie 

Mnie przekonują opowieści innych, szczególnie dzieci, które na początku swojego młodego życia widzą więcej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 minut temu, seleneles napisał(a):

Mnie przekonują opowieści innych, szczególnie dzieci, które na początku swojego młodego życia widzą więcej.

Tak i te niby przypadki że pamiętają poprzednie życie. Nie nie wierzę w to, to jakieś przekazanie wspomnień w genach coś w mózgu przeplynelo i tak wyszło. Mózg Nie jest cały zbadany nadal

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość selenaciowy
Teraz, Dalila_ napisał(a):

Tak i te niby przypadki że pamiętają poprzednie życie. Nie nie wierzę w to, to jakieś przekazanie wspomnień w genach coś w mózgu przeplynelo i tak wyszło. Mózg Nie jest cały zbadany nadal

Więc wierzysz w bycie energią po śmierci przez ile czasu? Bo tam na górze nie istnieje pojęcie czasu. Mamy tak sobie w nieskończoność wędrować w świetle? Ja wierzę, że zanim nasza świadomość dotrze do istoty myślącej jak zwierzę czy człowiek (czy kosmita), to najpierw będzie szeregiem innych komórek, jak podczas ewolucji. A dzieci pamietające poprzednie życia, to czemu by w to nie wierzyć, skoro na najwyższym etapie świadomości jesteśmy jednością. Może w następnym człowieczym życiu będę pamiętaj dokładnie Twoje życie. A może je będę przeżywał? To nie jest wykluczone.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 minuty temu, seleneles napisał(a):

Więc wierzysz w bycie energią po śmierci przez ile czasu? Bo tam na górze nie istnieje pojęcie czasu. Mamy tak sobie w nieskończoność wędrować w świetle? Ja wierzę, że zanim nasza świadomość dotrze do istoty myślącej jak zwierzę czy człowiek (czy kosmita), to najpierw będzie szeregiem innych komórek, jak podczas ewolucji. A dzieci pamietające poprzednie życia, to czemu by w to nie wierzyć, skoro na najwyższym etapie świadomości jesteśmy jednością. Może w następnym człowieczym życiu będę pamiętaj dokładnie Twoje życie. A może je będę przeżywał? To nie jest wykluczone.

Nie jest wykluczone. Acz łatwiej mi sobie wyobrazić reinkarnacje że będę znów urodzona jako człowiek. A nie że będę robakiem. Ale nic A nic nie wiemy. Właśnie tam nie ma pojęcia czasu, i tam też może nie być żadnej wędrówki w świetle i nowych narodzin. Może nie być nic, nasze ciało zostanie zhumifikowane, zostanie wykorzystane w naturze i tak wejdzie w ten obieg. I w pewnym sensie będziemy na tym świecie na wieki. A świadomość to może zniknąć. Ale żeby przyjemniej się żyło to sobie wyobrażam że fiksuje się na zawsze w jakimś pięknym marzeniu sennym pod każdego świat czego mu brakowało za życia. I tam tkwiac w tej nieświadomości czy czym będziemy sobie szczęśliwi. Całe życie po śmierci to projekcja mózgu która się nie kończy, mila wizja😊

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiadomo, ze pozostanie z nas jakas materia i energia, na przyklad materia to proch i pozywienie dla robakow, a energia to cieplo, ktore wydalilismy, ale co z tego? Naszego mozgu juz nie bedzie wiec nie bedziemy mogli tego wiedziec. 

Edytowane przez Żaba Monika

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Łukasz Litewka nie żyje, zginął w wypadku, generalnie człowiek który robił dużo dobra i jest to całkowity bezsens.

 

nie wiem czy to ma związek z tematem, chyba żaden. Ale taka refleksja nad bezsensownością wszystkiego i niesprawiedliwością. I w takim kontekście może że nie ma co bać się czegoś, co i tak nas czeka i co sieka ludzi w całkowicie bezsensowny i nieprzewidywalny sposób w idiotycznie urządzonym świecie.

Nad czym nie mamy żadnej kontroli 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ta a ludzie żałoby nie dadzą mieć rodzinie zamiast napisać RiP i że dobry człowiek to piszą po godzinie że to zabójstwo xd i drugi Lepper xddd Internet to stan umysłu. Nazwisko mi się obilo, ale nie wiem co robił, dużo dobrego. Tak to dobra refleksja nad bezsensownoscia i szybkim końcem. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Krejzi1 napisał(a):

Łukasz Litewka nie żyje, zginął w wypadku, generalnie człowiek który robił dużo dobra i jest to całkowity bezsens.

