Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
romek

ADHDowcy Unite :-)

Rekomendowane odpowiedzi

Witam Forumowiczów!

 

Zapewne każdy z Was słyszał o ADHD u dzieci - tamat ten wałkowany jest non stop w mediach w kontekście problemów wychowawczych. Niewielu z was zapewne słyszało, że na ADHD chorują także dorośli (jest to choroba nieuleczalna, więc z tego się nie wyrasta). Czy wśród was jest ktoś kto również (podobnie jak ja) cierpi na ADHD? Jakie są wasze doświaczenia - leczycie się, przyjmujecie leki? Może warto wymienić doświadczenia na na forum. Widziałem tylko kilka postów w tym temacie.

 

Pozdrawiam

ADHD Romek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Hej romek, stosunkowo nie dawno dowiedziałam się o tym fakcie - ADHD dotyczy także dorosłych. Niestety, niewiele wiem n/t - u jednego z moich kolegów [30 lat] zdiagnozowano zaburzenia koncentracji aczkolwiek pewne cechy ADHD to on również objawia - ma często szalone [i niebezpieczne] pomysły. Jest artystą z zamiłowania i z zawodu więc w życiu jakoś sobie radzi. Nie orientuję się, czy bierze leki ani jakie. Jestem ciekawa, jak u Ciebie wygląda ADHD :?:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Witaj Romku również dołączę się do pytania "bethi" troszeczkę mnie zainteresowało ? a niestety niewiele wiem na ten temat opowiedz jak to wygląda w dorosłym życiu czym sie objawia jeżeli oczywiście chcesz na pewno to ciekawy temat dla niejednego z nas !

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tez jestem w tej jakże skromnej elicie.

O ADHD wiem niewiele, w sumie nigdy mnie to nie interesowało, choć lekarze wszyscy zgodnie orzekli że to jest jednak zespół nadpobudliwości psychoruchowej.

Nic z tego nie rozumiałam, byłam dzieckiem. Teraz jestem dorosłym i chyba ta nadpobudliwość przekształciła się w obrzydliwa nerwice.

 

Z ADHD czasem sie wyrasta, podkreślam czasem. W wiekszości przypadków jest ona tłumiona. Wiadomo dziecko kiedy chodzi na lekcji po sali nie jest w stanie nad sobą zapanowac i usiedzieć w spokoju tych 45 min. ale dorosły wie że musi i to robi.

 

Rozproszenie uwagi, rozpoczynanie milona rzeczy na raz, szybkie nudzenie się okreslona czynnością, czytanie książki przez godzine po czym stwierdzenie że trzeba się cofnac bo nie pamieta sie o czym sie czytało - to tylko ułamek z całego obrazu zachowań.

 

Ta choroba niesamowicie utrudnia życie zwłaszcza jak trzeba się do czegos przyłozyć co zupełnie nas nie interesuje.

 

