Skocz do zawartości
Nerwica.com

Jak (nie) pokonałem fobii społecznej (i jak każdy z was może sobie pomóc)


mav0111

Rekomendowane odpowiedzi

Witam. Być może wątek bardziej nadaje się do działu psychiatrii bądź leków, ale to też dość optymistyczna historia i co najlepsze ktoś może się nią zainspirować i znacznie sobie pomóc.

Otóż jestem fobikiem społecznym i byłem nim właściwie od urodzenia. Nie wiem co to znaczy "czuć się normalnie" w sytuacjach społecznych, bo odkąd pamiętam czułem się w nich okropnie źle. W szkole zawsze siedziałem sam, nie potrafiłem nawiązywać przyjaźni, w liceum i na studiach już nawet nie próbowałem i nie odzywałem się prawie do nikogo, klasyka gatunku można powiedzieć. W najgorszym okresie musiałem się godzinami przygotowywać do wizyty urzędzie czy sklepie, w głowie układałem wszystko co mam powiedzieć, a jeśli cokolwiek poszło nie po myśli i trzeba było to ogarnąć na spontanie prawie mdlałem ze stresu. To tak żeby nakreślić z jakim przypadkiem mamy do czynienia.

 

Przez lata nie potrafiłem zaakceptować że coś jest ze mną nie tak, a to było konieczne żeby zacząć szukać pomocy. Aż w końcu w 2016 roku coś we mnie pękło i poszedłem do psychiatry. Ludzie, to była najlepsza decyzja w moim życiu. Co prawda fobii nie pokonałem, o nie, ale w następnych latach zacząłem robić rzeczy, o jakie wcześniej nigdy bym się nie posądził. Wyobrażacie sobie fobika który jest tak ciężkim przypadkiem jak byłem ja (słowa mojego doktorka), który samodzielnie kupuje i sprzedaje samochód? Tak, dokonał tego gość który jeszcze kilka lat wcześniej bał się odezwać do ekspedientki w sklepie.

 

Więc dlaczego twierdzę, że jednocześnie pokonałem i nie pokonałem fobii? Raz że ja sam nie potrafię stwierdzić czy to już "ten" moment, bo nie mam odniesienia do tego jak czuje się zdrowy człowiek. Dwa, że te rzeczy które robiłem wciąż były okupione wielkim stresem, ale sukcesem jest to że były w ogóle do wykonania. Leki w moim przypadku nie zmniejszyły lęku w jakiś drastyczny sposób, nie stałem się nagle Casanovą który zaczepia obce dziewczyny na ulicy. Ale uśmierzyły najgorsze objawy, takie jak trzęsące się ręce, drżący i przytłumiony głos, serce wychodzące przez gardło, pustka w głowie i zapominanie w pół zdania co miałem powiedzieć, nieumiejętność nazwania najprostszych rzeczy które miałem w zasięgu wzroku. I to był ten niezbędny kop, który był potrzebny by w ogóle zacząć żyć.

 

Pewnie zapytacie jakim cudem wpakowałem się w to kupowanie i sprzedawanie auta? A najzwyczajniej w świecie tak, że gdy mi się polepszyło to uznałem że pora spełnić marzenia. Odłożyłem parę złotych i kupiłem pierwszy samochód, po paru latach uznałem że chcę coś mocniejszego i większego, no więc nie było wyjścia i stary trzeba było sprzedać. Tutaj było już ciężej, bo sprzedający zawsze jest w dużo gorszym położeniu od kupującego. Bez leków nawet bym do tego nie podszedł, a gdyby mnie ktoś zmusił to raczej bym wykorkował. A tak nie tylko dałem radę fizycznie dokonać samej sprzedaży, ale nawet udało mi się dostać kwotę w okolicach średniej rynkowej.

 

Także nie bójcie się psychiatrów i leków "na łeb", bo to nie jest nic złego. Nie jest to też psychoterapia która kosztuje krocie, trwa wieki, wymaga ogromu samozaparcia, a gwarancji wyzdrowienia i tak nie ma. Leki mogą wam na tyle pomóc że sami zaczniecie wyślizgiwać się z tego bagna. Jeśli nie jesteście tak ciężkim przypadkiem jak ja to może nawet wrócicie do całkowitej normalności. Szkoda życia i marzeń których nie można spełnić przez fobię społeczną bądź inne zaburzenia. Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@mav0111 nooo i to jest piękna historia! Pamiętam też Twój temat tutaj, że planujesz poznawać nowych ludzi. To jest super sprawa, gdy już możesz, a kiedyś nie ^^

 

Fajnie się też czyta to w jaki sposób to wszystko opisałeś. Widać, że nie tylko jesteś zadowolony z własnych postępów ale zależy Ci, żeby dać też wsparcie innym 🤜🏻🤛🏻

Gratulacje i tak trzymaj

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A jeśli mogę dopytać, bo nie napisałeś nic o pracy, to czym się zajmujesz? Piszesz, że odłożyłeś parę złotych, więc musiałeś się jej podjąć. Skoro urząd czy sklep kosztował Cię tyle wysiłku to jak dawałeś radę zawodowo? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×