 

nie wiem czy to ma związek z tematem, chyba żaden. Ale taka refleksja nad bezsensownością wszystkiego i niesprawiedliwością.

Chyba ma związek z tematem, bo też tu teraz zajrzałem z ciekawością, czy ktoś go tu wspomniał. 

To jedna z tych śmierci, której się raczej nikt nie spodziewał. Coś jak Jacek Magiera niedawno. Takie sytuacje dają mi dużo do myślenia. Ale nic nie wymyśliłem nowego w sumie

🗨️ Dołącz do naszej grupy na czacie:

💬 Discord

 

 

neptron.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

49 minut temu, shadow_no napisał(a):

Chyba ma związek z tematem, bo też tu teraz zajrzałem z ciekawością, czy ktoś go tu wspomniał. 

To jedna z tych śmierci, której się raczej nikt nie spodziewał. Coś jak Jacek Magiera niedawno. Takie sytuacje dają mi dużo do myślenia. Ale nic nie wymyśliłem nowego w sumie

O no Magiera to samo. 
mozna to tak bardzo odlegle powiązać (w moim przypadku), że im bardziej na coś nie mam wpływu / coś jest idiotyczne tym bardziej się wycofuje. Najbardziej się stresuje, gdy mam jeszcze jakieś pole manewru i np.moglabym jeszcze podjąć jakaś decyzje żeby coś ew zmienić? Wtedy myślę. A nie jak jest pozamiatane, to nie ma nad czym, wtedy trzeba się tylko pogodzić (oczywiście nie zawsze to działa w ten sposób, czekając na jakaś diagnozę lekarska można się bać a też nic nie moc a mimo to stresować itd.).

no w każdym razie jeśli ludzie którzy są dobrzy / dbają o siebie (robią to co mówią ze trzeba robić żeby długo żyć) odchodzą to w poczuciu jakiegoś bezsensu można przestać się ‚stresować’ i bać a np. zastępuje to jakaś rezygnacja

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czyli odlegle to wiążąc jeżeli świat jest bez sensu - mniejszy jest żal w przypadku ew.swojej smierci. Jeśli ktoś ma podejście że życie jest spoko ale czasem bo jest takie i srakie i widzi jego częsty bezsens to mniej będzie się bal samego faktu odejścia. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, Dalila_ napisał(a):

Dlatego nie rozumiem tego strachu. Można wyjść i Cię może auto zajechać i co. Strach irracjonalny

No to też. Trudno się w kółko bać czegoś co może nas spotkać za 2h. To powinien być jakiś mechanizm obronny;) 

na pewno inaczej jak masz te świadomość że zostało ci x czasu i sprawy jak w przypadku Przybylskiej tu przywołanej. Pytanie na ile się bała smierci a na ile tego że zostawia 3 dzieci

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No chyba tak jest, że im ktoś wiedzie bardziej intensywne, urozmaicone i szczęśliwe życie tym bardziej obsrany przed odejściem. Przed zostawieniem tego wszystkiego na co zapracował.

Lepiej się za bardzo nie przywiązywać, bo się kurna można zdziwić

🗨️ Dołącz do naszej grupy na czacie:

💬 Discord

 

 

neptron.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, shadow_no napisał(a):

No chyba tak jest, że im ktoś wiedzie bardziej intensywne, urozmaicone i szczęśliwe życie tym bardziej obsrany przed odejściem. Przed zostawieniem tego wszystkiego na co zapracował.

Lepiej się za bardzo nie przywiązywać, bo się kurna można zdziwić

No tylko to też do końca nie jest zbyt logiczne bo jak ich nie będzie to nie będą za tym tęsknić. Żyją to żyją na chuj drążyć temat;p odejdą to ich nie będzie więc emocje związane z faktem że zakończyli coś będą jakby nieistniejące 😀

Na pewno wierzącym ciężej bo dochodzi rozkmina czy byłam dobrym barankiem czy pójdę do piekła (na fajna dyskotekę;p). Czy będę się plątać po domostwach i kręcić żyrandolami 😀

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×