Leków nigdy żadnych nie brałam, jakoś nikt na to nie wpadł by mi takie przepisac..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam! Dziękuję Wam za zainteresowanie tematem. W skrócie Spadająca_Gwiazda opsała jak to wygląda u dorosłych. U mnie dodatkowo doszły dwa czynniki towarzyszące - zaburzenia lękowe i nadużywanie marihuany. Moja "przygoda" z ADHD zaczęła się w dzieciństwie i wcale nie polegało to na nadpobudliwości ruchowej (okazuje się, że nadpobudliwość ruchowa jest tylko jednym z objawów tej choroby). Odkąd pamiętam zawsze dręczyła mnie niepewność i rodzaj wewnętrznego rozdrażnienia, poczucie wyobcowania czy też niepokoju. W sposób zauważalny różniłem się zawsze od rówieśników co przekładało się na brak akceptacji (stan ten utrzymuje się nadal). Zawsze miałem niestandardowe, ekstremalne pomysły, dziwne zainteresowania, skrajne poglądy. Wyróżniałem się na tle klasy, na studiach, wyróżniam się głupim zachowaniem w pracy. Do dnia dzisiejszego (jestem prawie trzydziestoletnim facetem) wiele osób zwraca mi uwagę, że łatwo mnie nakręcić na dyskusję, podniecam się byle tematem (niestety mimo usilnych starań nie panuję nad tym). Pomimo że wykazuję zdolności w naukach ścisłych ciężko mi jest się skupić nad czymkolwiek dłużej niż kilkanaście minut, dlatego cudem dobrnąłem do końca studiów na Politechnice. Na wykłady nie byłem w stanie chodzić bo wytrzymywałem maksymalnie kwadrans. Jedynym sposobem na naukę było totalne odizolowanie się od czynników zewnętrznych - chorzy na ADHD mają problem z selekcjonowaniem bodźców. Ze stanu skupienia potrafi mnie wybić cokolwiek - kroki na schodach, odgłos telewizora za ścianą, śmieciarka. W pracy przezywam straszne katusze - mam szczęście mieć świetną pracę, twórczą, ciekawą, zgodną z moimi zainteresowaniami. Niestety, pomimo że naprawdę lubię to co robię, ślęczenie nad komputerem jest dla mnie ekstremalnym wyczynem. Oczywiście męcząc się przez tyle lat znalazłem sposób na izolowanie się w pracy od otoczenia - przez większość dnia słucham muzyki (głównie chillout, ambient, jazz) ma to dość pozytywny wpływ na koncentrację. Chorzy na ADHD cierpią na wiele chorób towarzyszących. Psychiatra rozpoznał u mnie zaburzenia lękowe i przepisał mi cilon. Niestety lekarz nie dotarł do przyczyny tych zaburzeń. Po około pół roku leczenia (cilon wpływa na neuroprzekaźnik - serotoninę) zacząłem sam dostrzegać, że faktycznie to nie otoczenie jest przeciwko mnie tylko to ja jestem świrem :-). Zdecydowałem sie na psychoterapie, ale wygląda na to że czeka mnie długa droga. Przy okazji - ADHD jest chorobą o przebiegu chronicznym i nie odnotowano jeszcze przypadku całkowitego wyleczenia (podobno, może się mylę). Jeżeli temat Was zainteresował, chętnie go rozwinę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mnie zainteresował :)

 

i to prawda wysiedzieć gdziekolwiek dłużej niż 15 min jest katorga i nie zrozumie ten któremu zwyczajnie się nudzi ;)

 

Ja mogę doliczyć do tej wyliczanki również zachowania typu dzikie zabawy z dziećmi wręcz ekstremalne w poczuciu dorosłych, ciągle niespożyte pokłady energii, szybkie nudzenie się danym tematem, no i co występuje u mnie - lubię sobie ligać noga jak siedzę tak nerwowo to mnie uspokaja, byle być w ruchu - "nie stać" w miejscu.

 

Lub zaczynam o czymś mówić.. za chwile już myślę o czymś innym i już zdania nie kończę bo zapomniałam co mówiłam. Kiedy znajdę równie gadatliwa osobę co ja wręcz staram się ją przekrzyczeć z obawy że zapomnę to o czym mówiłam :)

 

Dla mnie ADHD w moim mniemaniu nie jest niczym strasznym jakoś nikt nie stał nade mną i nie płakał więc dla mnie jest to stan normalny wpojony od dziecka.

Miała z związku z tym wiele problemów zarówno w szkole jak i teraz na studiach.

 

Np. do sesji się cholernie trudno nauczyć.. ci co wiedza znają ten ból

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"Dla mnie ADHD w moim mniemaniu nie jest niczym strasznym (...)" owszem nie jest. Dr Lynn Weiss (psychoterapeutka zajmująca się ADHD w USA) odrzuciła w ogóle pogląd, że ADHD jest chorobą. ADHD według Weiss jest objawem różnorodności natury ludzkiej... Z mojego punktu widzenia z tego typu zaburzeniami da się żyć jednak jakość życia jest dużo gorsza niż "normalnych" ludzi. Chorzy na ADHD miewaja przebłyski geniuszu, są impulsywni, szybko podejmują decyzję, ale nie oszukujmy się! ADHD determinuje wiele spraw w naszym życiu - relacje międzyludzkie, życie zawodowe, zainteresowania. Można znaleźć wiele pozytywnych cech człowieka z zaburzeniami ADHD (np. ja często słyszę od kobiet, że mam bogate wnętrze hehe). Z drugiej strony czuję się tak jakbym ciągle płynął pod prąd. Po prostu jestem zmęczony. Jestem zmęczony tym, że widzę to czego inni nie widzą, że czuję na kilometr, że ktoś się nie umył, że ktoś ma zły gust, że ktoś inny ma zły nastrój, że w sklepie leci beznadziejna muzyka, że pomarańcze mają kwaśny smak, że w Warszawie jeżdzą beznadziejne autobusy... ok wystarczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ha ha no to tylko tłumaczy że jednak wyostrzony masz ten zmysł. Ja tez bardzo często widzę ukryte podteksty, słyszę to czego inni nie widzą (choć mój kolega jest lepszy ;)

