Skocz do zawartości
Nerwica.com

Kompletny brak asertywności


Rekomendowane odpowiedzi

Cześć. Mam problem z asertywnością. Nie potrafię się sprzeciwić, jestem uległa i unikam konfliktów. Szczególnie w rodzinie. Mój mąż nie dogaduje się z moimi rodzicami, przez co ich kontakty są bardzo ograniczone. Moi rodzice są niedojrzali emocjonalnie, na przykład mama jak coś mam zrobić, to nie patrzy na konsekwencje, które ja poniosę, tylko na to, jak ona się z tym będzie czuła. Jej emocje są najważniejsze.

Wracając do kwestii asertywności. Mąż i mama często mają skrajnie różne opinie na dany temat. Każdy ciągnie mnie w swoją stronę, a ja czuję się jak ofiara ich manipulacji, zwłaszcza mojej mamy.

Nie potrafię sobie z tym poradzić, nie umiem powiedzieć "nie". Czasami jak tak mi wchodzą na głowę, czuję, że zaraz zwariuję. A mam schizofrenię, więc nawroty są możliwe przy większym stresie.

Co z tym zrobić? Jakieś pomysły? Dodam, że byłam na kursie asertywności, prowadzonym przez psycholożkę, ale najwyraźniej nie pomogło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To musi być wykanczajace jej.. A gdybyś mówiła że musisz się zastanowić nie podejmiesz teraz decyzji itp. I potem zastanowić się jak będziesz sama i z myślą o sobie co najlepsze dla Ciebie. I potem swoją decyzję przez telefon przekazywać SMS. Lub jak mama nie czyta sms to zadzwonić i jej przeczytać na głos co myślisz. I na ich złość manipulacje starać się puszczać koło uszu i upierać się przy swoim zdaniu które już zakomunikowalas

Może jakoś będzie łatwiej się trzymać zdania które już powiedziałaś tak na odległość z mniejszym stresem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

4 minuty temu, Dalila_ napisał(a):

A gdybyś mówiła że musisz się zastanowić nie podejmiesz teraz decyzji itp.

To bardzo trafna uwaga.

Czasem można się pomylić i myśleć, że asertywność to tylko umiejętność mówienia "nie". A czasem jednak warto powiedzieć "tak". Tylko jeśli nie jesteśmy tego pewni tu i teraz, to warto dać sobie chwilę, podejść do okna i sobie to przemyśleć. Automatyczne i natychmiastowe wybory dokonywane nawet przez ludzi asertywnych często nie są najlepsze. Warto dać sobie chwile na przemyślenie ważnych decyzji, bez presji odpowiadania natychmiast

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pomijając kwestię asertywności, bo na to dobrej rady chyba nie mam, to moim zdaniem jak się jest w poważnym związku, to związek powinien być jednak przed rodzicami, szczególnie jeśli są toksyczni. Jakbym ja się matki we wszystkim słuchał to pewnie nadal bym z nią mieszkał, rozwalając każdy związek, bo żadna dziewczyna nie byłaby dla niej dość dobra.

 

Tylko że nie ma być dobra dla niej. Choć o obecnej usłyszałem, że „w końcu normalna dziewczyna a nie ciągle te tłuczyska jebane”, więc chyba zrobiła na niej dobre wrażenie. Ale i tak znalazłoby się coś, do czego się przyczepi, i wiele rzeczy (np. to, że nie chcemy mieć dzieci) bardzo jej nie leży. Bo ona babcią chce być. No ja rozumiem, że ona chce, ale ja nie chcę być ojcem, a moja dziewczyna nie chce być matką, i koniec.

 

Bardzo często moja mama ma inne pomysły na różne rzeczy, niż moja dziewczyna (mówię o tematach, które są mi obojętne) – a to powinniście zrobić tak, a to srak. Stop – nasza przestrzeń, nasze życie, nasze wybory. Na przykład aranżacja ogrodu, którą zupełnie zostawiłem dziewczynie, bo ja się ani na tym nie znam, ani mnie to nie interesuje – najwyżej pomagam jak potrzeba coś zrobić (jak to mama lubi podkreślać: „za twoje pieniądze” – owszem, za moje, a nie za jej). Mama ma swoje pomysły – no i super, ale moim / naszym ogrodem (moim, bo formalnie jest mój a naszym, bo w praktyce jest mój i dziewczyny) zajmuje się dziewczyna, a nie mama, i jej to wychodzi, bo ogród jest śliczny i zadbany, więc to ona decyduje, co posadzić i gdzie.

 

Często muszę przypominać mamie, że jest u nas na działce gościem. Mile widzianym, ale jednak gościem, więc niech się zachowuje jak gość. Usiądzie wygodnie, rozgości się, herbatkę mogę zrobić, kawkę, grilla, a decydowaniem niech się nie stresuje.

 

Podobnie jeśli chodzi o aranżację naszego mieszkania. Mama z nami nie mieszka, więc jej uwagi na temat tego, jak powinniśmy mieszkać i żyć, spotykają się z moją granicą. To my tutaj decydujemy. Tzn. podpowiadać zawsze można, bo dobre rady są w cenie, ale podpowiadać a nie narzucać własne zdanie, bo ona wie lepiej. A ona ma niestety taką wadę, że jest bardzo władcza, jak sobie coś wymyśli to ma być tak, jak ona chce, i koniec. No i tak jest – ale jedynie w jej mieszkaniu, gdzie to my jesteśmy gośćmi (a jestem w to czasem zaangażowany, bo mieszkanie też jest na mnie, więc beze mnie niektórych rzeczy np. w spółdzielni nie zrobi).

Ona ma w ogóle duży problem z tym, że dziewczyna nie pracuje i jest na moim utrzymaniu. To pytam – na moim czy na twoim? Ile ty pieniędzy do tego dokładasz? Zero. I tyle w temacie.

Edytowane przez Doktor Indor

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×