 

Na pewno masz rację że życie z ADHD jest kurewsko uciążliwe, na pewno byłoby nam łatwiej odnieść sukces gdyby od początku nasza uwaga była skupiona na jednej rzeczy.. no i czasu ile by się zaoszczędziło.

 

Mnie zastanawia jedna rzecz.. skoro zaburzenie nie jest wyleczalne.. to po co przepisywać leki? bo w moim mniemaniu one otępiają umysł, człowiek robi się powolny.. chyba nie o to chodzi w ogólnym zaleczeniu tej choroby?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie to niezupełnie jest tak z tymi lekami. W leczeniu adhd stosuje się psychostymulanty, które nie otępiają! Ale o tym w następnym odcinku bo robi się późno :-).

 

BTW co z tym twoim kolegą?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ah to. Miałam na mysli że on dostrzega jakieś takie drobiazgi których nikt nie jest w stanie wychwycić no takie głupoty gdzie ktoś by nie usłyszał itd. nie jest to w żaden sposób związane z choroba psychiczną. Ot po prostu genialny obserwator

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nie doświadczyłam tego co Wy w sensie tego problemu - potrafię sobie jednak wyobrazić, jak męczące musi być życie ADHDowca w dorosłym życiu - dziecko jest hamowane przez otoczenie ale mimo wszystko nadal jest 'spontaniczne' natomiast dorosły ma poczucie granic, które musi zachować i w związku z tym - hamować sam siebie. Wydaje mi się to strasznie wyczerpujące i nerwicogenne. Będąc lękowcem często muszę się 'ukrywać' i to wywołuje we mnie ogromne znużenie, co prowadzi do unikania sytuacji, w których muszę się czaić. Wzbudza we mnie całą gamę emocji - od złości i agresji do świata poprzez nienawiść do siebie samej... Nie dziwne, że Ciągły przymus [wywołany przez otoczenie - prawa rządzące światem dorosłych] samokontroli a zarazem świadomość, że nie zawsze ta kontrola się udaje, tłumienie samego siebie - prowadzi do nerwicy. Ale to tylko komplikuje Wam życie dodatkowo. Czyli - skoro ADHD nie jest wyleczalne - jedyne co można zdziałać to nauczyć się skuteczniej radzić z tym :?:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no raczej tak, trzeba siebie dosyć mocno "wytresować" czyli jak praca to choćby nie wiadomo co się działo pełne skupienie. To jest strasznie ciężkie do wykonania ale niestety już nie jesteśmy wolnymi ptakami co każdemu mogą na głowę bobka zrobić i zwalić to na ADHD (haha co za metafora :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nom tragikomiczna [metafora] ;) A jak to wygląda w życiu osobistym [jeśli można spytać] :?:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W życiu osobistym na ogół rozpadające się związki, zawalone egzaminy, ciągłe niezadowolenie, zmiany pracy... Spadająca Gwiazda trafnie to ujęła w swojej metaforze, że ADHD nie jest wytłumaczeniem. Nie ma dla dorosłego ADHDowca taryfy ulgowej - jesteś leniem, gamoniem, pajacem itd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

u mnie w życiu osobistym przejawia się tym że nie chce mi się uczyć, nie mam podzielności uwagi, mam sesje to bym milion innych rzeczy robiła zamiast usiąść i się pouczyć. To jest tak strasznie rozpraszające.. wrr..

 

Z drugiej strony plusem jest to, że jak juz nas ogarnie jakaś pasja.. to wykonujemy to naprawdę dobrze, byle szybko byle to nie ciągnęło się dniami i nocami.

 

Jeśli chodzi o sferę uczuciowa to jedyny ratunek jest w człowieku spokojnym, wyważonym który przymyka oko na te nasze dziwne zachowania :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Każdy człowiek przejawia jakieś dziwactwa. Tyle, że Wam się częściej zdarzają ;) Uwielbiam mojego kumpla [tego nadpobudliwego] - ma zwariowane pomysły, które bardzo umilają mi czasem życie :P Ma żonę i syna i dobrze im się układa - ona faktycznie jest bardzo spokojną, zrównoważoną osobą. Nigdy nie rozmawiałam z nią n/t tego, jak znosi jego dziwactwa ale chyba nieźle - myślę, że ma do tego podobne podejście co ja. Pisaliście o psychoterapii - jak ona wygląda w Waszym 'przypadku' :?:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wydaje mi się że tu chodzi o wyciszenie się takiego człowieka.

Ja jak byłam dzieckiem to zwykle odbywało się tak że grupką wchodziliśmy do ciemnej sali gdzie były materace. Trzeba się było na nich położyć a pani włączała relaksacyjną muzykę i czytała tekst o wyspach bahama i wodospadach które trzeba było sobie wyobrazić. Czytała np. że jesteś tam, słońce ogrzewa twoją twarz.. wiesz takie szczegóły krok po kroku.

 

Nie wiem ile taka sesja trwała ale dużo osób na niej zasypiało, tak nam było błogo :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ooo, też to przechodziłam w psychiatryku - to było bardzo przyjemne i długo po wyjściu pomagało mi w ciężkich chwilach... jakoś tak zaprzestałam praktyki i czuję, że mi tego bardzo brakuje. Też mi się zdarzało zasypiać, ale szczególnie pamiętam jeden seans, gdy hasałam sobie po pięknej, górskiej łące, nagusia i nagle coś tam zobaczyłam i wyrwałam się z krzykiem i płaczem - to był dla mnie jakiś przełomowy moment, chyba udało mi się wówczas uwizualnić mój lęk...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Wizualizacja lęku jest bardzo przydatna - łatwiej poznać to, z czym się walczy gdy ma to kształt - konfrontacja ze strachem, któremu nadamy kształt jest wówczas bardziej przekonująca i skuteczna - w szpitalu nauczono mnie także rozmawiać potem z tą osobą [strachem] - efekt niesamowity bo jak go poznałam, to okazało się, że to słaba istota, to ona się boi nie ja. Ta istota składała się ze wszystkich złych doświadczeń, jakie w życiu przeżyłam - zrobiło mi się jej żal :roll: Śmiesznie brzmi co :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie śmiesznie a fascynująco i logiczne.

Ja chyba nie umiem tego zrobić to musi chyba być robione pod opieką i przewodnictwem terapeuty bo ja nawet nie wiedziałabym co jak i od czego zacząć.

Bardzo to ciekawe co piszesz :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Połóż się wygodnie i zadbaj, aby nikt i nic Ci przez chwilę nie przeszkadzał - pooddychaj sobie spokojnie [znasz to: wdech - 1 wydech - 2, wdech -3 ... i gdy dojdziesz do 10 zaczynasz od początku]. Jak uda Ci się zrelaksować to wyobraź sobie gdzie znajduje się lęk [najpierw bez zastanawiania się, jaki ma kształt - może to być pokój, las, łąka, słoik - no wszystko]. Poobserwuj to miejsce z boku, z góry - jak Ci wygodnie w każdym razie tak, jakbyś była obserwatorem - dalej spróbuj zmaterializować w jakimś punkcie tego miejsca postać, rzecz czy cuś tam i powolutku nadawać temu kształty - to tak jak lepienie bałwana. Jedna bardzo istotna sprawa - musisz być bardzo ostrożna - robić wszystko powolutku i nie koniecznie od razu - musisz mieć pewność, że czujesz się bezpiecznie - jeśli poczujesz się zagrożona - przerywasz sesję i postaraj się sobie uświadomić, że w tej wyobraźni to Ty jesteś panem sytuacji i to, co się tam narodzi jest całkowicie zależne od Ciebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×